Dziecko, które prawie w ogóle nie mówi

Total
0
Shares

Ludzie się pytają, czy nie ciężko mi żyć z dzieckiem, które prawie w ogóle nie mówi, a jak mówi, to jakimś dziwnym dialektem. Nigdy nie wiem, jak odpowiadać na to pytanie, bo ja tam moje dziecko świetnie rozumiem. Jała to kot, Hała to pies, Ama to dinozaur, niam niam to jedzenie, Imno to zimno, jelkie to wielkie, joko to wysoko, Omne to ogromne, nawet fajnie, że syn stał się w swoim słownictwie taki monumentalny. Ale oprócz jelkich słów, w oko wpadła mu bajka o Strażaku Samie. Oczywiście dziecko nazywa tę bajkę po swojemu.

 

I tak, kiedy pojechaliśmy ostatnio na plac zabaw, bo lubię dzieciom pokazać czasem splendor wielkiego miasta, Adasio zobaczył coś, co go bardzo ucieszyło. Taką wieżę z rurą, dokładnie taką, jaką strażak Sam zjeżdża na akcję. Niemożebnie podniecone dziecko wlazło na wieżę i jęło głośno oznajmiać, co widzi i gdzie dokładnie jest. Akurat nagrywałam filmik na instastory i pytałam się syna:

– Cieszysz się? Powiedz, gdzie jesteś?

– U Chama! U Chama! – wykrzyknęło dziecko, szczęśliwe, że znalazło się w miejscu z rurą dokładnie taką, jak u strażaka chama, pfu, Sama.

Rozejrzałam się wokół i zobaczyłam zerkające na moje dziecko mamuśki. Schowałam telefon do kieszeni i stwierdziłam, że najlepiej będzie to przemilczeć. Odwróciłam się delikatnie i chciałam iść do starszaka, ale wtedy moje dziecko wykrzyczało:

– Chuj!

No to stanęłam i mimo że zwykle nie poprawiam syna i pozwalam mu mówić, jak chce, dla poinformowania dziwnie zaczynających krążyć wokół nas ludzi, potwierdziłam:

– Mówisz do mnie “Stój”, Adasiu, tak?

– Chuj! – potwierdził Adaś.

No to stanęłam, a syn zaczął mnie prowadzić.

– Do chama!

Podeszłam do rury i pomogłam dziecku zjechać, dokładnie tak, jak to robi strażak cham, pfu, Sam.

– Huja! – zakrzyczał uszczęśliwiony dwulatek.

I kiedy ktoś się mnie pyta, czy ciężko mi żyć z dzieckiem, które prawie w ogóle nie mówi, to odpowiadam, że bardzo ciężko… bardzo, ale to bardzo ciężko… zachowywać mi czasami pełną szacunku powagę 🙂

 

 

Chcesz wiedzieć o każdym nowym wpisie na blogu? To zainstaluj sobie aplikację, dzięki której w każdym momencie będziesz mógł sprawdzić, co nowego napisałam! Tu wersja na Android, a tu na IOS. Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na facebooku [jeśli chcesz widzieć, co tam piszę], zawsze też jestem na instagramie, więc tam możesz zerkać, co gadam na żywo. Dziękuję! A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam [tutaj].

You May Also Like

Poranek

Mroźny, ciemny poranek. Przy śniadaniu światło wariuje, włącza się i wyłącza, coś ewidentnie majstrują przy prądzie. Młodszy gada sam do siebie, starszy siedzi zmulony. Pies macha ogonem, bo wie, że…
Czytaj post

Co czyni cię królową?

Zrobiłam sobie papierową koronę, bo jestem, kurde, królową. Koronę zrobiłam wczoraj, podczas oglądania filmu. Dziś rano patrzę – moja korona pogięta i zmemłana. – Kto zepsuł moją koronę? – pytam…
Czytaj post

Szorty z Kosmyka

Od kiedy Kosmyk rozgadał się aż miło, a do tego zaczął mówić w miarę z sensem, a często premedytacją, chodziło mi po głowie, żeby zapisać wszystkie moje słowne z synem…
Czytaj post

Kroniki kryminalne

W środę o godzinie 9.30 widziano matkę Kosmyka, Joannę J., jak w kuchni niszczy kosmykowy wózek. Sprawczyni tłumaczyła się nam – To znaczy ten… Ja nie chciałam! Naprawdę nie chciałam.…
Czytaj post