Słomiany brat – tak czytelniczki nazwały Adaśka, opuszczonego przez brata na rzecz nart w górach z dziadkami. Pierwszy dzień był straszny, ale głównie dlatego, że Dasio szukał braciszka w każdym zakątku domu. Potem już tylko pokazywał na jego zdjęcia i oznajmiał mi, że tam jest „koko”. Przez ten tydzień byliśmy z Adasiem praktycznie sami, bo i Chłopa wywiało na jakieś wyjazdy. I powiem ci, że… w życiu nie było mi tak ciężko i stwierdziłam, że na co dzień drugie dziecko się bardzo przydaje.

 Nie no, w sumie pamiętam jak było ciężko. Ostatni raz jak byliśmy jeszcze we trójkę, a ja zostałam sama z Kosmykiem.
 
Potem już zawsze we czwórkę, ewentualnie we trójkę bez taty. W mniejszym gronie – sporadycznie. Bo jakoś podświadomie stosowałam zasadę, że do babci jadą albo oboje, albo żaden.
 
I dopiero, kiedy starszak wyjechał na dłużej, przypomniały mi się ciężkie czasy, kiedy siedziałam z jednym dzieckiem. I naprawdę nie mam pojęcia, jak ja to w ogóle przeżyłam. A do tego jedna myśl mnie zmroziła i sprawiła, że z czułością pomyślałam o moim dzielnym starszaku.
 
Bo nawet nie przypuszczałam, jaki ciężar uwagi Adasia przyjmuje na klatę codziennie Kosmyk. Dopiero teraz to czuję i o wiele prościej mi jest znaleźć wytłumaczenie dla wielu jego wyzłoszczeń i wściekłości. Dopiero teraz, kiedy cała uwaga młodszego skoncentrowana jest na mnie, czuję, jak wielką robotę robi w domu starszak samą swoją… obecnością.
 
To, że młodszy w 5 na 10 przypadków zamiast oczekiwać mojej uwagi, mojej obecności, mojej zabawy, w tych sprawach polega na bracie. Że nie muszę jak pies sterczeć na dywanie i układać klocków, bo w 5 przypadkach na 10 robi to brat. To że młodszy, widząc malującego starszaka, chce malować z nim [bez Kosmyka Adaś usiadł do kredek jeden raz. RAZ! A z bratem maluje codziennie!], to, że młodszy, widząc ubierającego się starszaka, chce ubierać się razem z nim, to, że młodszy, widząc tańczącego starszaka, chce tańczyć razem z nim. A ja zamiast podrygiwać jak potłuczona z kilkunastoma kilogramami na rękach, mogę usiąść i po prostu się patrzeć na nich z kanapy.
 
Nie wiem, czy starszego to wyczerpuje – pewnie nie tak bardzo, jak myślę. Przecież i młodszy, stając się towarzyszem zabaw, odciąga uwagę ode mnie starszego. Niemniej bardzo odczułam ciężar jednodzieckowego macierzyństwa  i mimo że ich wzajemne bycie razem często kończy się kłótnią, mimo że nie wymagam by siebie wzajemnie zabawiali, nie oczekuję, że starszy przejmie za mnie obowiązek opieki nad bratem [nie musi i nie powinien, bo to ja jestem matką, a nie on], mimo tego wszystkiego, to, że znajdują sobie czasem wspólne zajęcie, to że w drodze do mnie, trafiają na siebie i na sobie wzajemnie się koncentrują, to wreszcie, że oprócz tej samej buzi matki, kochanej, ale wciąż tej samej, trafia się jeszcze jakaś inna, ekspresyjna, ciekawa, bliska, jest wielką, przeogromną wręcz ulgą i odciążeniem.
 
I po tym tygodniu z jednym dzieckiem, tygodniu w czasie którego udało mi się napisać jedynie dwa teksty i ledwo wyrabiałam się ze wszystkim, bo cała uwaga skupiona była na mnie, tylko na mnie, na nikim innym, zrozumiałam, że z jednym dzieckiem jest jednak trochę ciężej niż z dwoma, czy trzema. Nie, to nie jest tak, że drugie dziecko rozwiąże wszystkie twoje problemy – absolutnie nie. Ale jeśli zastanawiasz się, jak to robią matki dwójki lub więcej dzieci, to nie do końca to jest tak, że mają dwa razy więcej pracy. W każdym razie – nie zawsze 🙂
 
I kiedy tak myślę o macierzyństwie, to kojarzy mi się ono tak trochę słonecznie.
 
