Na moim prywatnym fejsie, ale też i na matkowym fejsbuku, zadajecie mi kilka głównych pytań – jak sobie radzimy ze szczeniaczkiem przywiezionym jakiś czas temu przez chłopa, jak Kosmyk odebrał pieska i jak koty zareagowały na nowego mieszkańca domu. Dziś odpowiem na pierwsze pytanie i pogłębię je trochę, szukając różnic między wychowywaniem dwulatka a dwumiesięcznego szczeniaczka 🙂


I może będziecie zdziwieni, ale różnice nie są drastyczne. Psia kupa pachnie trochę gorzej niż dziecięca. Psi wymiot jest czymś, czego nie życzyłabym najgorszemu wrogowi, ale system jest mniej więcej ten sam, a pies uczy się nawet trochę szybciej od dziecka i przynajmniej nie dyskutuje [zerkacie czasem w „Szorty z Kosmyka”?].

Jedna różnica jest wyraźna i daję przewagę tym, co zamiast dzieci, wolą zwierzęta.

Kiedy mam dość podgryzania, zaczepek, poświęcania uwagi, ciągłych dyskusji, perswazji, prób nauczenia i wyszkolenia, wreszcie – kup i siuśków na podłodze, to psa mogę zawsze wyrzucić na dwór i chwilę od niego odpocząć.

Z dzieckiem tak nie da rady.

Trochę za głośno by jednak krzyczało.

A wy znajdziecie jeszcze jakieś różnice?