Ten tekst piszę dziś, czyli w niedzielę. Jestem teraz poza główną 10 – może okaże się, że w niej zostanę, a może spadnę niżej. Nie wiem. W każdym razie już teraz mam swoje przemyślenia o konkursie i kilka wniosków, którymi chciałabym się podzielić z każdym, kto zastanawia się, czy warto wziąć udział w konkursie na Blog Roku.

 

 

Wbrew temu, co przeczytacie pod swoimi prośbami o głosy, wbrew opinii, że to wszystko oszustwo, głosy kupione, gra nieczysta i inne takie, ja będę obstawiać przy swoim – dla blogera, zwłaszcza początkującego lub średniego, nie ma lepszej formy promocji niż Blog Roku właśnie.  I jeśli nie macie lepszego pomysłu na pokazanie swojego bloga światu, udział w konkursie staje się oczywisty.

 

Dlaczego wzięłam udział w konkursie? 

A z prostego powodu – chciałam poznać Dorotę Wellman. Do śniadaniówek mi nie po drodze, nie lubię też telewizyjnej formuły Miasta Kobiet, ale panią Dorotę cenię i chciałam się z nią spotkać osobiście.

 

Czy warto wziąć udział w konkursie na Blog Roku?

Jest kilka rzeczy, które trzeba wziąć pod uwagę, jeśli zastanawiasz się, czy warto wziąć udział w konkursie na Blog Roku:

 

– praktycznie zawsze dostaniesz komentarz sceptycznie odnoszący się do twojego udziału. Najpopularniejszy „A po ci to?’, wynikający z naszej narodowej chęci do sprowadzenia każdego do średniego poziomu. Tych niżej lubimy podciągnąć, ale kopnięcie w górę znajomego lub kogoś, kogo czytamy, jest już  nie do pomyślenia dla naszego poziomu buractwa. Tak, buractwa. Przepraszam, że inaczej tego nazwać nie potrafię. I tu muszę dodać, że w tym roku nie dostałam ani jednego takiego komentarza [o tym za chwilę].

 

– startując, musisz wypisać się ze snu. Bo, chcąc nie chcąc, będziesz czekać do północy [i  południa] na odświeżenie głosów, żeby zobaczyć, na jakim miejscu aktualnie jesteś.

 

– trochę musisz się otrząsnąć z godności, pozbyć się dumy i zwyczajnie poprosić czytelników o głosy. Reakcje mogą być różne, ale im dalej w las, tym gorzej. Pierwsza prośba jakoś leci, druga też, przy trzeciej, czwartej, piątej już zaczynasz czuć się nieswojo, ale kiedy widzisz, jak mało głosów ci brakuje, prosisz dalej, ryzykując znudzenie tych czytelników, którzy już dawno na ciebie głosy wysłali lub w ogóle nie zamierzają wysyłać i czekają aż ta szopka się skończy.

 

– dlatego dobrze jest jakoś sobie tę kampanię promocyjną zaplanować. Ja postawiłam na filmik i dość różnorodne statusy [mem, jakiś dialog, puszczenie tekstów, po których spodziewałam się, że się spodobają]. Niektórzy tworzą wydarzenia, spotkania. Możliwości są różne i dziwię się, kiedy ktoś narzeka, że ta lub owa gra nie fair, bo zrobiła kampanię w szkole lub wywiesiła transparent. Mogła, to zrobiła. Czemu ty na to nie wpadłaś?

 

– to, o czym już napomknęłam: ludzie nie lubią płacić. Pokusiłabym się dookreślenie, że Polacy nie lubią płacić, ale ufam, że nie tylko nasza narodowość tak ma. Co innego, kiedy muszą coś kupić dla siebie, ale dla kogoś? To naprawdę trudne przekonać czytelników, żeby to właśnie na ciebie tą złotówką zagłosowali. Widziały to potężne fanpejdże, które nie były w stanie zebrać nawet 300 głosów, żeby dostać się do finałowej 10.