Ale ciężko być słońcem dla tylko jednej planety.
 
I nieekonomicznie 🙂
 
  • Magda Kędzierska

    Córka ma 3 lata, syn pół roku – jakże się zdziwiłam odkrywając, że mam więcej czasu niż miałam, gdy córka miała pół roku. Czekam na ten moment aż synek będzie na tyle duży by móc bawić się z siostrą – wtedy to się chyba zanudzę z braku zajęć:)

  • Moja córka ma 3 miesiące, cały czas zastanawiam się jak dają sobie matki radę z więcej niż jednym dzieckiem, bo całą moją uwagę, wszystkie siły skupia ona. Teraz już powoli coś mi świta w głowie po tym tekście 😉

  • Dzikie wiśnie

    Między moimi starszakami jest rok i niecałe dwa miesiące różnicy. Krótko więc byłam pojedynczą matką. Pamiętam jedynie, że z niczym się nie wyrabiałam. A to nie miałam kiedy pozmywać, nie było kiedy posprzątać, wyprasować itd. Kolejne dziecko nauczyło mnie lepszej samoorganizacji. Teraz, gdy mają już trzy i dwa lata, kłócą się niemiłosiernie, ale też świetnie bawią ze sobą. Kiedy dwulatek trafił do szpitala z zapaleniem oskrzeli, trzylatka codziennie rano budziła się z pytaniem „Gdzie brat? Kiedy wróci”. Starszaki mają też półroczną siostrę, o którą również bardzo dbają. Na przykład dwulatek dzielnie broni zabawek siostry, kiedy inne dziecko próbuje zabrać jej gryzaki. Rozlega się wtedy gromkie „to dzidzi, to dzidzi”. Nie umiem sobie wyobrazić życia bez tych kochanych dzieciorów 🙂

  • Marta

    U nas niestety z dwójką jest narazie niestety duuuuuuzo trudniej niż było z jednym. Może jeszcze za wcześnie żeby dzieci skupialy się na sobie? Mają rok i trzy lata, i póki co uwaga ich obojga skupiona jest głównie na mnie lub na mnie i mężu jak jest w domu. W dodatku młodszy jest bardzo zazdrosny o starszą (starszej na szczęście zazdrość póki co przeszla)

  • Marta

    U nas niestety z dwójką jest narazie duuuuuuzo trudniej niż było z jednym. Może jeszcze za wcześnie żeby dzieci skupialy się na sobie? Mają rok i trzy lata, i póki co uwaga ich obojga skupiona jest głównie na mnie lub na mnie i mężu jak jest w domu. W dodatku młodszy jest bardzo zazdrosny o starszą (starszej na szczęście zazdrość póki co przeszla).
    Chyba muszę się zaopatrzyć w książki „rodzeństwo bez rywalizacji” i „co robić żeby dzieci nas słuchały „…

    • W książki – koniecznie! A co do wieku – faktycznie, jeszcze za malutkie. kiedy Adasio miał roczek wyłam z wilkami do księżyca 😀 Jeszcze rok i najwyżej i będzie dobrze 🙂

      • Gosia K.

        Za dwa tygodnie (+/-) rodzę drugie, starszak w wieku Adasia… aaargh!

  • U mnie różnica jest 18m, aktualnie młodszy dwa latka, starszy 3.5l
    Ja sie bałam że zabraknie mi czasu, sił mu nauczyć młodszego tego wszystkiego czego uczyłam starszaka, od stukrotnego powtarzania jak robi kotek, wielodniowego uczenia jak sie robi papa, pokazuje jaki duży, stuktrotnego układania wspólnie pierwszych puzzli. Z młodszym nie miałam na to czasu bo starszak z tych wymagających uwagi, za to młodszy spokojnie się sam zabawiał. Miałam wrażenie że będzie stratny, że wolniej będzie się rozwijał. Taaa. Teraz umie o wiele więcej niz starszak w jego wieku bo starszak go nauczył rzeczy których mi nie śniło się jeszcze uczyć, ze przeciez za mały jeszcze (chyba zawsze będzie maleństwem w moich oczach). Ale brat tego nie wie i przychodzi i opowiada, pokazuje młodszemu wszystko co sam wie.

