Temat wpisu nie przyciągnie uwagi tak zwanych wyjadaczy, ale mam wrażenie, będzie pomocny dla tych, którzy obudzili się jakiś czas temu i nie są na bieżąco ze zmianami. Wciąż dostaję pytania, jak coś zrobić, jak ogarnąć, co jakiś czas na fejsie przewija mi się słynne ogłoszenie „W odpowiedzi o nową politykę Facebooka…” i wciąż pojawiają się słynne kropki w komentarzach, żeby przychodziły powiadomienia z danego postu czy wpisu. Spoko, nie będę się z tego nabijać, też pewnych rzeczy nie wiedziałam i to wcale nie jest siara czegoś nie wiedzieć, ja wielu rzeczy dalej nie wiem, za to wiem, że macierzyństwo potrafi wybić z rytmu. Nie ma co się wstydzić, ale zawsze można się czegoś dowiedzieć. Zaczynamy?

 

Facebook dla opornych. Jak korzystać z fejsa. 

 

 

Po pierwsze. Oto ja. I mój profil. Jestem tutaj.

 

 

Tak wygląda, kiedy na niego wejdziesz. Możesz mnie zaobserwować. Jeśli się kiedykolwiek poznaliśmy, możesz mnie zaprosić do znajomych. Możesz napisać do mnie wiadomość [jeśli nie jesteśmy znajomymi, trafi ona do skrzynki „inne”, którą sprawdzam raz na tydzień, więc się nie denerwuj, jak nie odpiszę od razu, a najlepiej pisz na mail z kontaktu u góry, bo ja na prywatnej mam z 50 wiadomości „innych” na ten moment i prędko się nie wygrzebię]. Klikając w trzy kropki obok „Wiadomości” możesz również mnie zgłosić lub coś, co udostępniłam albo zablokować, jeśli cię wkurzam i nie chcesz widzieć jakichkolwiek moich wypowiedzi. Proste? Proste.

 

A tak wyglądam, jak wejdę sama na swój profil. Podobnie będzie, jak sama zerkniesz do siebie.

 

Co my tu mamy. Mogę coś opublikować, mogę dokończyć moją prezentację i uzupełnić informację o sobie [wciąż mi się nie chce :(]. Mogę zerknąć do moich znajomych i mogę wejść do moich zdjęć. I zatrzymajmy się przy zdjęciach i publikowaniu postów. Często, podczas rozmów o publikowaniu zdjęć dzieci, spotykam się z opiniami o tym, że „Wszystko na fejsbuku jest publiczne, więc ja nie dodaję zdjęć dzieci w ogóle!!!!!!!!!!!11111”. No i dzień dobry, kochani, bo nie wszystko na facebooku jest publiczne. Mam w galerii „Zdjęcia” z 15 albumów zdjęć dzieci, które widzi zaledwie kilka osób albo są tam tylko dla mnie, bo Facebook ma taką opcję, jak określenie, komu cokolwiek chcemy pokazać. Zerknij niżej:

 

 

Możesz opublikować zdjęcie, status, film, możesz się gdzieś zameldować i w trakcie tworzenia posta [a nawet po jego utworzeniu, możesz określić, komu to chcesz pokazać. „Publiczne” z kulą ziemską – wszystkim, również znajomym znajomych twoich znajomych. Dwa ludziki „Znajomi” oznacza, że zobaczą twój post wyłącznie ci ludzie, których masz wśród, hehe, znajomych, to oczywiste. Możesz określić  którzy znajomi twojego posta nie zobaczą. Możesz udostępnić coś tylko jednej osobie [opcja „Więcej”, a możesz udostępnić coś tylko jednej osobie. Wszystkie opcje, oprócz „publiczne” są zmorą każdej strony na fejsie, bo administratorzy widzą to, że ktoś coś od nich udostępnił, ale jeśli nie ma opcji „Publiczne” nie może na to udostępnienie  ani go nawet zobaczyć. Taki tip dla każdej mojej czytelniczki, która pisała mi, że coś ode mnie udostępniła, a potem pisała, że szkoda, że nawet nie polubiłam jej udostępnienia, bo u innych to lubiłam, a u niej nie. No właśnie. Udostępniła w trybie prywatnym, to ja, jako strona tego nie widziałam. Kropka.

