https://ad.doubleclick.net/ddm/trackclk/N97202.3134695MATKATYLKOJEDNA/B20530886.209999126;dc_trk_aid=409819298;dc_trk_cid=95663125;dc_lat=;dc_rdid=;tag_for_child_directed_treatment=

Kiedy pisałam pierwszy tekst, publikowałam go, stojąc na stole i trzymając komputer wysoko, by był najbliżej wysoko postawionego routera, który stał na karniszu, żeby łapać trochę więcej sieci. Kiedy udzielałam pierwszego wywiadu, siedziałam na wysokim stołku na strychu, żeby złapać zasięg. Na pierwszej współpracy zarobiłam 300 zł, które przeznaczyłam na opłacenie rachunku za internet, dzięki czemu mogłam dłużej korzystać z netu i się dokształcać. Za drugą opłaciłam serwer, hosting i domenę i kupiłam zimowe buty dla syna i czapkę. Na więcej nie starczyło. Do dziś mamy tę czapkę. Czasem się pytają, skąd ona. Nie pamiętam.

 

 

Każda moja historia o początkach blogowania zaczyna się tak samo i można ją streścić w tym starym wpisie sprzed trzech lat, „Dwa lata w sieci„:

 

 

Dochodziła trzecia w nocy, a ja siedziałam przed kompem zalana łzami i usiłowałam napisać cokolwiek, co mogłabym następnego dnia opublikować na blogu. Kosmyk miał gorsze dni, co chwilę się przebudzał, a ja bujałam go nogą w wózku i każde słowo opłakiwałam rzewnymi łzami. Trzy awantury tego dnia – z mamą, ojcem i chłopem, o to, że każdą wolną chwilę spędzam, pisząc, a przecież nic, kompletnie nic, nie będę z tego mieć, wypompowały mnie do reszty. Miałam dość tego pustkowia, tego, że nawet dziecko mnie nie zrozumie, tego, że kot, zamiast słuchać moich wynurzeń, rzyga, jakby nigdy nic, na świeżo wyczyszczony dywan. Ale cóż innego mogłabym robić przez cały dzień na odludziu, jeśli nie czyścić zarzyganego dywanu? Łzy przestają kapać, a spod palców wychodzą pierwsze słowa tekstu. „O samotności matek mówi się rzadko i niewiele…”. Tekstu, po którym nic już nie było takie, jak kiedyś…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PIĘĆ LAT W SIECI

Potem była „Wiejska matka” i mój swoisty „manifest wiejskości”. Aż dziw, że dopiero kilka lat po nim, zdecydowałam się założyć moją grupę Wiejskich matek na fejsie [tutaj]. Powinnam to zrobić od razu. Ale cóż. Przez te pięć lat, bo już pięć lat piszę w sieci, popełniłam masę błędów i podjęłam mnóstwo nie takich jak powinnam decyzji. Albo ich nie podjęłam, a zwlekanie mści się najgorzej.

 

Ale wszystko to przeżyłam, to moje doświadczenia. Wpis motywacyjny był ostatnio [tutaj], więc nie będę się roztkliwiać nad tą historią. Swoje napisałam w trzecim roku blogowania w cytowanym wyżej tekście [tym]. Gdyby ktoś mi wtedy napisał, gdzie będę w 2017 roku, puknęłabym się w czoło, ale ja nigdy nie miałam ani za wysokich ambicji zdobycia świata, ani specjalnych planów z blogiem. Jeśli kiedyś przestanę go pisać to tylko dlatego, że zacznę pisać coś innego. Klawiatura pod palcami albo długopis w ręku to coś silniejszego ode mnie.

 

 

KTO JEST NAJSILNIEJSZY W BLOGOSFERZE?

 

Ale silniejsi ode mnie są ludzie. Ludzie, którzy są ze mną, czytają, odwiedzają, machają do mnie na ulicy i pytają, co u mnie. Ludzie, których pamiętam jeszcze z początków, ludzie, których pamiętam po prostu, bo są, wspierają dobrym słowem, motywacją, zabawną historią, mailem czy zwykłym kciukiem w górę. To dzięki nim, nie chwiałam się jak marionetka, to oni pomogli mi wytrwać przy swoich decyzjach, oni, którzy nie pisali mi jaka jestem, ale to jacy oni chcą być, do czego chcą dążyć, to oni dawali mi motywację do siadania wieczorem do komputera i tworzenia czegoś nowego. To nie oni. To wy. To ty przecież!

 

Gdybym miała powiedzieć szczerze, co mi daje pałera, to będziesz to ty. Twoje reakcje, twoje wątpliwości, twoje pytania, nawet te maile, na które nie zdążyłam odpisać, ale które wszystkie czytam, bo mam ambicję przed spaniem odklikać skrzynkę do zera. I wszystko czytam. I wyciągam wnioski również z twoich historii, twoich reakcji, twoich emocji, które wystukujesz na szybko, przepraszając na końcu za brak przecinków. To wszystko jest tak samo ważne, bo to dla ciebie piszę, ciebie chcę poruszyć, tobie chcę coś dać. Tak, dać.

 

Przez pięć lat blogowania, bo tyle właśnie stuknie mi w styczniu, zazwyczaj broniłam się przed konkursami, bo przykro mi myśleć, że trzy osoby wygrają, a reszta nie dostanie nic. Nie przepadam też za wierszykami i wybieraniem idealnej odpowiedzi, bo wiem, że każda z wypowiedzi zabiera czas i wymaga wiele skupienia i każda jest na swój sposób wartościowa. Na pomysł własnego konkursu wpadłam na ostatnią chwilę. Szkoda, bo byłoby więcej nagród, niestety – czasu brakło, ale myślę, że będę stanie obdarować kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt osób. Przynajmniej.

 

 

KTO TAK NAPRAWDĘ PISZE BLOG?

 

Ale! No właśnie musi być „ale”. Swego czasu odbyłam dość burzliwą dyskusję o tym, kto tak naprawdę prowadzi bloga. Kto tak naprawdę ma wpływ na to, co czytasz, co oglądasz, czego słuchasz. Nie trzeba studiować teorii literatury, żeby domyśleć się, że ty. Każdy z nas ma swój wkład w to, co zostaje wyprodukowane przez umysły twórców. Zawsze porównuję to do kuchni – jeśli nikt nie ma ochoty na kotlety mielone, po co je smażyć na obiad? Tak samo jest z książkami, blogami, gazetami. To, co jest brane, jest tworzone. Odpowiadam tu na odwieczne pytanie – skąd się biorą clickbaitowe treści – z potrzeby. Takie treści wybierają czytelnicy. W takie treści klikają, takie chcą czytać, takie najczęściej lubią. Gdyby chcieli treści ambitniejszych, to takie byłyby tworzone. Po pięcioletnim stażu w blogosferze wróżę, że niedługo nastąpi przewrót: clickbaity się wyczerpią i nastąpi przewrót. Co on przyniesie? Myślę, że po trochu ekskluzywność i oryginalność. Albo czystą rozrywkę bez skandali. To już się powoli dzieje.

 

W każdym razie – tak, moja droga, mój drogi. Ty jesteś ważną częścią bloga, bo wszystko, co robię, robię trochę pod ciebie, pod twoim wpływem, dla ciebie i o tobie. Ta „Samotność„, która mi dała tego pierwszego kopa, to nie była moja samotność, ale samotność każdej matki, która kiedykolwiek czuła się w swoim własnym domu jak w więzieniu. W ten sposób, w oparciu o twoje doświadczenia, twoje potrzeby powstało masę tekstów, jak na przykład „Nie pójdę dziś z tobą do łóżka„. Ja bym sama na to nie wpadła, gdyby nie maile od ciebie, ciebie i ciebie. Teksty o wychowaniu nie powstałyby, gdyby nie „Twoje dziecko może płakać” albo „Nie pilnuję mojego dziecka” nie zdobyło wówczas tylu polubień i odsłon, że naprowadziło mnie to na trop tego, że takie teksty są potrzebne, że może faktycznie warto podzielić się moim spojrzeniem na kwestię wychowania. Na wszystko, co pisze pisarz, dziennikarz, bloger wpływ w większym lub mniejszym stopniu mają czytelnicy i ich dotychczasowe wybory. Tak, twój lajk ma znaczenie. Większe, niż ci wydaje. To nim głosujesz, nim wybierasz, nim dajesz wskazówki.

 

NA MIKOŁAJKI  I PIĘĆ LAT W BLOGOSFERZE – MAM DLA SIEBIE I CIEBIE PREZENT

 

Ale ty przecież o tym wiesz, prawda? Często dostaję uwagi odnośnie tekstów. Tego, o czym są, jaką mają zapowiedź, jakie tytuły, jak są napisane i czemu akurat o tym. Za wszystkie jestem bardzo wdzięczna, bo często nawet negatywny komentarz, utwierdza mnie w przekonaniu, że robię dobrze albo że powinnam coś przemyśleć. Wkrótce zresztą może zrobię ankietę i więcej takich komentarzy przeczytam 🙂 Ale to później. Teraz się zamieńmy.

 

KONKURS!

Na chwilę, proszę. To będzie zadanie konkursowe.  Stań się na chwilę mną i wymyśl taki tytuł tekstu lub temat tekstu, który ja chciałabym przeczytać i który inni chcieliby przeczytać. Taki, żeby zainteresował wszystkich.  Albo po prostu taki, który chciałabyś przeczytać. I napisz mi  o tym w komentarzu. Ja będę twoim czytelnikiem – zdecyduję, w co chcę kliknąć i co chcę nagrodzić. A zobacz niżej, nagród jest sporo. Akurat na Mikołajki. W formie zabawy i podziękowania. Żeby podkreślić, że blog tworzony jest przeze mnie, ale też dzięki tobie. A jeśli szukacie prezentów świątecznych, to macie dodatkowo gotową inspirację 🙂

 

Możesz naprawdę postawić się w mojej sytuacji i przez chwilę spróbować zgadnąć, jaka treść by się przyjęła i byłaby chętnie czytana. A możesz też po prostu napisać, na czym tobie najbardziej zależy. Może to właśnie będzie TO?

 

[tak, wygrane teksty autentycznie wpiszę do szkicownika i będę nad nimi pracować, jeśli czujesz potrzebę wywalenia z siebie emocji związanych z tematem, pisz na mojego maila w zakładce Kontakt/Współpraca. Jeśli już coś sobie upatrzyłaś, też o tym pisz, wezmę to pod uwagę, nie chcę wysłać ci nietrafionego prezentu :)].

 

NAGRODY

 

NAGRODA: PIĘKNA, DREWNIANA MIARKA LAAS

 

 

Mam taką i jest po prostu przepiękna. Myślę, że do większości wnętrz będzie pasować. Dokładniej obejrzycie ją tutaj, ale polecam też zerknąć na inne ich produkty [tutaj], bo są rewelacyjne i totalnie inne od masowych produktów. Dla ciebie mam jedną miarkę

 

 

NAGRODA: PRODUKTY FELTINESS

 

Jestem zachwycona, że mogę się z wami podzielić informacją o istnieniu Feltiness, bo to jest ideał, do którego powinny dążyć wszystkie marki, a przynajmniej czerpać z ich filozofii, która mówi, że  „człowiek jest dla nas najważniejszy, tak samo klient jak i wytwórca. Staramy się zawsze poznać bliżej naszych wytwórców. Ich imiona znajdziecie na metkach. W ten sposób chcemy zaakcentować ich wkład.”. Wszystkie rzeczy, które sprzedaje Feltiness są pięknym rękodziełem z ubogich, ale kulturowo pięknych części świata. Kupując te produkty, pomagasz wytwórcom, pozwalasz im uzyskać godziwe warunki pracy i niejako promujesz pracę kobiet, bo tak piękne rzeczy zazwyczaj tworzą kobiety [nie uwłaczając panom, też umiecie pięknie szyć].

 

Dzięki Feltiness będę mogła nagrodzić:

3 osoby pięknymi papuciami [do wyboru, produkty tutaj],

3 osoby zwierzakami [do wyboru, produkty tutaj, moim faworytem jest, oczywiście, dinozaur, ale żyrafa też jest spoko, prawdziwie krwiożercza],

2 osoby cudnym kapelutkiem [produkty tutaj]

i 2 osoby jedną z torebek [o jedną z tych, tutaj.

 

 

 

NAGRODA: OLEJKI OD ETERYCZNIE.PL

 

 

O dobrych olejkach pisałam  nie jeden raz, czy to do włosów, czy do twarzy, czy do pralki nawet [tak, wciąż używam herbacianego do pralki]. Mam wyrzut, bo dostałam kilka pytań o to, jakich olejków używam i nie odpowiedziałam. Zrekompensuję się rozdaniem. Mam dla ciebie kilka zestawów olejków od Eterycznie.pl, sklepu, który pod względem jakości olejków, mogę z czystym sumieniem polecić. Jako nagrody mam:

 

1x zestaw aromaterapeutyczny [w zestawie 10 olejków, plus olej bazowy, plus zlewka do mieszania, pipety, buteleczka z zakraplaczem, zobacz -> tutaj]

1x zestaw dla pary [dla niej serum olejowe z geranium, lawendą i rumiankiem rzymskim i hydrolat z róży, a dla niego olejek do pielęgnacji brody z męskimi nutami paczuli, kardamonu i czarnego pieprzu -> tutaj]

3 x zestaw na święta [mieszanka iglakowa, olejek pomarańczowy, olejek goździkowy i cynamonowy, zobacz -> tutaj]

3x zestaw dla dzieci [mieszanka naturalnych olejków oparta na lawendzie i rumianku rzymskim, które ułatwiają zasypianie i pomagają dbać o skórę dziecka, plus olej ze słodkich migdałów do przygotowania oliwki]

 

 

 

NAGRODA: KLOCKI KORBO 

 

Klocki Korbo zrobiły furorę na instagramie, chyba miałam rekord wyświetleń 🙂 Są tak fajne, że nawet dwulatek świetnie się nimi bawi, chociaż nie powinien, bo klocki są od trzech lat, ale spoko, ja pilnuję. W ogóle informację o tym, że klocki Korbo w ogóle istnieją zdobyłam od starszaka, który ma takie w przedszkolu. Rewelacyjne jest to, że można z nich naprawdę zrobić ruszające się kołami zębatymi maszyny i wielkie brawa za to, że na zdjęciach promocyjnych mają dziewczynki. Dziewczynki równie dobrze konstruują, jak chłopcy. Wiem coś o tym, bo dla Daśka zrobiłam wszystkie modele z instrukcji 😀 Więcej o klockach -> tutaj.

 

Dla was mam jeden zestaw dużych, 180 elementowych klocków 🙂

 

 

NAGRODA: KSIĄŻKA „SEN ALICJI”, O TYM, JAK DZIAŁA MÓZG

 

 

Mam dla ciebie jeszcze trzy książki profesora Jerzego Vetulaniego  „Sen Alicji”. Cudownie prosto wyjaśnia działanie mózgu i całego organizmu. Pięciolatek już może żywo korzystać z tej książki i sporo zrozumieć [odpowiada na wiele pytań, które krążą po małej głowie, a na które nie znasz odpowiedzi. Ja nie znałam albo nie wiedziałam, jak wyjaśnić]. Zresztą, zobaczcie sami. Tu ją znajdziecie, a niżej obejrzycie.

 

 

NAGRODA: PUCIO MÓWI PIERWSZE SŁOWA ORAZ SZOPIĘTA 

 

Prezent ode mnie, bo często dostaję w darach książki, które już mam. Cieszę się, że nadwyżki będę miała komu podarować 🙂

Wszystkie nasze książki znajdziecie w zakładce „Nasza Biblioteczka

 

 

NAGRODA: BAJKOTERAPIA I MOJE PRAWA WAŻNA SPRAWA

Kolejne książki z moich nadwyżek, również opisane w zakładce „Nasza Biblioteczka

 

 

NAGRODA: NOWOŚCI TULLETA

 

Całkowite nowości z Tulleta z Wydawnictwa Insignis. Mam do rozdania dwie paczki: w jednej trzy książki, w drugiej dwie. Inne książki z tej serii pokazywałam tutaj.

 

 

NAGRODA: ZESTAW FARB W SZTYFCIE PLAYCOLOR

Playcolor uwielbiam, bo te ich farby w sztyfcie są fantastyczne. Mają piękne kolory, są zmywalne, można nimi do tego malować praktycznie po wszystkim i tak jak zwykłym plakatówkom, a nawet lepiej, można oddawać jedną farbą różne odcienie. Jeśli chodzi o malowanie twarzy, to są jedyne farby, które tolerują, bo nie ma wrzasku przy zmywaniu. Polecam w ogóle produkty Playcolor [te do tkanin też – mega], a dla was mam w nagrodę:

 

pięć zestawów farb PlayColor, a w każdym zestawie znajdą się farby One Metallic [12 kolorów] oraz  farby Pocket Make-up dla pirata [3 kolory].

 

NAGRODA: PIĘĆ ZESTAWÓW KREDEK I MAZAKÓW STABILO

 

 

Stabilo, moja ukochana marka [pisałam o niej tutaj] i również ukochana marka kredek Kosmyka. W zasadzie używamy tylko tych kredek, a kiedy ostatnio pokazywałam na instastory naszą pomalowaną kredkami Woody szafę, to tylko uśmiechałam się na wszystkie porady, jak ja mam tę szafę wyczyścić. Kredki Woody schodzą ze wszystkiego praktycznie bez problemu, mają piękne kolory, zwykłe kredki są dokupuję regularnie, bo tylko tymi lubimy malować, a w naszym domu mają prawo przebywać tylko mazaki od Stabilo, bo inne się wylewają, schną i nie dają się doczyścić. Tak, mamy fioła na punkcie tych produktów, ale myślę, że nie bez powodu.  Z racji naszego przywiązania do tej marki będę mogła nagrodzić pięć osób zestawami, w których znajdą się:

Opakowanie Woody 3w1 [10 szt.]

Kredki trio thick [24 kolory]

Flamastry power [24 kolory]

Flamastry Frutti [12 kolorów]

 

 

Nie wątpię, że coś dla siebie znajdziesz 🙂 Konkurs trwa od dzisiaj do 15 grudnia, tak, żeby 17 grudnia ogłosić zwycięzców w tym wpisie, zacząć zbierać adresy i rozpocząć wysyłkę, żeby paczki doszły przed świętami. To co? Napiszemy tego bloga dokładnie tak, jak ty tego chcesz?

 

 

UWAGA! OGŁASZAM WYNIKI! BARDZO PROSZĘ O SZYBKIE PRZESŁANIE MI ADRESÓW DO WYSYŁKI NASTĘPUJĄCE OSOBY: 

 

ANGIE [o nagości], MAGDALENA CARLI [całokszałt], WAWRZYN, KAWUSIA [jej temat już wykorzystałam, tutaj], SIKORKA, ANNA GOTKOWICZ, MAŁGORZATA BOX, ALICJA [słownik kłopotliwych definicji], ANIA KOR, ANITA JAWORSKA, ALICJA [lalka w zabawkach syna], JUSTYNA DON [bo sama wizja wyjazdu bez dzieci zrobiła mi dzień :D], GROSHE, WERONIKA SOBCZAK, DARIA BOGUSZ, MONIKA DZIECKO TO PRZYGODA, MATKA JAKUBA, KRYSTYNA JAROSZ, MAGDACER, MAGDALENA TOMKOWSKA, MAGDALENA VAN DER SAAR, PATRYCJA STEINKA, JOANNA FOJT, MARTA GRASZAK, KATARZYNA NAWROT, VEA86, ZOLTENOGI, AGATA [od trudnego 4,5 latka], MARTA [po rozwodzie], KASIA [co się z zestawu kredek ucieszy :D], NORMALNA PANI DOMU, MANIA [jak rozmawiać o rzeczach trudnych], JOANNA GACEK-SROKA, PATRYCJA [mama dopiero albo już od dwóch lat], BASTALENA|OWSIANKA&KAWA.

 

 

Adresy podsyłajcie na asia.jaskolka@gmail.com  z tytułem ADRES KONKURS!

 

 

Regulamin konkursu: tutaj.

