Trochę sobie ostatnio pogadałam – nie będę ukrywać, że robiłam to na całkowitym spontanie i bez przygotowania, więc bardzo byłam zdziwiona, że większości z was to moje memłanie się nawet spodobało!

Chłop mój w ramach rekompensaty za swoje sobotnie imprezy, zachęcony zresztą pozytywnymi komentarzami pod wpisem, zabrał mnie w niedzielę podczas kosmykowej drzemki nad pobliskie jeziorko i tam udało mi się wydukać jeszcze kilka słów do kamerki. Zauważyłam, że koniecznie będzie mi potrzebny mikrofon. Nie, że dążę do perfekcji, bez przesady – jestem matką – ale faktycznie słabo słychać. A ja nie jestem w stanie mówić głośniej, bo wiecie. W pobliżu mamy rezerwat!

Tym razem poopowiadałam trochę o plusach mieszkania w lesie. No nie mogę ciągle smęcić, że same minusy, pogrom i pożoga. Przecież wcale nie jest tak źle i trochę bardziej pozytywne spojrzenie jest niewątpliwie potrzebne!

A jeśli mam być szczera – nie przytyłam w ciąży 130 kilogramów. Przytyłam 30, ale to 30 brzmi zupełnie inaczej, kiedy wcześniej myśleliście o 130, prawda? Poniżej kilka tekstów i zdjęć, o których subtelnie wspominam:

Giżyckie przejście dla pieszych i chodnik:

Jeśli macie ochotę na kolejny film [następnym razem jeszcze bardziej się przyłożę!], to pomóżcie mi ułożyć bajeczkę dla Kosmyka. Chętnie zaprezentuję w filmie, jak interpretuję Wasze komentarze 🙂

A tak poza tym – mówienie do kamery wcale nie jest trudne. Gorzej potem tego słuchać 😀 Ale uczę się, uczę się cały czas! Zamierzam niedługo wnikliwie przestudiować cały internet, żeby czegokolwiek się o kręceniu filmów dowiedzieć. Bo wiecie – te moje wystąpienia to jest mniej niż amatorka – to prostu spontan 😀

Macie jakieś życzenia, o czym miałabym mówić w kolejnym odcinku? Pytania? Wątpliwości?

Piszcie!