Opcja z wykluczaniem znajomych jest świetna, kiedy na przykład organizujemy komuś urodziny czy baby shower i nie chcemy, żeby ten ktoś się zorientował. Wiem, że niektóre kobietki w ten sposób ograniczają widoczność postów swoim… teściowym. Lub mężom 😀

 

Kilka osób poprosiło mnie, żeby wspomnieć o opcji oznaczania. Bo są ludzie, dla których to tajemnica. No i spoko, zaraz przestanie – wystarczy wcisnąć znaczek małpy @ i zacząć wpisywać osobę, którą chcemy oznaczyć lub wspomnieć w swoim poście lub komentarzu. W komentarzach często oznaczymy automatycznie osobę, której odpowiadamy po prostu wciskając „Odpowiedz”. [Ktoś kiedyś miał do mnie ogromny żal, że wciąż go oznaczam, odpowiadając na jego niekończące się komentarze i w końcu znielubił mnie, prawdopodobnie do końca życia :D].

 

 

Kiedy u kogoś innego trzy kropki obok okienka „Wiadomość” oznaczają zgłoszenie lub blokadę, tak w opcji twojego profilu prywatnego możesz tam ustawić sobie opcje właśnie oznaczania i wyświetlania [trzy kropki obok okienka „Zobacz dziennik aktywności”. Klikasz i wyświetla ci się „Ustawienia osi czasu”, widok niżej]. Ja mam ustawione, że wszystko, co ktoś publikuje na mojej osi czasu, czyli pisze na moim wallu, a nie na głównej stronie, jest widoczne tylko dla mnie i tylko moi znajomi mogą w ten sposób do mnie pisać. Jeśli ktoś oznaczył mnie w poście na głównej stronie i zrobił to w trybie „Znajomi”, a nie „Publicznym”, ten post również będzie widoczny wyłącznie dla moich znajomych, nikogo spoza tej grupy. Mogę też ustawić, czy post, w którym mnie oznaczono, pokaże się na moim wallu. Ja zrezygnowałam z pokazywania tych postów, bo często oznaczano mnie w dniu moich urodzin, w święta na zbiorczych życzeniach i czasami na moim wallu było piętnaście zdjęć z oznaczeniem mojej osoby na kartce „Wesołych Świąt”. Po co mi to. Tym bardziej, że czasem piszę coś ważnego i to zostaje przykryte innymi postami, bo ktoś stwierdził, że mnie gdzieś oznaczy. Wolę mieć tę opcję, że sama decyduję, co udostępniam u siebie. I kiedy.

 

 

I przechodzimy dalej. W opcji twojego profilu jest dostępny „Dziennik aktywności”, możesz zobaczyć tam wszystko, co kiedykolwiek zrobiłaś na fejsie. Bardzo przydatne, bo na przykład feed fejsowy twojego komputera różni się od feedu fejsowego na twojej komórce. Zauważyłaś to kiedyś? I to są bardzo istotne zmiany, bo na komórkach nie pokazuje nam się na przykład tyle filmów, co na komputerach [choćby dlatego, żeby nie zżerać nam tyle netu z danych komórkowych :D]. I ja czasami polubię coś na komórce, ale trach ciach, Adaśko wlazł na drzewo, trzeba go ściągnąć, telefon chowam do kieszeni i zapominam. I chodzi mi to po głowie, co ja tam chciałam obejrzeć – na szczęście wszystko jest w dzienniku aktywności. Czasem, kiedy czekam na kogoś, przeglądam sobie feed i lajkuję rzeczy, które mnie zaciekawiły bez czytania, a wieczorem sprawdzam w dzienniku i robię sobie tzw. prasówkę albo zerkam czy ktoś dopisał w komentarzach coś ciekawego . Pomocna rzecz.

 

 

Zatrzymajmy się na chwilę przy tych aktywnościach – wspominałam już o zabawnym oświadczeniu, które wiele osób publikowało swego czasu na swoich wallach [i jeszcze publikuje]. Oświadczenie to brzmiało mniej więcej:

 

W odpowiedzi na nową politykę FB informuję, że wszystkie moje dane personalne, ilustracje, rysunki, artykuły, muzyka, obrazki, fotografie, filmy itd. są obiektami moich praw autorskich. W celu komercyjnego wykorzystania wszystkich wyżej wymienionych obiektów praw autorskich w każdym konkretnym przypadku wymagana jest moja pisemna zgoda!

