Kojarzycie taki typ ludzi przekonanych, że pozjadali wszystkie rozumy, bo udało im się wychować jedno dziecko albo ich „babcia wychowała ósemkę, dziesiątkę, piętnastkę dzieci i jakoś jej się udało”? Śmieją się ze współczesnych metod, obostrzeń, zwyczajów, bo przecież kiedyś uspokajało się niemowlęta, wsadzając im w buzię palec umoczony w miodzie i co? I nic się nigdy nie działo! Zawsze się śmiałam z takich ludzi, którzy to, że dziś robi się inaczej, kwestionowali tym, że kiedyś się czymś takim nie przejmowano i „jakoś to było”. Ale kiedy zgodziłam się, żeby kupić chomika, powiedziałam dokładnie to samo: wiem wszystko, jak dbać o chomika, miałam ich w życiu ze dwadzieścia, jakoś tam żyły i w sumie nie mają przede mną tajemnic. Okazało się, że o chomikach…

 

Nie wiedziałam nic. Totalnie nic. Byłam jedną z tych dziwnych istot, które mówią, że wiedzą wszystko o dzieciach, bo jakimś cudem udało im się jedno przy życiu utrzymać i ono dożyło osiemnastki. Jakoś. Byłam jedną z tych, co mówiła, że ja tak robiłam i nic się nie działo.

 

I tutaj muszę przyznać, że dzieci są znakomitymi motywatorami do zmiany myślenia. Dzieci pytają, dzieci są żądne wiedzy, dzieci chcą się uczyć. I kiedy przywieźliśmy naszego chomika w malutkiej, plastikowej klatce z beznadziejnym, szkodliwym kołowrotkiem do domu, wysypaliśmy mu trocinami podłoże i wrzuciłam filmik na insta, praktycznie od razu, spodziewałam się, że zaraz ktoś się czegoś czepnie. I dokładnie po chwili odezwała się sekta „chomiczarek”, które punkt po punkcie zaczęły mi wytykać błędy.

 

I tak jak nie znoszę mamuś wytykających mi błędy, tak przyznaję sobie, że zazwyczaj sprawdzam różne proponowane teorie, jeśli są dla mnie nowością. I chomiki też sprawdziłam. I z pokorą przyznałam, że błądziłam. Że to, że dwadzieścia lat temu miałam kilka chomików nie znaczy nic. Bo nauka poszła do przodu, bo ludzie myślą, badają, sprawdzają. Bo 20 lat poszerzania informacji o danym zwierzęciu robi swoje. Jak mogłam tak bardzo zaufać swojej domniemanej wiedzy, skoro sama uśmiecham się ironicznie, kiedy ktoś mówi, że dziecko się karmi co trzy godziny, bo dwadzieścia lat temu tak robiono i tak zalecali lekarze? A potem  padło pierwsze, już spodziewane, pytanie: Mamo, a jak dbać o chomika? Żeby mu było dobrze? I chcąc nie chcąc, musiałam zacząć szukać, czytać, dokształcać.

 

 

JAK DBAĆ O CHOMIKA – CO TO ZA ZWIERZĘ?

Kolejne pytanie mojego syna  o chomika dotyczyło właśnie tego, skąd pochodzi i jak on żyje. Warto pamiętać, jakiego konkretnie mamy chomika – dżungarskiego, syryjskiego, Roborowskiego czy jeszcze innego. Prościej będzie rozmawiać z dzieckiem o tym, skąd chomik pochodzi, czego potrzebuje  i jak wygląda jego kraj 🙂 Nasz, o czym syn zawsze przypomina, jest nocnym zwierzątkiem [jak każdy chomik], w dzień jest aktywny tylko rano, akurat kiedy syn wstaje do przedszkola [muszę go budzić trochę wcześniej, żeby mógł popatrzeć na chomika], potem przebudza się koło 14 na dłużej [akurat kiedy syn wraca z przedszkola] i znów zasypia, swoją najdłuższą aktywność przenosząc na godzinę 21-22. Jak to chomik – uwielbia sobie chomikować jedzenie i w swojej piwniczce trzyma skarby. Od kiedy wyścielaliśmy mu klatkę siankiem, widać wyraźnie, że zrobił sobie do swojego leża praktycznie trzy wejścia i z każdego z nich korzysta. Zabawne jest to, jak żywo reaguje na głos Kosmyka. Kiedy syn podchodzi do klatki i odzywa się w jej pobliżu, bywa, że chomik się przebudza i wygląda zaciekawiony. Lubi obwąchiwać palce synka i tylko raz na samym początku go ugryzł, mimo że Kosmyka zapomina czasami umyć rąk przed dotykaniem [żeby nie pachniały jedzeniem].