 

– to nie jest wstyd przegrać. Jak to mówi Chłop, wstyd to kraść, a nie dostać się do głównej 10 to wynik trochę pecha, trochę twojej komunikacji z czytelnikami, trochę tej naszej niechęci do płacenia, a trochę zwyczajnego zbiegu okoliczności.

 

– ten konkurs pięknie, acz bardzo brutalnie weryfikuje wszystkie twoje znajomości. Już po kilku dniach widzisz jak na dłoni, kto lubi cię na tyle, że chce cię wspierać, że ci dopinguje, że jest z tobą całym sercem. To niesamowite, choć i bolesne. Bolesne szczególnie, gdy widzisz, jak ludzie, dla których ty się poświęcałeś, zarywałeś noce, nie są w stanie nawet dać lajka twojej prośbie, nie mówiąc o wysłaniu smsa. Przygotuj się na to. Po konkursie zmniejszy się liczba ludzi na których prośby będziesz chciał odpowiedzieć „Tak, jasne, pomogę ci”. Ale na pocieszenie powiem, że uwierzysz, że są ludzie, którzy z całego serca dobrze ci życzą 🙂 W tym tkwi piękno i brutalność tego blogowego wydarzenia.

 

– przygotuj swoich czytelników na to, że chcesz startować: to mój błąd, bo sporo osób z zagranicy pisało mi, że gdyby wiedzieli, poprosiliby o przesłanie karty polskiej sieci z Polski [!!!!]. Ale też nie o przesyłanie chodzi. Pisałam o tym na jakimś forum: chodzi o wspólną drogę. Jeśli twoi czytelnicy wiedzą, ile dla ciebie udział w konkursie znaczy lub może znaczyć i czują, że dzięki niemu zmieni się coś w twoim życiu, co wpłynie również na jakość bloga, to wtedy wiadomo, że macie wspólną drogę, wspólne cele, wspólnie chcecie je zrealizować. Ja staram się być uczciwa – zarabiam na blogu, ale czytelniczki wiedzą, że gdybym nie zarabiała, bloga by nie było. A ja z kolei reklamy dobieram lub lokuję i rozmieszczam w taki sposób, żeby czytelnicy wyciągnęli z nich to, co chcą, czego im potrzeba. Czuję, że idę z nimi wspólną drogą. Czuję to teraz, w niedzielę, 28 lutego. Bez względu na to, co się stanie we wtorek.

 

 

I jeszcze raz – czy było warto wziąć udział w konkursie na Blog Roku? 

Oczywiście, że tak. Odświeżam właśnie stronę z wynikami i dalej jestem poza 10. Mam cztery kuleczki, czyli głosy oddało na mnie ponad 251 osób. Niewielka z nich część to rodzina i znajomi, w dużej mierze to głosy czytelników. Patrzę się na maile i czytam wspierające wiadomości. To jest cudowne, wiedzieć, że z taką masą ludzi idę wspólną drogą, że się spotykamy na tym kawałku internetu i dążymy do czegoś wspólnie, że się wspieramy. To wspaniałe, że jedno wydarzenie może tak wiele odsłonić [wspierających i niewspierających], tak wiele uwypuklić, tak mnóstwo ludzi w walce o głosy zjednoczyć. Tak. Nawet jeśli nie wskoczę do 10, warto było. Robię, co w moich silach, żeby kampania była różnorodna, ciekawa i patrząc na odzew czytelników, na głosy, na komentarze, wiem, że mam dla kogo robić to – i wiele więcej. Uskrzydlające.

 

 

 

 

Czy warto było wziąć udział w konkursie na Blog Roku? – po ogłoszeniu wyników

W czasie konkursowej kampanii nie dostałam ani jednego negatywnego komentarza, Matkę Tylko Jedną polubiło na Facebooku ponad 300 osób [z czego tylko 20 odeszło [wszyscy oni w ostatnich 24 godzinach konkursu, na pewno się znudzili :D]. Łącznie dostałam ponad 243 wiadomości [ok. 60 od ludzi z zagranicy, którzy głosować nie mogli]. Uzyskałam ponad 561 głosów, co mi dało 12 miejsce w rankingu [więc się nie dostałam], a jednocześnie dało niesamowitego kopa, bo na 335 zgłoszonych blogów, tylko 13 zdołało namówić ponad pół tysiąca osób  na wysłanie złotówki. A w innych, mniej obleganych kategoriach, z takim wynikiem miałabym bankowe miejsce w 10. Jestem dumna z moich czytelników i niesamowicie wdzięczna.

