Dlaczego nie można bić dzieci?

Total
0
Shares

 

 

Matka, która chce wysikać dziecko w mieście bez publicznej toalety, ucieka czasami w rejony nie często odwiedzane przez przemierzającą miasto gawiedź. Szuka schronienia w bramach, podwórkach, zagląda za garaże, penetruje tyły obskurnych budek szumnie nazwanego targowiskiem placyku. Tam też, gdy dziecko informuje, że nie ma już czasu, klęka i decyduje się zbezcześcić szczochem spadający tynk pomalowanej z przodu na biało kamienicy. Kątem oka jednak zauważa, że w odludnym przybytku nie jest sama.

 

Spotkacie ich wszędzie. Dresy bądź starawe dżinsy tudzież bluza zapewne markowa lub adidosa. Do tego lekko przepite oko, brudne ręce, paznokcie jak szpony, twarz z zarostem pogrubionym przynajmniej trzydniowym brudem. W ręku cokolwiek alkoholowego albo reklamówka na owo cokolwiek. Wrośli już  w krajobraz niczym posągi lub ławki z muzyką Chopina. Są jak rynsztoki – nie chcemy w nie wpadać, ale jak już się zdarzy, szybciutko otrzepujemy czyściutki kubraczek.

Moi nawet mnie nie widzieli. Jednemu nawet trudno byłoby spojrzeć, bo lewe oko jakby wylazło mu na wierzch, opuchnięte i otoczone krwawą otoczką. Drugi, lekko chwiejny, z plecakiem reeboka na plecach i mokasynach do sztruksów, przypatrywał mu się z ciekawością.

– Ty, a tobie co się stało?

– A tak wiesz, życie lekie nie jest.

– No to łyknij, łyknij, na polepszenie.

– Przyda się, przyda.

– No gadaj, bo konserwacja wskazana przy napitku.

– Ty, powiedz mi – zaczął niepewnie ten z okiem – bijesz ty swoje dzieci?

– A co się będę z nimi pierdolił. Jak zasłużą to i łomot dostaną. Skóra nie papier, wszystko przyjmie.

– To ja ci powiem jedno – ten z okiem zaczyna nerwowo ruszać nogą – ja biłem żonę, jak jeszcze nie odeszła, biłem córkę, biłem syna i wczoraj zobaczyłem po raz pierwszy w życiu, dlaczego dzieci w ogóle bić nie można.

– No czemu?

– Po pierwsze ręka puchnie. – tu z okiem pokazał swoją rękę faktycznie większą, obrzmiałą – A po drugie, i syn i córka kiedyś mogą ci oddać.

Tu bej z okiem pomacał swoją przyoczną opuchliznę, łyknął trunku, zagultotał wódką w buzi i z pełną pogardą wypluł zawartość ust na połamany chodnik.

 

Razem z zębem.

 

Chcesz wiedzieć o każdym nowym wpisie na blogu? To zainstaluj sobie aplikację, dzięki której w każdym momencie będziesz mógł sprawdzić, co nowego napisałam! Tu wersja na Android, a tu na IOS. Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na facebooku [jeśli chcesz widzieć, co tam piszę], zawsze też jestem na instagramie, więc tam możesz zerkać, co gadam na żywo. Dziękuję! A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam [tutaj].

You May Also Like

W czym zamknąć dziecko?

Pertraktacje w sprawie pokoju Kosmyka idą w coraz lepszą stronę, a ja już zaczynam poszukiwania odpowiednich mebelków. Na pierwszy ogień zaczęłam przeglądać ofertę szafową. Nie mogę się doczekać chwili, w…
Czytaj post

Najgorsze teksty na blogu

Ludzie się zmieniają. To truizm, ale niestety potrzebny. Nigdy już nie będziemy tacy, jak rok czy dwa lata temu, codziennie spotyka nas coś, co powoli kształtuje nasz światopogląd. Kropla drąży…
Czytaj post

Czym zając przyjechał?

Mimo że wczoraj dodałam mazurski tekst o wielkanocnych zwyczajach, nasze święta wcale mazurskie nie były – pojechaliśmy do rodziców chłopa na mazowiecką wieś, żeby zaczerpnąć trochę innego niż leśne powietrza……
Czytaj post

Jak wymęczyć rodziców?

  W sobotnie popołudnie, kiedy okazało się, że nici z naszego romantycznego obiadu we dwójkę, bo nikt nie pałał chęcią zaopiekowania się Kosmykiem, postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce: odmówiliśmy…
Czytaj post