Posts by MatkaTylkoJedna

Nie musisz kąpać się w morzu, żeby fajnie spędzić zimowy weekend nad Bałtykiem

Czyś ty zwariowała?  – pisali mi na instastory – nad morze, tuż po chorobie, z dwójką dzieci? Co ty będziesz tam robić? Dwa dni temu umierałaś na grypę! Fakt. Tuż przed wyjazdem się rozchorowałam, ale że wszystko już miałam pozamawiane, a sam wyjazd miał być wynagrodzeniem Kosmykowi tego, że nigdzie nie wyjechaliśmy w wakacje, ciężko mi było odmówić tego wyjazdu. Na szczęście leki postawiły mnie na nogi i w czwartek mogłam wyruszyć z chłopcami nad morze.

 

Więcej …

O czym myśli dziecko przed zaśnięciem

Rozmawiam ze starszakiem, który nie może zasnąć i wynajduje różne tematy, żeby tylko nie zamknąć oczu. Rozmawiamy o tym, jak minął dzień, jak było w przedszkolu, opowiadam mu moją dzisiejszą przygodę, wreszcie zmierzam ku wyciszeniu tematu i skierowaniu rozmowy na senniejsze tory.

 

Więcej …

Poranek

Mroźny, ciemny poranek. Przy śniadaniu światło wariuje, włącza się i wyłącza, coś ewidentnie majstrują przy prądzie. Młodszy gada sam do siebie, starszy siedzi zmulony. Pies macha ogonem, bo wie, że zaraz wyjdziemy. Dopijam kawę, wysypuję młodszemu klocki i kiwam na starszaka, że czas się ubierać. Wychodzimy na dwór, bo busik zaraz przyjedzie. Z drzew zrywają się ptaki, pies wywraca się na oblodzonej ścieżce, zza zakrętu pojawiają się światła busiku. Stoimy przy bramie, starszak rysuje palcem na oszronionej sztachecie. Pod lasem przebiega lis, strącając kitą śnieg z chwastów. Busik już podjeżdża. Zaraz się zatrzyma. Tak jak zatrzymał się las na chwilę, zamrożony w zdumieniu tym, że cokolwiek jeszcze może żyć w tym świecie, oddychać, ruszać. Gałęzie drzew sterczą, jakby w niemocy, krzyku. Krzyku? To gałęzie krzyczą? Piskliwym, wysokim głosikiem po podwórku niesie się rozpaczliwe:

 

Więcej …

Jeden dobry sposób, jak zawodowo sprawić, żeby rodzeństwo zaczęło się nie znosić

Ostatnio spotkaliśmy na ulicy bardzo sympatyczną kobietę, która chwilę popilnowała młodszego, kiedy ja na szybko pakowałam zakupy do auta. Ja jej o nic nie prosiłam, sama zagadała Daśka przy moim milczącym i trochę wdzięcznym milczeniu. W tym czasie starszak zaczynał trochę szaleć. To, co wiedział, upchał w samochodzie, resztą zajęłam się ja, a on biegał i skakał i śpiewał i mamrotał, czyli typowe przedstawienie nadruchliwego pięciolatka. I w tym momencie pani się oderwała od młodszego i odezwała do starszaka:

 

– Hej, chłopczyku, zobacz, jak twój braciszek jest grzeczny, a ty masz chyba motorek w dupie. Bierz przykład z brata, to mama będzie kochać was tak samo!

 

Więcej …

Kto tak naprawdę pisze tego bloga? Odkrywam brutalną prawdę!

Kiedy pisałam pierwszy tekst, publikowałam go, stojąc na stole i trzymając komputer wysoko, by był najbliżej wysoko postawionego routera, który stał na karniszu, żeby łapać trochę więcej sieci. Kiedy udzielałam pierwszego wywiadu, siedziałam na wysokim stołku na strychu, żeby złapać zasięg. Na pierwszej współpracy zarobiłam 300 zł, które przeznaczyłam na opłacenie rachunku za internet, dzięki czemu mogłam dłużej korzystać z netu i się dokształcać. Za drugą opłaciłam serwer, hosting i domenę i kupiłam zimowe buty dla syna i czapkę. Na więcej nie starczyło. Do dziś mamy tę czapkę. Czasem się pytają, skąd ona. Nie pamiętam.

 

Więcej …