 

 

  • Krystyna Jarosz

    Jestem tolerancyjna i nie przeszkadza mi to że chodzisz do Kościoła – czyli dobre teksty by ułatwić sobie życie na wsi.

  • Katarzyna Nawrot

    Myślę sobie o dwóch wpisach.
    1. Jak wysłać dziecko do przedszkola i nie wariowac – czyli i o adaptacji w nowym miejscu, ale też o tym że możemy się cieszyć z tego, że kilka godzin „odpoczywamy” od naszego starszaka. Wiele razy spotkałam się z opinią, że jak już jestem z młodszym dzieckiem na macierzyńskim w domu to po co to strasznego wysyłam do przedszkola. Przepracowalam już wyrzuty sumienia, a teraz cieszę się z tego, że tak postanowiliśmy. Myślę, że dużo mam ma podobny problem…
    2. O tym, że za dużo chcemy od naszych dzieci. A im więcej chcemy i zmuszamy tym mniej robią… Nie od dziś wiemy, że dzieci uczą się przez naśladowanie. Pisałaś kiedyś o obowiązkach i o tym, że Adaś ich nie ma, ale i tak pomaga 🙂 w wielu twoich tekstach jest o dawanie dzieciom swobody np. W kuchni. Co ostatnio skończyło się niezłym śniadaniem 🙂 Myślę, że czas wiele tych małych tekstów zebrać w całość i podsumować.
    Pozdrawiam i życzę wielu owocnych tekstów, bo ja zawsze na kolejne czekam z niecierpliwością

  • Zofia S-j

    „ciągle o dziecku – ile jeszcze to wytrzyma” poproszę tekst wyjaśniający mechanizm macierzyństwa, to że całe nasze ciało krzyczy „bobas” od momentu zajścia w ciążę, to że nie da się z matką porozmawiać o niczym innym, to że już nikt nie zapyta co u Ciebie tylko co u niego(niej). Ale nie tekst z serii jestem biedna, bo mam dziecko, nie taki medyczno naukowy, bo hormony, tylko taki co poruszy, co wytłumaczy więź. Tekst dla matek i dla ojców co z zazdrością patrzą na uśmiech skierowany tylko w stronę mamy czy na łzy ktore otrzeć może tylko jej ręka.

    Myślę, że każda/każdy z nas to zna i nie chce znowu usłyszeć tak jest i tak musi być.

  • Joanna x

    Droga Matko 🙂
    Czytam Cię od zawsze, już nawet nie pamiętam jak do Ciebie trafiłam, być może przez Twój komentarz na innym blogu, bo tak właśnie parę lat temu trafiłam na parę wartościowych blogów. Komentuję rzadko, baaardzo rzadko, nigdy też nie wysłałam do Ciebie maila, bo jakoś tak tkwi we mnie żeby się nie narzucać i nie zawracać ludziom głowy swoimi problemami, ale czytam każdy wpis, niektóre po kilka razy.
    Kiedy zaczynałam Cię czytać mojej córeczki nawet w planach jeszcze nie było, a teraz ma już prawie 10 miesięcy, nie mam pojęcia kiedy to zlecialo. Wpis który chciałabym przeczytać, to taki na który powinnam sama trafić jakiś czas temu – decydując się na dziecko nie ufaj szefowej / księgowej / koleżance tylko sama sprawdź wszystko milion razy i bardzo, bardzo dokładnie.
    Niestety ja byłam w tej kwestii strasznie głupia, mimo że niby taka inteligentna jestem i teraz dostaje z ZUS takie grosze, że nie wiadomo czy się śmiać czy płakać, po macierzyńskim nie mam gdzie wracać, bo żeby pracować musiałam założyć działalność gospodarczą, bo tak było szefowej taniej i lepiej.
    I nie piszę tego, żeby się żalić, tylko może jeśli nawet nie wybierzesz mojego tematu, to ktoś przeczyta ten komentarz i nie załatwi się tak jak ja. Męża mam obrotnego i pracowite, więc finansowo nie jest źle, ale kurna dzień w dzień myślę o tym jak mogłam być tak głupia i uwierzyć komuś aż tak bardzo.
    A nagroda jaka mi się marzy to te klocki, póki co dla mnie chyba bardziej niż dla córki, ale choruję na nie od kiedy je zobaczyłam jakiś czas temu.

  • Justyna Krzyszycha

    A ja bardzo bym chciała poczytać o relacji między małżonkami w momencie pojawienia się dzieci 🙂 W jaki sposób nie zatracić się, tylko pielęgnować relacje między kobietą a mężczyzną. Jakie czyhają pułapki i jak ich unikać 😀

  • Blanka Benz

    „Matka na krawędzi, czyli 159 technik relaksacyjnych, gdy awantura wisi w powietrzu” 🙂

  • Joanna Gacek-Sroka

    Piszę jeszcze tutaj 🙂 chciałabym zobaczyć wpis na temat ojca. roli ojca w rodzinie. Sama napisałam podobny tekst. Ważna kwestia, która powinna być poruszona. Bo my kobiety i matki często lubimy coś partaczyć. :* Gratulacje jeszcze raz! 🙂 Jeżeli by mi się poszczęściło to klocki 180 elementów wydają się mega. A farbki to już w ogóle 😉

  • Klaudyna Kisiel

    „Dystans, dystans kobieto” taki tytuł chętnie bym zobaczyla

  • Pola Oł

    Nie potrafię ladnie zredagowac tematu, o którym myślę, ale tak bardzo bardzo chciałabym przeczytać dobry wpis o dziecięcych emocjach, szczególnie o stresie. Jak pomóc dziecku nazwac I pokonać stres? Jak sprawić, żeby po ciężkich wydarzeniach nie wpadalo w furię tylko powiedziało, co czuje? Albo chociaż jak ukoić nerwy, gdy po dłuższym stresie nawet dotyk dziecko drażni? 10 technik lagodzacych skutki stresu u dziecka 🙂

  • Elzbieta Jadzia Różycka

    Dlaczego wiecznie jestem zmęczona

  • Weronika Kwaśniak

    A ja bym przeczytała o pologu. Wszyscy mowia o trudach porodu, a niewiele osób mówi prawdę o tym, Jak wygląda polog. Nie muszę zdobyć nagrody, ale tekst by się bardzo przydal 🙂

  • Basia Gulczyńska

    Nie tylko matka, czyli jak po narodzinach dziecka pozostać żoną, kobietą i przyjaciółką.
    Jak być wspaniałą matką będąc sobą? Czy chwile dla siebie w pierwszym roku życia dziecka to chwile ukradzione dziecku?

  • Natalia Gibasiewicz

    „Dzieci nie ryby – głos mają.” Bo wiele osób uważa dziecko za kogoś kto nie ma prawa głosu. Czas to zmienić 🙂

  • Zuzanna

    Ja często rozmyślam o tym co tak naprawdę potrzebne jest do szczęścia dzieciom, było już trochę wpisów na ten temat, ale moim zdaniem jeszcze go nie wyczerpały. Teraz w tym czasie przed świątecznym… kupujemy, gotujemy, sprzątamy, ładnie się ubieramy, mamy mnóstwo „spraw na głowie”…Jak nauczyć się rezygnować z wielu rzeczy, po to, by nie przeoczyć najważniejszego. Ciągle nad tym pracuję, by umieć się zatrzymać, a mam dla kogo:)

  • Magdalena Carli

    Jestem z Tobą od dwóch lat i Twój blog to najlepsze co mi się mogło przytrafić. Czuję jakbyśmy były kumpelkami od lat😍

    Pisałaś już chyba o wszystkim🙂

    Może przeoczyłam któryś z Twoich tekstów i o tym już było ale fajnie by było gdybys napisała o frustracji w stosunku do naszych rodziców.. O tym jak z czasem zaczynamy dostrzegać błędy jakie popełnili w wychowaniu nas i jaki to ma na nas wpływ..

  • Iwona J.

    Trudne rozmowy Polaków nocą czyli jak przekuć udaną komunikację z dzieckiem na udaną komunikację z jego ojcem.

  • Magdalena Carli

    I sexy chwile rodziców tez były bardzo fajne, mogłyby wrócić! I o tym jak pogodzić nasze potrzeby z potrzebami dzieci ( zaczynam się rozkrecac😉) o szoku jaki się przeżywa kiedy z całkowicie niezależnej osoby zamieniasz się w całkowicie zależnego rodzica! Zaraz pomyśle nad tytulami😉

  • Magdalena Carli

    Tytuł: Mamo, dlaczego mi to zrobiłaś?

    Ten tytuł to zdanie, które często przychodzi mi do głowy kiedy tracę kontrolę i krzyczę na moje dzieci. Winię za to moją mamę, która przy byle okazji traciła nerwy i jako dziecko, czasem nawet bałam sie na nią spojrzeć. Nie chcę zafundować tego moim dzieciom i ciężko nad sobą pracuję, żeby to zmienić. Mam żal do mojej mamy, ze ona tego nie zrobiła.

  • Patrycja Steinka

    1. Seriale, seriale seriale. Matka poleca.
    2. Jak zachować równowagę między pracą a czasem spędzonym z dziećmi. Temat dla mnie na czasie. Bardzo lubię swoją pracę, charakter jej jest taki, że pracuję dużo w domu a wtedy mam wyrzuty sumienia że nie zajmuję się dziećmi, efekt jest taki że ani praca ani zabawa nie wychodzi.

  • Magdalena Carli

    Tytuł: Pierwsze ale czy lepsze?

    O tym jak kochamy i traktujemy nasze pierwsze i następne dzieci.

    • zoltenogi

      A co jeśli to drugie jest *lepsze*?

  • Ewa

    „X sposobów na to by codziennie mieć czas dla siebie”

    • zoltenogi

      Dobre! Ja zawsze ogarniam dom zanim dwulatek pójdzie na drzemkę, tak żeby w czasie jej trwania móc się zrelaksować (tj. czasem po prostu też zdrzemnąć) zamiast wstawiać prania, na szczęście moja 3-miesięczna kruszynka jest Aniołem i albo śpi w tym samym czasie, albo leży i macha nóżkami.

      • Ewa

        A co zrobić jak już dziecko nie potrzebuje drzemki? 😉

        Moim sposobem jest zwyczajnie nauczenie dziecka, że mama też potrzebuje czasu dla siebie. Gdy młodszy idzie ba drzemkę, a starszy nie chce to siadam na kanapie, proszę by się sam poszedł bawić, a ja biorę się za gazetę czy książkę.
        Z opowieści koleżanek wynika, że one wolą poświecić ten czas na sprzątanie/zabawę z dzieckiem/robienie obiadu/nadrabianie innych zaległości. Wydaje mi się, że pożerają mnie wzrokiem jak mówię, że ja muszą też zorganizować czas dla siebie i dobrze by dziecko widziało jak mama odpoczywa 😉 to tez je czegoś uczy

      • Ewa

        W sumie to równie dobrze ten tytuł mógłby brzmieć

        „Dlaczego lepiej jest być leniwą matką”, ale to by pewnie nie sądzę by ten tytuł wygenerował więcej kliknięć. Dziś chcemy dostac jeden niezawodny sposób lub całą górę pomysłów na sukces 😉

  • Magdalena Carli

    Tytuł: Muszę, chcę czy powinnam?

    O karmieniu cyckiem, spółkowaniu z partnerem lub dowolny temat😉

  • Joanna Fojt

    Kiedyś postanowiłam, że przeczytam wszystko, co napisałaś na blogu. I powoli sobie czytam (jestem w… 2013? Nie pamiętam). I bardzo mi się spodobało coś, co kiedyś ktoś Ci napisał, a ja tego jeszcze nie widziałam – że opowiadasz i wyciągasz co najważniejsze z książek o rodzicielstwie. Brakuje mi takich wpisów. Także takich przyrodniczo-turystyczno-krajoznawczych. Lubię też czytać (i oglądać) co robi i czym bawi się Dasio, bo mam brzdąca parę miesięcy po nim urodzonego i pomaga mi to przygotować się na to, co będzie 🙂

  • Magdalena Carli

    Pisać dalej? Rozkręcilam się z tymi tytułami
    😂😂 Przyznam się, że sama kiedyś chciałam mieć bloga ale fotografia to bardzo zazdrosna pani i nie zostawia mi ani chwili na inne pasje.

  • Magdalena van der Saar

    „Nie musisz być szczęśliwa” – pisałaś co prawda o tym w „Samotności…”, ale to też chodzi o okres ciąży. To Ty mnie uświadomiłaś, że wcale nie muszę cały czas odczuwać radości z tego, że jestem w ciąży (wbrew wszystkim ciotkom „dobra rada”), że mam prawo czuć zmęczenie, zniechęcenie, złość, smutek, rozczarowanie i wszystkie inne „złe” emocje i wcale nie jest to nienormalne, czy niewłaściwe.

  • Lidia Wysocka

    Tytuł: „Matka matce wilkiem. Kobieta kobiecie-również”.
    O braku wsparcia wśród kobiet

    Tytuł: „Mężczyzna nie pies, na kości nie poleci. Prawdziwa kobieta tak nie wygląda. Twoje dwie nogi to moja jedna”. O tym dlaczego ludzie czują się upoważnieni do komentowania rzeczywistości.

    Tytuł: „

  • Marta Graszek

    Tytuł : Pełnoprawny mieszkaniec wsi.
    Deszczowy wtorek nastroił mnie dość negatywnie więc po mocnej kawie i wizycie teściowej (dziękuje Bogu za stworzenie instytucji teściowej-babci) wzięłam się za obiad , szybko sporządziłam listę przypraw które „wyszły” wciągnęłam kurtkę i popędziłam do miejscowego sklepiku na zakupy. A tam tradycyjnie stoi 3 Panów i zabawia Panią Sklepową dowcipami i anegdotami z życia wsi. Czekam spokojnie na moją kolej i słucham rozmów Pań przede mną , a to wnuczka chora, a to świnie spadły z ceny , a lisy kury pożarły i nagle odwraca się jedna z Pań i wypala do mnie a Ty kochanienieńka to taka miastowa jesteś do sklepu wpadasz po sól duże zakupy robisz w mieście bo ten mąż Twój to dobry jest ja widzę jak codziennie do miasta jeździsz , bo widzisz my wiejskie kobiety to zakupy robimy tu , a Ty zawsze tak promienna i zawsze masz czas na makijaż , a kury to się teściowej niosą? Bo ja bym wkładkę potrzebowała .
    Ja: a niosą się chyba, zapytam ale po południu bo do córki pojechała
    Ona: a sama nie sprawdzisz ja poczekam pójdę z Tobą czas zaoszczędze
    Ja: nie wejdę do kur bo tam kogut agresywny , tylko teściowej nie atakuje
    Na co 3 Panów : Widzisz Marysia , miastowa do kur nie pójdzie , i zwraca się do mnie a do szopy chodzisz teściowi pomagasz ?
    Ja:(kompletne zbita z pantałyku )Nie chodzę bo Teściunie pozwala człowiek na świnie choroby przenosi i chodzi tylko on czasem Teściowa.

    Wszyscy jak jeden mąż zwracają oczy na mnie i widzę wręcz czuję jak czują to miasto ode mnie.

    Na koniec Pani sklepowa sumując sytuację mówi tak : Ale ona dopiero 9 lat tu mieszka , pogadamy jak pomieszka 30 !!!

    Czyli jak na razie jestem nie wiejską matką , tylko mieszkająca na wsi mieszczańska matką 😉

  • aga

    1. „Marzy mi się prawdziwa edukacja seksualna”
    2. „Jako ludzie jesteśmy równi”
    Rozwinięcie tematów było na tyle długie, że przesłałam je mailem

  • Weronika Wojtków

    Matko! W styczniu czeka mnie drugi poród. Moja córka skończy wtedy 18 miesięcy, a druga pojawi się na świecie. Odkąd zaszlismy w ciążę ubolewam nad tak mała różnica wieku pomiędzy dziećmi, nie wspominając o tym, że ja z pieluch nie wychodzę. Szukam od dawna tekstu, który pomoże pozbyć mi się wyrzutów sumienia, wyrzutów, że żadna z moich córek nie dostanie ode mnie 100% uwagi przez ten najważniejszy okres pierwszych trzech lat życia, kiedy to kształtuje się ten właściwy styl przywiązania. Widzę, że pełno jest kobiet w podobnej sytuacji. Te, które przeszły juz przez początki ‚takiego macierzyństwa’ są zachwycone, ale jakoś do mnie nie trafiają. Proponuję więc tekst pod tytułem ” Jak podzielić miłość matki?

  • Mania

    A ja chcialabym przeczytac o tym, jak rozmawiac z dzieckiem o rzeczach trudnych. Najtrudniejszych. Jak wytlumaczyc czterolatkowi, ze umarla babcia i juz nigdy jej nie zobaczy. Ze nie wszyscy ludzie beda sie tak do niego odnosic jak mama i tata. Zeby nie namieszac w malej glowce, nie przestraszyc, ale tez troche uswiadomic, wyczulic na pewne rzeczy, ostrzec, uchronic, uodpornic. Pomoc zrozumiec i zaakceptowac cos, co dla malego czlowieka jest wlasciwie niemozliwe do zrozumienia i zaakceptowania.

  • Agnieszka Ziemińska

    Jak się nie-złościć? Albo jak się złościć i nie krzywdzić?

  • Anna Kryńska

    Gratuluję wytrwałości, i intuicji.
    Wszystkie wpisy czytam bardzo chętnie, zawsze coś jest w temacie. Mam 4 dzieci, obydwie płcie i duży rozstrzał wiekowy. Mąż na emigracji i najbardziej nurtuje mnie temat tęsknoty. Bo wszystkie dzieci tęsknią, bez względu na wiek i płeć. Wydaje mi się, że temat na czasie. Jaki ma wpływ na rozwój dziecka taka rozłąka?
    Zajęcia dodatkowe, jak nie przedobrzyć, czy są potrzebne?
    Jak kierować edukacją żeby dziecko poradziło sobie w dzisiejszym świecie?Jak budować udany związek na odległość?
    Pozdrawiam serdecznie, uściski dla chłopców. I niech Mikołaj spełni Twoje marzenia😊

  • Ina Sieczko

    Od jakiegoś juz czasu noszę się z zamiarem zapytania o rozwiązanie problemu. Otóż od dwuch juz lat karmię piersią i przez ten „zwyczaj” wlasnie zasypiam z małym. Czasami po północy czasami o trzeciej jak sie obudzi. Cyc jest odwiecznym usypiaczem i bez niego nie ma spania. Próbowaliśmy juz kilu „porad” ale zawsze kończy sie płaczem a ja tak nie umiem. Jakie sposoby na odstawienie cyca? Ja juz muszę przestać karmić a nie tyle że chcę…Pomocy!

  • Nikola Kowieska

    Uwielbiam Twój blog, choć jestem tu od niedawna, nadrabiam stare wpisy i nie przeczytałam jeszcze wszystkich. Najlepsze są te z tekstami Kosmyka 😆❤️. U mnie teraz na topie byłyby tematy: „Jak nie zasnąć z nudów czytając po raz setny tą samą książeczkę?”, „Czemu mówię ciągle o dziecku?! Jak wyjść do ludzi i zachowywać się jak człowiek a nie tylko matka?”, „Odstawienie od piersi, jak to zrobić bezboleśnie dla dziecka i dla mamy i dla PIERSI..”, „Zdolne dziecko.. czy to faktycznie łatwizna wychowawcza dla rodzica?” oraz wszystkie inspiracje zabawowe dla maluchów. No i oczywiście wychowawcze rozkminki, głównie te z wychowania bliskosciowego.

  • EWA

    „Nie łam charakteru swojego dziecka. O tym co łamie, a co kształtuje charakter dzieci.”