A z drugiej  strony to przykre, że tak trudno zapłacić czytelnikowi złotówkę – nawet nie za tekst, ale za całokształt pracy blogera. I nie mówię tu o sobie, bo mnie to całe proszenie o głosy męczyło jedynie w wymiarze psychicznego przełamania się i proszenia w ogóle. Pracowałam tyle, co zwykle, pisałam teksty, wyłapywałam dialogi. Nagrałam filmik – ok, ale wszystko w nim poszło nie tak, więc montowanie go nie było czasochłonne. Ale myślę o innych blogerach, którzy masę czasu poświęcali nie tyle kampanii, co w ogóle rozwojowi bloga, a nie dostali nawet 300 głosów… I wiem, że to nie ich wina, tylko tego naszego buractwa i niechęci do płacenia za cokolwiek. Ale to tak na marginesie, bo ja, z tych moich ponad 500 głosów jestem szalenie dumna i mam ochotę wykrzyczeć całemu światu, że z takim wsparciem mogę góry przenosić.

Niezmiennie, wiernie, z ogromną pokorą i świadomością tego, że muszę wam to wynagrodzić – dziękuję. Wam. Jak pisałam już na insta [tutaj]. Mam poczucie, że wygrałam.

Jutro nowy tekst, a co.

Idę się wyspać 🙂

Ach, i jeszcze chciałam podziękować mojej wspaniałej agitatorce Malwinie z Bakusiowo, Kamilowi Newczyńskiemu z SocialTalk za wsparcie, Flow Mumy, Marcie Skrzypiec, Matce Nie Wariatce,  Elwirze z  Jak ona to robi [gratuluję!], Ilonie z Mum and the city [gratuluję!], Pau z 5razones za doping, Szalonookiej [gratuluję!], Hafijii, Buubie, Na przewijaku oraz Matce Wygodnej, Kamilowi z My Pink Plum, Kasi Ogórek z Twoje DIY i o raju, wszystkim, wszystkim, których mogłam pominąć, a których nie mam szans już dopisać, bo Kosmyk chce czytać książeczki.

 

 

A dla gap [tylko mi nie piszcie, że teraz to byście zagłosowali :D] filmik z konkursu:

 

 

Jakie to jest bardzo trudne, tak prosić was o głosy! Pewnie trudniejsze niż wyciągnięcie komórki i wysłanie smsa o treści F11671 pod numer 7124 [za zeta]. No ale, wypadłam z 10, co mogę zrobić? Mogę szczuć dziećmi [ale nie chcą się ustawić], mogę robić nawołujące plakaty [zaciął mi się program], mogę błagać [już to chyba robiłam] mogę wreszcie nagrać filmik, w którym proszę was o głosy… i postanowiłam to zrobić. ..Teraz już widzicie, że proszenie o głosy mi nie wychodzi? No nie wychodzi, kurde! A tak bardzo chcę!PS. Włączcie HD, żeby zobaczyć, jak przytyłam przez zimę.

Posted by Matka jest tylko jedna on 28 luty 2016

  • Nie da się ukryć, że zła jestem, że się nie dostałaś! Ale nie żałuję ani jednej złotówki (a było ich kilkanaście) wysłanej na Ciebie! Działaj, pisz, rozwijaj się, bo blogosfera parentingowa powinna mieć takich ludzi jak Ty!