 

JAK DBAĆ O CHOMIKA – WSZYSTKO, CO ZROBIŁAM ŹLE

Pierwszą naszą klatką była zwyczajna, malutka, mikroskopijna klateczka z zoologicznego. Kosztowała jakieś 30 zł z wyposażeniem bez poidełka. Kiedy dostałam sygnały, że ta klatka jest za mała, złożyłam się z synem na większą, która przyszła po kilku dniach. Zamówiłam też kilka gadżetów, ale o tym za chwilę. Druga wersja klatki wyglądała tak:

 

jak dbać o chomika
jak dbać o chomika

 

Z pierwszej klatki zaiwaniliśmy jeden domek [zielony] i w sumie to wszystko. Ta klatka dopiero jest odpowiednia dla chomika, zgodnie z tym, czego się dowiedziałam:

 

Zalecana powierzchnia podstawy klatki/akwarium/terrarium niezależnie od gatunku chomika to 100×40cm i więcej, a 80x40cm dla chomika syryjskiego i 60×40cm dla pozostałych to absolutne minimum! [Źródło]

 

Następnie w miarę dowiadywania się nowych rzeczy, wymieniliśmy kołowrotek – poprzedni był zdecydowanie za mały i tyle w nim było dobrego, że był plastikowy i nie miał prętów. Pręty są niebezpieczne, lepiej kupować pełne kołowrotki. Nowy, drewniany kołowrót jest trochę duży, ale z kolei tylko ten podobał mi się wizualnie. Zrzuciliśmy się na niego z Kosmykiem. Fajnym rozwiązaniem jest kula na jedzenie. Podwieszona trochę nad ziemią, sprawia, że chomik musi kombinować, żeby dostać się do niektórych smakołyków. I tak na przykład któregoś ranka zobaczyliśmy, że udało mu się podsunąć domek pod kulę. Innego razu ściągnął kulę bliżej krat i się wspiął. Obecnie pod kulą ma kamień, który zabezpiecza jego norkę i jest stopniem, żeby wspiąć się na kulę i na drewniany podest.

 

 

jak dbać o chomika
jak dbać o chomika TE GAŁĘZIE TWORZĄ TAKIE WIZUALNY PIERDOLNICZEK, ALE W NASZYM DOMU ZAWSZE MUSI BYĆ WIZUALNY PIERDOLNICZEK, NIE DYSKRYMINUJEMY CHOMIKA!
jak dbać o chomika
jak dbać o chomika
jak dbać o chomika
jak dbać o chomika
jak dbać o chomika
jak dbać o chomika SIUSIUSIUSIUSIUSIUSIUSIUSIUSIUSIUSIUSIU WIDZIALAM NA ZDJĘCIACH, ŻE SKOŚNE SŁOIKI PEŁNIĄ FUNKCJĘ KUWET I SIĘ SPRAWDZAJĄ. SWOJĄ DROGĄ DASZEK TO COŚ, NA CZYM ZALEŻAŁO SYNOWI, BO CHOMIK MUSI MIEĆ INTYMNOŚĆ. ALE CHOMIK ZAZWYCZAJ SIKA NA TO PODCZAS TOALETY.