  • Paulina Woźnica

    Nie było tego chyba jeszcze na blogu… o decydowaniu się na dziecko, o tym, że wszyscy inni mają coś na ten temat do powiedzenia, uważają, że już czas itd… a ty np jeszcze tego nie czujesz… lub nie wiesz co czujesz… jak to ogarnąć…

  • Vea86

    Przyszły mi do głowy dwa tematy, chyba nieporuszone jak dotąd na zadnym blogu w kontekście nurtu rodzicielstwa bliskości:
    1) mama pracująca – poza domem, w domu – ale znikająca dziecku na parę godzin w ciągu dnia. Niektóre mamy nie mają wyjścia, niektóre chcą, ale im mniejsze dziecko tym więcej komentarzy, pytań…Czy da się wychowywać w duchu RB jeśli mama pracuje?
    2) zabawa z dziećmi niepełnosprawnymi, autystycznymi – nadal niestety niektórzy dorośli nie wiedzą, jak zaprosić takie dzieci do zabawy, czy zapraszać na urodziny etc. Moze warto byłoby napisać kilka słów o tym, na co faktycznie zwrócić uwagę.

  • Agnieszka Pawelska

    „Jesienią moi dzieci biegają bez czapki. Nie uwierzysz bez czego biegają zimą!”

  • zoltenogi

    Nie róbmy z tego afery!
    czyli jak przestać wciąż gryźć się w język, kiedy czujesz, że ktoś krzywdzi Twoje dziecko, ale to przecież „nic takiego”, „jeszcze się ciocia obrazi”, „to tylko kawałek czekolady”. Jak manifestować (i egzekwować) swoje poglądy, nie rozpętując wojny.

    Od siebie dodam, że za każdym razem, gdy dzieje się coś złego mojemu dziecku, mnie paraliżuje. Nie potrafię wydusić z siebie słowa, bo cała dygoczę; jestem bliska płaczu. Było tak gdy mój dwulatek „dostał po łapkach” od wujka, gdy uderzył kuzyna lub gdy ciotka męża sugerowała, że dziadek zbije go za wysypywanie zawartości koszyczka. Chciałabym mieć więcej cywilnej odwagi, by twardo wyrażać swoje zdanie, ale jednocześnie boję się tego, bo samej zdarza mi się krzyknąć lub postąpić w inny niewłaściwy sposób i nie chcę być posądzona o hipokryzję, tym samym potraktowana niepoważnie.

  • Agnieszka Zysman Flis

    O tym, że terzeba wrócić do pracy. Że najczęściej nie ma gdzie. Że często się traci pozycję zawodową. Ale że i tak warto było…Zawsze można zmienić zawód. Ale jest ciężko. I cudownie.

  • Adriana Więcek

    Proponuję aby na blogu pojawiły się teksty:
    „Kłótnia rodziców, co wtedy czuje dziecko” oraz „Jak wyjaśnić dziecku kwestię nieporozumień między rodzicami a ich uczuciami do niego”
    Niestety w wielu polskich rodzice kłócą się nie zwracając uwagi na uczucia dziecka. Wiem, że może to mieć późniejszy wpływ na psychikę dziecka. Co robić gdy do tej sytuacji już dojdzie a dziecko myśli, że my (rodzice) go np. nie kochamy. Jakie zmiany zachodzą w dziecku, w jego uczuciach, w jego psychice podczas takich sytuacji. A także jak rozmawiać z dzieckiem o uczuciach. W wielu domach dalej jest to temat, który nie jest poruszany a szkoda. Wiele mogłoby się zmienić.

  • zoltenogi

    Nowa norma, czyli o tym, że po urodzeniu dziecka nasze życie odmienia się na zawsze. Nie ma powrotów. Jest lepiej i gorzej, ale nigdy już nie będzie jak przedtem. W odpowiedzi na pytanie: Kiedy nasze życie wróci do normy?

    • Sikorka

      Hahaha! Nigdy…

      • Zauważ, że jednak dopóki ktoś głośno tego nie powie, zadajesz sobie dość często to pytanie. Ja przynajmniej tak miałam. Gdy chciałam iść się rozerwać, potańczyć w ulubionym miejscu, już w drugiej ciąży, ale starszak wciąż źle przesypiał noce (nota bene nic się nie zmieniło, choć minął rok), w tamtym momencie myślałam, kiedy to się skończy, kiedy moje życie wróci do normy?

  • Kamila Ka

    Ja tam zawsze klikam teksty o jedzeniu 😀 no ale taka proza zycia, gotowac trzeba i jesc tez. No a poza tym jestem mama niejadka. Moze jakis tekst o tym jak gotowac zeby dzieci jadly i jak im cos zdrowego przemycic na talerzu 😉 ja robie miesne ‚lody’ na patykach i kotlety-dinozaury, w ksztaucie dinozaura wszystko smakuje lepiej 😉 Ale kluczem jest gotowanie RAZEM i robienie z tego zabawy.. Moglabys zrobic obiad, zajac dzieci a tekst napisalby sie prawie sam 😉 sprytnie? xx

  • Kasia

    Uwielbiam Twojego bloga! Twoje wpisy o wychowaniu dzieci to dla mnie najbardziej wartościowe źródło wiedzy, doswiadczen, spostrzeżeń…. sama sporo czytam literatury rb, ale Twoje wpisy to już takie gotowe kompendium, wzbogacone doświadczeniem bycia mamą Kosmyka i Adasia.

    Moje propozycje 🙂

    1. Czas na kolejnego bobasa? Decyzja o drugim/kolejnym dziecku z perspektywy kobiety i mężczyzny.

    (presja otoczenia to jedno, ale co jesli sami rodzice mają inne zdanie/wyobrazenia w tym temacie?)

    2. Urlop wychowawczy, niania, żłobek? Opieka nad dzieckiem w wieku 1-3 – blaski i cienie różnych wyborów i Twoje doświadczenie 🙂

    3. Pozwalam, bo chcę, czy nie potrafię mówić „nie”? O wartości mądrego „nie” w rodzicielstwie i poszukiwaniu granic w sobie samym.

    4. Po angielsku czy otwarcie – jak mądrze zostawić dziecko pod czyjąś opieką. O możliwych konsekwencjach pożegnań i ich braku.

    5. Gdzie przebiegają granice filarów rb-karmienia piersią i współspania? Kiedy i jak zakończyć i czy zawsze najlepiej czekać na decyzję dziecka?

  • Sikorka

    Sposoby na małego pyskola.
    Moja Gwiazda ostatnio kłóci się ze wszystkimi i ze wszystkim. Ze mną (np. o to, że chce malować białkiem ciastka, a ja jej jeszcze nie dałam pędzelka), z tatusiem (Moja kolej! Oddawaj ciastećko!), z psem (Eto paskudny! NIe lizaj!), {hit ostatnich dni} z rajstopkami przy rozbieraniu (Zostaw moją nóżkę ty niedobly lajstopku!). I tak jest non stop, i tak jest codziennie.

    Fajowe teksty Twoich chłopców też dawno się nie pojawiały…

    Dawno też nie było żadnego przepisu, który bym od Ciebie podchwyciła (uwielbiam post o śniadankach dla dwulatków. Często zajadamy się placuszkami z banankami i kaszką).

  • Monika Cope

    1. Nie ma matek idealnych. Matka taka jak Ty.

    2. Z cyklu porady Cioci Jadzi. Pamiętaj to jest swoje dziecko i Ty wiesz co jest dla niego najlepsze. Jak radzić sobie z ciągłym poradami innych.

    3. Czy da się pogodzić bycie matka, żona i kobieta spełniona zawodowo i kompletnie przy tym nie zwariować?

  • Aga

    a ja bardzo cenię sobie wpisy o relacji w małżeństwie, bo wiem, że wiele kobiet czuje się w swoim związku źle, a czasami niewiele zmieniając można sprawić, że nasze małżeństwo stanie się cudowne. ja uważam, że mój związek jest idealnie nieidealny i czuję się w nim tak szczęśliwa, że wszystkim tego życzę. i staram się gdzie mogę podpowiadać, że warto pracować nad udaną relacją w małżeństwie. więc mogłabym zaproponować (a może nawet kiedyś sama napisać? :D) np. „Dom, do którego kocham wracać”, „Mama zaniedbana? O nie!”, „Bez „dziękuję” nie ma szczęśliwego małżeństwa”, „Seks na nieodkurzonej podłodze? A co w tym złego?”, „Twój facet też chce usłyszeć, że go doceniasz”, „Jak się kłócić i jak się godzić”, „Jak mądrze odpoczywać we dwoje”, „Trzydaniowy obiad w błyszczącej kuchni ucieszy go bardziej niż Twoja radość i dobre samopoczucie? Wątpię”, „Wyluzuj, Twój facet kocha Cię taką jaką jesteś”, „Za komplementy się dziękuje, a nie im zaprzecza”, „Spójrz na siebie oczami swojego faceta i taką siebie pokochaj”, „Daj swojemu dziecku szczęśliwych rodziców”, „Mąż, kochanek i przyjaciel w jednym – która z nas tego nie chce?”, „Coś nie tak w małżeństwie? Nie każ się domyślać, powiedz wprost”, „Jak przekazać wiadomość z Wenus, żeby na Marsie ją zrozumieli?” itp. 😉

  • Jowita

    Ci wszyscy, którzy decydują się na dziecko, wydają się dojrzali a jednak okazuje się że jedna że stron np.matka po porodzie ma depresję i boi dotknąć się dziecka albo ojciec, który nie zajmuje się dzieckiem bo boi się że mu zrobi krzywdę i ucieka w pracę. A z biegiem czasu okazują się kochającym i rodzicami. Temat nasuniety pobytami w szpitalu. Okazuje się że wiele par/rodzin takich jest Ale nikt o tym głośno nie chce mówić. Dlaczego tak się dzieje?

  • Magdalena Z-a

    Droga Asiu, trafilam na Twoj blok z innych blogow, na ktorych Cie cytowali i pisali „poczytaj Jaskółkę, ona wszystko wie” 😉 no i tak Cię śledzę od mniej więcej pół roku 🙂 i faktycznie duuuuzo wiesz 😀 i fajnie piszesz, w sensie dobrze się czyta, a to mega ważne!
    Co bym z chęcią zaproponowała na kolejne tematy? Poniżej moje sugestie:
    1. „Czas dla dziecka, czas dla faceta, czas dla siebie” – jak dzielić czas żeby nie rozpieszczać ale i zaspokajać potrzeby dziecka, faceta ale i nie zatracić siebie, jak znaleźć tą najlepsza równowagę i jednocześnie nie mieć wyrzutów sumienia.
    2. Czy warto wyjeżdzać na wakacje/urlop z małym dzieckiem? Jeśli tak to od kiedy najlepiej? Plusy i minusy takiego wyjazdu. Jak się do niego przygotować (trochę w nawiązaniu do Waszego ostatniego wyjazdu nad morze ;))

  • Monika Dziecko to przygoda

    1. „I kto tu właściwie rządzi” zainspirowane zasłyszanymi w krótkim czasie tekstami ‚Tak to jest, kiedy dzieci rządzą’ oraz ‚Dzieci nie mogą rządzić’ – o granicach i zasadach, o tym co, kiedy i gdzie wolno (bo na łóżku mamy mogę skakać, a u cioci już nie), o zwartym betonie granic bez odstępstw i o półrzepuszczczalnych i płynnych granicach, o przyzwalaniu i zakazach w rozumieniu międzypokoleniowym, o ‚wchodzeniu na głowę’ (nie pozwól mu, bo ci wejdzie na głowę), moje zasady i umowy z dzieckiem w cudzym domu oraz cudze zasady wobec mojego dziecka w czyimkolwiek domu
    2. „Dom to nie muzeum, ale też nie śmietnik”
    Jak zachować równowagę w zrobieniu i utrzymaniu porządku, jak wymagać jod siebie,faceta idzieci i czy egzekwować od gości, jak zadbać o higienę z gośćmi, którzy „Mają czyste ręce” i zamiast je umyć dotykają niemowlaka lub „Nie zdejmują butów, bo jest sucho” i dreptają przed liżącym podłogę raczkującymb berbeciem, czy prosić o pomoc przed/ w trakcie/ i po imprezie rodzinnej,czy obligować cydze dzieci do sprzatania sajgonu po wspolnej zabawie, czy skazywać na to własne dzieci lub siebie, czy da się żyć bez sprzątania, jak liczba dzieci rzutuje na poziom porządku/bałaganu
    3. „To kukułczy i kangurzy zwyczaj”
    O podrzucaniu dzieci na chwilę/czas zakupów/ kosmetyczki/ kina/ imprezy/ randki z mężem/ lekarza vs brak sieci wsparcia i „taśtaniu” dzieci wszędzie ze sobą (również na wybitnie niedzieciowe sytuacje jak np. zebranie dla rodziców) niczym w kangurzej torbie
    4. „Rodzicielstwo zamiast małżeństwa”
    Gdy świat mamy i taty wypełniają dzieci i zaczyna brakować miejsca dla męża i żony, dla ich relacji jako pary, gdy ścierają się o różne pomysły na wychowanie, reagowanie, gdy mało się zgadzają, a mile słowa zastepuje frustracja, żal, pretensje
    5. „W labiryncie zdolności”
    Rozminki o rozwijaniu talentów i zainteresowań, co, od kiedy, jak nie przegapić i nie stłamsić talentu, zacząć od angielskiego, baletu czy gry na gitarze, czy kupowanie plastikowej kuchenki zamiast prawdziwych garnków lub dziecięcej perkusji zamiast małego zestawu z muzycznego sklepu zakłamuje rzeczywistość i gorzej rozwija, jak pobudzić kreatywność, które układanki lewopółkulowe i metody czytania/pisania/liczenia są najlepsze – z przymrużeniem oka jak nie zwariować od nadmiaru pomysłów na rozwój dziecka i nadmiaru presji na trenowanie i rozwijanie
    6. „Dalej, dalej, teraz”
    O roli pośpiechu w życiu dziecka i w relacjach z dzieckiem, o szykowaniu się (z ponaglaniem) do wyjścia na umowioną godzinę, o szybkiej kąpieli i krótkiej bajce z małym buziakiem, by mieć już wieczór dla siebie, o ekspresowym pochłonięciu jedzenia niemal bez dotknięcia kubków smakowych, by pobiec do ważnych spraw, mimo że inni jeszcze jedzą, o żwawym spacerze w tempie dorosłego bez ociągania i rozdziawiania na boki, o poszukiwaniu czasu w niedoczasie kosztem dziecka
    7. „Liczę do trzech”
    O nakłanianiu do wykonywania poleceń, słuchania, posłuszności i podobny klimat: „bo nie będzie (ulubiona WIECZORNA czynność i przyjemność dziecka)” jako straszak przez cały dzień OD SAMEGO RANA

    Chętnie przytulimy klocki:)

  • Będzie prawdziwe i od serca-jak się nie dać tym wszystkim „życzliwym” komentarzom ludzi którzy kompletnie nie znają się na rzeczy i dlaczego one tak bolą? Bezdzietna siostra poucza mnie ile powinnam karmić piersią-bo przecież za długo, teściowa mówi że na wszystko mu pozwalamy, a sama daje słodycze kiedy rodzice nie widzą, brat mówi że naczytaliśmy się internetów, a życie jest inne. Wiem, że robię dobrze. Ale ciężko mi ich słuchać, nie mam już ochoty i siły dyskutować. Zresztą co to za dyskusja, kiedy oni nawet słuchać nie chcą. Bo do kąta powinniśmy stawiać, karać, a chwalić to jak to że nie? Mogę to puścić mimo uszu, a iść za głosem serca, ale czemu to takie trudne? Mało mam znajomych o podobnych wartościach, dobrze że chociaż ten internet jest. Walczyć nie chcę, ale jak się nie poddawać? Kiedy wciąż ktoś mnie lekceważy, podważa moje wybory i wyśmiewa to, co uważam za słuszne.
    Wszystkiego dobrego, pokoju i cierpliwości na Święta.

  • Hovabana

    ‚Bo Cię Pan zabierze’ czyli o potędze autorytetu ‚panów’, baby Jagi i wszystkich świętych. Z ostatnich dni i lat:
    – Wizyta u koleżanki z dawnych lat, synek dwuletni zabrał jej telefon i nie chce oddać, słyszy żeby lepiej oddał, ‚bo Pan będzie dzwonił ‚
    – Znajomy w pracy partnera mający dziecko w podobnym wieku co nasze (niecałe 2 lata) opowiada o tym, jak pokazuje dziecku wyimaginowaną babę jagę lecącą na miotle za oknem gdy dziecko ‚rozrabia’
    – Dzieci w przedszkolu (!) dostają rózgi na Mikołajki bo są niegrzeczne
    – Bratowa wystawia na balkon prezenty kilka dni po wigilii, bo jej córki są niegrzeczne i św Mikołaj przyleci saniami i zabierze te prezenty
    – Idę chodnikiem z partnerem, dziecko stoi kilka metrów przed nami z matką i rozdzierająco płacze, i w efekcie widzimy skierowany w naszą stronę palec i groźbę: ‚bo Cię Pan zabierze! ‚. ‚Pan’ w tym momencie zapewnia dziecko gorąco że absolutnie nie będzie zabierał, ale za późno.. powietrze wypełnia teraz nie tyle płacz, co rozdzierający ryk tegoż dziecka

    Czyli tekst o rodzicach, a nawet nauczycielach czy przedszkolankach, którzy nie potrafiąc budować własnego autorytetu, czy po prostu nie czując się komfortowo z rozmową o uczuciach lub zachowaniach, posiłkują się wywoływaniem strachu u własnych dzieci (czy dzieci będących pod ich opieką), żeby osiągnąć jakiś wyznaczony sobie cel.

  • Ala

    1. Kim byłabym, gdybym nie była mamą?
    O tym, że to nie dzieci nadają naszemu życiu sensu, ale że sens nadajemy życiu sami. Trochę o tym, że single czy bezdzietne pary mogą być równie szczęśliwi jak rodzice i nie zawsze w życiu coś tracą, ale czasami po prostu doświadczają czegoś innego, co nie znaczy, że gorszego lub lepszego. Sama jestem mama, ale bardzo nie lubię kiedy matki próbują wmówić bezdzietnym ludziom, że bez dzieci ich życie jest smutne i pozbawione sensu.

    2. Jak podzielić miłość?
    Czy drugie dziecko kocha sie tak samo mocno? Obawy matki przed tym, że nie bedzie potrafiła pokochać drugiego dziecka tak samo lub równie mocno albo że miłość do drugiego dziecka zabierze trochę z miłości do pierwszego dziecka.

  • Алена Куник

    Czytam blog od pary miesięcy, w wielu rzeczach się zgadzam z Tobą.
    Zaproponowałabym temat „Czego warto/możemy się nauczyć od dziecka” i „Jak nie zwariować, siedząc z dzieckiem w domu”.

  • Aalicja

    Co robić, mówić dzieciom codziennie, żeby później miały w sobie taką pewność siebie, że nie muszą być takie jak inni. Jak im to przekazać, że nie trzeba nosić krokodylka na butach, bo inni go mają albo iść na wagary, bo przecież wszyscy idą, albo pić na imprezach, bo co inni powiedzą, albo wierzyć że ziemia jest płaska, bo pani w szkole tak mówi, mimo że nauka mówi co innego. Jak utwierdzać dzieci w tym, że są wspaniałe dlatego, że są sobą? Jak chronić przed stłamszeniem ich osobowości w przedszkolu, szkole a potem dorosłym życiu?

    Być może są na ten temat bardzo mądre książki, ale przecież jestem leniwą, nowoczesną matką, która czerpie wiedzę z blogów 😉
    Pozdrowienia 🙂

  • Anna

    Asiu: dziecko to nie przeszkoda. Wielu naszych znajomych wywozi dzieci do dziadków jak lecą na wakacje do miejsc pełnych relaksu…. i rozumiem to całkowicie … ale tekst typu dziecko nie bedzie nam przeszkadzać w odpoczynku…. tego juz nie rozumiem… sa wakacje tylko dla dorosłych i ok, lecisz nie ma sprawy odpocznij człowieku i baw sie dobrze, dzieci spędza czas z dziadkami równie cudnie. Z tym ze nie tłumacz wszystkim na około ze dziecko jest przeszkoda w relaksie bo Ty sam nią jesteś skoro nie umiesz sie zrelaksować z rodzina która tworzysz …. można jedno i drugie pogodzić… można jechać bez dzieci… ale nie zrzucajmy winy za brak relaksu na wakacjach na dzieci. Jest wiele tego typu sytuacji, nie tylko wakacje… wyjście do restauracji tylko samemu bo dziecko sie nie umie zachować…. jak ma umieć skoro nigdy tam nie było… można iść samemu na romantyczny wieczor z mężem można iść z dzieckiem …. itp itd. DZIECKO NIE JEST PRZESZKODA.

