Pierwszy list do chłopa

Total
0
Shares

Chłopie mój ukochany, co na poligonie w słońcu się opalasz i zażywasz morskiego powietrza, piszę do ciebie tutaj, gdyż syn nasz skutecznie utrudnia mi jakąkolwiek telefoniczną komunikacją z tobą.




I to wcale nie dlatego, że za każdym razem, gdy dzwonisz, wyrywa mi telefon z ręki i krzycząc “Tatu! Tatu!” ucieka, nawijając po swojemu do słuchawki. Z tym akurat dałabym sobie radę, ale z zaplutym do granic możliwości głośnikiem już nie. Mam wrażenie, że mój telefon umiera i za każdym razem, gdy ktoś do mnie dzwoni, wyrzuca z siebie resztki kosmykowej śliny niczym  zdychająca lama. 
 
A propos zwierząt… Jesteś prawdziwym mężczyzną, więc pewnie martwisz się o koty nasze, dlatego muszę cię zapewnić, że koty mają się dobrze. Zdarza się, że daję im jeść i zawsze nocują w domu. Prawie zawsze. No czasami. To znaczy czasami ich nie wpuszczam na noc do domu. No dobra – cały czas śpią na dworze, ale rano je wpuszczam na jedzenie. Jak nie zapomnę. Albo nie wyjadę. Zazwyczaj tak koło południa. W sumie to Łajzy od dwóch dni nie widziałam, ale zaraz pójdę szukać, nie bój się!
 
A Kosmyk dziś ogarnął, że twój samochód stoi, a ciebie nie ma. Biedny zaglądał pod auto, kazał sobie pokazać, czy nie ma cię w środku… Z tego żalu aż stanął w rozkroku i nasikał ci na oponę, ale nie martw się – zaraz przyszedł kocur sąsiadów i poprawił swoim strumieniem. Śladu nie będzie!
 
Po tobie też śladu nie ma w pokoju – myślałam, że skoro wziąłeś trzy czwarte swoich ciuchów, to wreszcie będę miała porządek w szafie [przecież i tak nie mam się w co ubrać], ale w dalszym ciągu szafa rzyga odzieżą na podłogę, a ja nawet nie mam dla kogo tego ogarnąć. Tym bardziej, że Kosmykowi wcale to nie przeszkadza – wrzucanie ubrań mamy do kosza na pieluchy to świetna zabawa, jak się okazuje.

Nasz sąsiad, Darek, trzy razy pytał się mnie, kiedy konkretnie wracasz… Powiedziałam, że nie wiem i lepiej będzie, jak przyjdzie wieczorem i pogadamy sobie o tym w samotności… Kto to widział, żeby przyszła żona i obecna matka rozmawiała z wolnym facetem pod płotem, prawda?

Ale ja nawet nie mam czasu na pogaduszki – dziś na przykład byłyśmy w Mrągowie. A tak se pojechałam wydać resztę twojej pensji. Przecież ty i tak nie masz tam sklepu w pobliżu, więc pieniądze nie będą ci potrzebne. Ale nie martw się – wydałam tylko dwieście złotych i nic specjalnego nie kupiłam. Trzymam rękę na pulsie kochanie!
 
Na pocieszenie twej z nami rozłąki, załączam kilka zdjęć, które na, pożal się boże, placu zabaw w rzeczonym Mrągowie zrobiła twoja ukochana
 
Matka Tylko Jedna
 
 

 

 

 


Tutaj ma minę zupełnie jak ty 🙂



Znając chłopa mego, to pewnie nawet słówkiem nie skomentuje mojego pierwszego miłosnego listu do niego, pogońcie go do roboty! Niech mi choć słówko skrobnie 🙂

 
You May Also Like

Matka jest tylko jedna – żart

Tyle razy pytaliście, że proszę. Tak, tytuł bloga pochodzi z tego dowcipu: Pani nakazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem “matka jest tylko jedna.” Na drugi dzień pani…
Czytaj post

Męski foch – studium przypadku

    Spięcie, wymiana zdań, foch. Tak to się zazwyczaj zaczyna. To, co robi obrażona kobieta, zostawmy na późniejsze rozważania, dziś czasu mamy mało, więc zajmiemy się męskim fochem, czyli…
Czytaj post

Paznokcie, paznokcie, paznokcie

Czasem ludzie pytają się mnie, czemu mam takie zaniedbane dłonie. Paznokcie krótkie, niepomalowane, czasem obgryzione. Dziwię się, kiedy ktoś mnie pyta. Wszak kilka miesięcy temu miałam piękne niebieskie hybrydy… całe…
Czytaj post