Wystawi receptę, udzieli porady lekarskiej, przepisze kurację, zaplanuje dietę, da skierowanie, przedstawi historię choroby i zajmie się tobą lepiej niż osobisty lekarz rodzinny. Internet dał nam mnóstwo możliwości, między innymi to, że spokojnie możemy przestać myśleć i zdać się na jego opinię, między innymi medyczną. Bo nie ma lepszych lekarzy niż twoje koleżanki na forum. Lekarz jest ci niepotrzebny, zbędny dodatek.

 

 

Potrzebujesz analizy moczu?  Po co chodzić do lekarza, skoro kilkanaście przypadkowych osób, które nie są lekarzami, zanalizują ci wynik za darmo?

 

 

 

Nie no, nie zostanie. Płeć może się jeszcze trzy razy zmienić! Jak się ma dwóch lekarzy do dwudziestu sześciu osób na grupie fejsbuka? No halo, dziecko zmieni płeć pod wpływem ich wspólnego myślenia.

 

 

 

Nie, nie można. Już do końca życia będziesz żyć w celibacie, a kolejne dzieci urodzisz z zapasów spermy zgromadzonych po pierwszym razie w tajemniczym woreczku w twojej macicy.

 

 

 

Przepraszam panią, bardzo się martwię, czy ten wynik KTG jest w porządku, bo mam wrażenie, że spada za nisko, choć w większości jest w normie, ale tu, o, jest 58, naprawdę się stresuję, czy może mnie pani uspokoić? – że niby tak się miała zapytać kompetentnej osoby? No chyba kpicie! Od wieków wiadomo, że KTG analizują na bieżąco przypadkowe koleżanki z grupy, no! Jasna sprawa!

 

 

 

Ja to bym już się do grobu szykowała. 37,6? To prawie jak męska grypa. Możesz tego nie przeżyć. Proponuję jeszcze trochę pokomentować na fejsie, bo jak się położysz do łóżka i odpoczniesz, to jeszcze wyzdrowiejesz i dupa, nie będzie czym sobie głowy zawracać.

 

 

Jesteś na oddziale ginekologiczno-położniczym i pytasz koleżanek z grupy, co się będzie z tobą działo, bo one mają synapsy połączone z mózgiem lekarza, który cię przyjął, być może prowadzi i decyduje o tym, jak będziesz leczona i dlaczego. Dobry plan.

 

 

Tak, to odwodnienie. Po 34 tygodniach bez wody prawdopodobnie już się nie wyleczysz.

 

 

 

W sensie – lekarz powiedział ci, że za dużo płynu owodniowego, więc zamiast od razu dopytać go, czy wszystko będzie w porządku, wolałaś wrócić do domu i zapytać bardziej kompetentne osoby, które znają się na prowadzeniu ciąży lepiej niż lekarz? Okeeeeej.

 

Hm. Lekarz przepisał ci lek i cię uspokoił. Ale żyjmy na krawędzi, zapytajmy się koleżanek, może trochę cię zdenerwują, wszak napięty i twardy brzuch może być zarówno oznaką ciąży pozamacicznej jak i poronienia [a takie komentarze pojawią się na sto procent]! Lecimy z koksem!

 

HALO? POGOTOWIE? PROSZĘ NIEZWŁOCZNIE PRZYJECHAĆ DO MOJEGO KATARU!!!!!!!! TO SPRAWA ŻYCIA I ŚMIERCI!

 

A na koniec moja perełka. Przykład jeden, ale uwierzcie, na forach dla mam raz lub dwa razy w miesiącu wpada mi w oczy taki post. To jasna sprawa, że nawet brocząc krwią, trzeba najpierw zdobyć poparcie koleżanek z grupy, więc biedna od godziny krwawi i… czeka. Aż ktoś jej powie, co robić, bo krwawienie w ciąży to taka… hm, normalna rzecz. I pamiętam, że ja się się czułam dziwnie, że czekałam całe 15 minut, żeby upewnić się, że moje krwawienie w piątym miesiącu to jednak krwawienie i trzeba jak najszybciej zgłosić się do szpitala. Ale najwidoczniej jestem głupia, bo nie zapytałam na fejsie, czy w ogóle mogę, tylko zebrałam manatki i pojechałam.

