Karcher SE 4001  Karcher SE 4001 

Kupiłam odkurzacz. Ot tak, bo poprzedni zajechałam jak burą kobyłę podczas samodzielnej nauki jedzenia młodszego syna. Kiedy napisałam, że gwarancja mi odrzuciła reklamację, kilka osób psioczyło, „że oni tak zawsze oszukują”, ale ja w głębi serca czułam, że w sumie tak, mieli prawo odrzucić… poprzedni odkurzacz chodził u nas niemalże przemysłowo. Każdy, kto rozszerzał dziecku dietę metodą BLW, wie, co się wtedy dzieje…

 

Szczególnie, kiedy na własną odpowiedzialność nie rozkładasz niczego pod stołem 😀 Ja na początku rozkładałam, ale młodszy miał taki zaciąg, że zanim rozłożyłam, on już wsuwał, więc dałam sobie spokój. Odkurzałam, odkurzałam, odkurzałam, a potem, żeby w spokoju chwilę popracować, pozwoliłam dziecku też odkurzać i nie powiem – parę razy się zdarzyło, że Adasio odkurzył rozlane mleko, wodę, czy swoją zupę. Odkurzacz padł, reklamacja nie przyjęta, ja zostałam bez odkurzacza i kicha.

 

A że grupa Wiejskich Matek urosła mi niesamowicie, to podpytałam tam, jaki konkretnie odkurzacz polecają. Najczęściej polecanym był Dyson, na który aktualnie mnie nie stać [zobaczcie tutaj]  i Karcher [o ten konkretnie].

 

I jak już zaczęłam szukać, to stwierdziłam, że zaszaleję i może zamiast podstawowego odkurzacza kupię sobie taki… piorący. Podliczyłam i wyszło mi, że tylko w zeszłym roku na czyszczenie kanap, dywanów i tapicerek samochodowych [z tego miejsca pozdrawiam moich słodkich i kochanych lepiących się i wylewających niechcący synków] wydałam lekką ręką ok. 1000 zł. Kanapa już wygląda jak skaranie boskie, samochód po zimie cały do czyszczenia, więc jeśli w cenie czyszczenia mogłabym kupić coś, czym sama mogłabym przelecieć to wszystko, czemu nie?

A skoro najczęściej polecano mi Karcher, a do tego ja sama mam same dobre wrażenia z tym sprzętem, to padło na urządzenie Karcher SE 4001.

 

 

Karcher SE 4001
Karcher SE 4001  Karcher SE 4001  Karcher SE 4001  Karcher SE 4001  Karcher SE 4001 

 

 

No dobra, to zaczynamy, co robi ten Karcher SE 4001?

 

Teoretycznie na moje potrzeby wystarczający byłby Karcher WD 3 [on dodatkowo ma dmuchawę, która sprawdziłaby się na tarasie do wydmuchiwania paprochów i też można nim myć na mokro], ale przeważyła właśnie ta moja chęć wyprania kanapy oraz wszystkie opinie, jakie przeczytałam [również te negatywne]. A więc tym konkretnie karcherem można odkurzyć i moc ma naprawdę dobrą. Pierwsze odkurzanie po dłuższej przerwie, gdzie używałam wyłącznie zmiotki, zajęło mi ponad pół godziny, ale przez kolejne dwa dni miałam mniej więcej spokój, gdzie tą zmiotką to bywało, że trzy razy dziennie jechałam, bo z kątów i zakamarków wciąż jakieś kurze wyłaziły, które zmiotka tylko rozpraszała po domu.

 

Można nim umyć podłogi i to zajęło mi około godziny, bo nie znałam sprzętu, ale teraz już się wycwaniłam i tę końcówką ze ssawką podłączam gdy chcę wyczyścić kanapę albo podłogę w kuchni.

 

Można nim wreszcie wyprać kanapę  – i to jest funkcja, którą uwielbiam, bo my na naszej kanapie śpimy, żyjemy, chłopcy jedzą na niej przekąski, pokój mamy mały, więc nie raz i nie dwa oberwie ona chlustem wylanego przez Adasia soczku. No i można umyć nim samochód, dywany, meble tapicerowane i… materace. Dzień dobry, zaraz zaczynam totalne  odpieluchowanie młodszego, bo we wrześniu przedszkole. I będzie się dziać. I już pal licho ten samochód do czyszczenia i tę kanapę, ale jak pomyślałam o tym odpieluchowaniu, to już nie miałam wątpliwości.

