Już jakiś czas temu wspominałam o tym w jakiejś transmisji. I wciąż dostaję pytania, jak to zrobić. Lub, co gorsza, wiadomości od dziewczyn, które o to nie zadbały i teraz są na cieńszym lub kruchym lodzie. Wciąż się tego boimy, wciąż mamy jakieś obiekcje, wciąż tkwi w nas ogromna niewiedza i jakieś zaszłości z okresu, kiedy kobieta była wyłącznie na utrzymaniu męża i prosiła uprzejmie o parę groszy, żeby obiad miała z czego ugotować. Rzesze kobiet każdego dnia wstępują w związki małżeńskie i nie mają pojęcia, że mogą, a nawet powinny zadbać o to, jak będzie wyglądał ich budżet domowy i kto będzie nim zarządzał. Ja mam na to sposób – pierwszą rzeczą, jaką trzeba zrobić, to określić swój typ osobowości finansowej.

 

 

Ostatnio dostałam info o możliwości określenia swojej osobowości finansowej [każdy z nas może sobie zrobić taki test], który zdziwił mnie bardzo. Wiedziałam, że to Chłop ma większą skłonność do szastania kasą i brak umiejętności przewidywania. Bo taki też jest Król życia – nie myśli o tym, co później, grunt, że jest teraz. Ale ja, przystępując do testu, byłam przekonana, że moim typem jest Przewodnik stada, ogarnięty, zapominający o sobie, stawiający na pierwszym miejscu rodzinę. Albo Guru zarządzania kryzysowego – z napiętym, ścisłym planem, który czasem wypala, a czasem nie. Wiedziałam, że Mistrzem strategii nie będę, ale zaskoczyło mnie to, że… mój wynik był identyczny jak mojego partnera. Też mam problem z wydawaniem pieniędzy, ale jestem tą trochę bardziej odpowiedzialną i staram się poskromić moje skłonności. No ale – co tu dużo gadać – oboje nie byliśmy nigdy wychowywani do racjonalnego wydawania pieniędzy.

 

Mało kto wychowywany był do rozsądnego wydawania pieniędzy

 

Ja się wcale nie dziwię, że obecnie tak wiele osób jest w finansowym dołku. Czasem nawołuję do czytania etykiet na produktach spożywczych, ale po co nam czytanie, kiedy mamy problem z porównaniem cen dwóch produktów w dwóch różnych sklepach? Czy na matematyce lub kiedykolwiek w szkole uczyliśmy się, w jaki sposób robić zakupy, jak inwestować pieniądze, co robić, żeby je oszczędzić? Ja nigdy. A do tego rodzice pieniędzmi obdarowywali mnie tylko wtedy, kiedy naprawdę czegoś potrzebowałam, więc na potrzebę zawsze wydawałam i zawsze byłam praktycznie spłukana. Permanentny stan spłukania towarzyszył mi przez okres liceum i kawałka studiów, aż do czasu pierwszej pracy, z której wypłatę [jeszcze nie na konto] obracałam dwa dni w palcach, nie wierząc, że to moje osobiste pieniądze i mogę z nimi zrobić, co tylko chcę. Oczywiście, nic mądrego z nimi nie zrobiłam. Ktoś, kto całe życie był na głodzie, nie będzie jadł dostojnie i z rozsądkiem. Dopiero spotkanie na mojej drodze i związanie się z takim samym typem osoby jak jak, skłoniło mnie do ogarnięcia budżetu. Ktoś przecież musiał być mądrzejszy. Jakiś czas temu zdradziłam, jak planujemy zakupy, jak planujemy jadłospis na cały tydzień. Raz na jakiś czas zdradzam sztuczki, w jaki sposób możemy oszczędzić i nikt mnie nigdy tego nie uczył, a nauczyłam się sama – dzięki planowaniu. I nie tyle polubiłam samo planowanie, bo czasem jest to jednak męczące, ale daje mi coś, na czym mi bardzo zależy – bezpieczeństwo.

 

Twoje bezpieczeństwo finansowe to coś, o co powinnaś zadbać już przed ślubem!

