Czy warto mieszkać w lesie?

Total
7
Shares

Kiedy pewnego popołudnia w 2012 roku wyszłam z malutkim Kosmykiem na warszawskie chodniki, coś we mnie pękło. Była wiosna, pierwsze promienie słońca spadały już na asfalt, chodniki i murki, a ja stałam w parku pod wielkim kasztanowcem i dochodziło do mnie coraz bardziej, że w sumie tylko pod tym drzewem czuję, że żyję. Że oddycham. Kilka dni później podjęliśmy najważniejszą decyzję w naszym życiu – w poszukiwaniu oddechu, spokoju i szczęścia w miesiąc zamknęliśmy wszystkie sprawy, pożegnaliśmy się z kasztanowcem i zamieszkaliśmy na Mazurach. Czy ucieczka na wieś za świeżym oddechem faktycznie była konieczna?

 

Decyzja, którą podjęliśmy, w dużej mierze oparta była na finansach i perspektywach, ale spore znaczenie miała też pewna prawidłowość, którą w czasie ciąży zauważyliśmy. Byłam mamą oczekującą przyjścia na świat pierwszego dziecka i wszystkie wyniki ciążowe studiowałam niemalże jak doktorat. Sprawdzałam, analizowałam, wyciągałam wnioski, a że często wyjeżdżałam do rodziców, żeby podtuczyć się na zdrowym jedzeniu mamy, to zauważyłam jedną prawidłowość: po pobycie na Mazurach, wśród lasów i krzewów, wyniki mojej ciąży były wręcz znakomite w przeciwieństwie do tych, które robiłam po dłuższym pobycie w mieście.

 

Zawsze wiedziałam, że wdychane powietrze ma wpływ na nasze zdrowie, ale żeby miało wpływ aż tak bardzo? Zerknijcie na infografikę:

 

 

infografika_Coś wisi w powietrzu

 

 

Zanieczyszczenia oddziałują negatywnie na rozwój dziecka już w okresie płodowym. Badania prowadzone w Stanach Zjednoczonych i Polsce przez Polsko-Amerykański Instytut Pediatrii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum wskazują, że dzieci, których matki w okresie ciąży przebywały na terenach o dużym zanieczyszczeniu powietrza, miały mniejszą masę urodzeniową, były bardziej podatne na zapalenia dolnych i górnych dróg oddechowych i nawracające zapalenie płuc w okresie niemowlęcym i późniejszym, a nawet wykazywały gorszy rozwój umysłowy.

 

 

 

Z malutkim Kosmykiem przenieśliśmy się więc w totalną głuszę i otoczeni lasem, w istnej komorze tlenowej, która wspierała nie tylko nasze dziecko, ale i moją drugą, dość problemową, ciążę. W najtrudniejszych momentach, gdy niesforny trzylatek przekraczał granice, a znajomi się pytali, jakim cudem znoszę to z takim spokojem, wychodziłam na dwór i głęboko oddychałam tym, co szczodrze darowała mi Puszcza Piska. Pomagało.

 

Unknown-11

 

Unknown-10

 

Unknown-8

 

Unknown-7

 

Unknown-6

 

Unknown-5

 

Unknown-4

 

Unknown-3

 

Unknown-2

 

Unknown-1

 

 

Czy warto mieszkać w lesie? 

Wiecie, że jedno drzewo w ciągu zaledwie roku produkuje tyle tlenu, ile zużywa człowiek w ciągu dwóch lat, a hektar lasu asymiluje rocznie ponad 3600 kg dwutlenku węgla [w ciągu godziny jest w stanie wchłonąć tyle CO2, ile wydycha prawie 200 osób]? Dodatkowo lasy pochłaniają i neutralizują różne substancje toksyczne [ołów, miedź, cynk], stając się swoistymi płucami i największymi producentami życiodajnego powietrza. Gdy pytają się mnie, czy warto mieszkać w lesie, po wyliczeniu wszystkich minusów i po standardowych utyskiwaniach, że wszędzie daleko, biorę głęboki oddech i odpowiadam: Oczywiście!