  • Czego mogę „oczekiwać” od dziecka, bo ma JUŻ 3 lata, a czego nie powinnam bo ma DOPIERO 3 lata? Ciągle się miotam pod tym względem, bo nie chcę wychować życiowego niedojdy, za którego wszystko robią rodzice

  • Hanna Surówka-Bogus

    Jako szczęścliwa mama rozdokazywanej trójki przedszkolaków, chętnie przeczytałabym tekst o dynamice małej grupy dzieci – jak pomóc, żeby to sensownie funkcjonowało, unikać sytuacji typu dwóch/dwoje na jednego/jedną, wyeliminować wykluczanie z jednej strony oraz udzielanie się nieporządanego zachowania czy tzw. małpiego rozumu z drugiej, pomóc rozwiązywać nieuniknione spory i stracia, dać szansę każdemu na podejmowanie/wpływanie na decyzję. Słowem jak przeżyć z nimi i nie zwariować 🙂

  • Karolina Kaczorowska

    Najlepsze
    mieszkanie dla dziecka. Mamy dwie dziewczyny i bardzo małe mieszkanie.
    Szukamy czegoś większego. I ja chcę w bloku (blisko plac zabaw,
    spokojniej, balkon, obok szkoła) a mąż w kamienicy (duże przestrzenie, w
    centrum). Ale dzieciaki i tak siedzą
    nam na głowie i spędzamy razem czas w kuchni…tylko za chwilę idą do
    szkoły i potrzebują osobnych pokoi. Ale czy na pewno? Co robić? (Jak
    żyć?😉)
    Ps UWIELBIAM twojego bloga. Bo zmienia mnie jako matkę, bo dzięki Tobie
    mam więcej cierpliwości, bo daję sobie prawo do wielu rzeczy, bo nie
    krzyczę już tak często. Bo matką jestem lepszą dzięki Tobie. Dziękuję

  • Magda

    A mnie by interesował temat, o ile nie był już poruszany, dlaczego rodzeństwo się nie lubi i co zrobić, żeby tego uniknąć.

  • O dzieciach wilkołakach 😀 Może uznasz ten temat za totalnie oderwany od rzeczywistości, ale co miesiąc na dzień przed pełnią (i przed nowiem w sumie też) mam wrażenie, że ktoś podmienił mi dziecko.

    Ściskam! <3

  • Patrycja

    Aśku! Ja nie wiem czy to, co siedzi mi w głowie i kotłuje sie nadaje się na tekst. Jestem mamą dopiero, albo już, od dwóch lat… W drodze jest drugie Maleństwo. Pewnie stąd wynika natłok pytań, które wcześniej były tylko teoretycznym myśleniem, a teraz stają się elementarna wiedzą. Być może tematy te wydają się wyczerpane, ale podejrzewam, że zarówno jak, jak i wiele innych rodziców nadal odczuwamy niedosyt. No, bo jak sobie poradzić z poczuciem, że rodzicielstwo zabrali nam tak wiele? Tak, oczywiście równie wiele doświadczamy, ale czy można oprzeć się myśleniu, że gdyby nie dzieci to dzisiaj bylibyśmy w innym miejscu? Miałabym wymarzone mieszkanie, samochód, wakacje dwa razy do roku… No jak o tym nie rozmyślać wieczorami?
    Albo… Jak budować w sobie zaufanie do samego siebie? Jak nasze dzieci mają nam zaufać, skoro my nigdy nie ufamy sobie, co do podejmowanych decyzji wychowawczych. Jak my, jako mamy, mamy sobie poradzić z stanem „po” – po ciąży, po porodzie, po pierwszych razach z dzieckiem? Zmieniła się nasza psychika, nasze ciało, czemu nikt nam nie mówi, jak żyć z nowa sobą? W końcu wyglądamy i czujemy się całkiem inaczej. Twój tekst o przygotowaniu starszaka na przyjście maluszka, ale jak to my – rodzice mamy się na to przygotować? Jak sprawować „sprawiedliwe” rodzicielstwo? Co zagwarantować starszemu, a co młodszemu dziecku? Też Karcenie – tyle poradników, tyle pomysłów… Ale jak tak naprawdę powinno wyglądać odpowiedzialne i świadome karcenie? Takie, które zbuduje charakter wartościowego dziecka, a nie je stłamsi. Pytań i tematów jest ogrom, mimo że niektóre mogą wydawać się odgrzewane to życie pokazuje, że najnowsza wiedza i coraz większe doświadczenie obligują do aktualizowania treści.

    • emig

      Rozwinęłabym temat „po” w kontekście wiecznej zmiany i jak sobie z tym radzić. Ledwo zdążę się przyzwyczaić i „pogodzić” z byciem kurą domową a juz dzieci są w przedszkolu i mam przedpołudnie dla siebie. No niby bosko, ale dlaczego w takim razie za nimi tęsknię. Już się zorganizowałam z pracą do 14 i popołudniami z dziećmi po szkole, a tu nagle jest 17-18 a dzieciaków nie ma, bo są z kumplami, na kółkach (i mama nie przychodź po mnie). I co mam zrobić z wolnymi popołudniami…Nie nadążam za zmianami.

  • Katarzyna

    „Zazdrość o cycki” ” Jak mu wynagrodzić to ,że jestem z dzieckiem w domu” ” Jak wspierać w nim ojca”
    dla mnie temat bardzo ważny- Mąż widuje synka wieczorami- głównie jak śpi i na weekendach .Nie z wyboru , bez tego nie utrzymalibyśmy się. Widzę jak przez to cierpi, że nie ma go przy tych ważnych ” momentach” , że nie ma takiej bliskości z synem. Jest zazdrosny o moje karmienie piersią ( w sensie , że on nie może )
    Z jednej strony może tacierzyńskie byłoby rozwiązaniem ale z drugiej ja nie chce zrezygnować z tego czasu z synem .
    Chętnie przeczytałabym o pomysłach jak to rozwiązać.Jak wynagrodzić męża. Jak umożliwić mu większy kontakt z synem.Jak zapewniać go ,że bez niego bym sobie nie poradziła – nie tylko finansowo.

  • Kamila

    1. Kocham-bije! Czyli o tym, że bez bólu nie ma miłości.

    Kiedy wchodzę na różne fora internetowe zalewają mnie wielkimi falami wszelkiego rodzaju porady, pytania, dyskusje ( najczęściej między matkami ). Czyta się to często z zapartym tchem bo przecież każda z nas chce umieć uspac dziecko w 1 minutę, mieć błysk w mieszkaniu bez wysiłku i 3 daniowy obiad w 30 minut. I spośród tych złotych rad wybija się jak lawa z wulkanu : klapsa daj, w kącie postaw i po łapach to zapamięta! Najlepiej to połóż dziecko w łóżeczku i wyjdź! Niech ryczy! Nie przytulaj kiedy broi!
    I wtedy nachodzi mnie myśl…. A właściwie nie. Nachodzi mnie furia!!! Dlaczego miłość musi się kojarzyć wciąż z bólem? Ponizaniem? Wstydem?
    Przemoc psychiczną i fizyczna BOLI!

  • Kasia

    moj pomysl na temat: Bicie, gryzienie, szczypanie, porazka wychowawcza czy wolanie o pomoc? Jak rozpoznac niezaspkojona potrzebe dziecke a przy tym samej nie zwariowac. (nie dac zarazic sie „agresja”).

    Poklady cierpliwosci do mojego 2 latka sa na granicy i ozlocilabym chyba za taki artykul 🙂

  • Agata Chyziewicz

    Teksty o dzieciach są super, zwłaszcza te pisane, z przymrużeniem oka <3
    Ale to co jest teraz dla mnie ważne to "Jak będąc matką pozostać kobietą". Może to ważny dla mnie czas. może zmęczenie, trudno powiedzieć, ale moja równowaga gruchnęła gdzieś i jej szczątków trudno szukać. W domu od pięciu lat, zafiksowałam się na tym, że dzieci są pierwsze. Ale czy na pewno powinny? Jak znów odnaleźć siebie i odzyskać pozytywną energię? Jak znowu być najpierw kobietą a dopiero potem mamą?

    Nagrodowo nie pogardziłabym zestawem do aromaterapii.

  • Anna Pupiec

    Pół godzinki bez rodzinki, czyli o tym, że nawet najkrótsza ucieczka matki jest konieczna dla życia, zdrowia i samopoczucia pozostałych członków rodziny.

  • Magdalena Tomkowska

    „Jak wytrwać święta z rodziną” zbliża się czas wyjazdów, spotkań rodzinnych, które wcale nie są fajne od momentu posiadania męża i dziecka, poczytałabym jak wytrwać ten okres, albo polubić (?). Wiem, że były podobne posty, ale jakoś znowu zbliża się ten okres i znowu nie wiem czy robić zapas melisy czy czegoś mocniejszego o_O
    Kolejny temat, który bym poczytała to też o spotkaniach, ale z innymi mamami. Przeprowadzilam się z dużego miasta do małej wsi, i każde spotkania z innymi rodzicielkami daje mi odczuć , różnice wychowawcze i poglądowe co nie oznacza, że nie chce mieć kontaktu z nimi, ale czasem jest ciężko.

  • kasia

    Przede wszystkim gratuluję Ci z całego serca tak wspaniałego bloga – czegoś, co jest tylko Twoje, gdzie możesz realizować się jako człowiek, a nie tylko mama. I stąd mój pomysł na tekst – nie wiem, czy na cały, czy na jedynie akapit, może jakąś luźną myśl. Jak sprawić, aby wraz z narodzinami dziecka nie zapomnieć na zawsze o sobie dawnej, swoich marzeniach, potrzebach? Jak w codziennej monotonii i dbania o wszystkich wokół umieć zadbać o siebie, o swoje małe przyjemności? To może banał, ale umiejętność zawalczenia o siebie, nauczenia się zdrowego egoizmu, może nasze dzieci uchronić przed usłyszeniem zdania w przyszłości: „a bo ja się tak dla Ciebie poświęcałam”. Matki muszą pamiętać, że mają też inne życie poza dziećmi, aby w przyszłości tym dzieciom pozwolić żyć ich własnym życiem. A jeszcze takie przemyślenia: jak sprawić, aby uwierzyć, że naprawdę jest się dobrą mamą, ale uwierzyć tak sama w siebie, a nie tylko wtedy, kiedy ktoś Ci to powie. No i wreszcie jak wprowadzić trochę magii w monotonię każdego dnia spędzanego samej w domu z małym dzieckiem? Wzięcie udziału w tym konkursie zaliczam do rzeczy, które robię tylko dla siebie, nawet jeśli zdecydujesz się podarować mi zestaw kredek 😀 Pozdrawiam serdecznie!

  • Magda

    Super konkurs. Czuję się jednak w mniejszości, gdyż z tego, co zauważyłam większość Twoich (mam nadzieję, że mogę na Ty) czytelników to matki albo przynajmniej żony/partnerki, które dzieci planują w najbliższej przyszłości. Tak czy inaczej lubię Cię czytać i słuchać, bo wbijasz mi do głowy, że można inaczej. Za to jestem Ci ogromnie wdzięczna!
    Odpowiadając na wyzwanie konkursowe – moja propozycja to „Praca, sprzątanie a może seriale – co jest Twoją ucieczką przed prawdziwym życiem?”. Chciałabym poruszyć problem, który dostrzegam w różnej formie. Chodzi o to, że często widzę jak ludzie robią niby wszystko dla rodziny (biorą nadgodziny, skupiają się na idealnym porządku w domu) albo spędzają codziennie czas na oglądaniu seriali ale nie spędzają tak z pełnym zaangażowaniem czasu z rodziną. Nie rozwiązują problemów, tylko narzekają albo udają nawet, że ich nie ma, bo nie mają czasu o nich myśleć.

  • Doti Melodia

    Gratuluję tylu lat pisania. Twoje teksty wciągają i dają dużo do myślenia, choć w popełnianiu błędów jestem miszczem :D. A ja chciałabym przeczytać tekst o tym, że czasem nie da się mieć wszystkiego i trzeba nauczyć się odpuszczać, czyli o byciu matką, kobietą pracującą i realizującą swoje pasje. Drugi tekst byłby pt. Zrelaksuj się Matko 😀

  • magdacer

    Cześć Asiu czytam Cię od dawna jakbym tak pisała jak Ty i miala pole to zorganizowała bym warzywniak moim chłopakom i pięknie bym to opisywała. . opowiadała bym moim czytelniczkom jak te moje chłopaki obserwują jak rośnie ta marchewka , pomidor czy inny ogórek. I jak je zrywamy a później jak je jemy albo robimy marchewkowe ludziki. Niestety warsztatu literackiego brak i pola tez ale mam duży balkon i tam na wiosnę podejmę próby siania sadzenia plemienia z asysta rezolutnego sześciolatka i ciekawego rocznika będzie ciekawie. U ciebie tez takie przedsięwzięcie mogłoby być wesołe. Pozdrawiam i wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin bloga

  • Asia

    „Zostałam matką zanim stałam się sobą”. Czy to przez społeczeństwo, wzorce, tradycję czy cokolwiek, zawsze myślałam, że moje powołanie to bycie matką i założenie rodziny. Wyszłam za mąż młodo, w trakcie studiów. Studiów, które wybrałam z braku laku – nie wiedziałam co robić w życiu. Stwierdziłam, że to na pewno przyjdzie z czasem. Najpierw dzieci, a potem się pomyśli. I tak sobie siedzę w domu z dwulatkiem i sześciomiesięcznym i wielką dziurą w brzuchu, głowie… a może cała jestem wielką dziurą. Kocham mojego męża, moje dzieci, ale nie wiem gdzie jestem ja. Jak mam siebie odnaleźć, jeśli po całym dniu jedyna myśl z jaką zasypiam to co zrobić jutro na obiad.

  • Marta

    Gratuluje wspaniałego bloga!. Jestem Ci wdzięczna za mądre wpisy, i czekam na kolejne. Mój pomysł na teksty to „Jak pozbierać się po rozstaniu”,” Nie bać się prosić o pomoc”, „Jak być asertywnym”,”Jak dostrzec znaki że on nie nadaje się na stały związek”. Jestem świeżo po rozwodzie i nie żałuję, mimo że jestem w 7mym miesiącu ciąży i z czteroletnia córką. Zostawiłam pracę, koleżanki, moje ukochane miasto by przeprowadzić się na wieś. Wolę to niż słuchanie krytyki, upokorzania, brak szacunku, wsparcia. Powiedział, że znudziło mu się bycie ojcem i mężem..a drugiego dziecka nie chce.. Asiu pokaż kobietom, które są w złych związkach że warto walczyć o swoją godność, że każda z nas ma w sobie siłę o której być może nie wiedzą! Zainteresowałby mnie też temat jak zagospodarować ogródek, podwórko 😉.

  • Sylwia K.

    Ja bym chciała poczytać o tym jaka jest różnica między pogotowniem przychodnia(nocną opieką medyczna) a SOR-em, bo uważam że w wielu przypadkach ludzie niewłaściwie korzystają z tych 2 punktów, zabierając w tym czasie miejsca innym pacjentom…np. ktos z gorączką oczekuje na SOR w tej samej kolejce co ktos ze zlamana noga, a osoba z goraczka powinna byc na pogotowiu w przychodni nie na sor, takich przypadkow jest wiele, wiec warto by wyjasnic kiedy i w jakich przypadkach kierowac sie do tych punktow. pozdrawiam Sylwia

  • Dorota Haj Eid

    Może coś w stylu „jak być matką, żoną, kurką domową, studentką/pracownikiem i dalej być atrakcyjną kobietą”? 🙂

  • Artur Kozak

    No np. Dlaczego bije matke moich dzieci.
    Ps mam nadzieje,ze tego lokowania wystarczy na polowe OVH;)

  • Monika

    „Jak rozmawiać z chłopem” bądź kiedy po latach odkrywasz, że Twój chłop upodabnia się do swojego ojca…. I to jest dramat bo wiesz, że takiej wersji nie zniesiesz pod swoim dachem. Plus hormony rządzą po drugim porodzie i masz problem jak na nowo zdefiniować swoje macierzyństwo. Ehhh tematów mam w głowie aż nadto i chciałabym usłyszeć Twój głos w tych kwestiach. Pozdrawiam

  • Angie

    1. „Grzeczny / niegrzeczny – czyli jaki?” Wiemy, zeby nie etykietować ale jakich synonimów ukazywać zamiast „grzeczny/niegrzeczny” itp. Jak zwracać uwagę innym którzy etykietuja Twoje dziecko, bądź jak reagować.
    Co mówić dziecku gdy wszyscy wokół nie chcą przestać go etykietować a niestety nie można ich unikać (np. niereformowalni dziadkowie)

    2. „Jak się nie zaorać?” jak sie nie dac wpędzić w poczucie winy, ze sobie ze wszystkim nie radzisz, ze przeciez w domu siedzisz na macierzyńskim, jak pogadać z mężem/partnerem o podziale obowiązków.

    3. „Dziecko widzi siebie w twarzy matki” (Donald Winnicott) o tym zeby matki patrzyły na siebie z szacunkiem, bez znaczenia czy maja obwisły brzuch po ciązy, czy sie nie mieszczą w ubrania, czy im połowa włosów wypadła po ciązy, czy cycki obwisły. Żebyśmy szanowała siebie swoje ciało umysł – bo jak my na siebie nie spojrzymy przychylnie to jak ma nas widzieć nasze dziecko, a potem szanować, gdy same tego nie robimy.

  • Anita Jaworska

    Hej Aśka pisać ja akurat nie umie, ale zato lubię cię czytać, chociaż teraz nie bardzo mam na to czas, a raczej nie mam czasu dla siebie, a czytanie Twoich tekstów to taki czas dla mnie, ale fajnie było by przeczytać tekst Jak nasze emocje wpływają na dzieci i chodzi mi tu o takie ukryte emocje które są w nas głęboko schowane a raczej nam się tak wydaje że są schowane, a dzieci je doskonale wyczuwaja, np. jak strach, niepokój o to czy uda nam się znaleźć nową pracę, czy damy radę finansowo coś udźwignąć, emocje związane z naszymi dorosłymi kłopotami z którymi się borykamy na codzień i nikt nie wie że coś nam spędza sen z powiek, a dziecko to czuję i odbija się to na nim np. Niechęcią do przedszkola

    • Anita Jaworska

      Miarka jest świetna 🙂

  • Magdalena Tomkowska

    Mam jeszcze jeden 😉 trochę z przymrużeniem oka – ” jak pokochać teściową ? „

  • Ewa Próchniewicz

    Przyjaźń między Matką, a nastoletnią Córką. Jak ją „wychować”, kształtować od „małego”, a nie narzucać siebie.
    Jak „pozwolić” z gąsienicy zamienić się w motyla. 🙂
    Pozwolić wyfrunąć, a jednocześnie spowodować, że będzie chciała wracać.
    I nie zwariować …

    Wiem, że masz synków (ciut inna płeć 🙂 i troszkę młodsi), ale sama jesteś wspaniałą kobietą wierzę, że dasz radę, bardzo liczę na taki tekst.
    Pozdrawiam

  • Renata

    Witam Cię Asiu. Twojego bloga czytam już długo, wiele cennych rad przyswajam do życia. Jestem mama 2letniej córeczki i 7miesiecznego chłopca. Zaproponowałabym temat „las moich myśli”;) myślę że wiele z nas (ja przede wszystkim) przeżywamy codziennie całą gamę różnych uczuć, a potem katujemy sie za nie. Spotykam mamy, które są wiecznie zadowolone, a ich dzieci takie grzeczne, kochaja rodzeństwo i oh i ah…a ja kocham swoje dzieci, ale codziennie mam tyle negatywnych do nich uczuć. Mam kryzysy, chce czasem trzasnąć drzwiami i wyjść, płacze bo mam dość itd. W tym lesie myśli jest wiele dróg, tylko którędy pójść żeby nie zabłądzić? Jak zrobić, żeby oswoić ten las, żeby nie bać sie zaprosić do niego bliskich? Tyle piszesz o emocjach dzieci, może teraz o naszych emocjach? Ja na pewno przeczytałabym taki artykul i wiele z niego chciała dla siebie, bo mimo ze staram sie panować nad sobą, probuje zrozumieć emocje mojego 2letniego dziecka i tak w którymś momencie wybuchają moje emocje. Dziekuje że chcesz pisać i chcę więcej;) ppzdrawiam

  • Angie

    „Nie potrzebuje rad, tylko informacji” – odnośnie tego jak nie dać sobie wejść na głowę i elegancko przekazać „to moje dziecko i wara Ci od niego i tego jak go wychowuje”

  • matka kunegundy

    1. Mały perfekcjonista, czyli jak pomoc dziecku uporać się z frustracją.
    2. Nic się nie stało, nie płacz? Co robić gdy dzieci się biją?