 

Jakiś miesiąc temu zauważyliśmy, że chomik załatwia się w sumie tylko w jednym miejscu – zielonym domku z pierwszej, beznadziejnej klatki. Tamta klatka widocznie była tak głupia, że musiał się zemścić i resztki z niej bezczelnie obsikuje 🙂 Wsypaliśmy  mu tam piasku, dla zachowania prywatności przykryłam domek korą z brzozy. Pewnie zaraz ktoś napisze, że chomik może jeść brzozę, ale nie za dużo, bo jest moczopędna, ale spokojnie, to chwilowe rozwiązanie, za dzień lub dwa przyjdzie paczka z zamówionymi przez Kosmyka gadżetami  i porządną chomiczą kuwetą [o wkładzie syna w chomika też za chwilę]. Fajne są te chomicze gadżety – huśtawki, domki, liny i różne takie. Większość z nich nie zmieści się do klatki, ale zmieści się do skrzyni, w którą syn wypuszcza raz dziennie chomika [głównie wieczorem albo jak się obudzi w dzień].

 

jak dbać o chomika
jak dbać o chomika

 

 

jak dbać o chomika
jak dbać o chomika GDZIE JEST CHOMIK?
jak dbać o chomika
jak dbać o chomika
jak dbać o chomika
jak dbać o chomika TE KARTECZKI TO OBRAZKI DLA CHOMIKA, ŻEBY LIZNĄŁ SZTUKI. AUTOR DZIEŁ: KOSMYK.

 

jak dbać o chomika
jak dbać o chomika

 

 

JAK DBAĆ O CHOMIKA – ŻYWIENIE

jak dbać o chomika
jak dbać o chomika PIERWSZY GOTOWANY MAKARONIK W ŻYCIU [BEZ SOLI, BEZ SOLI, SPOKOJNIE, CHOMIK ZABRAŁ JEDEN, RESZTĘ ZJADŁ ADAŚ.]

Najczęściej polecaną karmą dla chomików jest Mixerama, ja też polecam, jest tak „chodliwa”, że od dwóch dni nie mogę jej nigdzie znaleźć i czekam na uzupełnienie dostaw. W tym czasie mam jeszcze resztki poprzedniej karmy i chomikowe przysmaki – mlecze, babki lekarskie, marchewkę, makaron [ugotowany bez soli], nazbieraliśmy mu aronii [część się suszy na później], kilka dni temu chomik jadł trochę mięska z wiejskiej kury, planujemy zobaczyć, czy posmakuje mu naturalny jogurt. Oprócz tego pestki słonecznika, dyni, banany i wszystkie rzeczy z lewej strony tej listy: ZOBACZCIE. Oczywiście, nie wszystko na raz, spokojnie.

 

jak dbać o chomika
jak dbać o chomika

 

JAK DBAĆ O CHOMIKA, A WŁAŚCIWIE, JAK O NIEGO NIE ZADBASZ

 

Chomikowi będzie źle, jeśli:

 

  • będzie miał za małą klatką [wymiary podałam wyżej]
  • jeśli będzie miał zły kołowrotek
  • jeśli nie będzie miał miejsca na siusiu i miejsca, żeby się schować
  • jeśli będziesz go na siłę budzić w ciągu dnia
  • jeśli będzie dostawał złą karmę [np. ludzką albo kiepskiej jakości]
  • jeśli wciśniesz go w jakąś kulę do biegania lub szelki
  • jeśli kupisz mu dziwne, plastikowe rury [tego akurat nikt nie musiał mi mówić, zawsze wydawało mi się to niebezpieczne]
  • jeśli musi dzielić klatkę z innym chomikiem.