 

 

Na pewno warto to docenić

 

 

I doceniamy. Każdego dnia. W trosce o drzewa, które chronią nas przed słońcem, zapewniają w miarę stabilną temperaturę, są schronieniem dla zwierząt i przede wszystkim producentem tlenu, codziennie swą troskę wykazujemy kilkoma standardowymi działaniami:

 

– przede wszystkim planujemy każdy wyjazd. Bliski czy daleki – nieważne. Organizujemy go tak, żeby nie jeździć jak pokręceni po mazurskich drogach, a za jednym razem załatwić jak najwięcej spraw. Jeśli czegoś zapomnimy kupić – trudno, musimy sobie jakoś poradzić. Jeśli czegoś nam zabraknie – dopisujemy do listy zakupów i kupujemy przy okazji kolejnego, dobrze zaplanowanego wyjazdu. Do przystanku autobusowego mamy jakieś 15 kilometrów, więc dojazdy do pracy oparte są wyłącznie na samochodzie, ale i na to Chłop znalazł sposób, umawiając się z kolegami na wspólne dojazdy jednym samochodem.

 

– sadzimy drzewa – i to prawda nad prawdami, ponieważ dziadek Kosmyka, leśnik, zaszczepił w moim synu miłość do drzew i skrupulatnie uczy go nie tylko do nich szacunku, ale i tego, co zrobić, żeby rosły [wiecie, że świerkowy szpaler drzew przy ruchliwej ulicy potrafi zatrzymać ponad połowę zanieczyszczeń od niej płynących?].

 

– zakupy online – na początku z konieczności [sklepy daleko], potem już ze świadomością, że robię to dobrze. Jeden wyjazd do sklepu mniej, sporo czasu zaoszczędzonego, a do tego wyćwiczyłam kurierów tak, że jeśli jedzie do mnie dwóch czy trzech naraz, proszę, żeby się jakoś dogadali i z paczkami przyjechał do mnie jeden.

 

– bateria słoneczna – testowana przez nas wielokrotnie na żaglach, świetnie się sprawdza jako dodatkowe źródło prądu, w dodatku – możemy spokojnie nie wyjmować z niej ładowarki, bo nie marnujemy prądu, tylko… energię słoneczną, której mamy przecież jeszcze sporo.

 

– nowy piec – pierwszy zakup do mojego domu, załatwiony jeszcze przed remontem. W tym momencie jednym z największych producentów spalin są… nasze stare piece oraz to, że w dużej mierze palimy w nich śmieciami [ostatnie doskonałe zmiany zapewne to ukrócą]. Niemniej dobry piec jest w stanie znacznie zmniejszyć emisję pyłów, a do tego zużyje o wiele mniej opału.

 

infografika_Producenci zanieczyszczeń

 

 

Wejdź na stronę Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska właściwego dla Twojego miejsca zamieszkania i zobacz czy Twoja miejscowość znajduje się w strefie, w której można uzyskać dofinansowanie na wymianę pieca lub podłączenie się do sieci ciepłowniczych z Programu KAWKA. 

 

 

 

Ty też możesz zamieszkać w lesie!

 

Nie no, bez przesady, nie będę cię zmuszać do przeprowadzki, spokojnie. Wystarczy że przystaniesz  i rozejrzysz się wokół siebie – co mógłbyś zmienić, żeby powietrze, którym oddychasz, stało się czystsze? Czy jesteś w stanie trochę przeorganizować swoje życie? Przywitać się z rowerem, zaprzyjaźnić z roślinami, poszukać dotacji na piec czy własną małą elektrownię?

 

 

Nie musisz szukać – na stronie www.tworzymyatmosfere.pl znajdziecie praktyczne wskazówki i informacje o dotacjach na piec,  małą elektrownię, czy o dopłatach na budowę nowego domu lub do odpowiedniej izolacji ocieplającej budynek. 

 

 

 

infografika_TworzyMY atmosferę w domu

 

 

Mieszkając na skraju wspaniałej, ponad stuhektarowej Puszczy Piskiej, stoję na straży zielonych płuc naszego kraju. Pilnuję wam drzew, żeby rosły i przynosiły dużo tlenu, a wraz ze mną stara się coraz więcej ludzi w całej Polsce. W związku z tym powstała kampania “Tworzymy atmosferę”, bo my wszyscy powinniśmy starać się o to, żeby oddychać jak najczystszym powietrzem.

 

DLATEGO MAM DLA WAS KONKURS!