 

A teraz przejdźmy do ciekawszych rzeczy: plusy i minusy Karcher SE 4001. Bo mam parę minusów i to poważnych.

 

Przy całej mojej miłości do niego, która wynika z tego, że po przerwie znowu mam odkurzacz i jestem gościówa, bo nie muszę z miotłą latać. Przy całej mojej atencji, że jest bardzo, ale to bardzo zwrotny i szczerze mówiąc byłam zdziwiona tym, że dość łatwo się nim porusza łatwiej nawet niż takim malutkim, a malutkich miałam kilkanaście. Przy całym moim szacunku do funkcji prania, naprawdę dobrej i porządnej oraz tego, że z podłogi praktycznie w 50 procentach ściąga całą wodę. Mam kilka minusów.

 

Jest duży. Naprawdę duży. Ja mam luz, bo mam dom i zawsze gdzieś go upchnę, chociażby do kantorka przy schodach do piwnicy. Ale do małego mieszkania lub domu, gdzie takiego miejsca nie ma, zdecydowanie bym go nie poleciła. To jest odkurzacz dla domu trochę oddalonego od miasta, gdzie nie opłaca się jechać kilometrów do myjni czy gdzieś i zawołanie specjalisty do czyszczenia kanap jest problemem albo ten dom potrzebuje odkurzacza, który załatwi wszystkie te sprawy, bo na przykład jest dużo kanap, przynajmniej dwa auta i wykładziny na podłogach, a do tego małe dzieci i ryzyko permanentnych zalań łazienek  [czwartego dnia po zakupie nasz przeszedł chrzest bojowy – zalaną łazienkę przez młodszego. Podgrzewana podłoga i to, że on wciągnął całą wodę załatwiło problem w ciągu piętnastu minut!].

 

Prawdę piszą, że trochę się pieni podczas prania. Ale tylko wtedy, jak się doda ciut za dużo płynu. Ja jestem eko sreko, więc do mycia podłóg wlewam po prostu ocet 🙂 Ale jak ktoś lubi błyszczące się podłogi i wleje za dużo płynu, to będzie mu się to pienić zapewne. Choć w sumie nie wiem, czy to, że podłogi się nie błyszczą zależy od tego octu. Może po prostu niezbyt dokładnie ściągam tę wodę? Kanapy myję środkiem noname, nie tym oryginalnym od Karchera.

 

Niektórych wkurza, że nie ma ściągacza do kabla. Mi jest wszystko jedno, bo Adasio za mnie układa kabel [jest taki haczyk na to].

 

Nieprawdę pisze Karcher, że odkurzacz ma specjalne półeczki na akcesoria. Na górnej nie zmieści się ssawka do prania, tylko taka mała ssawka szeroka i mała wąska. Teoretycznie są cztery trzymacze u podstawy do włożenia dodatkowych rurek, ale kiedy jest podłączony zbiornik z wodą, to z tych czterech robią się dwie, więc dupa i tak trzeba się bawić w przekładanie.

 

Można nim odkurzać zarówno na mokro i na sucho, ale Karcher pisze, że wtedy trzeba dokupić specjalny filtr kartridżowy, dajcie spokój, zanim to doczytałam, trzy razy umyłam podłogę na zwykłym filtrze – piankowym, bo nie chciało mi się suszyć pojemnika, ale na szczęście ten filtr piankowy też nie kosztuje góry złota, to się go wymieni. No właśnie – oprócz tego, że trzeba dokupić filtr, konieczne jest dokupienie dodatkowej ssawki, jeśli chce się sprawnie doczyścić samochód, bo ta, do kanap i materacy jest zdecydowanie za szeroka. Na szczęście, kiedy sprawdziłam – ceny nie zabijają. Worki do niego znalazłam już za jakieś 20 zł, ssawka kosztuje 59 zł, a filtr też jakieś grosze, co przy jakości sprzętu [i też pojemności tych filtrów, bo są duże, zerknijcie] wcale nie jest jakimś wielkim szokiem.

