Matka Tylko Jedna

March 25, 2017 at 3:33 pm

O tym, jak matka chciała być dzieckiem…

O tym, jak matka chciała być dzieckiem…

Na pewno jesteście ciekawi, co z naszym wózkiem i tu muszę chłopa pochwalić – wziął, zaczarował, zdobył skądinąd i… naprawił. Wózek jeździ! Chłop ostatnio mnie zadziwia [pewnie po tym tekście KLIK chce się zrehabilitować] i stara się w każdej sytuacji stanąć na wysokości zadania…

Dziękuję za wszystkie maile z propozycją oddania mi swoich wózków – i tak bym nie przyjęła, bo uważam, że skoro Kosmyk ma rowerek, rower z siodełkiem, trampolinę i od groma różnych fantów, to przyjmowanie wózka od kogoś byłoby przesadą – dalibyśmy sobie radę, a ja bym tylko trochę jojczyła jak to mi źle i strasznie ;).

Ale jeśli nie wiecie, co zrobić ze starym wózkiem – rozejrzyjcie się wkoło – może widzicie jakąś kobietę w ciąży, może dałoby radę oddać do sierocińca albo domu samotnej matki? Jestem pewna, że zawsze ktoś chętnie przyjmie taki prezent!

A na wieczór historyjka o matce, co się dzieckiem poczuła i kolejna pochwała chłopa, który ogarnął sytuację jak prawdziwy ojciec rodziny! A zaczęło się niewinnie… od kolorowanki.

– Kosmyku chodź pokolorujemy malowankę, no chodź…

– Yhyyyy – usłyszałam w odpowiedzi, ale przynajmniej podszedł do mnie i zajrzał mi przez ramię. A właśnie brałam do ręki jedną ze stu trzydziestu dwóch kredek, które całe przedpołudnie dzielnie temperowałam, przeklinając dzień, w którym stwierdziłam, że dziecku kredek nigdy za dużo.

No ale malujemy. Ja koloruję fokę, Kosmyk wszystko. Wszystko!

– Kosmyku, koloruj klauna, daj mamusi fokę skończyć!
Foka mi wyszła, nie powiem. Tylko jeszcze muchę muszę pokolorować – niech będzie niebieska!
– Kosmyku podaj mamusi niebieską kredkę! Nie! Mamusia nie chce, żebyś jadł…
No cóż, niebieska kredka zjedzona, muchę pokoloruję na różowo. Dobrze, że zdążyłam zrobić niebieskie akcenty piłeczkom. O, gotowe!
– Nie! Nieeeee! Dlaczego zamazałeś mamie fokę? Jak mama ma teraz kolorować resztę? Maluj swojego klauna! I oddaj mi zieloną kredkę! Weź se tę, czerwoną!
Teraz podest. Musi być ładny. Będzie dominowała żółć i czerwień…
– Kosmyku, mamusia może czerwoną kredkę? Nie? Proszę. Ładnie proszę. Daj mamusi czerwoną kredkę. NO DAJ. Masz tę zieloną! Nie chcesz? No nie płacz, maluj klauna! Nie fokę! Foka jest mamusi! No już, maluj!
Hm… piękny podest, sama bym na nim stanęła, dziękując za Nobla w kategorii „najlepiej pomalowana kolorowanka dla dzieci”. Cudny! Muszę jeszcze skończyć piłeczki.
– Kosmyku, zobacz! Koko za oknem!
I ciach, mam różową kredkę, hehe, raz, dwa i już! Różowe akcenty są! Teraz muszę tylko znaleźć zieloną. Gdzie jest zielona? Kosmyku, gdzie jest zielona kredka? Nie ma jej za drzwiami. No co ty, każesz mi wyjść? Mi? Ja tak ładnie z tobą maluję… Nie rysuj tutaj, nie rysuj! Nie po podeście pięknym proszę! Koko za oknem! Koko za oknem! A ty mały, ty wycwaniłeś się i nabrać się nie dajesz. Podaj mamie kredkę, co ją w ręku trzymasz… No podaj, proszę… No daj! Nie bij mamy kredką! Nie, nie! Nie rysuj po piłeczce! Daaaaaaamiaaaaaaaaan! On mi nie daje rysować! ŁEEEE…. ŁEEEE…!
Po szybkiej interwencji chłopa kolorowanka została nam odebrana. Kosmyk dostał na uspokojenie biszkopta, ja czekoladkę. Chłop wygłosił reprymendę i pogadankę na temat grzecznej zabawy oraz podzielił kredki na moje i Kosmyka. No cóż, nic nie poradzę na to, że niektóre zabawy uwalniają ze mnie dziecko, o wiele mniej rozgarnięte od własnego synka…

Jaka zabawa  sprawia, że znów czujecie się jak niesforne dziecko?