 

Nie chcę już czytać komentarzy, jak bardzo zazdrościcie mi moich okoliczności przyrody i świeżego powietrza! Wy też możecie mieć swoje czyste powietrze, a co lepsze, możecie nauczyć dbać o nie swoje dzieci. Pokażcie, jak wspólnie z nimi tworzycie atmosferę, jak tworzenia dobrej atmosfery ich uczycie* [ i wygrajcie nagrody:

 

NAGRODA GŁÓWNA:

 

Wspaniały zestaw toreb od La Millou by Katarzyna Zielińska:

 

Torba_La_Millou_Feeria_Katarzyna_Zielińska_Follow_Me_(1)

 

 

 DWIE NAGRODY DODATKOWE: 

 

Ładowarka solarna do urządzeń mobilnych Basalt Charger:

 

1362834_543d5ab061af6abd99994692

 

 

 

 

 

* w komentarzach możecie opisywać swoje doświadczenia i działania, w jaki sposób tworzycie atmosferę i przyczyniacie się do pielęgnowania czystego powietrza, możecie dodawać obrazki, zdjęcia lub linki do filmików, a nawet… wpisów na swoim blogu. Jeśli nie możesz dodać komentarza – prawdopodobnie nie jesteś zalogowany w Disqusie. Rejestracja jest bardzo łatwa, nikt nie wysyła spamu, a dodatkowo dostaniem powiadomienie mailem, czy wygrałeś/wygrałaś 🙂  Główna nagroda oraz nagrody dodatkowe czekają!

 

 

Konkurs trwa od dziś [12.10.2015] do następnego poniedziałku [19.10.2015] do północy. Zwycięzców ogłoszę 20.10.2015 w tym wpisie. Regulamin: tutaj.

 

 

 

WYNIKI KONKURSU

 

 

Zróbmy to szybko, bo to ogłoszenie jest dla mnie wyjątkowo trudne. Rzadko to się zdarza, ale wasze komentarze są cenniejsze od nagród i po prostu wspaniałe. Dziękuję wam za każdy i szybko, szybko, żeby nie przedłużać, ogłaszam, że nagrodę główną zdobyła Milena za niesamowitą konsekwencję i wprost niezwykłe zaangażowanie w dbanie o powietrze na całym szerokim polu gospodarstwa domowego oraz za konkretne wypełnienie moich wskazówek z postu, które wypełniła, zanim o nich napisałam:

 

 

Pierwszy raz trafiłam na twojego bloga, jednak poruszany temat jest mi dość bliski, czuję pokrewieństwo dusz 😉 Myślę, że będę tu zaglądać.

Uważam, że to bardzo ważne, aby tworzyć dobrą atmosferę wokół siebie. Pamiętam, jak będąc na macierzyńskim po urodzeniu pierwszego syna, zaobserwowałam jak zmienia się temperatura w naszym domu. Wcześniej tego nie dostrzegałam bo wychodziłam do pracy o 7 i wracałam o 17-18, co oznaczało, że zimą w dni powszednie bywałam w domu głównie po zmroku. Gdy zostałam na macierzyńskim, zauważyłam, że w mroźny lecz słoneczny dzień w domu robi się bardzo szybko ciepło. Okna mieliśmy na południową stronę i już około 9tej w salonie było tak ciepło od słońca, że musiałam zakręcać kaloryfery. Piec mieliśmy na ekogroszek, jednak nie wytrzymywał on gdy wszystko było pozakręcane i woda zaczynała się gotować. Nie wyobrażałam sobie, żeby otwierać okno, szkoda mi było ciepła wyprodukowanego przez słońce, dlatego wyłączałam piec. Jednak po zachodzie słońca, dom szybko się wychładzał, nie był wystarczająco dobrze izolowany i mąż po powrocie z pracy pierwsze co, to rozpalał piec. Dwa lata temu rozpoczęliśmy budowę nowego domu i postanowiłam, że będzie to dom energooszczędny. Mamy duże okna od południowej strony, dom jest bardzo dobrze izolowany i nie chciałam ogrzewania na paliwo stałe. W dobrze izolowanym domu, nie ma ono sensu. Gruntowa pompa ciepła była dużym wydatkiem inwestycyjnym, spłacałaby się około 15 lat. Długo szukałam rozwiązania i znalazłam promienniki podczerwieni, których montaż kosztował 25% tego co gruntowa pompa ciepła. W całym domu mamy ogrzewanie elektryczne. Tuż pod panelami rozłożone są folie grzejne. Każde pomieszczenie ma osobny termostat dzięki czemu można indywidualnie sterować temperaturą według potrzeb. To nie jest ogrzewanie elektryczne jakie znamy z dawnych lat, nie są to przewody elektryczne. Na wylewce mamy wyłożony styropian, na to folie grzewcze (promienniki podczerwieni) i na nich ułożone panele podłogowe. W domu jest fantastyczny klimat, nie za gorąco, nie za zimno, bo dostosowujemy temperaturę do potrzeb. Moi synowie (lat 7 i 5), którzy asystowali mi często na budowie, teraz uczą się jak efektywnie gospodarować ogrzewaniem. Zimą odsłaniamy okna i korzystamy z darmowej energii słonecznej. Chłopcy zasłaniają rolety na noc, żeby ciepełko nie uciekało. Wiedzą, żeby na noc nie zostawiać kocy, poduszek na podłodze, bo wtedy zasłania się ogrzewanie. Choć w nocy mamy zazwyczaj obniżoną temperaturę bo tak lepiej się śpi. Mąż, choć początkowo obawiał się o nasze rachunki, po pierwszym sezonie grzewczym wychwalał mnie wszędzie, bo po pierwsze nie użerał się z piecem, wokół domu nie było brudu sadzy, powietrze było czystsze, w domu było cieplutko a w portfelu ubyło mniej niż gdy paliliśmy ekogroszkiem. Nasz dom jest zamieszczony na stronie producenta jako dom wzorcowy. Mamy założony podlicznik na ogrzewanie i podajemy miesięczne zużycie. Skoro mogę podać link to podaję, ale to nie jest reklama, tylko przykład: https://www.enerbau.pl/koszt-o…