 

 

 

 

Co mogę powiedzieć… Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak łatwo oddajemy obcym, przypadkowym ludziom prawo do decydowania o własnym zdrowiu i życiu, w sumie także życiu naszego dziecka. W komentarzach pod takimi wpisami często można znaleźć konkretne dawki leków, jakie kobieta może wziąć, konkretne porady lekarskie, ścisłe zalecenia i wręcz upominania. Przeraża ochota, z jaką dziewczyny dzielą się swoimi objawami i ufają tym wypowiedziom, mając pod ręką często osoby kompetentne czy to w szpitalu, czy nawet na odpowiedniej stronie poświęconej ciąży. To wszystko spada na dalszy plan, w obliczu komentarzy totalnie obcych osób, których na oczy nie widziały i nawet nie wiedzą dobrze, kim te osoby są. Ale ufają im. Pomijając, oczywiście fakt, że jeden ból brzucha nie równa się drugiemu, jedno przeziębienie nie równa się drugiemu, nawet jedna gorączka nie równa się drugiej, bo mogą występować inne objawy. A nie masz pewności nawet, czy dziecko grupowiczki, chorujące podobnie jak twoje, w ogóle istnieje – pierwsze lepsze zdjęcie dziecka można sobie wziąć z netu. Więc porównywanie swojego stanu z czyimś jest totalnie bez sensu i zamiast pomóc, może jedynie wprowadzić w błąd, zdenerwować, zestresować… albo zabić nudę.

 

Bo mam nadzieję, że to wynik nudy lub czysty masochizm, a nie realne źródło wiedzy. Choć patrząc na ostatni screen krwawiącej kobiety w ciąży, która na fejsie zastanawia się, co robić, mam wrażenie, że jednak to zwykła głupota. Bo inaczej nie mogę tego nazwać.

 

Nie raz i nie dwa koleżanki dzwoniły do mnie, bo ktoś im napisał, że ten ból brzucha to u jednej skończył się poronieniem, katar w 20 tygodniu to efekt zmiany płci dziecka i prawdopodobnie teraz dziewczynce może wyrosnąć penis. Kilkakrotnie prosiłam, żeby zamiast brać leki, iść najpierw do lekarza, skonsultować się ze specjalistami [tak, są grupy specjalistyczne, które polecam, specjalistyczne ze specjalistami, a nie „Mamusie 2001”], ale to nie przeszkodziło moim własnym czytelniczkom pytać się mnie, jaki lek podawałam synowi w takiej to a takiej sytuacji, bo co z tego, że na receptę – one sobie poradzą! W komentarzach można znaleźć nawet kontakty do osób, które wystawiają recepty, więc w sumie grupy na fejsie zamieniają się w prywatne poradnie ginekologiczne.

 

Zanim ręce mi całkiem opadną, uważajcie na siebie. Po prostu uważajcie. Nie wierzcie każdemu komentarzowi od medycznych specjalistek, które niczym nie mogą potwierdzić swojej wiedzy medycznej, tożsamości i nie znają waszego przypadku, bo na oczy go nie widziały. Każdy przypadek jest inny, więc uważaj sama, kiedy dajesz poradę medyczną, nie wiedząc, czy ona zadziała na innym dziecku. Uważaj.  I nie ufaj darmowym przychodniom lekarskim, bo one nie zapłacą ci odszkodowania za ewentualne błędy lekarskie domorosłych lekarek grupowiczek. Miej swój rozum. Czytaj, sprawdzaj, weryfikuj [bo jest wiele specjalistycznych grup, gdzie wiedza aż wycieka z ekranu], ucz się, konsultuj, myśl.

 

 


Jeśli uważasz, że tekst jest ważny, udostępnij go koniecznie! A jeśli interesują cię wpisy ode mnie, zainstaluj sobie, proszę, aplikację na telefon, gdzie będziesz mogła w każdej chwili spojrzeć, czy nie pojawiają się jakieś nowe wpisy: Tu wersja na Android, a tu na IOS.   Zawsze też jestem na instagramie, więc tam możesz zerkać, co gadam na żywo ?  dziękuję! A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą nie wpuszczam porad medycznych i serdecznie cię na nią zapraszam [tutaj].