Ostatnio szukałam obiadu na szybko, takiego, żeby zajął mi góra 20 minut, bo zupełnie nie miałam czasu ani na myślenie o obiedzie, ani na gotowanie. Niestety, mieszkamy w takim miejscu, że awaryjne wyjście do restauracji w sumie odpada, nie ma też u nas wielu źródeł dobrego dania na wynos. Usiadłam więc i znalazłam. Rewelacyjny przepis na obiad totalnie z niczego. Zobaczcie!

 

 

I tak, kolejny raz dodaję przepis z makaronem… może dlatego, że są najprostsze i tak szybko je się robi, że zostaje czas na zdjęcia 😀 Przy bardziej zaawansowanych daniach, ostatnie, o czym myślę, to strzelanie fotek. Niemniej danie jest smaczne i pobiło nasz śmieciogarnek, o którym pisałam tutaj. Nawet nie pobiło, a zwyczajnie zastąpiło, bo jest o wiele prostsze.

 

POTRZEBUJESZ:

 

– makaron [100 g, ale ja dawałam na oko i raczej trochę więcej. Nie skupiałam się na rodzaju, wrzuciłam do gotowania to, co miałam, świderki akurat jakieś wstęgi]

– czosnek [4-5 ząbków w zależności od tego, jak dużo makaronu gotujesz]

– masło [1 łyżka]

– oliwa [1 łyżka]

– plasterki szynki [jeśli masz w domu parmeńską, to super, ja dałam resztki z lodówki dwóch rodzajów]

– garść szpinaku [ja dałam pół torebki]

– śmietana [18% albo 30%]

– jajka

-ser parmezan albo zwykły [a może być bez sera]

 

 

Po kolei:

 

Makaron gotuję i wyjmuję cedzakiem z garnka [wodę zostawiam].

 

Czosnek szatkuję i wrzucam na patelnię na której rozgrzane jest już masło z oliwą. On sobie skwierczy tak minutę lub dwie. Jeśli mam szynkę parmeńską, wrzucam ją od razu do czosnku, żeby się podsmażyła minutę, jeśli robię z resztek, to wstrzymuję się z wędliną [dodaję ją na koniec, żeby się podgrzała], a  po minucie do czosnku dodaję sam szpinak i wyjęty z wody makaron oraz śmietankę [na oko]. Podsmażam kolejną minutę.

 

-> I teraz tak, w zależności od rodzaju szpinaku: jak mam świeży to wrzucam go do czosnku od razu z makaronem i śmietanką. Jak mam mrożony, to albo pamiętam, żeby wyjąć go wcześniej, żeby się rozmroził, a jak zapomnę, to po prostu wrzucam go na patelnię razem z czosnkiem, żeby się rozmroził, a dopiero po chwili dodaję do niego makaron i śmietankę. I na koniec dodaję szynkę, żeby się jedynie podgrzała.

 

Szynka i czosnek zazwyczaj dają taki smak, że nie ma potrzeby przyprawiać, jednak zawsze dorzucam trochę majeranku, oregano czy ziół. Na sam koniec dodaję szynkę [jeśli nie robiłam z parmeńskiej] i posypuję serem, albo i nie.

 

Na koniec zagotowuję wodę po makaronie i robię jajko w koszulce [czyli do gotującej się wody rozbijam jajko i czekam aż się podgotuje minutę albo dwie]. Jajko wyjmuję z wody cedzakiem i kładę na porcji makaronu. Jeśli się potem takie jajo nakłuje widelcem, to żółtko przepysznie rozpływa się na makaronie ze szpinakiem, robiąc tzw. sos. To znaczy moje dziecko nazywa to jajecznym sosem i zawsze muszę robić mu dwa takie jaja na porcję 🙂

 

W jednym średnim garnku po makaronie udało mi się ugotować maksymalnie cztery jaja, więc nie trzeba oddzielnie każdego gotować.

 

I gotowe.

 

Na warunki kryzysowo-domowe przerabiałam

przepis znaleziony u Kwestia Smaku – tutaj.

  • Mamnatooko.pl.

    a czosnek nie zrobił się gorzki?
    Ja zawsze dodaję go na końcu bo nie lubię jego goryczki gdy się, nie daj boże, przypali 😉
    Ogólnie często robię takie dania z niczego. A z resztek czaruję jeszcze obiad na drugi dzień 😀
    Piszę o tym u siebie na http://www.mamnatooko.pl – życząc smacznego zachęcam do lektury.

  • rz

    Pamiętam, że moi rodzice robili makaron z jajkiem sadzonym na takie dni, więc podobne, ale prostsze – chyba prościej się już nie da 😛 Czasem do tego jakieś warzywa na patelni 😉

  • Klara Piotrowska

    Ja robię jeszcze prościej – sam szpinak z czosnkiem i śmietana i wbijam od razu jajko, na koniec sypie serem jeśli mam. Nie ma takiego rozpływającego sosu ale jest naprawdę szybkie 🙂