 

Karcher SE 4001
Karcher SE 4001 – tak się prezentuje ten moloch.
Karcher SE 4001
Te przyciski prysznicowe to w nich się włącza „wodę”. Czyli można sobie psiukać i wciągać brudy.

 

Karcher SE 4001
O właśnie tak wyglądają cztery miejsca na rurki – dwa z nich zajmuje pojemnik na wodę z płynem, więc na czas mycia tak czy siak musimy gdzieś sprzęt położyć. 
Karcher SE 4001
Ssawka do mycia foteli, kanap, dywanów i materacy – działa, kiedy wsadzimy ją w rurę i podepniemy kabelek do odkurzacza.

 

Karcher SE 4001
Do malutkiej końcówki odkurzającej i większej jeszcze jest ta cieniutka rura do zakamarków. 

 

Karcher SE 4001
Worek imponujący, faktycznie, „półeczka na sprzęty” tak duża, że w sumie dwie małe końcówki się na niej zmieszczą, ani duża końcówka do odkurzania [chyba że na skos, ale wtedy może spaść] ani dysza do prania nie dadzą rady się tam ulokować. 

 

 

CZY NA PEWNO CHCESZ KUPIĆ KARCHER SE 4001?

 

Plusy Karcher SE 4001

– bardzo zwrotny i dziwnie lekki podczas odkurzania

– świetnie zbiera piasek, kurze i drobne paprochy

– stosunkowo niska cena dodatkowych sprzętów

– kiedy wciągnie za dużo wody, sam się wyłącza

– mój pierwszy odkurzacz, którego rurę łatwo można odwinąć.

– tak, faktycznie doskonale i prawie w 50% ściąga wodę

– sporo zaczepów w zestawie, więcej niż trzeba, podtrzymujących kabel od prania, żeby się nie plątał

– wielozadaniowy, przy odrobinie wprawy naprawdę dobrze służy do wszystkiego – odkurzania, prania, wycierania, wciągania rozlanych płynów np. w łazience.

Minusy Karcher SE4001

– głośny, tak, naprawdę jest głośny

– nie ma zwijacza kabla

– duże gabaryty

– pieni się, kiedy dostaje za dużo płynu

– ssawka za duża do mycia auta i trzeba dokupić inną

 

 

Zastanawiałam się, gdzie wpisać cenę, bo początkowa to prawie 1000 zł. Aktualnie są nowsze wersje tego odkurzacza [droższe, zerknijcie tutaj], więc ja upolowałam mojego za jakieś 720 zł tutaj. I mimo minusów, uwielbiam go. Uwielbiam, że jest głośny i Adasio chce się nim bawić zaledwie 10 minut i nie kombinuje przy nim za często. Uwielbiam, że jest zwrotny i że trzylatek jest w stanie sam go gdzieś popchnąć i użyć [pokazywałam na instastory i pewnie jeszcze pokażę]. Kocham go, że z tym wodnym myciem wciąga mi wszystkie kurze i brudy, jakie wnosi się do domu, gdy ma się piaszczyste podwórko i osiem modrzewi przy płocie. I w sumie mogłabym go polecić każdemu, kto mieszka w lesie, jak ja. Ale wiem, że nie każdy mieszka, więc się zastanówcie. Starałam się pokazać, że to nie odkurzacz dla każdego.

 

Linki prowadzą do ceneo.p, gdzie możecie porównać cenę.

Jeśli zdecydujecie się na zakup z mojego linka, dostanę jakiś grosz za to,

ale zanim kupicie, przemyślcie, mówię wam!

 


Natomiast jeśli interesują cię wpisy ode mnie, zainstaluj sobie, proszę, aplikację na telefon, gdzie będziesz mogła w każdej chwili spojrzeć, czy nie pojawiają się jakieś nowe wpisy: Tu wersja na Android, a tu na IOS.    Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na facebooku [jeśli chcesz widzieć, co tam piszę],  zawsze też jestem na instagramie, więc tam możesz zerkać, co gadam na żywo ?  dziękuję! A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam [tutaj].