    Czy łatwiej jest z dwójką czy jednym? To już różnie bywa. Ale na sto procent wychowanie drugiego dziecka jest sto razy łatwiejsze niż tego pierwszego 🙂

  • Pionierka

    Dlatego tak bardzo się cieszę, że moje pierwsze dziecko już na starcie będzie miało dwójkę rodzeństwa 🙂 Wprawdzie różnica wieku bardzo duża, ale przypuszczam, że każde 5 minut potrząsania grzechotką będzie na wagę złota. A że z racji różnicy wieku te relacje nie będą takie klasycznie siostraszno-braterskie to – o ile mała nas nie załamie – jak najszybciej drugie 😉 O, taki jest plan!

  • Iwona A.

    Bardzo trafny tekst. Tak samo jest z kotami 😉

  • Właśnie dzisiaj pierwszy raz w spokoju się ubrałam. W tym czasie starszak jedząc śniadanie tłumaczył czteromiesiecznemu bratu, jak latają rakiety. Młodszy patrzył jak zaczarowany a ja miałam 10 minut dla siebie ?

  • Macierzynstwo-raz!

    Też tak myślę i na to liczę, bo na razie cała uwaga skupia się na mnie – czasem to naprawdę nic nie można zrobić 🙂

  • Dziękuję za ten post 🙂
    Odkąd z Mężem o dzieciach rozmawiamy to wciąż powtarzam „ja chcę bliźniaki, albo trojaki na raz” 🙂 To po prostu przeczucie, że byłoby niezłym rozwiązaniem 🙂 No może na początku większy harmider, ale dzieci rosną szybciej niż jesteśmy w stanie mrugnąć.
    A zupełnie serio to chyba zawsze uważałam, że rodzeństwo jest dobre z różnych względów, dla rozwoju dzieciaków, wzajemnie się uczą, mnóstwo rzeczy. Jak się okazuje i matce może przysporzyć chwili oddechu 🙂
    No i pięknie, że Twoje dzieciaczki tak lgną do siebie. Pamiętam post, w którym pisałaś o miłości braterskiej, że niektórzy wmawiają „musisz go kochać, bo to Twój brat”. Jak widać u Ciebie, bez takiego pustego przymuszania, rodzi się najpiękniejsza więź między braćmi.

  • Monika P.

    Piękny post , dał mi wiele do myślenia. Mamy rocznego synka, czas leci nieubłaganie. Chciałabym aby miał jeszcze rodzeństwo. Tylko ze w tym roku stuknie mi czterdziestka. Codziennie bijemy się z myślami.

  • To jeden z tych postów, który przekonuje mnie do drugiego dziecka. W tej chwili moje mega wymagające dziecko oczekuje ode mnie nie 100% uwagi a 150% uwagi. No dobra może 130%.
    Przed drugim dzieckiem powstrzymuje mnie tylko jedna sprawa: jak drugie będzie takie samo? Bo
    300% to nawet ja nie udźwignę 😉

  • Nie wiem czy na to pozwolisz ale… poniżej spojrzenie z drugiej strony 🙂

    „Dlaczego nie mam drugiego dziecka”
    http://todopieropoczatek.pl/cierpliwosc/dlaczego-drugiego-dziecka/

  • pestki

    A ja niestety odkąd jestem matką dwójki czyli już ponad rok to ledwo żyję, starszak lubi się bawić sam ale nikt i nic nie może mu przeszkadzać inaczej koszmar i tak cały czas odciągamy córkę od starszaka ale jednocześnie bawić się z nią nie mogę bo syn zazdrosny i przybiega i zabawę psuje. Więc niestety bycia matka jednego dziecka było zdecydowanie prostsze ?