  • Aleksandra Siniecka-Kotula

    ja nie zagłosowałam chociaż Cię czytam i nie dlatego, że mi było żal złotówki, ale dlatego, że uważam, że to nie jest Blog Roku, przecież nie każdy blog, który czytam musi w mojej opinii zasługiwać na to miano..to bardzo nie fair, że wszystkich czytelników którzy nie zagłosowali wrzuciłaś do wora buraków, którym żal zeta

    • Przeczytaj uważnie tekst, bo w żadnym miejscu nie nazwałam moich czytelników burakami 🙂

      • Choć ja sama wysłałam ponad 40 smsów na wszystkie blogi, które czytam, lepsze czy gorsze. Uważam, że samo to, że mogę je czytać za darmo, zasługuje na złotówkę, która nie idzie do nich, tylko na Fundację. I rozumiem, że przyzwyczailiśmy się do tego, że wszystko jest za darmo, ale jakoś nie potrafię wykrzesać z siebie tej buty, że czytam i niczym się nie odwdzięczam 🙂

      • Aleksandra Siniecka-Kotula

        Proszę nie stosujmy takich zabiegów erystycznych… dobrze nie nazwałaś burakami ale napisałaś „ale kopnięcie w górę znajomego lub kogoś, kogo czytamy, jest już nie do pomyślenia dla naszego poziomu buractwa”, więc ja to odebrałam tak jak napisałam post wyżej

        • Proszę, a powiedz mi, dlaczego nie mogę stosować zabiegów artystycznych? Tak, tak uważam, jeśli ktoś korzysta z bloga, z jakiejś twórczości, szuka u kogoś pomocy, jest z blogiem związany, przyzwoicie byłoby, gdyby ten ktoś dopingował. I to się przekłada na całą sferę życia. A jeśli nie czujesz się związana, nie szukasz pomocy, nie czytasz, przychodzisz tylko się obrazić, to…? 😀

          • Aleksandra Siniecka-Kotula

            Chodziło mi o zabiegi erystyczne. No nie nie wiem czy jestem z Tobą na co dzień, ale od pewnego czasu czytam raczej regularnie, więc nie bardzo wiem o co chodzi w zdaniu ostatnim. Wydaje mi się, że może być więcej takich osób, które jak przeczytały o tym buractwie to trochę im się dziwnie zrobiło, bo nie wiedziały, ze jak czytają to ich niemalże obowiązkiem było zagłosowanie, no ale wyraziłaś już jasno swoje stanowisko w tej kwestii. Sama piszesz, że blog to twój sposób na życie, na zarabianie, więc chyba na czytelnikach Ci zależy bo inaczej pisanie bloga mijałoby się z celem. Przecież ty zarabiasz na tym, że cie czytamy, więc jak możesz mówić ze robimy to za darmo. Dziwne, bardzo dziwne.

          • Przepraszam, źle przeczytałam.

            Spróbuję więc bez zabiegów, a najprościej jak potrafię, jak do Kosmyka.

            Kilkakrotnie podkreśliłam, że jestem wdzięczna czytelnikom. Myślałam nawet, że aż za dużo to podkreślałam, że tak wyraźnie wystarczy. Nie sądziłam, że ktoś to wszystko pominie i będzie tak wrażliwy na swoim punkcie 🙂

            W żadnym miejscu nie napisałam, że moi czytelnicy nie dali mi wsparcia – napisałam, że mi właśnie dali i że przykro mi, gdy czytałam na innych blogach, że ktoś żałuje. Pełny cytat: Tych niżej lubimy podciągnąć, ale kopnięcie w górę znajomego lub kogoś, kogo czytamy, jest już nie do pomyślenia dla naszego poziomu buractwa. Tak, buractwa. Przepraszam, że inaczej tego nazwać nie potrafię. I tu muszę dodać, że w tym roku nie dostałam ani jednego takiego komentarza [o tym za chwilę].

            Podkreślę: „W tym roku nie dostałam ani jednego takiego komentarza.” Jesteś pierwsza. Dziękuję 🙂 Miło mi.

            Przyczepię się też do słówka „naszego”, którego użyłam. Mojego też, bo nie powiem, przy którymś tam smsie ręka mi drżała i myślałam o rachunku, ale doszłam do wniosku, że raz w roku mogę w podziękowaniu za całokształt.

            To chyba wszystko?

