Z Kosmykiem spacery wyglądały inaczej. Przede wszystkim miały swój cel – uśpienie dziecka. Kosmyk nie lubił noszenia na rękach i przytulania, lubił za to mieć swoją przestrzeń, którą gondola wózka mu znakomicie zapewniała. Jeździłam więc na spacery z Kosmykiem czasem nawet trzy razy dziennie, a kiedy synek zasypiał, pędem wracałam do domu, żeby nacieszyć się zrobieniem czegokolwiek bez dziecka [w ogóle spacerowanie ze śpiącym dzieckiem zawsze uważałam za stratę cennego czasu]. Ale z Drugim Dzieckiem jest inaczej.

 

Drugie Dziecko jest przylepą – lubi być tulane, noszone, a zasypia wyłącznie czując moje ciepło. Z jednej strony to przyjemne, nie powiem, ale z drugiej – na początku niesamowicie brakowało mi tej wolności, jaką czuję na dworze. Pierwsze dwa tygodnie spędziłam na przemian karmiąc i zasypiając z dzieckiem przy karmieniu. Niemalże skrzydeł więc dostałam, gdy wypracowałam Drugiemu jako taki rytm dnia, który pozwolił mi na zorganizowanie jednego dłuższego spaceru. Wreszcie wolność! Wreszcie mogę wyjść z domu! Na zakupy, na plac zabaw z Kosmykiem, nad jezioro!

 

 

DSC_1200

 

 

DSC_1206

 

DSC_0010

 

cccc

 

DSC_1463

 

DSC_1435

 

DSC_1417

 

DSC_1368

 

DSC_1464

 

DSC_0265

 

 

DSC_1391

 

Tych pierwszych spacerów z Drugim Dzieckiem nie mogłam się doczekać.

 

Wyjazd do miasta na zakupy skończył się, co prawda, tym, że co 15 minut biegłam do babci na plac zabaw, sprawdzić, czy Młode nie chce jeść, a nad jeziorem, mimo zapewnień, że wykąpię oboje dzieci, ostatecznie spędziłam nad wózkiem, opowiadając Drugiemu o tym, jak fajnie będzie w przyszłym roku i rytualnie kropiąc mu nóżki wodą. Ale Kosmyk wykąpał się za wszystkich.

 

Trochę się obawiałam tych pierwszych spacerów ze względu na Kosmyka – nie wiedziałam, czy mój niesforny syn zrozumie, że złote czasy biegnącej za nim mamusi minęły i teraz przy drodze musi naprawdę trzymać się mojej ręki – ale 9 miesięcy rozmów podczas ciąży zrobiły swoje i kiedy spacerujemy, Kosmyk grzecznie trzyma się mnie albo wózka.

 

Dostałam sporo pytań o wózek, którego zdjęcie wrzuciłam kilka dni temu na fanpage. Moja opinia:

 

Jeździmy wózkiem Lupo Comfort New od BabyDesign. Pisałam o nim już tutaj. Po pierwszych tygodniach testów, po kilku wycieczkach nad rzekę, nad jezioro, do miasta, po sąsiedniej wsi, a wreszcie… po łące i lesie, mogę jedynie serdecznie wam ten wózek polecić, bo naprawdę daje radę. Wielki, ale to wielki plus za możliwość odczepienia fragmentu gondoli i zrobienia małego okienka [widoczne na zdjęciach]. Drugie to uwielbia! Czasem zwyczajnie kładę je do wózka, a ono spogląda przez to okienko na las i sobie pomrukuje jak mały dinozaur, a ja mogę w tym czasie podlać kwiatki czy zrobić cokolwiek innego, a dodatkowo sama widzę przez to okienko dziecko, więc mogę być spokojna. Plus dla wózka od Chłopa za rewelacyjnie łatwe składanie i dobre mocowanie gondoli [w poprzednim wózku musieliśmy się naszarpać, żeby odczepić gondolę od stelażu]. Jednym słowem – polecam.

 

Wózek: Lupo Comfort New

Zawieszka do wózka: Silly U

Sukienka moja: Flawless

Zdjęcia nad jeziorem: Przystań Jaskółka

 

 

Jakiś czas temu sporo osób prosiło, żebym częściej wrzucała zdjęcia pleneru i okolicy. Wtedy nie mogłam spełnić tej prośby, bo ledwo chodziłam, ale teraz już jestem bardziej mobilna i zastanawiam się, czy nie zacząć się gdzieś wypuszczać  w teren… Wózkiem albo… rowerem, jeśli znajdę taki, co pomieści dwójkę. Prosiliście mnie też o kolejną serię krótkich filmików z naszego życia [po tym i po tym]. Były one, co prawda, wynikiem mojego unieruchomienia, ale pomyślimy, pomyślimy 🙂 A teraz lecę nad nasz codzienny spacer nad rzekę. Chodzimy na niego późno z trzech powodów – Kora się nie stresuje kupą ludzi, dzieci nawdychają się świeżego powietrza przed snem, a na koniec sklepik nad rzeką nie skusi nas żadną rzeczą [horrendalne ceny mają], bo jest o tej porze szczęśliwie zamknięty 🙂

