Posts by MatkaTylkoJedna

Pościel publiczna i prywatna

Czasem ludzie rozpoznają mnie w sklepie albo na ulicy. To zawsze bardzo miłe zobaczyć buzię, która cię czyta, ale też ja zawsze się trochę w takiej sytuacji krępuję i często gadam jak potłuczona.

 

Więcej …

Tylu rzeczy nie wiem

– Mamo, jest tyle rzeczy, których nie rozumiem na świecie. Tylu rzeczy nie wiem.

Jego usta drżą. Oczy stają się szkliste. Ojej…myślę. Poważna sprawa. Jakiś kryzys czy co. Czeka nas długa rozmowa, trzeba będzie się skupić, przygotować. No dobra. Zaczynam,

– Myślisz, że musisz już wszystko wiedzieć? 
– Tak! Muszę! Muszę koniecznie, a nie wiem. Tylu rzeczy nie wiem!

Kurka wodna. Poważna sprawa. O matko, czemu dzisiaj, czemu akurat teraz? No nic. Ryzykuję.

– Czego na przykład nie wiesz?

– Nie wiem… nie wiem… – przełyka łzę – Nie wiem, nie wiem, normalnie nie wiem, czy chcę jajka czy parówki. Powiedziałaś, że mam wybrać, a ja nie umiem. Po prostu nie jestem głodny ani na jajka, ani te parówki, mamo! Nie wiem, dlaczego nie możesz mi po prostu zrobić kanapki!

Mimo wszystko wciąż zaskakuje mnie to, jak bardzo problemy dla mnie błahe i bez znaczenia stają się czasem murem nie do przeskoczenia dla mojego dziecka. Wybór, co zjeść. Bo musi się zdecydować i to „musi” blokuje. Choć i ja często zwyczajnie nie mogę się zdecydować. Kręcę się i myślę i denerwuję tym, że nie mogę. A dziecko musi. Mimo że samo nie wie czasami.

Dziś na śniadanie zjedliśmy płatki z mlekiem. Nie do końca. Bo się jednak zmieniło. I dobrze.

Na jak długo dać dziecku telefon?

– Mamo, mogę komórkę i filmy?
– Możesz, ale tylko na 12 minut.
– 12? To za mało!
– No to ile byś chciał?
– Przynajmniej 10!
– No dobrze, niech ci będzie.

Kiedy matka wreszcie się wyśpi

Jeśli zastanawiacie się, jak to będzie, kiedy wreszcie prześpicie więcej niż sześć godzin, słowem – wyśpicie się, to ja was serdecznie i z całego serca OSTRZEGAM!

Z soboty na niedzielę przespałam ciągiem dwanaście godzin. Cudowne uczucie. Człowiek wstaje rześki i gotowy do działania. Może wszystko. Układanie klocków przez 1,5 godziny? Zrobione! Czyszczenie fug w łazience? Zrobione. Obiad? Z deserem! I tylko w pewnym momencie, wieczorem, zaczyna dochodzić do niego przerażająca prawda. Prawda, której się nigdy nie spodziewał. Po przespanych ciągiem dwunastu godzinach organizm zwyczajnie dostaje autentycznego PIERDOLCA.

I tak witam poniedziałek nauczona doświadczeniem, że organizm matki ma po prostu określony limit snu i jeśli się go bezczelnie przekroczy, to jemu zaczyna wyskakiwać błąd: limit snu wyczerpany, limit snu wyczerpany. I dupa. Nie zaśniesz ani o północy, ani o drugiej w nocy, o czwartej przestaniesz walczyć i włączysz sobie „Przyjaciół”.

I kiedy wczoraj miałaś nadzieję, że wreszcie wyspałaś się za wszystkie czasy i snułaś wizje, jak pięknie zleci ci tydzień po takim wypoczynku, to nie pomyślałaś, że „za wszystkie czasy” oznacza czas przyszły, nie przeszły. Matka dostaje określoną pulę snu na naładowanie akumulatorów, i jak ją wykorzysta lub przekroczy, to szlus, koniec, więcej nie przyznają, a organizm jedzie jak traktor bez hamulców, z górki i za cholerę nie chce się zatrzymać póki do rowu nie wpadnie.

I zamiast moich nadziei, że wreszcie wyspana, zacznę poniedziałek z croissantem, kawą i w garsonce, witam poniedziałek tak, jak zawsze: nieprzytomna, siorbiąca kawę, otulona kocem i w piżamie, zastanawiając się, jakim cudem bawiłam się z dzieckiem dwie godziny, a minęło piętnaście minut i odliczająca godziny do wieczora, żeby jak normalny człowiek położyć się spać o północy i przespać dozwolone sześć godzin, dbając o to, żeby nie przekroczyć zalecanej dawki snu ani o minutę.

Bo amerykańscy naukowcy już dawno udowodnili, że macierzyństwo to nieustanny eksperyment nie tylko udowadniający, że sen nie jest w życiu ważny, ale i stosowany w nadmiarze może doprowadzić do autentycznego zwarcia systemu. Słowem: jest zdecydowanie przereklamowany.

Nigdy tak naprawdę nie wiedziałam, jak dbać o chomika

 

Kojarzycie taki typ ludzi przekonanych, że pozjadali wszystkie rozumy, bo udało im się wychować jedno dziecko albo ich „babcia wychowała ósemkę, dziesiątkę, piętnastkę dzieci i jakoś jej się udało”? Śmieją się ze współczesnych metod, obostrzeń, zwyczajów, bo przecież kiedyś uspokajało się niemowlęta, wsadzając im w buzię palec umoczony w miodzie i co? I nic się nigdy nie działo! Zawsze się śmiałam z takich ludzi, którzy to, że dziś robi się inaczej, kwestionowali tym, że kiedyś się czymś takim nie przejmowano i „jakoś to było”. Ale kiedy zgodziłam się, żeby kupić chomika, powiedziałam dokładnie to samo: wiem wszystko, jak dbać o chomika, miałam ich w życiu ze dwadzieścia, jakoś tam żyły i w sumie nie mają przede mną tajemnic. Okazało się, że o chomikach…

 

Więcej …