 

W takich i podobnych tekstach powoływano się na konwencje i jakieś tam ustalenia i w jawny sposób informowało się swoich znajomych, że nie ma się zielonego pojęcia o prawach autorskich i podstawowych działaniach portalu. Tak. Wszystko, co opublikujesz na fejsie, teoretycznie „należy” do portalu. Jest to w regulaminie:

 

W przypadku treści objętych prawem własności intelektualnej (IP, ang. intellectual property), takich jak zdjęcia i filmy, użytkownik przyznaje nam poniższe uprawnienia zgodnie z wprowadzonymi przez siebie ustawieniami prywatności i ustawieniami aplikacji: użytkownik przyznaje nam niewyłączną, zbywalną, obejmującą prawo do udzielania sublicencji, bezpłatną, światową licencję zezwalającą na wykorzystanie wszelkich treści objętych prawem własności intelektualnej publikowanych przez niego w ramach serwisu Facebook lub w związku z nim (Licencja IP). Licencja IP wygasa wraz z usunięciem przez użytkownika treści objętych prawami własności intelektualnej lub konta, o ile treści nie zostały udostępnione innym osobom, które ich nie usunęły.

Ni mniej, ni więcej oznacza to tyle, że żeby poruszać się na portalu i coś na nim opublikować, musisz przyznać mu licencję na treści, które udostępniasz. A chociażby dlatego, żeby twoi znajomi, korzystający z tego samego portalu mogli je zobaczyć albo polubić. Albo też udostępnić. Albo skomentować. Twoje zdjęcie jest na portalu, więc, żeby je tam trzymać, musisz pozwolić portalowi na zwykłe działania umożliwiające to trzymanie. Nawet w opcji, że widzisz to zdjęcie tylko ty, ono dalej jest na portalu. W momencie, w którym zdjęcie usuwasz, portal ma w nosie twoje zdjęcie i nie rości sobie do niego żadnych licencji. A już na pewno nie praw autorskich. Autorskie prawa są niezbywalne. Jeśli jesteś czegoś autorem, ciężko ci będzie zbyć się twoich praw autorskich. Możesz majątkowych na przykład, ale wcale nie musisz i fejs tego od ciebie nie wymaga. A jeśli nie chcesz, żeby Facebook w jakikolwiek sposób korzystał z twoich treści [czyli umożliwiał ludziom widzenie twojego profilu], to po prostu usuń konto. Żeby fejs mógł działać tak, jak tego oczekujemy, musi mieć dostęp do danych, bo na tym to polega jego sens: ludzie dzielą się swoimi przemyśleniami, sukcesami, porażkami na głównym feedzie. Jeśli nie chcesz dać mu tych danych, to nie możesz z niego korzystać. A pisanie takich i podobnych oświadczeń  na swoim własnym wallu jest równie zabawne, jak krzyczenie na własnym podwórku, że przestajesz korzystać z internetu, bo jest głupi.
BARDZO WAŻNE INFORMACJE I WIELE INNYCH DOTYCZĄCYCH PRYWATNOŚCI I TEGO, CO UDOSTĘPNIASZ ZNAJDUJE SIĘ W TEJ PODSTRONIE, JAKĄ FEJS PRZYGOTOWAŁ DLA NOWYCH UŻYTKOWNIKÓW, ALE NIESTETY, NIE REKLAMUJE ZA MOCNO: TUTAJ TUTAJ. 
A jeśli mowa o wallu. Zobacz:
Czasem mam wrażenie, że to syzyfowa praca [bo automatycznie ci się fejs przełącza na najciekawsze], ale jednak regularnie staram się robić porządki w aktualnościach. Przede wszystkim, patrząc się na stronę fejsa z dwóch perspektyw: najciekawsze zdarzenia i najnowsze zdarzenia [w wersji mobilnej trzeba się do nich dokopać]. A potem – ustawiając preferencje widoku. Czyli kogo chcemy oglądać, a kogo nie. Mamy możliwość zakomunikowania, jakie treści nam odpowiadają, czemu z tego nie skorzystać? Chcę zwrócić na chwilę twoją uwagę na opcje po lewej stronie: Tego dnia i Zapisane. Pierwsza pokazuje ci, co udostępniałaś rok temu, a w Zapisanych są wszystkie linki, które zapisałaś sobie „na później”.