 

Na moje oko też kuweta obok poidełka nie bardzo pasuje i w ogóle jedzenie w pobliżu, bo chomik wywala piasek, więc to też idzie do zmiany. Nie wiem, czy powinno [poprawcie mnie], ale dla mnie to nieestetyczne i muszę pogadać z synem, jaki ma pomysł na zmianę [specjalny paśnik też już idzie w paczce].

jak dbać o chomika
jak dbać o chomika

I jeszcze ściółka: pierwszą ściółką naszego chomika były odpylone trociny. To jest zresztą najczęściej polecana ściółka: gruba warstwa [10-20 cm] konopnej, lnianej lub z dobrze odpylonych trocin ewentualnie siano. U mnie jest mieszanka, którą pewnie będę poszerzać. Pod podestem i przy trapie jest więcej trocin, mocniej ubitych, tam chomik najbardziej lubił sobie grzebać, to mu dałam do grzebania. Bliżej kamienia i kołowrotka [żeby się nie zacinał] trocin jest mniej, a więcej siana z suszonymi pokrzywami, trochę mięty, bazylii mojej suszonej itp. Jeszcze trzy tygodnie temu w klatce były gałązki aronii z pięknymi liśćmi, teraz są leszczynowe dla urozmaicenia. Za chwilę zresztą znów coś zmienimy, bo kombinuję taką przytrzymajkę, żeby trociny się nie rozwalały po całej klatce i poza nią, żeby podnieść trochę podest i dać tam jeszcze więcej  ściółki, w której chomik mógłby sobie wykopać porządniejszy tunel.

 

jak dbać o chomika PRZYGOTOWANIE NA WYBIEG. KOSMYK WYMYŚLIŁ, ŻE MUSI POCZEKAĆ, AŻ CHOMIK SIĘ Z NIM PRZYWITA.

 

 

JAK DBAĆ O CHOMIKA, GDY ROBI TO DZIECKO?

 

Pomysł na chomika chodził Kosmykowi po głowie od czerwca. We wrześniu pękłam i kupiłam. Plus jest taki, że nie wydałam ani złotówki, bo dziecko zapewniło mnie, że wszystko kupimy z jego oszczędności. Zgodziłam się nie ze skąpstwa, ale w sumie z radości, że oddala się wizja uzbierania na własny telefon komórkowy. I tak teraz całe swoje kieszonkowe syn wydaje na chomikowe gadżety, przy czym teraz marzy o kolejnej klatce z kolejnym zwierzątkiem do opieki. Zresztą kiedyś na instastory dziewczyny zachwycały się, kiedy zauważyłam, że chomik ma brudną kuwetę i nie zdążyłam skończyć, a syn porwał pojemnik i poleciał go myć. Sam też prosi mnie, żebym mu przypomniała, jak zapomni. Jedną z bolączek Kosmyka było to, że chomik nie wspina się po kratach, jak to robił w sklepie zoologicznym [kolejny nasz błąd, jeśli będę kupować następnego, wezmę z hodowli]. Po jakimś czasie dopiero dowiedziałam się, że to dobrze – chomik jest najwyraźniej zadowolony ze swojego życia i nie szuka wrażeń 🙂 No i tylko mnie gryzie, bo mi ręce zawsze pachną jedzenieM, więc oswajanie go zostawiam dziecku. Powoli. Bez namiętnych uścisków.

 

 

Większość obowiązków związanych z opieką zrzuciłam na syna, bo to jego zwierzątko, ja jednak czuwam nad tym, żeby chomik miał kupioną karmę, żeby nie denerwowały lub nie zagrażały mu koty [co prawda, Flejtuch śmiertelnie się chomika boi, ale wiadomo] i żeby Dasio go nie zgniótł i tylko go oglądał/ Czasem też poratuję dziecko wiedzą, którą mogę wyczytać w necie, a której nie ma w youtubowych filmikach o gryzoniach. Bo zakładam, że dwa miesiące z gryzoniem nie zrobiły ze mnie znawcy, wciąż się uczę, wciąż czytam. Pokazuję dziecku, gdzie może znaleźć informacje o tym, jak dbać o chomika, cierpliwie mu tłumaczę i wyjaśniam. Tyle z mojej strony. Jeśli chodzi o naukę odpowiedzialności – myślę, że syn wybrał zwierzątko idealne 🙂

 

 

 

Strony i fora, z których czerpię wiedzę o tym, jak dbać o chomika:

 

Facebookowa grupa „Chomiki – nasza pasja”

Blog „Chomiki bez ściemy”

Vademecum opieki nad chomikiem w pigułce

Lista żywieniowa

Album najfajniejszych klatek chomika

Nasza klatka, to klatka typu BOB.