 

A bezpieczeństwo finansowe to coś, o czym powinna pomyśleć każda kobieta, która wchodzi w związek i każdy mężczyzna, jeśli naprawdę chce zadbać o swoją kobietę. Zazwyczaj na początku oboje godzimy się na wspólne konto – i ja tak zrobiłam, co sprawiło, że starając się zadbać o budżet całej rodziny, non stop wszystkiego sobie odmawiałam, gdzie mój partner – wręcz przeciwnie! Za mała kurtka? A po co zerknąć na konto, lepiej iść i kupić, przecież jest za mała. Zabrakło paliwa? A po co tramwajem, lepiej zatankować pod korek i się pomyśli, co dalej. Trzeba zrobić zakupy? A po co przejść się spacerkiem, jak można podjechać 100 metrów autem i kupić wszystko to, co wpadnie w oczy? Na koncie są pieniądze! W efekcie moje plany i potrzeby odchodziły na dalszy plan, bo przez spontaniczne decyzje zakupowe partnera zwyczajnie nie starczało na nie środków.

Innym przykładem jest historia mojej czytelniczki, która o pieniądze na lekarza dla dziecka musiała prosić męża, bo ten nie uważał tego za konieczny wydatek w tym miesiącu. Jeszcze inna – historia mojej koleżanki, która po złożeniu wniosku o rozwód zorientowała się, że ich wspólne konto z mężem zostało wyczyszczone do cna. Totalnie bulwersującą jest historia mojej kuzynki, której mąż wydzielał 20 zł dziennie na zakupy, które miały wyżywić pięcioosobową rodzinę.

Istnieje sposób, żeby zadbać o takie rzeczy. Sposób kontrowersyjny, jak się ostatnio dowiedziałam, gdy zdradziłam mój sposób na ogarnięcie naszych finansów. Sposób, który ma zabezpieczyć mnie, moje dzieci, moją rodzinę, który jest chyba najbezpieczniejszą opcją dla kobiety i chyba najuczciwszą dla każdego związku.

 

Moje, twoje, nasze, czyli dzielmy się i miłością, ale też pieniędzmi

 

Trzy wspólne konta. Jedno wspólne konto dla domu – tam przelewane są wszystkie zarobione pieniądze z niego płacimy za codzienne zakupy wskazane w planie obiadów i śniadań, z niego robimy wszystkie opłaty i zostawiamy na nim tyle, ile potrzeba na utrzymanie domu. I dwa konta osobiste – jedno moje, drugie partnera. Tam co miesiąc przesyłamy sobie stałą, ustaloną kwotę, z którą każde z nas może zrobić, co chce. Takie nasze wydatki, z których możemy sobie kupić to, co nam się żywnie podoba i na których możemy sobie odłożyć na marzenia i potrzeby. Jak Chłop mnie zabierze na kolację, to może sobie wszystko wydać, mnie to nie interesuje. A jeśli ja sobie kupię perfumy za trzy stówy, to tylko ja i moje konto to odczujemy.

 

Sposób na takie ułożenie sobie budżetu pozwala nie tylko na niezależność finansową, ale zabezpiecza kobietę przed ryzykiem zostania całkowicie bez środków do życia, jeśli okaże się, że musi zostać z dzieckiem w domu. Sprawa rozwiązywana jest w taki sam sposób – wszystkie pieniądze dzielimy w dalszym ciągu równo – tyle i tyle na dom, tyle i tyle dla mnie, tyle i tyle dla ciebie. Siedzenie w domu z dziećmi to też jest praca i proszę was kobietki, nie traktujcie siebie w tym momencie jak ofiary. Walczcie o swoje. To jest, co napisałam kiedyś czytelniczce, która pytała się, co myślę o tym, że jej chłopak chce, żeby po ślubie ona zajmowała się tylko domem. Odpisałam jej:

 

– No cóż, kochana. Jeśli tylko stać go na to, żeby wynagrodzić tobie ten czas, kiedy nie będziesz mogła zarabiać na siebie – droga wolna.

