Posts in Mazury

Pięć rzeczy, bez których można przeżyć na wsi [i wszędzie]

Są pytania pewniaki. Takie, które wiadomo, że się pojawią. Moim pytaniem pewniakiem, które zadają praktycznie wszyscy, to to, czy brakuje mi na wsi czegoś, co miałam w mieście. No i zawsze mam problem z odpowiedzią, bo wiadomo, że w naszym lesie nie jeżdżą tramwaje ani autobusy, nikt mi chodnika nie odśnieża, wszędzie jest daleko i nie ma do kogo czasem gęby otworzyć – taka oczywistość. Ale lubię na przykład wymieniać rzeczy, bez których można przeżyć na wsi. I wszędzie w sumie.

 

Więcej …

Czy warto mieszkać w lesie?

Kiedy pewnego popołudnia w 2012 roku wyszłam z malutkim Kosmykiem na warszawskie chodniki, coś we mnie pękło. Była wiosna, pierwsze promienie słońca spadały już na asfalt, chodniki i murki, a ja stałam w parku pod wielkim kasztanowcem i dochodziło do mnie coraz bardziej, że w sumie tylko pod tym drzewem czuję, że żyję. Że oddycham. Kilka dni później podjęliśmy najważniejszą decyzję w naszym życiu – w poszukiwaniu oddechu, spokoju i szczęścia w miesiąc zamknęliśmy wszystkie sprawy, pożegnaliśmy się z kasztanowcem i zamieszkaliśmy na Mazurach. Czy ucieczka na wieś za świeżym oddechem faktycznie była konieczna?

 

Więcej …

Czy na Mazurach są grzyby?

Średnio raz dziennie dostaję od kogoś z was mail „Czy na Mazurach są grzyby?”. Pytacie się, czy warto przyjeżdżać, czy warto przejeżdżać nawet, żeby złapać kogoś sprzedającego przy drodze dary lasu. Na większość maili i pw staram się odpowiedzieć, ale ostatnio przyszło ich tyle, że odpuściłam  i postanowiłam odpisać zbiorczo:

 

Więcej …

Wiejskie przedszkole – jak je wybrałam?

Miasto i wieś – dwa światy, które mimo że wciąż się do siebie zbliżają, a na wielu płaszczyznach wręcz przenikają, w dalszym ciągu dzieli subtelna różnica w kwestiach zakupów, dojazdów i… placówek dla dzieci. Dostałam wiele pytań o przedszkole Kosmyka, wiele domysłów, było kilka zdziwień. Postaram się część wyjaśnić, a przede wszystkim podzielić się z tym, w jaki sposób wybrałam wiejskie przedszkole i przygotowałam do niego dziecko.

 

Więcej …

I kto tu jest pierdołą, harcmistrzu?

Są zazwyczaj dwie opcje prowadzenia konwersacji przy użyciu stwierdzenia „kiedyś”. Nieważne, jak dawno temu to „kiedyś” wystąpiło, to wtedy zawsze było albo gorzej, albo lepiej. To pierwsze wkurza mnie równie bardzo, jak drugie, ale dziś zajmę się tym drugim, po niezwykle popularnym tekście „Dzieci pierdoły”, w którym do głosu został dopuszczony reprezentant starszego pokolenia – harcmistrz. Dość tragicznie, bo tekst rozprzestrzenił się po sieci propagując największe bzdury, których nie przypisał mi nawet żaden z moich hejterów.

 

Więcej …