W zeszłym roku zrobiłam podsumowanie najlepszych książek dla rodziców, które mi osobiście uratowały macierzyństwo i sprawiły, że jakoś lżej mi było radzić sobie z chłopcami. Wpis do dziś jest chętnie odwiedzany i bardzo mi miło, kiedy piszesz mi, że część książek kupiłaś z mojego polecenia. Jeszcze milej widzieć, że świat się zmienia, że na rynku jest coraz więcej poradników, które odradzają tresurę dzieci i skupiają się na ich rozumieniu bez stosowania absurdalnych tablic motywacyjnych czy nagród i kar. Świat się zmienia. A rynek książkowy za nim podąża. Oto kolejne zestawienie moich ulubionych książek, które pomogą ci wychować swoje dzieci spokojniej i z mniejszymi nerwami:

 

 

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały” 

Faber i King, jak już wiesz z poprzedniego wpisu, to moje ulubione autorki. Ich pierwszą książkę polecałam na mojej grupie Wiejskich Matek, bo znalazłam ją w dobrej cenie w Biedronce w wersji kieszonkowej [może jeszcze znajdziesz ją w swojej?]. Niżej załączam zdjęcie-ciekawostkę. Ten sposób komunikacji z dzieckiem polecałam wielokrotnie  we wpisie o nienawiści, we wpisie o rodzeństwie, we wpisie o biciu, a jeszcze nie miałam wówczas tej książki 😀

 

WAŻNY CYTAT: „Zastanówmy się przez chwilę, jak się czuje ktoś, komu zaproponowano nagrodę za zmianę zachowania. Wyobraź sobie, że przyrządzasz dla rodziny pyszne późne kolacje w te wieczory, kiedy gotujesz. Jesteś z siebie całkiem zadowolona. Nie tylko pracujesz, robisz zakupy, sprzątasz i pilnujesz dzieci, ale jeszcze zapewniasz rodzinie zdrowe domowe posiłki […]. Twój małżonek jednak nie jest zadowolony i mówi: Musisz w tygodniu robić kolację wcześniej, żebym mógł położyć się spać o wcześniejszej porze. Posłuchaj, dostaniesz nagrodę. Jeśli pięć dni z rzędu podasz kolację do osiemnastej, to zabiorę cię do takiej restauracji, jaką wybierzesz. Zrobiłem plan z naklejkami, żeby śledzić twoje postępy! […] Czy  twój małżonek zatroszczył się o twoje uczucia? Czy rozumie, ile wysiłku kosztuje cię przygotowanie kolacji? […] A co się stanie, jeśli wydasz kolację wcześniej przez cztery dni, a piątego ci się nie uda? […] Czy w ogóle warto się wysilać? Co z nagrodą? Może lepszą zachętą byłby nowy samochód. Może powinnaś dostawać nagrody za wszystkie domowe obowiązki. 

W nagrodach kryją się liczne pułapki. Nagrody nie odwołują się do przyczyny problemu. Stosuje się je po to, żeby manipulować drugą osobą, a nie współpracować z nią, co może wywoływać żal. […] W nagrodzie ukryta jest groźba: jeśli nie zrobisz tego, co mówię, stracisz szansę na coś fajnego”. 

Na moim blogu jedynie był chyba tekst o karach. Dwa teksty o pochwałach [ten i ten] zahaczają o temat nagród. Niemniej ta książka prawdopodobnie wyjaśni wam to bardziej dobitnie. Polecam.  -> KUPISZ TUTAJ <-

„Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole”

Kolejna książka autorstwa Faber, którą napisała z Mazlish. Kupiłam ją z racji szerokich zainteresowań starszaka i faktu, że we wrześniu pójdzie do szkoły jako sześciolatek. Napisana w oparciu o doświadczenia, z przytoczonymi historiami z kursów oraz zilustrowana obrazowymi komiksami „wchodzi” do głowy szybciutko i rozjaśnia umysł.  -> KUPISZ TUTAJ <-

 

WAŻNY CYTAT: „- Czy kiedykolwiek można udzielić rady? 

– Kiedy już wysłuchamy, co dziecko ma do powiedzenia, możemy ostrożnie zapytać: A co byś powiedziała o…? Czy coś by ci pomogło, gdybyś…? Czy miałoby sens, gdybyś…? Co by się zdarzyło, jeśli…? Gdy dajemy dziecku możliwość zaakceptowania, odrzucenia lub przemyślenia naszej rady, sprawiamy, że jest w stanie nas wysłuchać i rozważyć nasze słowa.” 