Tak, wstępując w związek małżeński lub jakikolwiek związek, decydując się na prowadzenie wspólnego gospodarstwa domowego, wspólnie zarządzacie pieniędzmi i tak też wspólnie powinniście je dzielić, żeby każde miało swój własny budżet i żeby dom było za co utrzymać. I nie rozumiem, czemu pary boją się takiego rozwiązania, które oszczędza nie tyle stresów i wzajemnego wypominania, ale też pozwala każdemu być w miarę niezależnym finansowo i ponosić osobiste konsekwencje swoich zakupów. Pary, które na to stać, oczywiście. Bo jeśli wciąż borykacie się z problemami finansowymi i na nic nie starcza, wiem, że trudno wprowadzić taki podział.

 

Jak ogarnąć budżet domowy, żeby wyjść na prostą?

 

Z pomocą przychodzi nowy serwis kapitalni.org, który poprosił mnie o wsparcie swojej inicjatywy i który oferuje nie tylko test osobowości, ale też pełne wsparcie w kształtowaniu wiedzy o finansach w oparciu o wynik testu. Dla mnie to taki odświeżający kurs finansowy, który tylko upewnił mnie w tym, że zmierzam dobrą drogą i że kroki, które podjęłam, są warte polecenia. Plusem serwisu jest to, że cały profil użytkownika i porady, jakie on otrzymuje oparte są o test osobowości, dzięki któremu ustala się, jakie użytkownik ma podejście do pieniądza. Wiadomo, że ktoś, kto potrafi zacisnąć pasa nie musi się uczyć o tym, jak tego pasa zacisnąć. Może pójść krok dalej i dowiedzieć się, co zrobić ze swoimi oszczędnościami. A ten, kto ma długi, nie musi czytać o oszczędnościach i lokatach, zostanie mu podsunięty dział z kompletnym zestawem wskazówek, jak z tych długów wyjść. Nie trzeba szukać w internecie konkretnych porad, bo dostajesz je w swoim profilu, dostosowane w całości tylko do ciebie i twojego typu.

 

W serwisie znajdziecie informacje, jak

  • ułożyć swój budżet za pomocą kalkulatora. Ja sobie ułożyłam i wyszło mi to o wiele ładniej niż na kartce.
  • ustalić wartość netto twojego gospodarstwa domowego,
  • ustalić kwotę poduszki finansowej, jaką powinniśmy mieć na niespodziewane okazje
  • oraz obejrzeć krótkie filmiki, które pomagają zrozumieć finanse i zrobić testy, które sprawdzają wiedzę

 

 

 

Cały serwis jest całkowicie dostosowany pod użytkownika, a żeby było ciekawiej – za przejście zadań w ścieżce lub za wypełnienie jakiegoś kalkulatora [na przykład budżetu domowego lub wartości netto] uzyskuje się punkty, za które można umeblować swoje wirtualne mieszkanie, ale też pokazują one, jaki stopień wiedzy przyswoiłaś.

 

A o wiedzę tu chodzi. O informacje, jak zarządzać pieniędzmi tak, żeby starczyło na wszystko. Jasne, możemy to zawsze zostawić drugiej stronie, możemy się nie interesować. Możemy sobie żyć w nieświadomości, jakie procesy zachodzą na naszym koncie bankowym i na czym konkretnie stoimy. Ale możemy też wziąć sprawę w swoje ręce. Szczególnie, że wiedza finansowa nie jest trudno dostępna. Nie musimy czytać grubych ksiąg i przechodzić specjalnych tygodniowych kursów.

 

Dlatego też, droga kobieto, która kroczy z mężczyzną wspólną drogą lub właśnie do niego dołącza. To świetnie, że możesz korzystać z opieki swojego rycerza, cudownie, jeśli w tym momencie twojego życia on ci tę opiekę zapewnia. Ale myśl o sobie – ucz się, dokształcaj, walcz o swoje, egzekwuj i bądź na bieżąco. W niczym ci to nie przeszkodzi, a na pewno pomoże. A test osobowości finansowej zrób sobie koniecznie i napisz mi, co wam wyszło.