A tutaj, o, regularnie sobie zmieniam, kogo chcę obserwować i czyich postów nie chcę przeoczyć.
Ustawić sobie feed możesz też od razu na wallu, kiedy widzisz na przykład post wydarzenia. Mam nadzieję, że Magda z Wymagające.pl mi wybaczy 🙂 Ona udostępniła tutaj wydarzenie – możesz je zapisać, możesz ukryć taki post i dać do zrozumienia fejsowi, że nie chcesz takich powiadomień, możesz wstrzymać posty Magdy na 30 dni [nie wiem, po co jest ta opcja, szczerze mówiąc]. Ja mogę na przykład przestać obserwować Magdę i mieć ją po prostu w znajomych, mogę wstrzymać posty tego konkretnego wydarzenia, nawet jeśli inni znajomi będą je udostępniać albo pisać do fejsa, że ci się ten post nie podoba.
Opcja „Włącz powiadomienia” w każdym typie postów skutkuje tym, że dostajesz info o każdym komentarzu pod konkretnym postem. Bardzo przydatna opcja bez konieczności pisania kropek 🙂
Podobnie jest z postami udostępnionymi przez strony i chyba grupy też. Tylko w tej opcji możesz sobie zapisać link i wrócić do niego później.
Kiedy widzisz post jakiejś nieznajomej na grupie, też możesz wpis zapisać do późniejszego wglądu albo włączyć powiadomienie, żebyś była informowana o każdym nowym komentarzu.
A kiedy wchodzisz na jakąś konkretną stronę też możesz sobie od razu ustawić, co chcesz z nią zrobić. Możesz ją polubić i wtedy ryzyk fizyk – jeśli dużo będziesz na niej komentować, to będziesz częściej ją widzieć, możesz jej nie lubić, ale obserwować [nie wiem po co, ludzie tak robię, może ty wiesz?], możesz ją i lubić, i obserwować, a wtedy możliwe są dwie opcje: posty tej nikomu nie znanej strony będą pokazywać ci się w pierwszej kolejności albo domyślnie lub będziesz dostawać/nie dostawać powiadomienia o nowych postach. Proste.
Teraz zajrzyjmy na grupę. Jest sobie taka jedna w sieci, o zobacz:
Na każdej praktycznie grupie obowiązuje jakiś regulamin, który warto przeczytać, do każdej grupy możesz zaprosić też ludzi, z którymi chcesz na niej być. Każda też praktycznie grupa prosi o hashtagi. I wciąż są tacy, co się dziwią, czemu. Ty pewnie wiesz, czemu. Wiesz? No właśnie. Na każdej grupie jest okienko z lupką [niestety tylko w wersji na komp jak na razie] i na takiej grupie można sobie poszukać po hashtagu dowolny temat, który nas interesuje. Są grupy, na których hashtagi są łączone z nazwą grupy. U mnie by to było #wiejskiematki_ogrod. Pozwala to wyszukać posty wyłącznie w tej jednej grupie, ale ja nie widzę sensu w przekonywaniu ludzi do tego, może zmienię zdanie kiedyś 🙂
Jak w każdej grupie możesz określić, czy chcesz otrzymywać powiadomienia o każdym wpisie, czy tylko o wpisach znajomych, czy wolisz zdać się na opcję „Wyróżnione zdarzenia” i losowość, a może wolisz całkiem powiadomienia wyłączyć i wchodzić sama raz na jakiś czas? Twoja decyzja. Posty na grupie również możesz zapisywać, włączać powiadomienia, zamiast stawiać kropki, choć, jak ktoś słusznie zauważył, pisanie komentarzy zawsze podbija post do góry na grupie. Niemniej, lepiej już napisać „Podbijam, bo jestem ciekawa, czy ktoś jeszcze coś dopisze” niż jedną malutką kropeczkę. Zawsze mi się ona kojarzy z kropką nienawiści 😀