  • Nina Nadybska

    „Mamo (nie) oszukuj mnie!”
    Czy oszukiwanie dziecka w sprawie istnienia Mikołaja jest ok? A cała reszta „krainy czarów”? Czy kiedy wali się dziecku prawdę w takich kwestiach prosto z mostu nie odbiera mu się czegoś niesamowitego, pierwiastka magii w codzienności? Kiedy nie miałam dziecka wydawało mi się zabawne i urocze podrzucanie prezentów pod choinkę itd., ale po narodzinach Córki zaczęłam patrzeć na to wszystko zupełnie inaczej, a nawet przypomniałam sobie żal jaki czułam do rodziców, kiedy uświadomiłam sobie że mnie oszukiwali. Z drugiej strony ta ekscytacja, że oto prezenty pojawiły się nie wiadomo skąd była niesamowita. Póki co moje Dziecko ma rok, jakoś trzeba sobie to wszystko poukładać w głowie, chętnie poczytałabym na ten temat 🙂

  • Alicja

    Mi się marzy „słownik klopotliwych definicji” a tam jak wyjasnic dziecku co to sex, prostytutka, gwałt, dziewictwo, miesiaczka, śmierć itd. Sporo jest takich problematycznych słów, a nie mam pojęcia czy od małego przedstawiać temat od a do z czy jak to ugryźć… mam nadzieję, że pomożesz 😉

  • Aamaea

    „Przełom! Amerykańscy naukowcy odkryli: nie ma ideałów!” lub:
    „Błędy, których nigdy nie popełnię”

    -wpis o tym, że każdy popełnia błędy. O tym, ze choć wydaje się że „innym to łatwiej/lepiej”-każdy człowiek zmaga się z czymś/ma coś co mu nie wychodzi, czego się wstydzi. O pozwoleniu sobie na słabość. I jak uczyć dzieci, żeby starając się coś zrobić dobrze, umiały sobie odpuścić perfekcjonizm, cieszyć z tego co jest, a nie dążyć do „najładniejszego”, „najszybszego”, „najlepszego” wyniku. O tym, żeby kochać nieidealnie, tylko wystarczajaco dobrze. Temat gdzieś już się przewija na blogu, ale myślę, ze wciąż aktualny 😉

  • Aamaea

    „Ratunku!!! Niegrzeczne dziecko!”

    -wpis o tym, do czego tak naprawdę wychowujemy? Jakie ma być nasze dziecko? Co to w ogóle znaczy „grzeczny”? I jak się ma „grzeczny” do „szczęśliwy”, do „okazujacy emocje i potrzeby”, do „autentyczny” itp. I trudna prawda o tym, ze „grzeczne” dziecko znaczy naprawdę „wygodne dla dorosłego”.

  • Sikorka

    Przypomniało mi się jeszcze. Chciałabym przeczytać Twoje zdanie na temat tęsknoty za rodzicem. Gwiazdeczka codziennie pyta się o tatę pracującego po za domem na tygodniu: „Tatuś dzisiaj syjedzie?”. Jak chłopcy znoszą rozłąkę z chłopem? No i jeszcze rozpacza za każdym razem jak idę dorzucić do pieca.

    Najbardziej lubię czytać o nowych bajkach. Wyszukuję fajne tytuły i skrobię na nie pieniąchy. Mała także uwielbia czytać. Bardzo wciągają mnie również teksty o wychowaniu. Nie, głupoty piszę. Cały blog mnie wessał i nie chce wypluć ;p

  • Paula

    A mi sie marzy tekst o tym ze nie każda rodzina jest pełna i ze „samotna matka nie wychowa patologii” mimo ze ma trochę to wszystko utrudnione… jaki wpływ na to mogą mieć ludzie z otoczenia matki- rodzina i przyjaciele tak- zeby dziecko nie czuło sie z matką samotne i gorsze od innych bo nie ma taty.

  • Matka Jakuba

    Jednym z pierwszych tekstów przeczytanych na Twoim blogu był tekst o histerii i gdyby nie on do tej pory bym myślała że dzieci to robią na złość i trzeba je wtedy ignorować to przejdzie:/ tak wiele można się od Ciebie nauczyć 🙂
    moje propozycje:
    „Jak uczyć dziecko samodzielności – czyli jak nie być matką Daj-ja-to-zrobię-lepiej/szybciej” – jak to zrobić żeby wypośrodkować wsparcie i dawanie wolnosci. Żeby dziecko nie bało się próbować i chciało być samodzielne, oczywiście w sytuacjach dopasowanych do rozwoju dziecka (no właśnie, na jaką samodzielność pozwolić w jakim wieku 🙂 )
    „E-dziecko – jak rozsądnie wprowadzać dziecko w świat technologii i internetu” jak wprowadzić dziecko w świat komputerow/smartfonow/telewizji żeby było bezpieczne i zbyt szybko się nie uzależniło 🙂

  • KaWusia

    On ma „alergię” na swoje dziecko.
    O faworyzowaniu przez rodzica jednego dziecka spośród rodzeństwa i porównywaniu ich
    („A twoja siostra już dawno robiła na nocnik” itp.)
    A z luźniejszych: Komplementy z ust maluchów. Mój ulubiony usłyszany od 2 letniego syna „mama nie-ble”.

  • Monika Dziecko to przygoda

    1. „I kto tu właściwie rządzi?”
    zainspirowane zasłyszanymi w krótkim czasie tekstami ‚tak to jest, kiedy dzieci rządzą’, ‚nie może być tak, że dzieci rządzą’ oraz ‚dzieci nie mogą rządzić’ – o granicach i zasadach, o tym, co, kiedy i gdzie wolno (bo na łóżku u mamy mogę skakać, a u cioci nie), o granicach bez odstępstw niczym twardy beton i o półprzepuszczalnych i płynnych granicach, o przyzwalaniu i zakazach, też w rozumieniu międzypokoleniowym i o „wchodzeniu na głowę” (po tekście – ‚nie pozwól mu, bo ci wejdzie na głowę’)

    2. „Nie noś bo przyzwyczaisz vs wytarte włosy od leżenia, bo za mało noszony”
    O sprzecznych przekazach od starszych generacji na temat brania dziecka na ręce, noszenia i przytulania

    3. „Dom to nie muzeum, ale też nie śmietnik!”
    Jak zachować równowagę w zrobieniu i utrzymaniu porządku, jak zadbać o to bez wyrzutów sumienia, że w tym czasie można zrobić tyle przyjemnych rzeczy z dzieckiem i dla dziecka (pomijam kwestię, że dziecko może pomóc w sprzątaniu, myślę o takich sprawach, w których dorosły wiedzie prym, jak chociażby prasowanie), czy egzekwować od gości, którzy ‚mają czyste ręce’, by umyli je przed dotknięciem niemowlaka lub którzy ‚nie zdejmą butów, bo jest sucho’ i dreptają w nich przed liżącym podłogę raczkującym berbeciem, czy obligować cudze dzieci do sprzątania sajgonu po wspólnej zabawie (lub jak ostatnio u nas – bo zrobionym tylko przez nich bałaganie) czy skazywać na to własne dzieci lub siebie, czy da się żyć bez sprzątania, jak liczba posiadanych dzieci rzutuje na poziom porządku/bałaganu w domu

    4. „To kukułczy i kangurzy zwyczaj”
    O podrzucaniu dzieci na chwilę/ czas zakupów/ wizytę u kosmetyczki, lekarza/ wypad do kina, na imprezę, randkę z mężem vs braku sieci wsparcia i „taśtaniu” dzieci wszędzie ze sobą (również w wybitnie niedzieciowe miejsca, jak np. szkolna wywiadówka, czy wizyta u ginekologa)

    5. „Rodzicielstwo zamiast małżeństwa”
    Gdy świat mamy i taty wypełniają dzieci i zaczyna brakować miejsca dla męża i żony, dla ich relacji jako pary, gdy ścierają się o różne pomysły na wychowanie i reagowanie wobec dzieci, gdy mało się zgadzają, a miłe słowa zastępuje frustracja, żal, pretensje, co się dzieje z takimi związkami, gdy dzieci wyfruwają

    6. „W labiryncie zdolności”
    Rozkminki o rozwijaniu potencjału, talentów i zainteresowań, co i od kiedy, jak nie przegapić i nie stłamsić talentu, zacząć od angielskiego, baletu czy gry na gitarze, kiedy i jaką metodą uczyć czytać, pisać, liczyć, wspomagać, wyprzedzać czy pozwolić na samodzielne tempo rozwoju

    7. „Dalej, dalej, teraz”
    O roli pośpiechu w życiu dziecka i w relacjach z dzieckiem, o szykowaniu się (z ponaglaniem) do wyjścia na umówioną godzinę, o szybkim pochlapaniu się w wanience, ekspresowej bajce i małym buziaku, by mieć już i teraz wieczór dla siebie po wyczerpującym dniu, o poszukiwaniu czasu w niedoczasie kosztem dziecka

    8. „Liczę do trzech”
    O nakłanianiu różnymi metodami do wykonywania poleceń i podobny klimat „bo nie będzie (wstawić ulubioną czynność dziecka, może nawet ulubioną WIECZORNĄ przyjemność, jak bajka przed snem)” jako straszak przez CAŁY DZIEŃ od SAMEGO RANA

    • Monika Dziecko to przygoda

      P.S.
      Jakby co chętnie przytulimy klocki 🙂

  • Aleksandra Olga Dziarmaga

    Od dawna mnie to gryzie i sadze, ze byłby to świetny tytuł i inspiracja na kolejny wpis, mianowicie :”Mów do słupa a słup jak dupa ” Czyli jak dotrzeć do dziecka aby zaczęło słuchać tego co do niego mówisz i przede wszystkim rozumieć . / Skąd taki pomysł ? Ostatnio często mowie cos do mojego dziecka ( Michal, 2,5 roku, chodzi do szkoły w Belgii ) i odnosze wrażenie, ze mowie do ściany. Wgl nie potrafię sobie z tym poradzić. Gdy chce cos wyjaśnić , pokazać słyszę tylko Okè ( na odczepnego ) i zastanawiam się czy to ze mną jest cos nie tak , czy moje dziecko jest zacofane i nie ogarnia co do niego mowie ?
    Co do nagrody myślę,ze Miskowi spodobały by się te świetne klocki korbo 🙂

  • Ania Dąbrowska

    Pomost miedzypokoleniowy.jak dogadac sie z babcia I dziadkiem w temacie wychowywania/konktretnie w temacie tekstow ktorymi dziadkowie racza wnuki a ktore mnie,make,przyprawiaja o zawal.

  • Ania Dąbrowska

    Pomost miedzypokoleniowy-czyli jak dogadac side z dziadkami w kwestii madrego wychowywania dzieci a nice tekstow w stylu „jedz poki gorace”.ania.

  • Pa Ulinka

    O tych trudniejszych relacjach w związku kiedy pojawia się dziecko. O tym że ten tatuś roku nie jest jednak numerem jeden w tej dziedzinie. Jak zwracać uwagę facetowi że jednak coś zrobił źle i żeby się nie obraził. Jak nie zabić tego właśnie męża. A drugim tematem jest to jak zmienia się postrzeganie świata jak jest się już matką. Ale w sensie zrozumienia naszych mam. I ich docenienia.

  • „daj mi garść motywacji”
    Jestem gejzerem pomysłów. Jednak coś blokuje mnie przed działaniem. Brak motywacji. Proszę, zbierz ją dla mnie, tak jak to robisz w tym poście. Mam dość mówienia sobie „jak będę dorosłą, to…”. Ja już jestem dorosła, bardziej nie będę. Mam rrzydziestkę na karku i półtorej rocznych synów. I ten gejzer… Niewykorzystanych pomysłów.

  • A może z innej beczki Asiu:
    „Jak przywiązałam sobie raz odciętą pępowinę, czyli powrót w rodzinne strony.”
    Od dawna chodzi to za mną, ale sama nie do końca potrafię to napisać. Pisałaś wiele razy o powrocie na wieś, ale co to był za powrót? Mieszkanie u rodziców przez pewien czas po latach samodzielności bez nich u boku.
    Ile razy ja słyszałam, że na wieś wracać to jak na zmarnowanie, do tego do rodziców (ja akurat do Mamy), bo lepiej byłoby wziąć kredyt i chodzić z podniesioną głową ze swoją dyndającą samodzielnością, a nie liczyć na łaskę rodzicieli. A przecież to nie jest scenariusz dla każdego. To nic, że zarabiasz na siebie i nikt ci nie dokłada, ale jednak mieszkanie z rodzicami to takie niedorosłe. Słyszy się o syndromie nieodciętej pępowiny, że tyle i tyle trzydziestolatków mieszka z rodzicami, a to niezdrowo. A jednak czasem trzeba, czasami tak wychodzi i nie zawsze oznacza to niedojrzałość w jakimkolwiek stopniu.
    Poza tym – raz już się „wyszło” z domu i jak wychodzi się z niego kolejny raz?
    Nie wiem, czy coś z tego zrozumiałaś 🙂

    Ps: Ja jestem z Tobą od połowy 2013 roku. Szmat czasu.

  • Monika Bawół-Janowska

    „Tylko krowa nie zmienia poglądów”, ” Z alkoholiczki/balowiczki do abstynentki/domatorki”, po urodzeniu dziecka po prostu się zmieniamy, fizycznie i psychicznie. Im prędzej to zaakceptujemy i zaakceptują to ludzie z naszego otoczenia, tym większe prawdopodobieństwo, że będziemy szczęśliwsi! Skoro relacja z obcym (na początku) dorosłym człowiekiem potrafi nas zmienić, to dlaczego tak trudno nam zaakceptować to, że osoba nam najbliższa, własne dziecko z krwi i kości tego nie robi.
    „Dziecko to po prostu mały człowiek” chyba o tym często zapominamy, dziwią nas, oburzają rzeczy prozaiczne związane z dziećmi, które robione przez dorosłych dziwne już się nie wydają. Możesz dorosłemu facetowi do śmierci przypominać o opuszczaniu klapy od sedesu i wrzucaniu brudnych skarpetek do kosza na bieliznę a dziwimy się, że małemu dziecku trzeba powtarzać to samo kilka razy. Za oknem + 5 stopni C, widziałam dziecko w ocieplanych, narciarskich spodniach prowadzone przez mamę w rajstopach i bez czapki. Traktujmy dzieci poważnie, szanujmy ich problemy, nie fałszujmy rzeczywistości. Mój Syn płakał, bo pokruszył mu się mikołaj z czekolady i powiedział, że nie zje zepsutego. Widziałam dorosłą kobietę, jak płakała nad złamanym sztucznym paznokciem. Dziadek umarł, a nie poszedł spać i nie wiadomo kiedy się obudzi.
    „Dlaczego Jaś ma dwie Mamusie?” „W niedzielę byłam z Dziećmi w Ikea, czy powinnam iść do spowiedzi”, „Moi chłopcy bawią się lalkami! Lalkami w różowych ubrankach!!” czyli do jakiego stopnia kultura, religia powinna determinować nasze poglądy, wzorce zachowań. Dlaczego lubimy „zaglądać innym do łóżka”, „konfesjonału”. Dlaczego wyznajemy wyższość naszej kultury i religii nad innymi. Jak uczyć dziecko tolerancji, samodzielnego myślenia i życia wg własnych poglądów. Czy dysfunkcyjna tradycyjna rodzina jest lepsza od kochającej nietradycyjnej? Dziewczynka bawiąca się samochodem nie wzbudza takich emocji jak chłopiec bawiący się lalką?! Mój brat w podstawówce prenumerował hafty krzyżykowe i jest całkiem „normalny”;). Chłopcy (2 i 4 lata) w tym roku „do buta” otrzymali od babci po lalce, zwykły bobas szmaciany z gumowymi kończynami w różowym ubranku. Wiem, że moja mama zrobiła to dla tak zwanej beki, taka z niej jajcara. Ja też się śmiałam gdy otworzyłam paczkę, moja pierwsza reakcja. Po chwili pomyślałam, z czego ja się śmieję, przecież lalka to zabawka jak każda inna… chłopakom bardzo się spodobały, rano je budzą, wieczorem kładą spać, głaszczą, noszą, przytulają. Może nauczy ich to opiekuńczości, czułości, wrażliwości, może nie nauczy niczego… może kiedyś jakaś dziewczyna, przyszła matka moich wnucząt, podziękuje mi za to, że oprócz rozbijania się samochodami mogli rozwijać swoje emocje bawiąc się lalkami…
    „Do pięciu odlicz! 20 procent kobiet cierpi na depresję poporodową”, „Poproś o pomoc, zanim utopisz swoje dziecko” to nadal temat tabu!, kiedy mój płacz bez powodu to tylko hormony, a kiedy problem psychiczny. Rola partnera i rodziny. Nie tylko dzieciobójstwo i tragedia, mniej drastyczne oblicze depresji.
    „Pielęgnować indywidualizm, czy wpychać w ramy” złoty środek. Za Chiny nie nauczę mojego 4 latka żadnej piosenki ani wierszyka! On wymyśla własne…
    „Teściowa-zły omen”, poważne podejście do tematu! Czy istnieją wiarygodne badania a przynajmniej ilościowa analiza ankiety pt. Teściowa- Twój skarb czy przekleństwo? Dlaczego tak zle na siebie reagujemy, jakie łączą nasz zależności oprócz tego, że to matki naszych partnerów… czy po prostu reagujemy negatywnie na każde wtrącanie się, każdej obcej baby (cztaj, nie naszej rodzonej matki, siostry) w nie swoje sprawy!
    „Córeczki tatusiów i Synkowie Mamusi” „Dlaczego matki wychowują męskich szowinistów” „Piętno psychopaty” dlaczego prawie każdy zaburzony dorosły mężczyzna miał w dzieciństwie „problemy” ze swoją mamusią. Jaka presja i odpowiedzialność spoczywa na matce! Czy wyobrażamy sobie kim nasze dzieci będą w przyszłości, jak nasze wybory zdeterminują ich całe życie.
    Przepraszam, że w większości tak poważnie i może przygnębiająco, ale zwalam to na pogodę za oknem! Nie, nie martwcie się nie mam depresji, a przynajmniej tak mi się wydaje… Obecnie słowotwórstwo mojego Czterolatka i ekstremalnie zwariowane akrobatycznie pomysły Dwulatka są najlepszym polepszaczem nastroju 🙂 Pozdrawiam Wszystkie Mamusie!!!