          • Aleksandra Siniecka-Kotula

            Uparcie pomijasz sedno mojej wypowiedzi robiąc ze mnie hejterkę, no ale tak jest najprościej. Tak myślę, że to wszystko, a szkoda.

            A i przeczytałam Twój post o braku dystansu dlatego dziwi mnie twoja wycieczka w tę stronę.

          • Nie ma czegoś takiego jak hejter, oni już dawno umarli. Są tylko ludzie, z którymi nie mogę się dogadać.

            Rozumiem, że sednem twojej wypowiedzi jest to, że uważasz, że nie zasługuję na Bloga Roku? W takim razie nie powinnaś czuć się obrażona, bo skoro uważasz, że nie zasługuję, to znaczy, że nie żałujesz, ale po prostu uważasz, że nie zasługuję. Nie wiem skąd więc oburzenie 🙂

          • Aleksandra Siniecka-Kotula

            Ja tylko napisałam jak odebrałam posta, bo miałam wrażenie, że tego nie uwzględniłaś w nim.Ja też uważam, że Twój wynik jest osiągnięciem i oznacza, że aż tyle osób uważa twój blog za najlepszy, no bo tak rozumiem idee głosowania w tym konkursie. Idiotyczny jest w ogóle system, że można oddawać kilka głosów na ten sam blog albo na różne blogi. Gdyby można było głosować tylko na jeden blog z danego numeru wyniki byłyny znacznie bardziej miarodajne.

            Psychologiem nie jestem, ale teraz chyba targają Tobą sprzeczne emocje jesteś jednocześnie wdzięczna,dumna i masz focha 😉 ale to nic złego przecież, tylko post moim zdaniem nietrafiony i tyle, koniec kropka. Powodzenia za rok!

          • Co do ostatniego zdania – yyy, jestem zdumiona, bo mam wrażenie, że wszystko musi być czarne albo białe. Nie mogę być po prostu zadowolona ze swojego wyniku i mieć jednocześnie swoich przemyśleń? Według ciebie post jest nietrafiony, moim zdaniem jest właśnie tym, co chciałam powiedzieć: jestem bardzo zadowolona ze swoich czytelników i tego, że tak wiele z nich mnie wspierało, ale smutno mi, że dla innych prośba o sms kończyła się głupimi komentarzami. Nie musisz być psychologiem, żeby to zrozumieć. Wystarczy czytać ze zrozumieniem 🙂

  • Ja sobie w tym roku odpuściłam. Bo mam taki charakter, że prośby o głosy musiałabym czymś zapić, a że obecnie pić nie mogę, to dałam sobie spokój 🙂 Wiem, że masa osób korzysta z moich wpisów, na ich podstawie kupują dzieciom zabawki i książki, każdego dnia dostaję wiadomości z podziękowaniami lub prośbą o pomoc w wyborze prezentu dla dziecka. Ale jak przychodzi co do czego, to nie ma i nie będzie „rewanżu”. Nie wiem z czego to wynika, ale tak to już jest. Może jakiś psycholog by to fajnie wyjaśnił. Szkoda, że Ci się nie udało. Ale warto było oddać m.in. na Ciebie głos. I do tego kasa na fajny cel 😉

    • Dziękuję! Masz rację, jesteś biblią zabawek, gdyby chociaż kilka procent tych, co korzystają, oddaliby głosy, byłabyś w czołówce,

  • To prawda, im dalej w las, tym każda prośba bardziej uwierała. I to prawda, ten konkurs zweryfikował wiele 😉 <3
    I szkoda, strasznie mi przykro bo zasłużyłaś 🙁

    • Tak miało być 🙂 Ja współczuję teraz stresu, bo przecież będą wybierać i trzymam kciuki!

  • Bardzo bym chciała pójść z Tobą jeszcze raz po tą 10-tkę.
    Smutek duży zwłaszcza, że było baaardzo blisko. Tak jak napisałaś świetna weryfikacja znajomych.
    Radość, że tylu czytelników jest z nami i rozczarowanie, że dla wielu wsparcie smsem za złotówkę to za dużo. Boli to zwłaszcza gdy w nasze blogi, materiały, które dostarczamy z sercem i bezpłatnie wkładamy masę czasu. Często kosztem najbliższych.