 

  • Edyta

    Moja córka zasypiała na spacerze, ale spała dopóki wózek jechał. Wózek stoi = dziecko się budzi. Więc spacery ze śpiącym dzieckiem były jedyną opcją, tułałam się tak do oporu, byleby przez dwie godziny mób pobyć psychicznie samą z własnymi myślami. Jak miała ponad rok dopiero przez kilka miesięcy spała w wózeczku stojącym, a ja spędzałam rozkoszne 2 godziny z książką na ławce… Teraz z drugim już nie ma na to szans, bo dwulatka mi posiedzieć z książką nie da.

    • Czemu nie wpadłam na tak proste wytłumaczenie?! Teraz już wszystko rozumiem 🙂 `Ciężko miałaś :/

    • Beta Kobieta

      Oj tak. Synek sypiał tylko podczas energiczne marszu. Najlepiej żebym wtedy jeszcze monologi uskuteczniała. Wiec miałam półtora godzinne marszobiegi przez 3 miesiące.

    • mama

      Tez tak miałam z pierwszym synem 🙂 drugi zato dla odmiany w ogóle nie lubi siedzieć w wózku 😀

  • Matko, żeby nie dostawać ataków paniki z powodu głodującego niemowlaka – znalazłam dwa rozwiązania: odciąganie mleka oraz, nie wiem czy PL jest to dostępne, takie gotowe mleko modyfikowane w kartoniku/słoiczku. Nadal karmiłam piersią, ale jak zapragnęłam ziścić sen o wolności lub zakupach, to ojciec zostawał z butelką i młodą (złota rada: jeśli podajemy butelkę i karmimy piersią, to lepiej, żeby butelka trzymana była przez kogoś, kto nie jest właścicielem piersi). 🙂 Wiem, że nie pytałaś o radę i w ogóle właśnie jestem jedną z tych matek, których nie lubię, ale tak mi się ciebie szkoda zrobiło, że musiałaś latać na ten plac zabaw… 😉 Pozdro.

  • Ola Kępka

    Asia, a jak przednie kółka spisują się na nierównościach? Wiem, że można je zablokować, ale gdzieś czytałam, że średnio się sprawdzają na wertepach (których u nas ci dostatek). Wózek na razie, co prawda mam (bez skrętnych), ale jestem ciekawa.

    • A wiesz, że ja nie zwróciłam uwagi, że można je blokować? 😀 To znaczy Chłop coś mi tam mówił, ale on mówi tyle rzeczy, że zapomniałam i sama sobie to odkryłam kilka dni temu. Szczerze? Moim zdaniem na blokowanych najlepiej się jedzie po prostej drodze bez zakrętów, to takie udogodnienie, kiedy nie ma potrzeby wielkich manewrów wózkiem. Na wybojach, jeśli nie ma opcji ich ominięcia, też przydaje się blokada, bo wtedy wózek wydaje mi się stabilniejszy, ale ja i tak zazwyczaj jadę bez blokady, już się do tego przyzwyczaiłam, no i u nas jest dużo rzeczy do omijania, wymijania, wolę manewrować spokojnie 🙂

      • Ola Kępka

        Dzięki 🙂

  • uBubinka

    Kocham Lupo Comfort miłością bezgraniczną (prawie 🙂 ).A Ty jeszcze masz w takim ślicznym kolorze 🙂 Cudny. Nie wspomnę o wspaniałych okolicznościach przyrody ze zdjęć. Marzy mi się taki krajobraz na spacerach.

  • Anu

    Widzę różowe ubranko-czyli jednak córka! 😛

  • My chyba przy trzecim zostaniemy znów przy tym samym wózku 😀 jest niezniszczalny 3 dzieci i stan rewelacja 😀 ja też nie mogę się doczekać spacerów z dzieckiem po raz 3 😛

  • Liliana Kowalik

    Dla dwójki to dwa foteliki albo przyczepka . Mam przedni fotelik , dla siedzącego dziecka ekstra

  • Jaskółko, czy po kilku miesiącach eksploatacji wózka, dalej jesteś z niego zadowolona? A jaki macie do niego fotelik samochodowy? Niektóre wózki mają uniwersalne zaczepy i można na stelażu zamontować foteliki kilku marek. Ciekawa jestem jak jest w tym przypadku. I pytanie czy się orientujesz czy do tego wózka można dokupić taką platformę do jazdy na stojaka dla starszaka? Szukam takiego rozwiązania, które pomoże mi bezpiecznie przetransportować dwójkę. 🙂