  • Izabela Pszenna

    Mam dwa tematy:
    1. „Jak telefon komórkowy w dłoni matki wpływa na dziecko”. Myślę że wiele z nas ma ten problem, że opiekując się dzieckiem ten telefon ciągle gdzieś jest, odciąga naszą uwagę o tego co najważniejsze i kradnie czas, który powinnyśmy poświęcić dziecku, którego ono potrzebuje. Przyznam się że czasem mój 8miesieczniak leży na kocu sam sobie a ja siedzę obok z telefonem w ręku. A później mam ogromne wyrzuty sumienia że nie poświęciłem tego czasu synowi.
    2. „Jak spędzać czas z własnym dzieckiem”
    Bardzo chciałabym przeczytać jak się bawić ze swoim dziecięciem tak żeby matka się nie nudziła, żeby po 10min nie mieć już dosyć i nie patrzeć z utęsknieniem za telefonem, który bądź co bądź łączy ze światem i daje jakaś namiastkę życia społecznego siedząc w domu z małym człowiekiem, albo nie myśleć o tym że mogłabym teraz ogarnąć trochę na kwadracie, a dziecko domaga się żeby być blisko. Jak zachęcać dziecko do nowych aktywności i do rozwoju samemu się przy tym dobrze bawiąc 🙂
    Tematy w sumie można chyba jakoś połączyć 🙂

    P.S. jeżeli tematy uważasz za godne do napisania to chętnie przytulimy którąś z książeczek 🙂

  • katkwietni

    Moje propozycje tematów (mam tego sporo, sama nie wiem, na który bym się zdecydowała):
    Seria „inny punkt widzenia”

    1) „świat oczami dziecka” – Post z punktu widzenia dziecka. Chciałabym, abyś weszła w skórę np. jednego ze swoich dzieci i opisała jak może wyglądać dzień z jego perspektywy. Taki trochę post eksperyment, wyzwanie..
    2) „Ja Wam dopiero pokażę” jak wyżej, ale z przymrużeniem oka, taki humorystyczny „oczami małego terrorysty” 🙂

    Pozostałe jakie mi przychodzą do głowy:
    1)”Nie próbuj uszczęśliwiać matki na siłę!”.
    Post miałby być o tym, że nie każda matka czuje potrzebę spełniać się towarzysko z dzieckiem/dziećmi „pod pachą”, że woli wyjść gdzieś sama, niż taszczyć ze sobą dwójkę dzieci. O tym,że lepiej zapytać jak pomóc niż na siłę (próbować)narzucać soją wolę i pomysły, bez jakiejkolwiek konsultacji.

    Temat podsunął mi niechcący mąż, próbując mnie „wypchnąć z domu” z dwójką małych dzieci do znajomych.

    2)”Huśtawka” -> ostatnio zastanawiam się, czy to tylko moja córka tak ma, że jak jest ze mną i młodszym bratem w domu, to jest między nami pełna współpraca, zrozumienie, a jak tylko w progu pojawia się tata, babcia, dziadek lub ktokolwiek inny, to córka zmienia się o 180 stopni.

    Przykład, każdego wieczoru usypiam najpierw młodszego, potem starszą, zdarza się że w czasie usypiania córki (2 lata) obudzi się syn (6 mcy) na „cyca” i do starszej musi iść tata, kończy się to zazwyczaj awanturą, bo oboje chcą mamę i nikt nie chce czekać. Wczoraj wieczorem przy usypianiu byłam sama. W czasie usypiania starszej obudził się młodszy z płaczem. Na to młodsza „idziemy do brata, bo płacze”, poszliśmy, „mamo będziesz usypiać Kamilka?”, pobiegła do swojego pokoju po dwie książeczki, położyła się obok i towarzyszyła mi w ciszy w karmieniu. Jak młodszy zasnął, poszłyśmy do jej pokoju i bez awantur i płaczu i krzyków poszła spać. Dla mnie to jest nie do ogarnięcia 🙂

    3)”Jak urodzić i nie zwariować” O tym, jak matki w dzisiejszych czasach otrzymują z każdej strony skrajne informacje na temat wszystkiego co dotyczy dzieci – zdrowia, wychowania, ubierania. Najczęściej przy pierwszym dziecku i od najbliższych, bo przecież jest w tym NOWA to sobie nie poradzi… Jak to wszystko przetrawić i nie skończyć w psychiatryku 🙂

    4) „A dajcie Wy mi wszyscy święty spokój” Trochę o cieniach macierzyństwa, o tym jak nas to wszystko czasem przytłacza i chcemy uciec na koniec świata.

  • Daria Bogusz

    Hej Asiu,
    moja propozycja to „Nowe pokolenie matek”… uczących swoje dzieci szczęścia na własnym przykładzie.
    Tekst o szczęściu, o nowym podejściu, o samorealizacji. O tym, że można, ba! trzeba myśleć o sobie, że to wspaniała rzecz jaką możemy dać swoim dzieciom.
    Matka nie wiecznie utyrana, że jessu, znowu ta zima, znowu wyrosłeś z kozaków, znowu choroby, znowu te kartofle musze obrać, a ty znowu nie chcesz jesc..
    Byłam utyraną matką, marudzącą i ględzącą.. i moje dzieci też ględziły. Ale postanowiłam nauczyć sie szczęscia, łapać je, uczyć tego dzieci. Zamiast marudzić,ze inni sie realizują, namalowałam swój pierwszy obraz, zamiast ględzić,ze znowu cholera chore dziecko, pomagam mu przejsc to z uśmiechem, upiekłam ciacho w dinozaura i obejrzałam z nim baje, a on? Pierwszy raz wypił syrop bez krzyku. To niesamowite,ze możemy tak duzo dać dzieciom przez to,ze skończymy z obrazem utyranej matki jakimi byly..nasze matki.
    Jest super.
    Pozdrawiam!

  • Agnieszka

    Może chętnie bym poczytała na takie tematy jak :jak dojść do porozumienia z partnerem, który ma inny pomysł na wychowanie dziecka?!
    Jak przekonać chłopa, że pora na rodzeństwo?! Czy istnieje właściwy moment?!
    Jak oduczyć dziecko pokazywania języka, szczypania, gryzienia ?!
    Nowe pomysły na sprawdzone śniadanie, obiad i kolacje 😉

  • Marta Machlik

    A ja bym po prostu chciała znać Twoja receptę na szczęście. Czytając Twój blog mam wrażenie że jesteś w każdej dziedzinie w pełni spełniona i nie ukrywam że chciałabym się dowiedzieć jak to osiągnęła. Bo albo że mną jest coś nie tak albo mam takiego pecha w zyciu

  • Ola

    Asia,niech moim największym wyrazem uznania dla Ciebie i Twojego bloga będzie fakt, że pomimo pracy w korpo, dzikiego pędu życia, ogarniania dwójki dzieci, zajęć, rodziny itp Twój blog jest dla mnie przystanią na drodze macierzyństwa. Tu odpoczywam i chłonę widze, tu ładuję baterię i znajduję pocieszenie, w konću tutaj szukam inspiracji i zawsze je znajduję 🙂
    Chętnie poczytałabym o tym jak pomóc dziecku podczas emocjonalnego rozdarcia spowodowanego kłótnią i rozstaniem rodziców….u mnie temat na czasie. Nie wiem czy będziesz w stanie o tym napisać bo life is brutal, ale prawda jest taka, że jest to temat który chętnie bym zgłębiła.
    Uściski, Ola

  • 1. „Narodziny matki – co jeśli nie kochasz od razu?” temat może też traktować trochę o tym jak zmienia się postrzeganie wszystkiego, przewartościowanie życia, że często poród wywołuje lawinę
    2. „Złość u Dziecka tak duża, że masz ochotę przed nią uciec – jak okiełznać diabła wcielonego, gdy cierpliwość kończy Ci się przed śniadaniem”
    3. „Nie tylko Mamusia – daj szansę partnerowi na bycie ojcem nieidealnym” – czyli jak odpuścić dla ogólnego dobra 😉

  • Gosia

    Hej! Uwielbiam Twoj blog i bardzo jestem ciekawa Twojego spojrzenia na utrzymywanie przyjazni z czasow ‚przed dziecmi’. Moja ‚wies’ to spore miasto, bo mieszkam za granica, z dala od rodziny i znajomych. Jestesmy tu juz kilka lat i mielismy paczke przyjaciol jeszcze z Polski. Bylismy jak rodzina spedzajac swieta razem, smiejac sie razem i placzac razem. Jestesmy wszyscy dorosli ale my pierwsi mamy dziecko. Juz nie mowie o zapewnieniach jak to beda mi z dzieciakiem na spacer chodzic bo nie liczylam na to ale nie spodziewalam sie, ze nie bedziemy widywac sie wcale. Serio nie mam odpieluszkowego zapalenia mozgu, a kupy mojego dziecka to ostatnia rzecz o ktorej chcialam rozmawiac a jednak przestalismy sie widywac. Probowalam wiele razy o roznych porach w weekendy w dzien lub w tygodniu wieczorem u nas w domu ale okazalo sie, ze nikt nie ma czasu jesli nie wiaze sie to z impreza (ktore to u nas sila rzeczy musialam uciszac przy spiacym dziecku). Ostatnio uslyszalam ze to moja wina ze roczna corka zasypia tylko z cycem i czesto sie budzi a przez to nie moge do nich dolaczyc wieczorami… niby powinno sie machnac reka na takich ‚przyjaciol’ i jak mantra klepac ‚zobaczycie jak bedziecie mieli dzieci’ ale kurcze nie chce tego robic. Czy jest jakis sposob? Sam artykul bylby wystarczajaca nagroda ale jakbym sie zalapala na kredki lub jakies ksiazki to byloby jeszcze fajniej :)). Pozdrawiam serdecznie

  • Sonia Bielawska

    Witaj Asiu! Twojego bloga czytuję już jakiś czas, ale komentuję żadko. Moja aktywność przejawia się raczej w komentarzach na fb, polubieniach lub podglądaniu instastory. Nie mnie gratuluję tych 5 lat i życzę kolejnych 5, 10, 15..
    Temat, który chciałabym zaproponować nie do końca się wpisze w Twoje realia, ponieważ masz dwóch synów, ale mnie dość mocno męczy.. A mianowicie „Szczęśliwy jedynak, czyli jak dobrze wychować dziecko bez rodzeństwa”. Wkurza mnie stereotypowe podejście do tego tematu – że jedynak to egoista, że jak zabraknie rodziców to zostanie sam, że nie będzie umiał funkcjonować w społeczeństwie.. Przecież nie każdy jedynak musi być samolubny (a swoją drogą to czy rzeczywiście jest to aż takie złe), a i mając rodzeństwo nie zawsze ma sie z nim dobre relacje.

  • Ola ALeksandrowicz

    Boję się iść naprzód. Tyle walczyłam o względną stabilizację. Autobus o 8.00, mocna herbata, raporty, lunch, raporty, sztuczne uśmiechy, takwszytskookeizm, przedszkole, radość, wspólna kolacja, kąpiel, jedna pozycja, sen. Czy ich kocham? Nad życie. Tu nie chodzi o narzekanie. Bo nie narzekam. Błagałam o miłość i ją dostałam. Tu chodzi o strach. Lęk, przed pozytywną zmianą. Rzuceniem wszystkiego i wyjechaniem w głuszę. Bez dress codu, pośpiechu i poklepywania po ramieniu. Ale i bez obecnych przyjaciół, rodziny i Tesco 24 pod blokiem. Lęk przed ponawianym zaproszeniem na kawę, której nie cierpię, ale dla niego bym ją wypiła. Czemu? Bo widzi we mnie dawną dziewczynę. Zdrada? A czy rutyna nie jest zdradą? Lęk przed siłownią, bo kto dzieciom zrobi kolację. Lęk przed zmianą branży, bo jestem już za stara na położnictwo. Lęk przed większym mieszkaniem, bo trzeba wziąć kredyt. Lęk przed zmianą w łóżku, bo co on powie. Lęk powoduje bierność, bierność – nudę. Szarość. Jestem wdzięczna za wszystko, bo tak naprawdę oni są moim światem i nie chodzi o to, że ich nie chcę. Chcę innej siebie, zadbanej, przebojowej, seksownej, spełnionej. Lęk? A może lenistwo?
    I o takiej zmianie, którą Ty miałaś odwagę zrobić, bym przeczytała.

  • Agata

    Mam „trudne” dziecko i nie boję się tego przyznać. Mój 4,5 letni syn jest bardzo wymagającym dzieckiem. Nie pobawi się sam ani nie zostanie nawet na sekundę w swoim pokoju. Nie pozwala, żeby ktoś czytał mu książki. Jedynie obejrzy strony z pojazdami, planetami, dinozaurami i anatomią człowieka. Do tego jest bardzo inteligentny. Jego „złe” zachowanie i humory ciągle z mężem tłumaczymy pogodą, niskim ciśnieniem itp:) A najlepsze jest to, że to Ja ciągle pracuję nad sobą. Nie wiedziałam, ile mam w sobie cierpliwości.. I muszę przyznać, że takie blogi jak Twój, blogojciec i Dylematki powodują, że wciąż mam jeszcze siły.
    Mój syn potrafi się skupić jedynie przy trzech czynnościach: budowaniu klocków duplo, lego i przy zajęciach plastycznych. Ostatnio ciągle myślę jak to będzie jak pójdzie do szkoły…
    Dlatego proponuję temat:
    Jak przygotować „trudne” dzieci do szkoły?
    Jak być dobrą mamą „trudnego” dziecka?
    i taki zabawny temat
    Wpływ pełni księżyca na dzieci! bo naprawdę uważam, że ma to znaczenie:)
    (jeśli mogłabym wybrać to interesowałyby nas klocki korbo/zestaw stabilo/ sen Alicji:)

    • Agata

      i jeszcze : Jak nauczyć dziecko empatii? u nas na czasie

  • Anna Katolik

    My na etapie regres starszaka po pojawieniu się rodzeństwa. Więc może cos o Tym? Choć cierpliwości i kreatywności jest masa czasem bywa ciężko

  • Weronika Sobczak

    Przeczytałam chyba większość komentarzy i zdecydowanie będziesz miała z czego wybierać 🙂
    Ja też dorzucę kilka pomysłów od siebie 🙂 bloga czytam od dawna i może będę się powtarzać bo nie wszystkie teksty pamiętam ale z chęcią poczytałam o:
    1) zdrowa relacja z telefonem – jak nauczyć dziecko korzystać z telefonu. Mam w domu dwulatka i nie wiem jak ugryźć temat. Z jednej strony nie pozwalam mu korzystać z mojego bo wydaje mi się że nie jest na to gotowy z drugiej nie chce pokazywać ze telefon nie istnieje. Do tego wtracanie się bliskiej rodziny i fakt ze babcia daje dziecku telefon bez ograniczeń nie pomaga.

    2) odpieluchowanie – jak wyczuć dobry moment i jak się do tego przygotować z perspektywy rodzica. I po raz kolejny jak poradzić sobie z pytaniami najbliższej rodziny dlaczego dziecko jeszcze nosi pieluche

    3) dziecko i słodycze – jak kształtować zdrowe nawyki. Jak nie sprawić że czekolada czy batonik to mega rarytas tylko coś dla ludzi a z drugiej strony żeby umieć to ograniczyć. Jak tłumaczyć rodzinie i znajomym żeby nie dawali dziecku słodkości przy każdej okazji ani tym bardziej za moimi plecami.

    4) jakieś pomysły jak sprawić żeby chciało się kreatywnie spędzić dzień, skąd te pomysły brać i jak tłumaczyć dwulatkowi ze nie włączamy tv. Niestety sama z lenistwa często pozwalam na włączenie bajek. Jak z tym walczyć?

    Mam nadzieje ze coś Cię zainspiruje ::)
    Chętnie w razie czego przygarniemy nowości od Tulleta 🙂

  • Gosia

    Tytuł: dlaczego tak często muszę przekonywać ekspertki…
    Jak wytłumaczyć teściowej, cioci, nauczycielce i sąsiadce, że moje sposoby na rozmowy i postępowanie z dziećmi nie są przejawem bezstresowego wychowania, a skutkiem zatopienia sie w lekturze i współczesnej pedagogice. I to nie w kontekście tłumaczenia się z własnych działań, tylko zachęcenia do podjęcia własnych poszukiwań. Te ekspertki to często nauczycielki z długoletnim stażem bez pojęcia o psychologii dziecięcej, niestety.
    podziwiam Cię za chęć niesienia tego kaganka juz od pięciu lat!

  • groshe

    1. Jak reagować na agresję cudzego dziecka. Jak tłumaczyć? Czy interweniować? Jeśli tak to jak? Co zrobić by nie niszczyć relacji z jednak toksycznym kolegą z przedszkola? Te sytuacje bywają wręcz niebezpieczne i jestem w kropce
    2. Jak sobie radzić ze swoimi emocjami. Ze złością i przemęczeniem matki. Skąd czerpać Nie siły A cierpliwość 😉 ? A może jednak odwrotnie?
    3. jak reagować na niechciane komentarze ludzi zarówno obcych jak i bliskich (babcia czy dziadek) kiedy nie jest się zbyt wygadanym?
    4. Pomysły na śniadania i kolacje 🙂 tego nigdy dość 😉

    Jeśli miałabym wygrać 😉 to najbardziej chciałabym zestaw do aromaterapii. Albo w drugą stronę nie chce pucia bo mam i nie chce kapelutka bo mi brzydko w takich 😉

  • Ola

    Asia Twoj blog to moja przystań na wodach macierzyństwa, miejsce gdzie kiedy nie zajrzę zawsze coś znajdę dla siebie. Inspirujesz, dajesz do myślenia, pokazujesz że można inaczej, nie wg utartych schematów. Mam Kogoś kto myśli podobnie jak ja:) niech najlepszym dowodem uznania będzie fakt że ja matką dwójki pracującą na etacie w mieli, spędzając w korkach w stolicy mnóstwo godzin, ogarniajaca zajęcia pozalekcyjne, baseny tańce itp na Twojego bloga czas znajduję. I zamierzam tak dalej, bo robisz Kobieto niezła Robotę…
    O czym bym chętnie poczytałam? Jest jeden temat, aczkolwiek dla mnie trudny i dość bolesny:jak pomóc dziecku w jego emocjach podczas kłótni i/lub rozstania rodziców. Co robić, mówić,albo czego nie robić. Uderzam w prywatę- wiem, ale i dla mnie temat dość osobisty.
    Jeśli by to „przeszlo” poprosimy zestaw Stabilo. Dwójka moich Artystów byłaby uszczesliwiona:)
    Pozdrawiam!!!!

  • Zuzanna Ce-Gie

    „Pomnij zatrzymać twe konie! Czyli o dorosłej złości. Bo nie tylko dzieciom puszczają nerwy” 🙂 Taki mój tytuł na konkurs 🙂 Bo czasem nie chcemy, ale wybuchniemy. Najgorzej jak na nasze dziecko, bo później żałujemy, przepraszamy, tłumaczymy się… Ale czy wolno nam się złościć? Jeśli tak, to jak to robić żeby nie skrzywdzić nikogo, zwłaszcza naszych bliskich. Przecież złość to emocja ważna, jak każda inna. O tym chętnie bym u Ciebie przeczytała 🙂

  • AniaIda

    A ja poczytałabym konieczności uczulania dzieci na potrzeby innych, przekazywania zabawek,robienia wspólnie z dzieckiem paczki świątecznej albo pomocy dla sąsiadki czy wspierania schroniska dla zwierząt. Wszystko co uwrażliwia społecznie nasze dzieci. Nie o tym że my sami jako dorośli robimy przelew czy przekazujemy niepotrzebne rzeczy, ale o tym że ogromną wartość ma uczenie tego dzieci. Że mogą narysować kartki świąteczne, albo z grupą przedszkolną zrobić zbiórkę słodyczy, albo razem z nami nas szykować paczkę dla tych co mają trochę mniej. O tym jak przekazywać dziecku „któremu nic nie brakuje” informacje o tym że jest inny świat, dzieci potrzebujące itd i jak wychowywać i uczyć takiej pomocy.