 

„SEL-REG. JAK POMÓC DZIECKU [I SOBIE] NIE DAĆ SIĘ STRESOWI I ŻYĆ PEŁNIĄ MOŻLIWOŚCI” 

Pod poprzednim wpisem o książkach, ta była chyba najbardziej polecana jako „ta pomocna” w kontrolowaniu złości, ale i w rozumieniu dziecka. Dla mnie też była przełomem. Aktualnie czytam ją drugi raz, zawsze godzinę przed snem. Cierpią na tym seriale i wpisy na blogu, ale moje dzieci zdają się szczęśliwsze 🙂  -> KUPISZ TUTAJ <-

 

WAŻNY CYTAT: „Kolejne ważne rozróżnienie, któego uczy Self-Reg, to rozróżnienie pomiędzy spokojny i cichy. […] Gry video wyraźnie uciszają dziecko. […] Spokój  to zupełnie inny stan […]. Spokojne dziecko jest zrelaksowane, świadome tego, co się dzieje w jego wnętrzu i wokół niego, a stan, w jakim się znajduje, jest dla niego przyjemny. […]. Warto podkreślić, że taki efekt rzadko można uzyskać po prostu nakazując dziecku, by się uspokoiło, chociaż jeśli powiesz to wystarczająco ostrym tonem, prawdopodobnie dziecko się uciszy. Gdybyś mógł wtedy zajrzeć do mózgu dziecka, z wykorzystaniem technologii obrazowania stosowanych w laboratorium neurologicznym, zobaczyłbyś coś niezwykłego. Dziecko może być ciche i nie ruszać się, ale aktywność w jego układzie limbicznym, w płatach czołowych i ciemieniowych, wzgórzu i innych sieciach neuronowych, aktywnych, kiedy nasz umysł przypomina ciągle błądzący małpi rozum, może być w tym czasie bardzo intensywna. Kiedy dziecko odczuwa spokój, aktywność w tych układach jest dużo mniejsza”. 

 

 

„KIEDY TWOJA ZŁOŚĆ KRZYWDZI DZIECKO” 

Ta książka jest cieńsza i mniejsza niż „Self Reg”, ale naszpikowana ćwiczeniami, testami, wskazówkami, cytatami i sposobami na to, żeby opanować złość. Jeśli mam być szczera, zaczynałam od niej. Dotyczy nie tylko maluszków, ale poruszony jest w niej problem z komunikacją ze starszymi dziećmi.  -> KUPISZ TUTAJ <-

 

WAŻNY CYTAT: „Narodowe badanie przemocy w rodzinie z 1985 roku wykazało, że dziewięćdziesiąt procent  w Stanach Zjednoczonych stosuje kary fizyczne względem dzieci w wieku dwóch lat. Jeśli wydaje się to szokujące, proszę zauważyć, że w 1965 roku jedna czwarta niemowląt do szóstego miesiąca życia dostawała klapsy, a prawie połowa półrocznych dzieci była karana fizycznie. […] Podejrzewa się, że istnieje związek między częstym stosowaniem kar fizycznych w amerykańskich rodzinach – do czego dochodzi najczęściej w gniewie – i obecną falą przemocy w Ameryce”. 

 

 

„DOBRA RELACJA. SKRZYNKA Z NARZĘDZIAMI WSPÓŁCZESNEJ RODZINY”

Tę książkę dałam Chłopu, gdy poprosił o pierwszą lekturę dotyczącą wychowania dzieci. Tę książkę podaruję mojej siostrze, gdy wreszcie wyskoczy z niej córeczka [wyłaź wreszcie, wszyscy czekamy!]. Wspominałam o niej już chyba we wpisie o wymuszaniu przez dzieci. Bardzo polecam, bo to faktycznie skrzynka z narzędziami. -> KUPISZ TUTAJ <- 

WAŻNY CYTAT: „Wróćmy do Franka – kiedy słyszy, że jest cudownym starszym bratem, bo nalał soku, rozumie, że jest dobry wtedy, gdy postępuje w określony sposób. Co jednak w sytuacji, w której posprzecza się z bratem lub nie będzie chciał się z nim bawić?  Nie będzie już cudownym starszym bratem, to oczywiste. Oznacza to, że jest w porządku, kiedy zachowuje się w sposób miły i uczynny, nie w porządku zaś jest wtedy, gdy dba o swoje granice, wyraża potrzeby. Czy jest to rzeczywiście przekonanie,  w które chcemy wyposażyć nasze dzieci wpuszczając je do świata? Kiedy słyszę matki używające wobec siebie samych określeń typu: jestem beznadziejną matką, to wiem, że jest to pokłosie wychowania warunkowego. Wychowania, w myśl którego nie jesteśmy dobrzy tacy, jacy jesteśmy, z naszymi słabościami, ograniczeniami, gorszymi momentami – tylko wciąż musimy dążyć do perfekcyjnej wersji nas samych, biczując się za każde niepowodzenie.”

