Matka Tylko Jedna

Podróże


05/08/14 Podróże # , , , , , , ,

Jak wykończyć dziecko w Kadzidłowie? Część pierwsza

Jak wykończyć dziecko w Kadzidłowie? Część pierwsza

Wszystkie zwierzęta czujnie podniosły łby, gdy przekroczyliśmy bramy Kadzidłowa, by [jak co roku zresztą], popatrzeć z bliska na zwierzątka, które z reguły uciekają na nasz widok w popłochu. Nie bez powodu. Kosmyk to niszczyciel wyborowy, a chłop niedługo uda się na egzamin myśliwski. Miały się czego obawiać…

 

Czytaj więcej

komentarzy: 20

15/07/14 Podróże # , , , , , , , , ,

Jak podróżować z dzieckiem? Pięć konkretnych wskazówek

Jak podróżować z dzieckiem? Pięć konkretnych wskazówek
Blogosfera pełna jest tekstów o tym, jak podróżować z dzieckiem. Są wskazówki, przewodniki, poradniki. Gdy wsiadałam do samochodu, byłam przekonana, że o podróżach z maluchem wiem wszystko. Jak zwykle rzeczywistość mnie zaskoczyła. Powinnam częściej wyjeżdżać z Kosmykiem, podobno praktyka czyni mistrza… Zobaczmy więc, jak sobie poradziłam za pierwszym razem – ten tekst to będzie prawda, a nie anielskie życzenia, a przy okazji pięć konkretnych wskazówek.

Czytaj więcej

komentarzy: 33

15/06/14 Podróże # , , , , , ,

Weselny klimat, czyli zarżnięta świnia i ten tłusty bit

Weselny klimat, czyli zarżnięta świnia i ten tłusty bit

 

Na weselu, które nie było nasze, świni nikt nie zarżnął, nikt się też nie urżnął, nie zauważyłam nawet, żeby ktoś wyrżnął na glebę, niemniej było wesoło i mogę uczciwie powiedzieć, że pierwsze wspólne wesele z chłopem było udane! Pozwolił mi nawet, ten mój dziad, zapozować wspólnie do zdjęcia i nawet… ale o tym za chwilę…

 

Czytaj więcej

komentarzy: 23

16/12/13 Podróże # , , ,

Blogowigilia – byłam, piłam, przeżyłam

Blogowigilia – byłam, piłam, przeżyłam
Nigdy bym nie pomyślała, że w ciągu miesiąca uda mi się dwukrotnie odwiedzić Warszawę. W zasadzie do zeszłego tygodnia nie byłam pewna, czy na pewno pojadę. Przeważyła chęć babci, żeby na spokojnie [czyli bez nas!] przygotować się do świąt i słowa chłopa, który stwierdził: Kto zabroni biednemu bogato żyć, Aśku?
No i pojechaliśmy.

Jeśli wymiarem dobrej zabawy jest brak czasu na robienie zdjęć, to bawiłam się prześwietnie! Nie mam ani jednej fotki zrobionej samodzielnie, a liczba pozytywnych wrażeń, jakich doświadczyłam, jest nie do opisania. Mimo to spróbuję podsumować najważniejsze tematy wieczoru, jakich dopuściły się licznie zgromadzone na imprezie blogerki parentingowe. 
Po pierwsze: „parentingi zarażają” powiedziała jakaś blogerka, a mi zabrakło refleksu, żeby  inteligentnie tę informację zripostować i dopytać, co autorka miała na myśli. Podejrzewam, że te wszystkie zdjęcia ślicznie ubranych dzieci i ociekające lukrem wypowiedzi mam doprowadzają do tego, że inne kobiety chcą dzielić ten los. Dlatego u mnie zachwyt nad macierzyństwem jest dość umiarkowany.
Po drugie: Justyna z MazuMazu powiedziała mi, że ktoś jej zarzucił, iż blogerki parentingowe piszą wyłącznie o kupie swojego dziecka. Szkoda, że nie mnie było przy rzucaniu tym zarzutem, bo z chęcią podzieliłabym się informacją, że kupa Kosmyka spływa wyłącznie po rękach moich i chłopa, a jeśli już piszę o kupie… to swojej! [KLIK]
Po trzecie: fejsbuk, fejsbuk, fejsbuk i jego malejące zasięgi. No cóż – jeśli nie widzicie moich postów, wpadajcie na tekst „Jak się z matką połączyć”. Chociaż, kiedy patrzę na statystyki, to i tak serce mi rośnie, bo prawie połowa z was wchodzi do mnie z zakładek abo wpisując w google „matka tylko jedna”. Dzięki!