Mama # , , , , , , , , , ,
Podziel sie:     / / /
  • u nas też dzisiaj kolorowanki – kredki, farby poszły w ruch

  • Kosmyk ma talent :)<br />ale takie dialogi doskonale pamiętam jak z Mikołajem malowałam<br />i jak mnie szlak trafiał jak psuł zamierzony cel

  • hahaha! KOCHAM CIĘ ASIU ZA TE TEKŚCIKI! :*

  • Czytam tak czytam… <br /><br />Zupełnie jak rówieśnicy w przedszkolu 😀 Ja też takie zajawki mam 🙂

  • Brawa dla chłopa za wózek! <br />Ja uwielbiam piosenki dla dzieci, zwłaszcza te z mojego dzieciństwa. I zupełnie nie wiem dlaczego Chłopców nie kręcą Fasolki, przy których ja się bawię na 102 😉

    • Bo z chłopcami te pewnie trzeba &quot;Bieszczadzki trakt&quot; albo jakiś szant;)

  • Brawo dla Chłopa – no zdecydowanie go tym poprzednim tekstem zdopingowałaś ;).<br />A nu, nu, nu – dla Ciebie. No bo kto to widział – dorosła baba, a dała się podejść dziecku jak… no jak dziecko właśnie!!! A Ty nie widzisz, że ta jego kreska to może być taka kreska, którą kiedyś za sto lat mistrzowie rysunku nazywać będą a&#39;la Kosmyk. Bo może w nim drzemie (i chrapie) geniusz rysunku właśnie

  • Anonymous

    My również na etapie kolorowanek, mama przypomina sobie dzieciństwo kolorujac a dziecko sprawdza jak kredka pisze po ścianie! eh. <br />Monika

  • Śmiechłam 🙂 No siedzę i zacieszam przed ekranem. Jaskółka, Jaskółka, co Ty robisz z poważnych ludzi 😉

  • Jakbyś opisywała nasze próby kolorowania z Lulką. Niech będzie, że klocki. Staram się zrobić małej piękne autko z klocków, a ta perfidnie dobudowuje mu absurdalnie wysoki komin. Kto widział auto z kominem?

    • Ty! Toć ci dziecko pokazało 😉

    • No dobra, a ktoś oprócz mnie i wybujałej fantazji dziecia? Chyba powinnam opatentować ten koncept 😉

  • …a myślałam, że tylko ja tak mam 😀

  • Zula mi nową książeczkę wyrywała, bo następna strona, następna, a ja tu jeszcze chciałam doczytać, zobaczyć cóż ten baranek robił, że najpierw wiosna, zaraz śnieg. Ech, dwa dni minęły, a ja nadal nie wiem 😀

  • Anonymous

    kolorowanki 😉 i klocki;) i zamek z piasku ale mi psuja zamek ;(<br />

    • Mi też psuje zamek! W ogóle się bawić nie potrafi!<br />

    • Anonymous

      no właśnie my pokrzywdzone jesteśmy przez to mysle że powinno odbyć sie spotkanie matek-bez dzeci co by sie razem w piasku pobawiły zamki budowały i kolorowanki pokolorowały;)

  • Dawno się tak nie uśmiałam :)<br />nie są mi obce takie zachowania…zabawy, niestety albo stety ;)<br />wczoraj miałam podobną przygodę z wnusią…ja chciałam czytać – a ona oglądać :p<br />pozdrawiam 🙂

  • Anonymous

    A ja pamiętam zabawy chwalonego TU za swoją dojrzałość Chłopa, Syna mojego, ze swoim Ojcem kolejką PIKO. Jak mój Mąż przeżywał, że Damian nie docenia jego wiaduktów, pętli itp. Syn miał dwa i pół roku, Ojciec jego ćwierć wieku:)Pozdrawiam WSZYSTKICH POSIADACZY DZIECIĘCEJ DUSZY!!!! KBD :)matka Damiana 🙂 babcia Kosmy

  • Aż mi się zachciało kolorowanki…A moja córcia niestety jeszcze za mała ://

  • Klocki zdecydowanie! Wciąż mężowi się skarżę: Kamil, a on (czyli syn) zabiera mi tego klocka! No weź mu coś zrób, niech mi nie przeszkadza w zabawie 😀

  • Hahaha, no tak, czasem też się zamieniam w małą dziewczynkę. Co gorsza za młodu byłam bardzo_poważnym_dzieckiem i chyba mi na starość odwala 😉

Facebook
Archiwa