 

 

Uf. I tyle. Moja spowiedź, jak świadoma, oczytana kobieta zbyt mocno uwierzyła, że kiedyś tak chowałam  i pewnie nic się nie zmieniło. Przyznaję się do błędu, a w zadośćuczynieniu puszczam ten tekst w świat, żeby uświadamiał innych. Żeby te niczemu winne zwierzaki nie cierpiały w za małych klatkach, zbyt tłocznych i totalnie nieodpowiednich.

  • Małgorzata

    Piękny post, mam nadzieję, że poruszy kilka skostniałych serc właścicieli chomików, które żyją w zbyt małych klatkach, nie mających pojęcia o podstawach żywienia tych wdzięcznych zwierząt. Muszę jedynie postawić kropkę nad i. Ta kula, „paśnik”, jest niebezpieczna, zalecam jej natychmiastowe zdjęcie. Były przypadki zakleszczenia się w niej chomiczych głów lub kończyn, a to kończyło się tragicznie.

  • Monika Dyczek

    Dziękuję za ten post! Od kilku miesięcy jestem „chomikomaniaczką”. Po nagłej śmierci ukochanej chomiczki, szukałam przyczyn jej niespodziewanego odejścia i trafiłam na polecaną przez Ciebie grupę na Facebooku. Serce mi pękło, gdy zrozumiałam, że to moje ukochane Maleństwo żyło w złych warunkach. Minęło 7 miesięcy, a mnie wciąż łzy stają w oczach, gdy o niej pomyślę. 🙁 Jednak wyciągnęłam wnioski z tych smutnych wydarzeń i teraz moje dwa chomiczki żyją w odpowiednich klatkach (Maurycy – roborek, właśnie w Bobie, Rozi – syryjek, w klatce 100×50) z dużymi kołowrotkami, Mixeramą w miseczce, a kuwetę klatek wypełniają ściółka lniana i konopna. Szkoda, że wciąż tak wielu ludzi jest opornych na wiedzę. Nie wstydem jest popełnić błąd. Wstydem jest go nie naprawić, gdy ma się ku temu warunki i możliwości. Mam nadzieję, że dzięki Twojemu postowi poprawią się warunki życiowe kolejnych chomików. Przecież to, że żyją krótko, nie znaczy, że nie mają żyć godnie i szczęśliwie.

  • Małgorzata

    Szkoda, że pani blogerka usunęła moją korektę, bardzo ważną i napisaną w neutralnym tonie. To bardzo nieładne zachowanie, świadczy o poziomie, jaki pani sobą prezentuje. Proszę chociaż poprawić swój artykuł o moje rady, bo najwyraźniej nie przeczytała pani wszystkiego, co powinna. Plus proszę wziąć pod uwagę to, że kot plus klatka z chomikiem, to bardzo nieszczęśliwe rozwiązanie.

    • Pani blogerka nie zauważyła teraz, że kilka komentarzy trafiło do spamu [jak w załączniku]. To, które komentarze trafiają do spamu nie zależy od pani blogerki, tylko od systemu Disqus i raz na tydzień pani blogerka sprawdza, czy nie zaplątało się tam coś ważnego. Pani blogerka mogłaby teraz zaakceptować ten komentarz, ale zastanawia się, czy osoba, która nie umie się kulturalnie zapytać, co się stało z komentarzem, tylko stosuje personalne pojazdy, pokazując swój niski poziom zasługuje na zaufanie. Dziękuję.
      https://uploads.disquscdn.com/images/a0aac89532ce979c80c35a86eed840bab7da9ea9e9129c74dc97abcfd6fde79d.png

      • Dominika Widawska

        Rozumiem zdenerwowanie, choć reakcja rozczarowuje.
        Czytacze nie muszą znać reguł filtrowania domniemanego spamu, a komentarze, o których mowa znikały po różnym czasie, stąd nieporozumienie.
        No i szkoda, że skoro już tam zajrzałaś, to nie kliknęłaś parę razy Approve, ale rozumiem, że to nie były ważne wpisy.