  • Ja czuję taki niedosyt, że jednak się nie udało, bo wierzyłam do końca, że będziesz w tej dziesiątce.
    Trochę szkoda, ale tak jak sama piszesz, dla wielu z nas jesteś numerem 1 :))
    tulę tulę!

    • Ja też tak przez moment pomyślałam, że mam już miejsce bankowo, jak widać pycha nie popłaca 🙂

  • AniaIda

    A ja czytam od dawna, nie komentuję i nie widać mnie tutaj-ale zagłosowałam. Warto promować coś tak fajnego i wartościowego jak Twój blog. 🙂

  • Ciężko ludziom wesprzeć kogoś bezinteresownie, lajków szkoda, bo się podobno mają skończyć, a już majątek w postaci złotówki to w ogóle staje się skarbem, gdy ma pójść tak ‚na kogoś’.
    Niemniej, świetnie, że tyyyylu ludzi chciało Cię wesprzeć – dla mnie wow.
    I szkoda, i dupa, że nie wystarczyło. Gdybym miała więcej mężów…

  • Anna Smokowska

    Bardzo lubię czytać tego bloga i pierwszy raz zagłosowałam . Gratuluję pięknego wyniku, chociaz poza 10. Pozdrawiam Anna.

  • Jezuuuu prawie się posikałam (a u ciężarnej na finiszu 6 miesiąca ciąży o takie wybryki nietrudno, okrutna fizjologia)! Dla mnie wygrałaś! i dalej rób swoje! Aaaa i tak sobie myślę, że jeszcze chwila, i jak Dorota się o Tobie dowie, to Cię odnajdzie na tym pomoście 🙂

    Co do konkursu, to mechanika jest ciulowa, niestety. Do tego postawa fanów, czytelników, których niby tylu, a jak potrzeba, to telefon, jak cukier do kredensu. Nie kumam tego.
    I tak zgadzam się, udział w takim konkursie, to idealna weryfikacja rzeszy znajomych, jak w zeszłym roku startowałam w kategorii Tekst Roku, to pamiętam odpowiedzi niektórych w stylu: będę mieć na uwadze twojego bloga/prośbę… Nie będę ukrywać, że czekałam na stosowną okazję, żeby móc odpowiedzieć podobnie.

    ale nieważne to to…, rób, pisz, opowiadaj nam dalej… <3

  • Podziwiam Twoje chłodne podejście, ja prawdopodobnie drugi raz bym już udziału nie wzięła. Chciałam się wycofać praktycznie od początku, a ostatnie godziny sprawiały, że chciałam sobie strzelić w łeb. I w imię czego?

    Cieszy mnie napływ nowych ludzi, to jest przemiłe, bo normalnie nie chciałoby mi się samej promować. Ale generalnie współczuje sobie i wszystkim innym. Mi było szczerze niedobrze, gdy kogoś prosiłam o pomoc. Choć to prawda, dla małych blogów to jedyne tak naprawdę miejsce.

  • Asia, jesteś wielka, a jak potrzebujesz samochodu to ja Ci zrobię. Pójdziemy na szrot, wybierzemy to i tam to, tu się pospawa, tam się dokręci i będzie taczka jak ta lala. 🙂

  • Dla mnie i tak jesteś Blogiem Roku!:) Popatrz-ja bezdzietna,w najbliższym czasie dzieci nie planująca, zdecydowana wielbicielka morza, a nie lasu – a dla mnie Tyś mój ulubiony bloger.
    Za rok może da radę,co Jaskolko?:) trzymam kciuki!

    Smsy poszły (pozdrawiam chłopaka – prawie sam wysłał smsa…naprawdę! Ja mu tylko trochę pomogłam wybrać) A koszt? Jeden głos to niewielkie pieniądze. To nie ostatnie charytatywne akcje gdzie smsy potrafiły kosztować minimum 2,5zł-7zł.