„MÓZG DZIECKA. PRZEWODNIK DLA RODZICÓW”

Ta książka jest jednym wielkim dowodem naukowym, która potwierdza większość tez stawianych w polecanych przeze mnie książkach i opisywanych przeze mnie sposobach na wychowanie. Napisana przez doktora psychologi i neuropsychologa, który jest wystarczającym autorytetem dla psychologów i pedagogów chwalących metody tresury, w jasny i prosty sposób opisuje to, jak zbudowany jest mózg dziecka i jak rodzice mogą budować z nim silną i trwałą relację.  -> KUPISZ TUTAJ <-

 

WAŻNY CYTAT: „Za każdym razem, kiedy wypowiadamy pod adresem dziecka zdanie zaczynające się od słowa „jesteś”, jego mózg gromadzi otrzymane dane  w obszarze zwanym hipokampem, który odpowiada za magazynowanie wszystkich zapamiętywanych informacji o świecie i samym sobie; informacje te pozwalają na podejmowanie decyzji. Jeśli dziecko wie, że zadowolony pies macha ogonem, zdecyduje się pogłaskać zwierzę […]. Jeżeli wie, że latem jada się lody, pewnego gorącego dnia poprosi o nie mamę […]. I podobnie, jeśli dziecko uważa się za osobę odważną albo posłuszną, zachowa się zgodnie z tym wyobrażeniem; jeśli zaś utkwiły  w jego pamięci przekazy od rodziców lub nauczycieli z informacjami, że jest nieposłuszne, również zachowa się zgodnie z tą wiedzą. Dziecko uważające się za niegrzeczne, kapryśne, egoistyczne lub próżne nie ma innego wyjścia, jak postępować w życiu w zgodzie z określoną wiedzą na swój temat. I dlatego niewiele rzeczy jest w stanie wyrządzić samowiedzy i możliwościom dziecka  taką krzywdę, jak wszystkie wyryte w pamięci negatywne przekazy na jego temat.”. 

 

„#MAMA. NIEPERFEKCYJNY PORADNIK” 

 

Wiem, że część z was jest wściekła, że to nie moja książka, ale niestety, Maria Natalia Tymańska napisała książkę, z którą praktycznie się zgadzam, podzielam prawie wszystkie teorie i w zasadzie głównie dlatego, że obok „Złej Matki” Matyldy Kozakiewicz to kolejna książka, która propaguje sensowne rodzicielstwo, bez karnych jeżyków, warunkowania i pierdolca na punkcie perfekcjonizmu. Do dziewczyn miejsce pretensje, że nie wydałam swojego poradnika. Ja się skupię na blogu i polecaniu dobrych lektur 🙂 -> KUPISZ TUTAJ <-

 

WAŻNY CYTAT: „Czy time out działa? Na pewno jest w stanie zmienić zachowanie dziecka. Czy jednak pomaga mu dojrzeć, zrozumieć przyczyny zachowań i konstruktywnie je przeanalizować, wyciągnąć wnioski na przyszłość? Nie. Podstawowym efektem time outu jest uczenie dziecka tłumienia emocjo i bezwolnego posłuszeństwa. Brzmi jak rewelacyjny plan na dorosłość, nie sądzisz?” 

 

DODATEK: DZIENNIK NOWEJ MAMY 

Dostałam tę książkę w prezencie i podaruję mojej siostrze [hej, Magda, sorry za spoiler!]. Kolejna pozycja, która wyszła  w momencie, gdy ją wymyśliłam – dziennik mamy, który działa jak każda matka niemowlaka, bez konkretnego planu dni i tygodni. Sama wpisujesz daty i decydujesz, co zapisać, kiedy coś planować, co upamiętnić. Kolorowy, z motywującymi i wspierającymi hasłami, miejscem na zapiski dotyczące dziecka – świetny pomysł na prezent dla koleżanki, siostry czy córki. –> KUPISZ TUTAJ <-

 

 

 

Na koniec – jeszcze raz polecam mój poprzedni wpis z książkami „11 książek, które pomogły mi w macierzyństwie i sprawiły, że wszystko stało się prostsze” i w ogóle całą Naszą Biblioteczkę i zachęcam cię serdecznie do pracy nad sobą i spożytkowanie wolnego czasu [hłe hłe, wiem, jak to brzmi] na choć jedną z tych książek. Z wpisu już wiecie, kiedy ja czytam – wieczorem przed snem, ale też w toalecie, co będę ukrywać. Usypiając dzieci często puszczam im z komórki audiobooki i wtedy jedną ręką głaszczę, a drugą przesuwam kartki. Jest kilka sposobów na ogarnięcie tych 30-40 minut dziennie na lekturę, na pewno uda ci się to zorganizować, a może masz swoje sposoby? Napisz mi koniecznie!

 

PS. Chciałam jeszcze dodać, że kupując książki z mojego polecenia, pozwalasz mi rozwijać nie tylko blog, ale i Naszą Biblioteczkę, dzięki której możesz zerknąć, jak wyglądają w środku interesujące książeczki bez wychodzenia z domu 🙂 Dziękuję!