A jeśli już zahaczyliśmy o komentarze. Tutaj mamy post mało znanego blogera i sposób, w jaki u niego wyświetlane są komentarze:
A tutaj post mało znanej blogerki:
To, w jaki sposób wyświetlane są komentarze, które czytacie, w dużej mierze zależy od administratora. Mało znana blogerka woli chronologicznie, mało znany bloger wybiera tryb najlepsze. Jeśli ty wolisz inaczej, to za każdym razem, gdy wracasz do postu, żeby przeczytać sobie, co kto nowego dopisał, musisz sobie przeklikać, który tryb ci pasuje. Ja zawsze wybieram tryb najnowsze 😀 I jeszcze mała rada: chcesz widzieć posty strony, którą polubiłaś? Pisz komentarze 😀 Serio. Choć to w sumie zadanie strony, którą polubiłaś – angażować cię do interakcji, ale jeśli chcesz wrzucić cegiełkę dla ulubionego blogera, to pisz 🙂
Ciągnąc temat komentarzy. Jeśli któryś z komentarzy lub komentatorów wyjątkowo działa ci na nerwy, klikając te trzy kropeczki z boku komentarza…
Przestajemy dany komentarz widzieć, a dodatkowo możemy zablokować upierdliwca, żeby nam się nie pokazywał albo zgłosić jego komentarz, jeśli promuje przemoc albo pornografię lub co ci tam nie pasuje. Na stronie zgłaszasz taki komentarz w niebyt, czyli wprost do fejsa i naprawdę wiele osób musi zgłosić coś takiego, żeby dany komentarz usunąć. Na grupie zgłaszasz do administratora i on decyduje, czy dany komentarz ma zostać czy lepiej go usunąć. Osobiście, w mojej krótkiej przygodzie z grupą, zauważyłam, że bardzo często zgłaszane są komentarze, które niczego nie naruszają, a po prostu nie podobają się jednej osobie, bo na przykład ktoś napisał, że lubi koty, a ktoś inny uważa, że koty są do dupy. I wtedy ciężko cokolwiek zrobić 😀
Na koniec messenger i krótka piłka, bo to chyba najczęściej analizowany temat w sieci i naprawdę jest mnóstwo poradników dotyczących messengera, a nawet, jak z niego korzystać bez posiadania konta na fejsie. Ogólnie: okno wiadomości pozwala ci na wymianę myśli z jedną lub wieloma osobami i to zupełnie za darmo. Można tworzyć grupy i rozmawiać z wieloma osobami [na przykład rodzinnie], można tworzyć wideokonferencje [mój syn korzysta i rozmawia tak ze swoimi przyjaciółmi z wakacji]. można wreszcie wysyłać sobie przez tę aplikację filmy, obrazki, zdjęcia, pliki i naprawdę tych opcji jest tyle, że napiszę tylko o dwóch, które mi najbardziej przypadły go gustu:
Ulubiona funkcja blogera 😀 Czyli „Blokuj konwersację„. Dzięki niej uniemożliwiam komuś, kto mnie denerwuje, pisanie do mnie. Przydatne szczególnie w przypadku, kiedy naprawdę czujesz się osaczona i nie chcesz prowadzić dalej rozmowy, a dana osoba pisze i pisze, telefon ci pika i pika, i już naprawdę nie masz sił. Istnieje opcja odblokowania, więc spokojnie, to nie jest na stałe, ale obecnie mam listę kilkudziesięciu osób, które napisały do mnie tylko po to, żeby zwyzywać, więc nie zamierzam z niej skorzystać 🙂
Kolejna przydatna opcja to „Wycisz konwersację”. Równie dobrze, w oknie ustawieniach czatu, o tutaj [gdy klikniemy okienko czatu z liczbą naszych znajomych online, włączy się pasek boczny z listą znajomych online i wtedy znajdziemy tę śrubkę, która rozwija opcje] możemy kliknąć, żeby czat wyłączyć [dla wszystkich lub dla konkretnych osób], niemniej wówczas powiadomienia o nowych wiadomościach będą przychodzić dalej. Można to rozwiązać w taki sposób, że piszemy „za chwilę będę, pisz, co potrzebujesz” i wyciszamy konwersację. A wrócić do niej możemy, jak tę chwilę znajdziemy.