  • Gusia

    Uwielbiam Twoje wpisy. Zawsze trafiasz w samo sedno. Jest kilka tematów, które mnie nurtują ale jeden szczególnie ważny: jak mądrze wychować jedynka. Wiem, że masz dwójkę i to może trochę komplikować sprawę 😉 ale wierzę, że coś poradzisz. Chciałabym wychować córkę tak, by nie była egoistką. By potrafiła się integrować się z innymi dziećmi. By potrafiła sobie radzić z przeciwnościami jakie przyniesie jej życie. Drugi temat też dosyć ważny. Jak odkrywać w dziecku talenty /zdolności tak by móc je rozwijać. Jestem przeciwna zawalaniu dzieci dodatkowymi zajęciami tylko po by spełnić ambicje rodziców. Jednak chciałabym aby moje dziecko rozwijało swoje umiejętności. Tylko jak trafić czy to muzyka a w muzyce czy śpiew czy np gitara, sport ale jaki. ? . I tak można bez końca 😐 Niestety sama nie miałam żadnych możliwości na rozwój swoich pasji. Dlatego chciałabym aby moje dziecko miało. Jak je mądrze ukierunkować? Chcę uniknąć wysyłania dziecka na tysiące zajęć. Co robić i od kiedy? Córka ma dopiero 1.5 roku nie mniej jednak temat ważny. 🙂

  • Justyna Don

    Czytam Twojego bloga już trochę, ale nie regularnie i nie wszystko, wieć gdyby któryś z tematów poniżej był już poruszany, to przepraszam.

    1. „Być jak ściana, o którą można się oprzeć, a nie na którą można rzucać grochem”, czyli jak wspierać małżonka, którego praca jest stresująca, oraz jak słuchać i wspierać dzieci w ich rozwoju
    2. „Samotny weekend w SPA/Rzymie – marzenie ściętej głowy, czy realna możliwość” – samotny relaksujący weekend w Twoim ulubionym miejscu bez męża, bez dzieci. Jak można byłoby go spędzić? Leżeć w ciszy, czy pić samotnie kawę w najbardziej zatłoczonym miejscu na Ziemi? No i czy to jest możliwe teraz, czy za 10 lat?;)
    3. Kiedyś przechodziłam w Warszawie koło Katedry Wojska Polskiego i usłyszałam pytanie kilkuletniej dziewczynki skierowane do jej taty:
    – Tato, a dlaczego Maryja jest brązowa?
    Tata odpowiedział:
    – Bo się opaliła…
    ‚Brązowy, nie od słońca”- jak rozmawiać z dziećmi o innych rasach, kulturach, religiach, szczególnie gdy wśród znajomych bądź rodziny są osoby, które nie tolerują ‚innych’ lub wręcz ich nienawidzą, a nasze dzieci to słyszą i nie rozumieją dlaczego…

  • Emilia W

    „O tym, że my dorośli, czasem chcemy za bardzo…” Czytam Cię już długo i już mnóstwo razy zbieram się, żeby się odezwać, napisać. Bo lubię Cię czytać, bo najczęściej moje poglądy to Twoje poglądy, bo często chciałabym zwrócić Twoją uwagę (a może uwagę większej ilości rodziców) na różne nurtujące tematy, najczęściej związane z dziećmi lub ogólnym funkcjonowaniem rodziny. Najczęściej moje myśli krążą wokół bezpieczeństwa dzieci, zabawy, uwagi jaką powinniśmy im dać. Aktualnie jednak mam problem nurtujący mnie tu i teraz. Bo chcę być fajną mamą, ba! uważam, że całkiem nieźle sobie radzę (i nie chodzi o róż wokół, kwiatki, serca ipt, bo czasem nie jest tak fajnie), spędzamy sobie z dziewczynkami całkiem miło czas. Dziewczynki lat 5 i 4. I ta nasza sielanka trwa sobie i aktualnie przybiera formy różnych świątecznych przygotowań. I kontynuujemy naszą tradycję kalendarza adwentowego. Pięknie, prawda? Otóż nie. Przygotowując go, wkładając do każdego domku na każdy dzień coś słodkiego lub jakiś upominek nie pomyślałam, że moje córki tego po prostu nie udźwigną. A tak się stało. Starsza – lat 5,5 Hanka do tego stopnia wkręciła się w oczekiwanie, że… przestała spać! Tak, wczorajsza noc – każde wejście do ich pokoju – a ona siedziała na łóżku, oczy szeroko otwarte i „już mogę kalendarz???” i tak do północy, wtedy wzięłam ją do siebie, ale i tak obudziła się koło 5.30 i już było po spaniu. I nie chodzi o moje niewyspanie. Spojrzałam na nią – oczy podkrążone, czerwone i całe dnie gadania o słodyczach. Bo poza kalendarzem pojawiły się nagrody od taty z pracy za konkurs, wpadł wujek…. I poczułam, że przesadziłam, że to dla niej za dużo. I myślę, że często przesadzamy, chcąc dobrze, nie pamiętamy, że dla tych małych główek to może być za dużo. Co zrobiłam – ustaliłam nowe zasady, zabrałam wszystkie dodatkowe słodycze, powiedziałam, że oddam po Nowym Roku, ustaliłam zasadę, że kalendarz póki co zostaje, ale po popołudniami. Nie nie było łatwo, mała dużo płakała, że nie chce koleżanek, nie chce świąt, nie chce tulasków… a ja dużo tłumaczyłam. Czy dobrze zrobiłam – pojęcia nie mam. Źle mi… Zostałyśmy dziś w domu, jutro też zostaniemy, wsadziłam w auto i wymusiłam drzemkę. Teraz się bawią, a ja piszę najdłuższą moją wypowiedź. Więc będzie dobrze! Bo kocham być ich mamą i lubię siebie w roli matki.
    P.S. Młodsza zniosła wszystko dużo spokojniej – i nie, nie powiedziałam starszej „patrz a siostra…”.

    • Emilia W

      Czyli kolejny o tym, aby lubić siebie w roli matki (nie, nie chodzi o to, żeby zawsze był lukier)!
      A ja kiedyś zbiorę się i napiszę Ci, że czytanie Twojego bloga utwierdza mnie w tym jaką mamą chcę być i że Ci dziękuję i jeszcze kilka takich… 🙂

  • Marika Kuryga

    „Nie taką mamą być” . – o tym jak odbiec od swojej matki i wzoru jej wychowania, bo kiedyś napisałaś że się pogodziłaś Z przeszłością i wybaczyłaś. No właśnie, jak i co?
    „ojciec syty i matka cała” – czyli jak poradzić sobie z poporodowym zawieszeniem seksualności w związku.

  • Alicja

    „Lalka w zabawkach syna. Skąd biorą się troskliwi ojcowie”. Jestem mamą prawie 4 latka i nauczycielką przedszkola. Moje dzieci (i te rodzone i te zawodowe) bawią się czym chcą (albo raczej tym, czego akurat potrzebują). Bardzo denerwuje mnie kiedy babcie, rodzice przedszkolaków albo nawet inni nauczyciele na widok chłopca pchającego wózek z lalką czy misiem wołają oburzeni: zostaw to!! wózki są dla dziewczynek!!

    Kiedy zaczęłam pracę w zawodzie bardzo zaskoczyło mnie, jak często to słyszę. Myślałam, że to takie zamierzchłe stereotypy, ale jak się okazało jednak nie….

    No i w drugą stronę. Dajmy się dziewczynką bawić narzędziami czy kopać piłkę:)

  • Ania Kor

    Przede wszystkim zazdroszczę odwagi. Marzy mi się, żeby wszystko rzucić i wyprowadzić się gdzieś z dala od ludzi. Dlatego chętnie przeczytałabym o edukacji na wsi, jak oceniasz. Zawsze mówią, że na wsi jest niski poziom nauczania, ale ja sobie myślę, że fajne jest to, że szkoły są mniejsze, wszyscy się znają i nauczyciel może indywidualnie podejść do dziecka. Chętnie poznałabym Twoją opinię. Chętnie zgapiłabym jakiś dobry przepis na obiad na pewno masz sposoby na obiad w 15 minut. Za Twój przepis na makaron ze szpinakiem dziękuje cała moja rodzina, a za jajka w koszulkach w tym przepisie mój mąż chętnie całowałby Cię po piętach 😉 Z zabawnych rzeczy przedwczoraj mi się śniłaś 🙂 Spotkałam Cię na ulicy i zaprosiłam do domu. Kosmyk z Adasiem zdemolowali mi dom 🙂 Tak więc jeśli będziesz w Katowicach serdecznie zapraszam 🙂 Pozdrawiam

  • Alicja

    Jeszcze wpadł mi pomysł na temat „dziecko nie słucha, ale słyszy”… o tym, że choć często nam się wydaje, że dzieci są małe i nie rozumieją to one wszystko słyszą i tłumaczą po swojemu. Przypomina mi się sytuacja na urodzinach chrzesniaka: 5 letni chłopiec siedział na dywanie i bawił się z kuzynami, dorośli rozmawiali. W pewnym momencie chrzesniak się do mnie zwrócił: „ciocia możesz powtórzyć bo nie słyszałem? W ogóle to mów trochę głośniej”.
    A tak z innej beczki…Wydaje mi się, że gdy w rodzinie dzieje się coś złego (np. choroba) to warto, nawet z mniejszym dzieckiem, o tym rozmawiać i tłumaczyć, a nie tak jak w większości domów przeszeptac problem. A Ty jak uważasz? Może zainspiruje Cię to do napisania postu 😉

    Ps. Prezenty super! Gdyby się nam udało wygrać to Pucia i bajkoterapie mamy… A tak to nam bez różnicy. Cudowne te nagrody 🙂

  • malgorzata box

    Chętnie przeczytałabym post stworzony wspólnie z Kosmą na temat jaki jego by interesował. O bracie, ulubionej zabawie, ulubionym miejscu, przedszkolu albo przyjaciółce/przyjacielu czy innej dowolnej rzeczy ważnej dla Twojego syna.
    No i niezmienne Bójki, Kłótnie, Wrzaski jak nie nakręcać, jak wspierać obie strony czyli jak wyjść cało z tej pożogi jaka co dziennie gotuje sobie rodzeństwo.
    No i coś o samej matce, do bólu szczerego jak zawsze:)
    No i koniecznie po trudnych tematach rozrywka Może 10 rzeczy bez których nie przetrwałaby dnia. albo cykl Wiejska matka poleca serial, książkę, film, albo ulubioną rzecz po prostu

  • Monika BJ

    „Tylko krowa nie zmienia poglądów”, „Jestem matką, czyli już nie sobą?!” po urodzeniu dziecka po prostu się zmieniamy, fizycznie i psychicznie. Im prędzej to zaakceptujemy i zaakceptują to ludzie z naszego otoczenia, tym większe prawdopodobieństwo, że będziemy szczęśliwsi! Skoro relacja z obcym (na początku) dorosłym człowiekiem potrafi nas zmienić, to dlaczego tak trudno nam zaakceptować to, że osoba nam najbliższa, własne dziecko z krwi i kości tego nie robi.
    „Dziecko to po prostu mały człowiek” chyba o tym często zapominamy, dziwią nas, oburzają rzeczy prozaiczne związane z dziećmi, które robione przez dorosłych dziwne już się nie wydają. Możesz dorosłemu facetowi do śmierci przypominać o opuszczaniu klapy od sedesu i wrzucaniu brudnych skarpetek do kosza na bieliznę a dziwimy się, że małemu dziecku trzeba powtarzać to samo kilka razy. Za oknem + 5 stopni C, widziałam dziecko w ocieplanych, narciarskich spodniach prowadzone przez mamę w rajstopach i bez czapki. Traktujmy dzieci poważnie, szanujmy ich problemy, nie fałszujmy rzeczywistości. Mój Syn płakał, bo pokruszył mu się mikołaj z czekolady i powiedział, że nie zje zepsutego. Widziałam dorosłą kobietę, jak płakała nad złamanym sztucznym paznokciem. Dziadek umarł, a nie poszedł spać i nie wiadomo kiedy się obudzi.
    „Dlaczego Jaś ma dwie Mamusie?” „W niedzielę byłam z Dziećmi w Ikea, czy powinnam iść do spowiedzi”, „Moi chłopcy bawią się lalkami! Lalkami w różowych ubrankach!!” czyli do jakiego stopnia kultura, religia powinna determinować nasze poglądy, wzorce zachowań. Dlaczego lubimy „zaglądać innym do łóżka”, „konfesjonału”. Dlaczego wyznajemy wyższość naszej kultury i religii nad innymi. Jak uczyć dziecko tolerancji, samodzielnego myślenia i życia wg własnych poglądów. Czy dysfunkcyjna tradycyjna rodzina jest lepsza od kochającej nietradycyjnej? Dziewczynka bawiąca się samochodem nie wzbudza takich emocji jak chłopiec bawiący się lalką?! Mój brat w podstawówce prenumerował hafty krzyżykowe i jest całkiem „normalny”;). Chłopcy (2 i 4 lata) w tym roku „do buta” otrzymali od babci po lalce, zwykły bobas szmaciany z gumowymi kończynami w różowym ubranku. Wiem, że moja mama zrobiła to dla tak zwanej beki, taka z niej jajcara. Ja też się śmiałam gdy otworzyłam paczkę, moja pierwsza reakcja. Po chwili pomyślałam, z czego ja się śmieję, przecież lalka to zabawka jak każda inna… chłopakom bardzo się spodobały, rano je budzą, wieczorem kładą spać, głaszczą, noszą, przytulają. Może nauczy ich to opiekuńczości, czułości, wrażliwości, może nie nauczy niczego… może kiedyś jakaś dziewczyna, przyszła matka moich wnucząt, podziękuje mi za to, że oprócz rozbijania się samochodami mogli rozwijać swoje emocje bawiąc się lalkami…
    „Do pięciu odlicz! 20 procent kobiet cierpi na depresję poporodową”, to nadal temat tabu!, kiedy mój płacz bez powodu to tylko hormony, a kiedy problem psychiczny. Rola partnera i rodziny. Nie tylko dzieciobójstwo i tragedia, mniej drastyczne oblicze depresji.
    „Pielęgnować indywidualizm, czy wpychać w ramy” złoty środek. Za Chiny nie nauczę mojego 4 latka żadnej piosenki ani wierszyka! On wymyśla własne…
    „Teściowa-zły omen”, poważne podejście do tematu! Czy istnieją wiarygodne badania a przynajmniej ilościowa analiza ankiety pt. Teściowa- Twój skarb czy przekleństwo? Dlaczego tak zle na siebie reagujemy, jakie łączą nasz zależności oprócz tego, że to matki naszych partnerów… czy po prostu reagujemy negatywnie na każde wtrącanie się, każdej obcej baby (cztaj, nie naszej rodzonej matki, siostry) w nie swoje sprawy!
    „Córeczki tatusiów i Synkowie Mamusi” „Dlaczego matki wychowują męskich szowinistów” ” dlaczego prawie każdy zaburzony dorosły mężczyzna miał w dzieciństwie „problemy” ze swoją mamusią. Jaka presja i odpowiedzialność spoczywa na matce! Czy wyobrażamy sobie kim nasze dzieci będą w przyszłości, jak nasze wybory zdeterminują ich całe życie.
    Przepraszam, że w większości tak poważnie i może przygnębiająco, ale zwalam to na pogodę za oknem! Nie, nie martwcie się nie mam depresji, a przynajmniej tak mi się wydaje… Obecnie słowotwórstwo mojego Czterolatka i ekstremalnie zwariowane akrobatycznie pomysły Dwulatka są najlepszym polepszaczem nastroju 🙂 Pozdrawiam Wszystkie Mamusie!!!
    p.s. „Nie zrobiłam gipsowego odlewu rączki niemowlaka!!! – czy jestem złą matką !? „, czyli „najgłupsze” must have & must do” Matki 😉

    • Sikorka

      Świetne tematy podrzuciłaś Asi

      • Monika BJ

        Dziękuję! Prawie 5 lat na wychowawczym skłania do refleksji 😉 😀

  • Aga

    „Jak wychować prawdziwego mężczyznę” – jaki wzorzec męskości przekazywać swoim synom w dobie feminizmu.Mój syn (3,5 roku) uwielbia malować paznokcie, usta i oczy kosmetykami dla dzieci swojej kuzynki 😉 Ostatnio zakochał się też w „Krainie Lodu” ;-). Ma też uznawane za bardziej „męskie” zainteresowania jak wspinanie, jazda na rowerze, konstruowanie budowli z klocków. Wzdrygam się kiedy słyszę skierowane do niego „nie bądź jak baba”.

  • Anna Gotkowicz

    Zacznę od podziękowania Ci za kawał dobrej roboty jaką wykonujesz. Dla mnie odobiście najcenniejsze są teksty z pogranicza „psychoterapii”,ale wiele innych też bardzo przypadło mi do gustu. Na przykład Twój tekst nt SI to prawdopodobnie najbardziej przystępne przybliżenie problemu zaburzeń integracji sensorycznej dostępne na necie. Mój starszak też ma zaburzenia SI i za każdym razem strasznie się gminastykuję, chcąc wytłumaczyć ciekawskim o co właściwie chodzi; do tego pod koniec wywodu 90% edukowanych wydaje się przeświadczona, że padliśmy ofiarę przebiegłych terapeutów SI, którzy coś nam wmówili 😉 Od teraz będę chyba po prostu odsyłać wszystkich do Twojego tekstu. A poczytałabym u Ciebie jeszcze o tym:
    • Jak nie dać się ogłupić systemowi szkolnemu – mój starszak od września poszedł do podstawówki i na kazdym kroku dostaje jakieś oceny – nie tylko te związane z realizacją podstawy programowej, ale również za aktywność na zajęciach, zachowanie na stołówce, w klasie i na świetlicy. Widzę, że ma problem z oddzieleniem ocen od samooceny. Jak mu pomóc?
    • O edukacji alternatywnej – chociaż mam dziecko w standardowej podstawówce, chętnie czytam o alternatywnych filozofiach pedagogicznych ( ostatnio Montessori) i staram się przemycać co nieco w domu. Boję się, żeby szkoła nie wpoiła młodemu przekonania, że nauka to nudy i wkuwanie od A do Z
    • o odpuszczaniu i priorytetach – niby każda z nas wie że nie da się być perfekcyjną pod każdym względem i w zasadzie nie warto się nawet starać, ale stereotyp matki Polki gdzieś tam się jednak po głowie kołacze. Ja w każdym razie na pewno potrzebuję dalszej terapii…

    A gdyby przypadło nam coś z Mikołajowego worka, to bardzo poprosimy o kredki/mazaki, farby lub Sen Alicji.

  • Sylwia Skorczewska

    „Oczami dziecka”
    Post o tym co czuje (bądź może czuć) dziecko w danych sytuacjach. Kiedy krzyczy, że nie chce iść się kąpać albo płacze, kiedy mama płacze. Taki dzień z życia dzieciaka. I porównanie do dorosłych… Bo my również podobnie reagujemy i odczuwamy te same emocje. Nauczyliśmy się po prostu trochę nad sobą panować i wyrażać swoje uczucia w trochę inny sposób.
    Taki post, w ktorym bedziemy mogli spojrzeć na emocje z trochę innej strony i wczuć się w emocji drugiego człowieka.
    P.S. Gdyby to nam trafiła się nagroda, to będziemy zadowoleni z każdego prezentu ☺

  • rybkawelonka

    „Córeczko, możesz być grzeczna”- oczywiście może być w wersji bezosobowej lub z synkiem. O tym, że grzeczność wcale nie jest przereklamowana. O tym, że nie oznacza tłumienia, tłamszenia, tresowania, tylko zachowywanie się z szacunkiem dla innych. O tym, że wcale nie trzeba przepychać się łokciami, być zawsze w pierwszym rzędzie i mieć niesamowitej pewności siebie, by mieć poczucie, że coś się osiągnęło. O tym, że poczucie spokoju i zgody ze sobą jest ogromną nagrodą. O tym, że można krzyczeć, biegać, rozrzucać klocki, bo pożytkowanie nadmiaru energii nie oznacza bycia niegrzecznym. Generalnie o tym, jak grzeczność bywa źle rozumiana- albo jako konieczne strofowanie dziecka, albo jako naganne ograniczenie jego temperamentu, kiedy tak naprawdę można być grzecznym i tym się cieszyć. Ja chcę, żeby moja córka wiedziała, że może być grzeczna, bo to dobre dla niej i dla innych, ale nie musi być, bo ta grzeczność nie z poczucia musu powinna wynikać.

