Chłop ma taki zwyczaj w moje urodziny, że chodzi i dogryza mi, jak bardzo jestem stara. Przy okazji każdych urodzin subtelnie przypomina mi, że czas umierać, w najlepszym wypadku wybierać sobie chodzik dla staruszków. Czasem czeka na moją reakcję i we wzroku ma taką chęć ujrzenia chwilowego smutku albo przynajmniej frustracji, ale… nie! Ostatnim razem wiekiem przejmowałam się, kiedy nie sprzedali mi piwa w sklepie i od tamtej pory z każdym rokiem czuję się lepiej, dojrzalej i wydaje mi się, że żyję pełniej. Mam 31 lat i nawet jeszcze nie zaczęłam się rozkręcać!

 

Jestem stara, stara, oj jaka stara!

Myślę, że pojęcie „starości” po trochę się wynosi z domu. Z takiej tendencji do jojczenia i swoistego użalania się nad wiekiem oraz kontemplowania niedołężności i nieporadności. Czuję lekki niesmak, gdy dorosła w pełni sił kobieta użala się, jak to nic nie potrafi zrobić, a zaraz pewnie to już w ogóle jej zabraknie, bo 50. na karku i czas umierać. Im większą zwracasz na to uwagę, tym bardziej zachęcasz do strojenia sobie z wieku żartów, wiesz?

 

Nigdy nie usłyszałam z ust mojej matki, że jest stara. Rodzice rozkręcili swój biznes kilka lat po 30, a apogeum sukcesów osiągnęli tuż przed 50. Nie narzekali, że zabrakło im na coś czasu. Nie jęczeli o rzeczach, których nie udało im się zrobić lub kupić. Cieszyli się z tego, co mają i jeśli chcieli mieć więcej, po prostu zabierali się do roboty, żeby to osiągnąć. Moja babcia powiedziała o sobie „stara” chyba przed 70 po jakiejś operacji. Poczuła to w kościach, notabene, połamanych.

 

Szacunek do starszych

Nie, nie nauczyli mnie szacunku do starszych, a ja nauczyłam się, że szacunek mogę okazywać każdemu, kto szanuje mnie bez względu na datę w dowodzie. A jeśli nie szanuje – wiek go nie uchroni. O wiele więcej wybaczę młodszym. Dzieciom, nastolatkom, ludziom zaczynającym swoje dorosłe kroki, bo oni jeszcze praktycznie nic nie wiedzą.Wobec starszych mam oczekiwania, żeby zachowywali się tak, jakby się czegoś w swoim życiu nauczyli, a nie tylko czekali aż wiek da im błogosławieństwo szacunku. Tylko z racji tego, że kalendarzu cyknęła im odpowiednia liczba.

 

 

Później będzie łatwiej

 

Nie wiem, czy się czegoś nauczyłam. Być może wiem więcej niż przeciętna trzydziestolatka, na pewno o jeszcze wielu rzeczach nie mam pojęcia. Uczę się, szkolę, czytam, cały czas pracuję nad sobą i nie spoczywam na laurach sporego dla dwudziestolatki, a gównianego dla sześćdziesięciolatki wieku.

 

Za pięć lat nie będę mieć nawet 40., ale już będę miała dwójkę w miarę samodzielnych dzieci. Kiedy moi znajomi będą tkwili w pieluchach lub dopiero w nie się wplątywali, ja będę prosić syna o przyniesienie mi tej symbolicznej szklanki wody i pytać się, czy w szkole ok. Będę miała więcej wolnego czasu, nie traconego na układanie wieży z klocków, żeby roczniak mógł ją rozwalić. Nie będę podcierać pup, siusiaków, nosów, nie będę myć pierwszych ząbków i martwić się odparzeniem od pieluchy, nie będę wycierać po raz 30 rozlanego soczku i sprzątać przez przypadek rozsypanych po raz 40 okruszków, nie będę nosić godzinami na ręku, bo zdarzył się płaczliwy dzień. Kiedyś napisałam tekst „Później będzie łatwiej”.

 

Będzie.

 

Widzę to po Kosmyku, którego zadowoli dwugodzinne czytanie książeczek, pomoc przy obiedzie i spacer po południu. Sam się załatwi, sam się ubierze, sam zaprosi Adaśka do zabawy i to właśnie na młodszym skupiam najwięcej cennej uwagi. To młodszy włazi mi do łazienki, to młodszy budzi się w momencie, kiedy wsadzam widelec do buzi lub piję pierwszy łyk kawy. To młodszego usiłuję wcisnąć babci, bo ze starszym nie dość, że dam radę sprzątnąć, to jeszcze pogadamy jak ludzie.

 

 

Czy żałuję?

 

Znajoma pyta, czy nie żałuję. Mogłam robić karierę, doktorat. Miałam temat, który zapewniłby mi pracę do starości. Byłabym taką mądrą panią profesor, występowałabym na konferencjach naukowych, walczyłabym o dotację na badania, pisałabym mądre książki, a studenci śmialiby się z moich dziwnych ciuchów i zwyczajów, parodiując mnie bezczelnie i modląc się, żebym ich nie uwaliła na egzaminie końcowym. A tak?