Wspominałam już o folderze Inne, wygląda on tak:
Jak widzicie nie przeczytałam 38 wiadomości od znajomych [Odebrane] i trzech nowych w folderze „Inne”, które przyszyły dzisiaj. Na samym dole okienka tego czatu możecie sobie zaznaczyć wszystkie wiadomości jako przeczytane, nawet jeśli ich nie przeczytacie. Ja tak robię, szczególnie jak mam wyrzut, że nie dam rady odpisać na każdą. Wiadomości w folderze „Inne” możesz przeczytać  i jeśli nie klikniesz „Akceptuj” lub „Odrzuć” nadawca nie będzie wiedział, czy zerknęliście w jego wiadomość. Musisz wiadomość zaakceptować, żeby pojawiła się w „Ostatnich”. W czacie ze znajomymi widać to, że ktoś wiadomość zobaczył, szczególnie w opcji na komórkę. Pamiętam, kiedyś znajoma oburzyła się na mnie, bo widziała, że zobaczyłam jej wiadomość, a nie odpisałam. A ja byłam u przyjaciół i głupio mi było ślęczeć na czacie, tym bardziej że widzę ich raz do roku. Spojrzałam na godzinę, zobaczyłam wiadomość i odłożyłam telefon do torebki. Znajoma do dziś się do mnie nie odzywa za to, że zobaczyłam jej wiadomość, a nie odpisałam. Uraziłam jej uczucia 😀
Ja w ogóle mam do tego czatu dość luźny stosunek. Czasem piszę, piszę, ale chłopaki coś tam chcą, więc ni z tego, ni z owego, ubieram ich i idziemy na dwór. Komputer włączony, czat aktywny, ludzie piszą, a ja w polu z dziećmi biegam. Cud, że połowa znajomych się jeszcze nie obraziła. No ale czasem ciężko naprawdę każdemu cokolwiek odpisać, szczególnie, jak się wraca do domu, a ma się kilkadziesiąt wiadomości nieprzeczytanych.
No dobra. Powoli kończymy, więc przypomnę jeszcze, że każdy post, który widzisz lub który ci się podoba, zawsze możesz udostępnić.
I tu jest kilka opcji: udostępnij post teraz, czyli od razu post udostępniany jest trybie publicznym na twojej osi czasu. Samo „Udostępnij” przekierowuje cię w okienko, w którym możesz zdecydować, czy chcesz udostępnić prywatnie, czy chcesz przesłać w wiadomości, czy chcesz udostępnić w twojej ulubionej grupie lub na swojej stronie lub wydarzeniu. Decydujesz też o tym, czy chcesz zachować oryginalny komentarz autora, czy wolisz dopisać coś swojego, możesz też oznaczyć znajomych, których uwagę chcesz zwrócić na dany problem. Proste? Prościutkie.
Tylko nie wiem, czy cię do tego namawiać przy okazji tego wpisu 😀 Zdaję sobie sprawę, że to to absolutne podstawy dla tych, którzy siedzą na tym portalu kilka lat. Ale wiem też, że niektórym te podstawy uciekły, a boją się zapytać, żeby nie wyjść na idiotę. Spoko, luz, nie ma co się wstydzić. Ja o opcji „wyciszenia konwersacji” dowiedziałam się naprawdę niedawno 😀
A jeśli mimo tych wszystkich działań, wciąż fejs cię wkurza i nie wiesz, co zrobić, żeby widzieć, co sobie założyłaś, zawsze zostaje ci zdać się na inne technologie. Instagrama [ja jestem tutaj] albo aplikację mobilną. Moja jest tutaj:  Tu wersja na Android, a tu na IOSTo po prostu strona bloga, której odnośnik masz na komórce i która wysyła ci powiadomienia o nowym wpisie. Polecam nie tylko swoją aplikację, ale też inne, które znajdziecie w bocznych panelach, można sobie pół blogosfery ściągnąć i zawsze będzie, co czytać 🙂
 
A jeśli masz jakieś swoje ulubione funkcje fejsa, które uwielbiasz, pisz mi o nich koniecznie! Jestem bardzo ciekawa!
 
 Photo by Arnel Hasanovic on Unsplash