        • Denerwują mnie poważniejsze problemy. Trafienie do spamu nie jest niczym nowym ani dziwnym, w każdym razie większość kulturalnych czytelników potrafi zapytać, gdzie jego komentarz jest i nie sprawia mu to problemu. To zresztą jest kulturalna reakcja – hej, gdzie mój komentarz? I jakimś cudem 90 procent czytelników potrafi o to zapytać normalnie!
          Nie jest kulturalną reakcją to, co powyżej i to jest poniżej poziomu, który zamierzam tolerować. Nie jestem też w stanie stwierdzić, czy „porady” są adekwatne. Po publikacji tekstu usłyszałam sporo negatywnych opinii o sposobie komunikacji na forum o chomikach. Przykro mi, że musiałam się osobiście o tym przekonać. Mimo to pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w szerzeniu wiedzy.

          [Dwa komentarze wylądowały w spamie, dwa! Nic więcej nie znalazłam, nic nie usuwałam i nie zamierzałam usuwać, pani Małgorzata nie czuła się w obowiązku nawet przeprosić za zbyt emocjonalną wypowiedź, ja w takiej atmosferze nie mam ochoty go przywracać].

          • Dominika Widawska

            Rozumiem, że ja też powinnam przeprosić, byś uznała moje wątpliwości godne publikacji i ewentualnej dyskusji?

          • O matko, serio? Naprawdę chcesz tak rozmawiać? Naprawdę ciężko powiedzieć „hej, a tam jest też mój komentarz zaakceptujesz go?”. Naprawdę łatwiej ci na około, przez piętnaście komentarzy dociekać prawdy i kombinować zamiast prosto i jasno powiedzieć. Dżizas, kobiety, ogarnijcie się naprawdę, bo ręce opadają.

          • Dominika Widawska

            Dziękuję za publikację komentarza. Odniesiesz się do niego? To dość kontrowersyjny temat.

            Twój post bardzo mnie ucieszył, bo ma szanse trafić do wielu osób, które same z siebie nie wpadłyby na pomysł, że warto się czegoś dowiedzieć o chomiku przed jego kupnem w zoologu.

            A jeśli chodzi o sposób rozmowy – dostosowałam się… 😉
            Szperacz – jeden z moich podopiecznych – macha stópką na poprawę atmosfery: https://uploads.disquscdn.com/images/077e24514a7a90360c4b818a8cf98c6cc6e0319cf6b30a2ccaa1fd3bde4a3db1.jpg

          • Nie ma za co 🙂 Na przyszłość – naprawdę warto po prostu wprost powiedzieć,zamiast krążyć, bo nie mam w głowie profili osób, za dużo ich na jedną moją głowę i zwyczajnie ich nie kataloguję w głowie.

            Odniosę się – chomik jest w pokoju dzieci, w którym zazwyczaj sypia pies [ślepy] i koty tam nie wchodzą, bo nie lubią psa. Kiedy wypuszczamy chomika, koty są w innym pokoju. Zresztą co do kotów mam doświadczenie – pierwszego chomika, jakiego miałam, moja mama z siostrą wyprowadziły na spacer i obok siedział kot. Chomik sobie biegał, ale jak go wsadziły z powrotem do klatki, to zdechł, więc doświadczenie też mam przykre i nie zamierzam go powtarzać.

          • Dominika Widawska

            Cieszę się, że chomik bezpieczny! 🙂