    P.S. Tak. Prośby wkurzają gdy masz zalajkowanych więcej niz 3blogi na krzyż. Najczęściej blogerzy zamiast nowych treści / linkowania do starych uprawiali dzień w dzień targowisko. Cieszę się,że mój Facebook i Instagram znowu zapełnią lubiane treści zamiast informacji o numerach wiadomości sms związanych z blogiem roku 🙂 ale skoro taka zaplata za wasze pisanie to jakoś to przeżyje

    • Dziękuję! I ja się cieszę, że to się skończyło, już nie wiedziałam, jak mam trzymać się treści i jednocześnie przypominać, bo przecież była bardzo duża szansa 😀 Ale jutro pójdę nad jezioro, porobię zdjęcia, coś sobie pomyślę, wraca normalność 🙂

  • Głosowałam, ale jako blogerka i to ze startem w tym konkursie w poprzednich latach chyba lepiej niż przeciętny czytelnik wiem jakie to ważne. I strasznie mi przykro, że nie przeszłaś do kolejnego etapu – tym bardziej, że właśnie głosów miałaś więcej niż wielu zwycięzców w innych kategoriach. Ale cieszę się, że uważasz, że było warto. I powiem Ci, że do dziś pamiętam Twój wpis po ubiegłorocznym Blog Roku i to jaką był dla mnie inspiracją. A to chyba świadczy o tym jak dobrą robisz robotę!

  • lilylife.pl

    <3

  • Rozumiem w pełni Twoje rozczarowanie. Pierwszy raz startowałem w konkursie, a blog prowadzę już 15 miesięcy. Daleko mi do Twojego zasięgu i liczby fanów. Startowałem w konkursie dla promocji. Nie liczyłem na TOP 10 czy TOP 20. Ale mocno się rozczarowałem. Zagłosowało kilka % czytelników. Kiedyś wydawało mi się, że ten 1 zł to nic wielkiego. Dzisiaj mam świadomość, że to bariera nie do przeskoczenia. Sporo pracy przede mną 🙂

  • Nie wiem, jak w tym roku, ale w zeszłym bardzo popularne było kupowanie głosów i to chyba najbardziej mnie zraziło do brania udziału w tym konkursie…

  • Mogłabym podpisać się pod Twoim tekstem 🙂 Dla mnie udział, to przede wszystkim naładowanie się pozytywnymi emocjami. Mało fajne jest to, że mając „ileś-tam” fanów na fb, „ileś-tam” znajomych, tak niewielu z nich decyduje się na wysłanie smsa. Taki jest jednak świat 🙂 Każdy głos tym bardziej jest cenny 🙂

  • Magdalena Wierzba Ogiela

    A ja się tak ucieszyłam, żeś jest Dicapriem 😉 Blogosfery…bo pomyślałam, że On dostał tego oscara, a to chodziło o Jego czas przedoscarowy…ech. Ciężko jest namówić ludzi do głosowania, bardzo ciężko, ale – może teraz za bardzo pojadę – wiem, jak ciężko prosi się o 1% na swoje zdrowie, dla siebie i jak okropne potrafią być reakcje ludzi. Nie rozumiem, ale może taka nasza mentalność? Ludzie nauczyli się, że jak jesteś znajomym, to zrobisz coś za darmo, coś popchniesz do przodu, wyświadczysz przysługę…tyle tylko, że nagle okazuje się, że w drugą stronę to już nie działa. Poprosił – dostał – poszedł. Kiedy Ty prosisz, albo jesteś w potrzebie, to wtedy „on” udaje, że odszedł na tyle daleko, że już Cię nie słyszy i nie widzi. Przykre to. Ja głosowałam, ale to już wiesz. I startowałam. I też jestem dumna 😉 :-*

  • Jest mi strasznie źle i smutno, że Ciebie nie ma z nami Bo tak naprawdę Tobie się należy 10tka.
    Dla mnie jesteś najlepsza i niezastąpiona.

  • Czytając ten tekst wiem jedno – za rok się zgłaszam. 🙂