 

Podwijam spodenki, podcieram pupy, martwię się plamą z kredki na dywanie i znajduję sposoby na odplamienie bodziaka. Karmię króliki, sprzątam kocie nieżyty żołądka i znajduję satysfakcję w doczyszczeniu na glanc łazienki. Tulę do snu, czytam po raz setny historie Żabka i Ropucha, przejmuję się skaleczeniem na palcu i współczuję rozwalonej łopatki. Skupiam się na tym, nie chcę, żeby uciekło za szybko. Bo ucieknie i będę żałować, że wielu rzeczy nie zapamiętałam. Mam czas. Posiedzę, poukładam te klocki. Pozmieniam pieluchy, powycieram noski. To minie. Za rok czy dwa będą już w miarę samodzielni, a znalezienie godziny czy dwóch dla siebie nie będzie problemem.

 

Mam 31 lat

Mam 31 lat. Mam kredyt, długi, źle wyremontowany dom, zmarnowaną karierę naukową, ciało zmasakrowane ciążami, problemy z zapaleniem skóry i od czterech lat śpię po sześć godzin, a do tego od trzech miesięcy praktycznie nie mam internetu.

 

Mam też dom, pracę, którą lubię, dwójkę dzieci, które z każdym dniem wychowuje mi się łatwiej, króliki, dzięki którym ćwiczę mięśnie podczas zrywania trawy, koty i nadpobudliwego psa. A do tego setka tysięcy osób zagląda i czyta, co im nocą naskrobię ostatnim tchem, siorbiąc przed snem resztki LTE, jakie łaskawie rzucił mi dostawca. Oddycham najświeższym powietrzem w Polsce, oglądam najpiękniejszy zachód słońca, spaceruję wśród okolicznych jezior i zamiast myśleć o tym, czego nie zrobiłam, zastanawiam się, ile jeszcze mogę zrobić, jak wiele osiągnąć, jak dużo marzeń spełnić.

 

Mam 31 lat i czuję, że dopiero zaczynam się rozkręcać.

 

Na maksa.

 

DSC_0277

 

 

DSC_0263

 

DSC_0228

 

DSC_0261

 

DSC_0255

 

DSC_0213

 

Torebka – Goshico

Buty: Gino Rosi

Sukienka – Olika

  • Kurna jesteśmy z jednego roku? 😀
    Sto lat, sto lat…dobra juz nie fałszuje 😛
    I więcej wspólnego piwa, gdzie tam się znowu spotkamy! <3

    • Serio? A wyglądasz młodziej! Myślałam, że jesteś bardziej w wieku mojej siostry! o.O oczy już nie te… 😀

      • No takie mam geny. Od męża przejęłam 😛

  • Sto lat, sto lat! Wyglądasz tak młodo <3

  • Super! Rozkrecaj się a ja chętnie będę wpadala częściej poczytać twoje naskrobane ostatkiem tchu posty 🙂 najlepszego!

  • Wszystkiego najlepszego ! Czuję tak samo jak ty. Wszystko przed nami 🙂

  • Witaj w gronie 31-latek 🙂 Też tak mam, że się metryką nie przejmuję a raczej jestem z niej dumna i dodaje mi sił. Piękny wiek. Wszystkiego najlepszego!

    • Dziękuję 🙂 Metryką nie ma się co przejmować, ot odgórne ustalenia 😀

  • Ewa Kayenn

    Mi 25 lipca strzeliła 30 i też czuję, że dopiero się rozkręcam. Kochana, wszystkiego naj, dużo zdrówka, siły, cierpliwości, miłości i marzeń 😀 Rób dalej to co robisz bo jesteś w tym najlepsza !
    Pozdrawiamy

  • Z okazji Twoich urodzin życzę sobie, żebyśmy się spotkać mogły i pogadać. A czekaj, to Twoje urodziny. W takim razie najlepszego! 200 lat!

  • „Nie, nie nauczyli mnie szacunku do starszych, a ja nauczyłam się, że szacunek mogę okazywać każdemu, kto szanuje mnie bez względu na datę w dowodzie. A jeśli nie szanuje – wiek go nie uchroni.” – TAK! Prawie każdy post sprawia, że mam uśmiech na twarzy, bo naprawdę rzadko w internecie spotykam się z kimś, kto miałby takie same opinie jak ja, a tu proszę… :)))
    Ty i Chłop wydajecie się super parą!
    Wszystkiego najlepszego 🙂

  • Zrób serię tych zdjęć na pomoście, taki kolaż każdego roku przez ileś tam lat:) albo cztery pory roku. Wymyśl coś, rozkręć się!

  • Klaudia Trzciańska

    Uwielbiam cię czytać piękna, kochana kobieto! 💚💚💚

  • kakarla

    strach pomyśleć co by było, jakbyś miała dobry internet non stop 😉 co 5 minut nowy post 😉 sto lat!