Po czwarte: Malvina P. powiedziała mi, że jestem jedyną blogerką rodzinną, którą czyta. Chciałam się jej odwdzięczyć tym samym, ale zamiast bezczelnie kłamać, przypomniałam jej uprzejmie, że „udostępniałam cię przed Chodakowską, Pająku”.

Po piąte: parentingi rządziły przy stoliku z łiskaczem. No cóż, życie. Banda wyrwanych z domu mamusiek musiała się jakoś odstresować i nabrać odwagi przy spotkaniu z…

kominek
Zdjęcie podkradzione Marcinowi Antoszowi z bloga mantosz.eu
No tam po lewej jest fragment mojego ryjka. Kominek strasznie chciał zrobić sobie ze mną zdjęcie, ale powiedziałam, że nie będzie się lansował na mojej osobie. I biedny musiał się pocieszyć zdjęciami z jakąś Niskhką, Justyną czy inną Segrittą. No cóż. Mam nadzieję, że Tomek nie będzie przeraźliwie rozpaczał… W zasadzie to nie mam nadziei. Raczej pewność 🙂
Swoją drogą bardzo przyjemnie mi się z nim rozmawiało. Zdenerwował mnie tylko trochę pewien chłopak, który koniecznie chciał wiedzieć „jaki naprawdę jest Kominek”. Miałam wielką ochotę odesłać tego rozmówcę do tekstów Ingardena, Eco czy Kuźmy o tym, że prawdziwe oblicze autora jest gdzieś pomiędzy sobą samym, swoim dziełem a czytelnikiem właśnie, ale po kolejnym łyku Breezerka stwierdziłam, że sama nie podołam takiej rozmowie i kulturalnie milczałam, wtrącając się tylko słowem lub dwoma i udając mądrzejszą niż jestem…
Podsumowując – było przednie! Oprócz Malviny, udało mi się porozmawiać z Magdą i Piotrem z Wnętrza Zewnętrza i Michałem Szafrańskim [dzięki za książkę – mail się pisze!] z bloga Jak oszczędzać pieniądze. A resztę mojego czasu opanowały parentingi, których poznanie było moim celem od początku. Dziecięce Klimaty, Baby Trendsetter, Polisz mam i dzieciole, Wypaplani, Projekt Londyn, Mamą po raz trzeci, Mama bloguje – kocham was 🙂 
Na koniec gorące podziękowania dla teścia, który zafundował mi fryzjera, dla teściowej, która zafundowała Kosmykowi pieśni religijne, kiedy spoczywał pod jej opieką. I oczywiście dla chłopa, który woził mnie dzielnie całą sobotę po Warszawie, odebrał w z imprezy, zawiózł do wyra i przebrał w piżamkę, bo po największej od trzech lat dawce alkoholu, jaką w sobotę spożyłam [dwa drinki, trzy Breezerki], kiedy dotarliśmy do mieszkania kumpla, padłam i wymęczona zasnęłam w opakowaniu.
Dziękuję też Ilonie Patro za świetnie zorganizowaną imprezę, Maćkowi Budzichowi, z którym również zamieniłam kilka słów i przepraszam wszystkich tych, których znałam, ale nie poznałam lub nie miałam okazji porozmawiać.

