Przez cały tydzień usiłowałam uchwycić aparatem jakiś ładny kadr lub widoczek, żeby wrzucić na blog cokolwiek innego niż wyprawka dla noworodka, ale średnio mi się udawało, a zamiast się schylać, wolałam włączyć „Play” w aparacie i zwyczajnie nagrać kilka ujęć. A że dziś po raz pierwszy od trzech miesięcy Chłop jest w domu przez cały dzień i nie szarpię się sama ze wszystkim i nie umieram ze strachu, że syn będzie musiał odbierać poród w oczekiwaniu aż karetka przebije się przez las, to miałam czas złożyć kadry w kupę i skonstruować pierwszy nieporadny kolaż filmowy. Enjoy!