Ale nie tylko mądrym ogrzewaniem dbamy o atmosferę. Wymyśliłam klimatyzację z recyklingu. Mając duże okna na południe, latem trzeba się liczyć z gorącem. Dlatego uczę dzieci, że latem od rana zasłaniamy roletami okno od południa, widno jest od pozostałych okien. Gdy słońce zmienia położenie, chłopcy zasłaniają kolejne rolety a odsłaniają te od południa. Szybko tego się nauczyli. Otwieramy też drzwi do garażu dzięki czemu do salonu płynie przyjemny chłód. Mam też swój innowacyjny sposób na grzanie wody użytkowej. Nie zamontowaliśmy na dachy solarów, gdyż chciałam zostawić połać dachu dla ogniw fotowoltaicznych. Na razie są dla nas za drogie ale mamy wszystko przygotowane, gdy potanieją, będziemy mogli montować. Do grzania wody używamy powietrznej pompy ciepła, która przerabia cieple powietrze na ciepłą wodę a jako odpad wyrzuca zimne powietrze. Skojarzyłam, że nad lodówką jest zawsze ciepło, bo chodzi ona 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku. Pompa pobiera ciepłe powietrze znad lodówki, dzięki czemu owa bierze przy okazji mniej prądu. Latem natomiast zimne powietrze wypuszczamy na salon a zimą na zewnątrz budynku. Dzięki racjonalnemu używaniu rolet i pompy powietrza w salonie mamy przyjemny chłód. Ala mnie zadziwiające jest jak szybko dzieci skojarzyły fakty i jak same pilnie przestrzegają, żeby nie przegrzewać domu latem i nie wychładzać zimą.

Rozpisałam się 🙂 Stosujemy też inne rzeczy, aby dbać o atmosferę, np.: oszczędzanie wody, redukowanie ilości śmieci, oszczędzanie prądu ale te opisane powyżej wydają mi się najistotniejsze.

Cieszę się, że poruszasz ten temat. Obecnie bardzo interesuje się budownictwem i często rozmawiam z przyszłymi inwestorami. Niestety wielu nie zdaje sobie sprawy jak niewielkim kosztem można zadbać o naszą atmosferę. Najczęściej inwestorzy decydują się na piec na paliwo stałe i nie szukają innych rozwiązań, nie myślą o środowisku tylko głównie o kosztach użytkowania. A nasz dom jest przykładem na to, że można mieć niskie koszty, super klimat w domu, wygodę i jednocześnie dbać o środowisko.

 

 

Nagrody dodatkowe, czyli ładowarka solarna leci do Marty Zet [żeby miała kontakt ze światem podczas leśnych wycieczek i dla udowodnienia, że można dbać o powietrze i klimat również w mieście] oraz Anny Florek za całokształt wypowiedzi i plany konkretne związane z ochroną powietrza.

 

 

Zwycięzców proszę o zgłoszenie się na mój e-mail asia.jaskolka@gmail.com i wysłanie mi adresu do wysyłki 🙂 Gratuluję!

 

 

You May Also Like

Czy opłaca się hodować króliki?

Kiedy w maju ogłosiłam przyjazd królików i przyznałam się do celu ich hodowli, wybuchł raban miłośniczek zwierząt, które nie mogłyby zjeść królika, ale mięso zarzynanej w bólach krowy, trzymanej często…
Czytaj post