  • Lilowiec

    Witam 🙂 a mi do głowy przychodzi kilka tematów :
    -zainspirowana Twoim tematem do głowy przychodzi mi,, Samotność w wielkim mieście ” czyli mam, kobiet, które w związku z pracą zawodową męża i ciąża, małym dzieckiem… przeprowadzają się do nowego miejsca, gdzie całymi dniami są nowe i obce a kiedy już tatuś wraca do domu, to nie ma się na nic siły…
    -,, Urlop wychowawczy – czy coś w tym złego?” bardzo dużo słyszy się i pisze o Mamach, które łączą pracę zawodową i dom i wychowywanie dzieci – i ja wiem jak to trudno pogodzić (sama przy pierwszym dziecku wróciłam szybko do pracy zawodowej ale przy drugim i wiecznie nieobecnym mężu, postanowiłam, że zostanę na urlopie wychowawczym i zamiast wsparcia i zrozumienia, że to przecież praca na cały etat a nawet więcej, to słyszę dookoła jak mi dobrze, bo siedzę w domu i mam na wszystko czas…) mam wrażenie, że coraz częściej pokazuje się, że jak chcesz być 100%kobietą, to masz się spełniać i w pracy zawodowej i z dziećmi i z mężem i super dbać o siebie! A jak nie?
    -i tu pojawia się kolejny temat :,, tak mi się nie chce, lecz kiedyś jeszcze… ” Będę sexy, będę chodziła w sukienkach, ze zrobionym makijażem i paznokciami o każdej porze dnia i nocy i doksztalcala się i super gotowala i wszystko wszystko…
    – dlaczego moje dziecko, mój mąż i ja sama, mnie złości?
    -,, dobry i zły policjant w rodzinie – współczesny podział ról ” czyli jak to jest być jednym i drugim a tatuś zawsze tym dobrym…
    – jak dzielić czas między dzieci? Między małym 1,5 rocznym a 5 latka, myślę, tu przede wszystkim o tym starszym dziecku, kiedy nie ma sytuacji, że jesteśmy sam na sam…
    -i ostatni temat, bardzo konkretny :,, dlaczego moje dziecko źle sypia, ma problemy z koncentracją uwagi? Czyli owsiki, lambdia, glista ludzka… Problemy przyniesione z przedszkola czy piaskownicy.

  • Ania

    Kiedy dziecko mówi – Nie!
    Jak radzić sobie z buntem dwulatka i zmianami zachowania przy skokach rozwojowych. Czytam wszystko co znajdę na ten temat, a i tak mam problem z okiełznaniem mojego dziecka 🙁 Syn aktualnie nawet nie chce wychodzić na dwór bo wiąże się to z ubieraniem ( najchętniej by biegał na golasa lub w samej koszulce co z resztą ma miejsce niemal codziennie). Nie chce jeść tylko cały czas pije i nie są to pojedyncze dni, a cały maraton trwający już ze trzy miesiące. Milion razy dziennie słyszę głośne i soczyste – Nie! Co robić? Jak to przetrwać nie mordując dziecka i zachowując resztki zdrowia psychicznego? Pomocy 🙁

    • Joanna Bjerg

      Moj dwulatek tez jest na nie, na wszystko i na wszystkich i tez chetnie dowiedzialabym sie wiecej jak z tym „nie” sobie poradzic. Czasami nawet ulubione zabawki sa nieodpowidnie tak poprostu z niczego, bierze samochod rzuca i krzyczy nie, nie, nie niebieski samochod, probuje dopytac czy to dlatego, ze jest niebieski, w odpowidzi mam nie, probuje dalej, to dlatego, ze nie chcesz sie nim bawic w odpowidzi mam nie i jeszcze wieksza zlosc. Ugh..

      • Ania

        Łączę się z Tobą w bólu istnienia 😛 Damy radę, ale przydałyby się magiczne sposoby na ogarnięcie sytuacji 🙂

  • KarolinaBŻ

    „Przyjaciel prawdę Ci powie…”
    Przyjaciel jest od tego, żeby wspierać, zawsze stać obok, tłumaczyć i pomagać, ale wymiar przyjaźni się zmienia, kiedy pojawiają się dzieci. Wspólne spacery, zabawy, kinder bale… bajka. Tylko co kiedy przyjaci/ółka/el ma chore dziecko, które nie potrafi bawić się jak inne dzieci, jak wtedy pomóc, a zarazem wspierać w zabawie swoje? Jak zwrócić uwagę przyjaci/ółce/elowi, że może zbyt jest zaborczy, że trzeba dać dziecku oddychać, nie rozkładać nad małym klosza? Jak powiedzieć przyjaci/ółce/elowi, że warto pójść z dzieckiem do lekarza, bo to co widzimy jest niepokojące? Jak w subtelny sposób zasugerować, że czas na wizytę u logopedy, choć wiadomo, że każde dziecko różnie się rozwija, ale teraz już jest na to czas naprawdę? Jak rozmawiać nie raniąc, nie powodując uczucia wywyższania, że moje dziecko lepiej, szybciej… a chcąc realnie pomóc? Trudne to, szczególnie gdy widać w zaprzyjaźnionych oczach strach i żal.
    Pomóż. Ja też chętnie pomogę 🙂

  • Justyna Nikodemska

    Witaj Asiu, jestem z Tobą od niedawna, bo jakoś w pierwszej ciąży Ciebie nie odkryłam. Dopiero w czasie drugiej, podczas przeglądania fb, małymi krokami poznaję Twojego bloga. Jeszcze sporo przede mną :), bo przy dwójce maluchów ciężko mi znaleźć wolną chwilę i stąd powstał mój pomysł na temat, o którym chciałabym poczytać. A gdyby jeszcze jakimś cudem udało Ci się to tego tematu dołączyć wirtualnego kopniaka, który by mi szufladki odpowiednio ustawił, to byłoby już po prostu rewelacyjnie. Ale do rzeczy. Interesuje mnie jak być „nieperfekcyjną” (i taki może być temat). Chodzi mi o to, że staram się ogarnąć dzieciaki (żeby miały czyste ciuchy, coś zdrowego do jedzenia, codziennie przeczytaną książkę), dom (posprzątane,poprane,poprasowane), męża (;)), itp. I mam wrażenie, że w dążeniu do tej perfekcyjności zapominam o sobie. Bo nowy ciuch może zaczekać, fryzjer i kosmetyczka też. A o poleżeniu w wannie bez wołających brzdąców (marzę już od roku) i poczytaniu książki (w ilości większej niż 2 strony) to na razie mogę zapomnieć. A co dopiero będzie jak wrócę do pracy…
    I brakuje mi takiego motywatora, który mi powie, że dzieciaki mogą drugi dzień założyć te same ciuchy, chata od kurzu się nie zawali, a mąż może zjeść chińczyka.

  • Angie

    „A kogo kochasz najbardziej na świecie?”
    – pyta babcia wnusia, po cichaczu wręczając mu Mambe do raczki

    O tym jaki wpływ mogą mięć „niewinne manipulacje” dzieckiem. Przekupywanie. małe kłamstwa itp.

    „Ukucie zazdrości, gdy moje dziecko wybiera kogoś innego zamiast mnie”

    – o tym jak sobie radzic z tym gdy np. babci ma „lepszy kontakt z naszym dzieckiem” (lepszy wg. nas, bo niekoniecznie tak jest). Gdy babcia szybciej ukoi płacz, gdy tata szybciej uśpi. Niby prozaiczne sytuacje, ale czasem czuć ból, bo spędzasz z dzieckiem 24/7 oddajesz mu siebie aby był jak najszczelniejszy, a tu czasem u kogoś innego robi coś nowego, przytuli sie czule
    Jak nauczyć się dzielić swoim dzieckiem ze światem?

  • Joanna Bjerg

    A moj temat to „Czy mozna kochac za bardzo…” (dziecko, dzieci).
    A temat wzial sie stad: Mam synka dwulatka, mieszkamy w Danii, poniewaz ojciec synka, maz, jest dunczykiem. Przez poltora roku dziecko przebywalo w wiekszosci ze mna w domu, potem wyslalismy go do „opieki dziennej” – to taki fajny dunski wynalazek malego zlobka, gdzie niania opiekuje sie w swoim domu czworka lub piatka dzieci pod czujnym okiem pedagoga przedszkolnego. Dziecko zaakceptowalo nowy stan, ja wrocilam do pracy/nauki, maz jak pracowal tak pracuje. Wszystko bylo pieknie przez pol roku, zero problemow, dziecko zadowolone i szczesliwe, rodzice rowniez. Od niedawna borykamy sie z problemem, bo mlody jak tylko jestem w poblizu potrzebuje mnie do wszystkiego, do zabawy, do ogladania bajki, do rysowania, do siedzenie na dywanie i nikt inny nie moze mnie zastapic. A jak nie moge poswiecic mu czasu to zaczyna plakac – nie placzem wymuszajacym, nie placzem ze zloscia, nie placzem kiedy sie uderzy.. tylko takim okropnie smutnym jakby caly swiat mu sie walil, a lzy leja sie strumieniami. Oczywiscie od razu pytam sie niani, czy tez tak jest u niej, odpowiada: nie, synek jest super, bawi sie sam, albo z dziecmi. Pytam sie tez babci, babcia rowniez mowi, ze nie ma zadnych problemow.. no to pytam sie chlopa.. a chlop mi na to, za cytuje: „you love him too much” (kochasz go za bardzo). Odpowiadam: nie rozumiem. Maz: Przeciez rozmawiamy po angielsku, jak to nie rozumiesz. Odpowiadam: ze nie rozumiem jak mozna kochac za bardzo i czy ma na mysli, ze go rozpieszam lub nie jestem wystarczajaco stanowcza. Na co maz odpowiada: Ze nie o to mu chodzi, mamy pewne zasady i oboje jestesmy stanowczy i zgadzamy sie co do wychowania syna, ale ja kocham go za bardzo.. I tak do dzis za kazdym razem kiedy gotuje obiad i syn wpada w placz bo nie moge z nim siedziec na dywanie, kiedy on sie bawi, zastanawiam sie czy mozna kochac za bardzo i co to wlasciwie znaczy…

  • Michalina

    Strachy i straszki
    Dwa tygodnie temu urodziłam dziecko. Mimo tego, że mam cudowne wsparcie rodziny, cały czas boję się co będzie, gdy zostanę sama z dwójką: trzylatkiem o temperamencie huraganu i noworodkiem przyklejonym do piersi.
    Pewne lęki są uniwersalne, znane wszystkim matkom. Pięknie pisałaś o strachu o zdrowie i życie dziecka – ten jest powszechnie znany i akceptowany, a nawet wzmacniany przez otoczenie. Ale są też strachy „mniejszego kalibru”, do których czasem boimy się przyznać. Wierzę, że dzielenie się nimi ma moc terapeutyczną.

  • Sikorka

    „Coś na ząb” podrzuć jakieś kolejne pomysły na jedzonko
    „Uczę odpowiedzialności i współodczuwania – czyli dziecko i pies, kot i inny zwierz”
    „Jak nie mówić ?” pytam bo ja non stop ostatnio tak mówię, np Jak nie będziesz krzyczeć, to dostaniesz lizaka; nie rusz wrzucaj koników do sedesu; nie bij psa; nie zjadaj kozy z noska.

    Jeśli by Ci się spodobało coś ode mnie, to byłabym wdzięczna za książeczki (o mózgu jest fajna, choć dwulatka woli prostsze), kredki, a dla mnie może torba…

  • Marzena W

    Asiu dziękuje że przedłużyłaś konkurs😍😘🙏Wchodzę dziś rano na stronę w poszukiwaniu rozwiązania konkursu a tutaj cisza.Postanawiam przeczytać regulamin konkursu i załamka totalna bo nie doczytałam że trzeba zgłaszać tematy tutaj w komentarzach … a ja wysłałam do Ciebie maila,już obiecałam synowi wyniki dzisiaj …jak mu to powiedzieć…”synku mama nie ma szczęścia nie wygrała”-poszedł spać zasmucony😢.Asiu jeszcze raz dziękuje ze przedłużyłaś konkurs😘😘😘Mam jeszcze szanse,już pisze moje propozycje.
    „Jak znaleźć równowagę między rodzicielstwem a swoimi celami/pasjami”,”Czym się interesujesz,co Cię pasjonuje”
    Jest tyle wspaniałych nagród w tej zabawie,mam dwóch synków (6 lat i 1,5 roku),bedziemy zadowoleni z każdego prezentu,a najbardziej z książek prof Vetulaniego lub klocków Korbo lub kredek.Całuje😘 i pozdrawiam ✋

  • Marzena W

    Asiu dziękuje że przedłużyłaś konkurs😍😘🙏Wchodzę dziś rano na stronę w poszukiwaniu rozwiązania konkursu a tutaj cisza.Postanawiam przeczytać regulamin konkursu i załamka totalna bo nie doczytałam że trzeba zgłaszać tematy tutaj w komentarzach … a ja wysłałam do Ciebie maila,już obiecałam synowi wyniki dzisiaj …jak mu to powiedzieć…”synku mama nie ma szczęścia nie wygrała”-poszedł spać zasmucony😢.Asiu jeszcze raz dziękuje ze przedłużyłaś konkurs😘😘😘Mam jeszcze szanse,już pisze moje propozycje.
    „Jak znaleźć równowagę między rodzicielstwem a swoimi celami/pasjami”,”Czym się interesujesz,co Cię pasjonuje”
    Jest tyle wspaniałych nagród w tej zabawie,mam dwóch synków (6 lat i 1,5 roku),bedziemy zadowoleni z każdego prezentu,a najbardziej z książek prof Vetulaniego lub klocków Korbo lub kredek.Całuje😘 i pozdrawiam ✋

  • Marzena W

    Asiu dziękuje że przedłużyłaś konkurs😍😘🙏Wchodzę dziś rano na stronę w poszukiwaniu rozwiązania konkursu a tutaj cisza.Postanawiam przeczytać regulamin konkursu i załamka totalna bo nie doczytałam że trzeba zgłaszać tematy tutaj w komentarzach … a ja wysłałam do Ciebie maila,już obiecałam synowi wyniki dzisiaj …jak mu to powiedzieć…”synku mama nie ma szczęścia nie wygrała”-poszedł spać zasmucony😢.Asiu jeszcze raz dziękuje ze przedłużyłaś konkurs😘😘😘Mam jeszcze szanse,już pisze moje propozycje.
    „Jak znaleźć równowagę między rodzicielstwem a swoimi celami/pasjami”,”Czym się interesujesz,co Cię pasjonuje”
    Jest tyle wspaniałych nagród w tej zabawie,mam dwóch synków (6 lat i 1,5 roku),bedziemy zadowoleni z każdego prezentu,a najbardziej z zestawu klocków Korbo lub kredek.Całuje😘 i pozdrawiam ✋

  • Zuza

    Jak ogarnąć dom, prace i wymagające dziecko? Jak znaleźć chwilę dla siebie w natłoku obowiązków? Jak sprawić by dziecko przestało wstawać z przestrachem gdy jest się za daleko od niego tylko o 5 centymetrów, a wszczyna akcje poszukiwawczą jak by było to 50 km? Ulubione książki,gry i zabawki z czasów naszej dzieciństwa które spodobałby się naszym dzieciom. Jak znaleźć równowagę w wychowaniu w dobie tv internetu i mediów społecznościowych? Przystań zastanów się i pomyśl o podarowaniu swojemu dziecku swojego czasu zamiast nowej zabawki. Czy rodzicielstwo to wieczna walka?

  • KaWusia

    Na część pierwszego tematu właśnie napisałaś, ależ szybko działasz! 😉
    Kolejna propozycja to „Po co mamie przedszkole?”. O tym, że ma w ten sposób czas na spokojniejszą pracę to oczywiste, ale co poza tym?

  • Angie

    „Nagość” – Jak oswajać dziecko z nagością?
    Tak żeby dziecko nie uciekało z krzykiem jak kiedyś zobaczy mnie gdy się przebieram, ale tez żeby nie popadać w pełen luz i że będzie sobie mój syn paradował po domu nago bo tak przyszedł na świat i tak sobie chodzić bedzie jak został stworzony.

  • Ann

    Fajnie by było gdybyś napisała o codziennych praktycznych sposobach rozwijania POCZUCIA WŁASNEJ WARTOSCI u dziecka, tak żeby ograniczyc trudności w tej kwestii w wieku nastoletnim i dorosłym. Żeby czuło swoją wartość, akceptowalo swoje ograniczenia i rozwojalo posiadane zasoby. Może brzmi idealistycznie. Ale kto ma tak duży wplyw na to, jak nasze dzieci myślą o sobie, jak nie my właśnie? Może dzięki naszemu mądremu wsparciu nasze dziecko będzie znanym odkrywca, a może kierowca taksówki? Ważne żeby żyło w zgodzie ze sobą i żebyśmy my to szanowali. Wyszło trochę poważne, ale wierzę, że Ty przedstawisz ten temat w bardziej przystępny dla czytelnika sposób 😁 drugi temat to DAJMY FACETOM BYC OJCAMI czyli o odbarczeniu siebie jako matki z poszczególnych obowiązków i myślenia, że jestesmy niezastapione. O tym, jak ważne dla rozwoju dziecka jest przebywanie z ojcem, nie negujmy ich pomysłów zabaw, zaufajmy że relacja dziecko-ojciec to wyjątkowa jakość 😁

  • Kornelia Julia

    „Paranoja to znajomość faktów – więc czy to już zidiocenie, czy jeszcze nie?” Wokół krążą anegdoty, jak to z każdym kolejnym dzieckiem nieco bardziej się ubezwrażliwiamy. Wiesz, te opowieści „jak to już z kolejnym nie latam do lekarza z każdym katarkiem” itepe. A co, jeśli właśnie jest odwrotnie? Jeśli lęki się pogłębiają, podsycane własnymi i nie własnymi doświadczeniami, szerszą wiedzą, większą ilością godzin spędzonych w necie i na rozmowach z ludźmi…? Lęki o te stworzenia spod własnej piersi wyjęte, lęki paraliżujące, odbierające beztroskę i radość, lęki irracjonalne bardziej lub mniej, zasadne i nie… Kiedy strach jest jeszcze normalnym strachem, wynikającym z macierzyńskiej troski, a kiedy już zaczyna przeradzać się w chorobę? Kiedy intuicja matki zaczyna zamieniać się w niezdrowe nakręcanie? Jak sobie wtedy pomóc, jak odnaleźć zdroworozsądkowy sposób na walkę z samą sobą? Tak, by nie przekazywać dziecku naszych emocji, strachów, a samej móc swobodnie oddychać…?

  • sylwia piotrowska

    Dziecko popychane przez doroslego staje sie pewnym siebie czlowiekiem.
    Czy to mozliwe?
    A jednak możliwe.
    Zabawa z dziecmi w przepychanki, silowanki, walki na poduchy przynosi same korzysci dla dzieci i doroslych.

  • Justyna

    Hmm… Moje propozycje są następujące:

    „Matka frustratka – oto ja”
    Mogłabym napisać, co konkretnego mam namyśli, ale chyba nie będę rozwijać tej myśli. Można i na poważnie i z przymrużeniem oka do tego podejść 🙂

    „Szatniowe rozstania”
    Jak przyzwyczaić przedszkolaka do rozłąki z mamą? Z mamą, która zostawia starszaka i wychodzi z przedszkola z młodszym rodzeństwem na rękach. Scenariusze pożegnań by się przydały 🙂

    „Matka wiecznie pytająca”
    Czy aby na pewno dziecko zawsze trzeba pytać o zdanie? Z moich obserwacji czasami wynika, że zalewamy nasze dzieci ciągłymi pytaniami. Tak jakbyśmy same nie potrafiły podjąć jakieś decyzji, próbując zrzucić jej ciężar na dziecko

    I tyle 🙂
    Jakby co, to: klocki Korbo, Playcolor, albo STABILO by nas zachwyciły 😀

  • Magdalena Carli

    Witam z samiutkiego rana! Wczoraj rozmawialam z kolezanka na ten temát i dziś obudziłam się z tą myślą w głowie: jak ochronić nasze dzieci przed pedofilami? Wiem, ze to temat trudny i często staramy się go unikać ale niestety ten problem istnieje i powinno się o nim mówić z dziećmi. W jaki sposób to zrobić?