Jeśli czytacie mojego bloga to wiecie, że od dwóch lat nie widziałam takiego skupiska osób, a ogarnięcie tego było wyzwaniem ponad moje siły 🙂 Tym bardziej, że z nerwów prawie nic tego dnia nie zjadłam. Zaniepokojony moim niedzielnym stanem „nie do życia” chłop zapytał się, co jadłam na wigilii, a kiedy powiedziałam, że dwie łyżki sałatki, wykrzyknął oburzony:

– Co? Przez cały dzień wczoraj zjadłaś bezę i trochę sałatki? Muszę cię zabrać na porządne śniadanie, bo jeszcze mi zemdlejesz i… będę musiał się sam Kosmykiem zajmować!

Także ten. Jeśli ktokolwiek z was myślał, że po wigilii odbije mi szajba – nie martwcie się! Chłop zawsze stoi na straży mojego twardego stąpania po ziemi!

A na zdjęciu 
Justyna z MazuMazu
i Bożena z Mamą po raz trzeci
oraz ja.

komentarzy: 23

14/11/13 Podróże # , , , , , ,

Warszawa – byłam, co robiłam?

Warszawa – byłam, co robiłam?
warszawa

Dziś szybko, na szersze zwierzenia nie mam dziś czasu za bardzo, bo dopiero co dojechaliśmy do teściów i mam chwilę tylko na dodanie kilku zdjęć. Obiecuję, że niedługo rozpiszę się szerzej, a dziś zapraszam na krótki przegląd tego, co robiłam w stolicy…

lomza
W połowie drogi, po dwóch i pół godzinach jazdy autobusem, zatrzymaliśmy się w Łomży. Zrobiłam tam tylko jedno zdjęcie, bo jakieś łebki zaczęli się podniecać aparatem i zagadywać po pijacku, więc uciekłam z powrotem w zacisze fotela…
warszawa
Na Mazurach mam las, a w Warszawie też miałam. Tylko trochę inny 🙂
Moja siostra ze swoim chłopem mają w barku sporo flaszek, ale po mieszkaniu biega im taka oto flaszeczka 🙂
Tą drogą zmierzałam w środę na UKSW w celu odebrania mych bezcennych dokumentów wieńczących moje ośmioletnie studia 🙂 Udało się! Oto ja – podwójny licencjat z magisterką z macierzyństwa 🙂
warszawa
Tyle lat mieszkałam w tym mieście, a dopiero wczoraj udało mi się dłużej obserwować panów myjących okna. Ciekawe przeżycie. Szczególnie, gdy jeden z panów, widząc mnie z aparatem, uprzejmie mi pomachał!
warszawa
Gdybyśmy nie uciekli na Mazury, Kosma zamiast kaczek, obserwowałby gołębie. I też pewnie by mu się podobało 🙂
Siostra ze swym chłopem starali się zapewnić mi mnóstwo atrakcji… Skutecznie 🙂
A w środę skorzystałam z zaproszenia na obiad  Magdy i Piotra z bloga Wnętrza Zewnętrza. To na talerzu było pyszne, ale jeśli macie ochotę na jeszcze bardziej pyszne ciasto, to wierzcie mi – Magda robi rewelacyjne!
Warszawa nocą – widok z tymczasowego okna.
I taką Warszawę pamiętam najlepiej – oświetloną, pustą i gościnną, jeśli chodzi o samotne włóczenie się ze słuchawkami na uszach. Uwielbiałam to robić w moich nie matkowych czasach – łazić nocą po mieście i słuchać muzyki… Niebezpieczne? Owszem, ale na szczęście nigdy nic mi się stało. Niektórzy biegają rano, ja energicznie maszerowałam nocą. Samotny spacer wieczorową porą pomagał mi rozładować stres i pozbierać myśli. I do tej pory, kiedy bardzo się czymś emocjonuję, przerabiam tysiąc kilometrów. A co was najlepiej uspokaja? Macie swoje sposoby?

komentarzy: 11
Patronuję:
Patronuję:
Facebook
Instagram
Archiwa
Styczeń 2017
P W Ś C P S N
« Gru    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031