Kosmyk od poniedziałku chodzi do przedszkola [post o naszych wrażeniach i przygotowaniach wkrótce], a ja stanęłam ostatnio przed dylematem chyba każdej matki – co dać maluchowi na drugie śniadanie. Na razie kombinuję różne opcje odpowiednie dla prawie czteroletniego dziecka, ale ostatnio, kiedy mój ojciec przywiózł mi cały kosz przepysznych papierówek, wpadłam na pomysł prosty i banalny: placki z jabłkami. Proste, szybkie, smaczne i zdrowe – idealne na drugie śniadanie w przedszkolu.

 

Heh. Pewnie ktoś zaraz zwróci mi uwagę na mylący tytuł… Śpieszę uspokoić – placki są tylko z jabłkami, dziecko do pomocy, a tytuł posta tylko trochę ekonomiczny, bo długi mi się nie podobał 🙂 W każdym razie po jakiejś tam mojej przechwałce, że gotuję z dzieckiem, dostałam kilka maili pod tytułem „Hej, jak ty robisz?”, więc postanowiłam łopatologicznie pokazać [i opisać] proces tworzenia placków przy ciągłej asyście dziecka. [Placki zrobiliśmy dziś po powrocie Kosmyka z przedszkola].

 

Przepis na placki [poszłam na łatwiznę] od kotlet.tv.

 

Na początek przygotuj składniki:

 

  • 2 szklanki mąki
  • 2 szklanki mleka
  • 2 jajka
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 2 łyżeczki cukru (opcja)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2-3 duże jabłka
  • olej do smażenia

 

Jabłka obierz i pokrój w ćwiartki. Odmierz składniki i przygotuj je w osobnych miseczkach [bądź plastikowych pojemnikach]. Tak, jak obrać i pokroić jabłka w ćwiartki możesz sama, bo to dość długo trwa i może znudzić dziecko, to jednak odmierzanie składników fajnie już robić na jego oczach. Masz okazję coś opowiedzieć dziecku o miarkach i takich tam – często to wykorzystuję. Odmierzać możesz w czasie gdy… twoje dziecko małym nożykiem kroi jabłka na paski. To świetna okazja do nauki operowania nożem, papierówki doskonale się do tego nadają, bo są miękkie – ja Kosmykowi dałam mały nożyk, ale jeśli się bardzo boisz, że maluch zrobi sobie krzywdę, papierówki ulegną chyba nawet pod nożem od masła 🙂

 

Dziś akurat odmierzyłam wszystko wcześniej [żeby zrobić zdjęcie], więc gdy Kosma kroił, spokojnie wypiłam sobie kawę.

 

Jabłka jako tako pokrojone? [Nie czepiaj się o wielkość, niestaranność czy coś tam. To praca twojego dziecka, jak pokroi, tak będzie jadł]. Ok, to teraz sadzaj go do stołu i pozwól wymieszać składniki. Możesz wsypać mu mąkę do przesiewnika, możesz pozwolić mu wsypać samemu. Do przesypanej mąki pozwól wrzucić wszystkie składniki [instruuj kolejność wrzucania: mąka, jajka, mleko, cukier waniliowy, proszek do pieczenia, opcjonalnie cukier – ja w tej opcji zrezygnowałam ostatecznie z cukru, bo jabłka były słodziutkie].

 

Paulina napisała w przepisie, że jabłka należy zanurzać pojedynczo i wsadzać na rozgrzany tłuszcz, ja pozwoliłam Kosmykowi wrzucić jego paćkę jabłkową do ciasta i po prostu przygotowałam chochlę.

 

Mikser sobie darowałam [wolałam nie ryzykować upapranych ścian] i do wymieszania ciasta dałam Kosmykowi trzepaczkę kuchenną. Trochę się napocił, ale bardzo mu się to podobało, a ja w tym czasie dotarłam do połowy najnowszej „Polityki”.

 

Kiedy ciasto było rozmieszane, rozgrzałam tłuszcz na patelni [trzeba sprawdzić najpierw, czy nie pryska]. Pierwsze 10 placków Kosmyk nalał na patelnię sam [z moją pomocą i asekuracją, pamiętajcie, że patelnia jest gorąca], potem mu się znudziło i poleciał się bawić. Resztę placków dosmażyłam sama. Kosmykowe były duże i rozlazłe, ale był z nich dumniejszy niż z samodzielnych podróży do przedszkola i prosił mnie żarliwie, żebym właśnie te przez niego zrobione zapakowała mu na drugie śniadanie.

 

 

 

 

Unknown-14

 

Unknown-13

 

Unknown-10

 

Unknown-12

 

Unknown-11

 

Unknown-15

 

 

Widzicie, że gotowanie z dzieckiem wcale nie jest trudne? Owszem, zajmuje trochę więcej czasu   niż gdybyście sami to wszystko robili [pisałam o tym w „Obowiązkach domowych trzylatka„], ale daje maluchowi niesamowitą satysfakcję, pokazuje, że jego pomoc jest w domu bardzo potrzebna i widzę wyraźnie, że moje dziecko potrzebuje takiej poważnej i odpowiedzialnej roli kucharza – działa to na niego lepiej niż pochwała. A teraz wy możecie mi opowiedzieć, co gotujecie z waszymi maluchami i podsunąć pomysły na pyszne śniadanka, które mogłabym przygotować z Kosmykiem [tak, możecie to potraktować jako wyzwanie, które chętnie podejmę :)].

  • me rog

    Ja bardzo lubię gotować z moim 3,5 letnim chłopakiem, gotujemy razem juz jakieś dwa lata, ale teraz dużo jest w stanie zrobić sam, na początku za to głównie obserwował i pytał:) z mojego doświadczenia wynika, że nie tylko dłużej to trwa, ale też jest więcej bałaganu 😉 pomimo to, naprawdę warto! A co do innych propozycji na drugie śniadanie to my uwielbiamy placki jogurtowe, za pierwszym razem robiliśmy z przepisu podstawowego ze strony http://www.kwestiasmaku.pl, bez dodawania truskawek, ale ja lubię zamiast mąki pszennej dodać mieszanki pszennej i płatków owsianych albo razowej z platkami. Cukru daję mniej i oleju tez mniej, a smażenie juz bez tłuszczu 🙂 są pyszne na ciepło i zimno, same, z cukrem pudrem albo marmoladą!

    • O, koniecznie muszę spróbować, szczególnie, że z płatkami owsianymi – chłopu coś się pomieszało i nakupił ich tyle, że do końca życia ich nie zjemy, jeśli będziemy je dodawać tylko do mleka i jogurtu 🙂

      • Lidia

        Spakuj i wyslij do mnie. Jestem owsiankożercą.

      • Jak masz za dużo płatków owsianych to sobie super hiper nawilżająca kąpiel zrób, a co!!

  • My też powoli zaczynamy razem. Choć patelni to się jeszcze obawiam 😉 Ostatnim hitem był tatowy pomysł, by panna razem z nim kroiła ogórki na mizerię przy użyciu ręcznej szatkownicy takiej małej. Nie powiem, widziałam już poobcinane paluchy ale dali radę bez ofiar w palcach 😉
    Panna uwielbia rwać sałatę do surówki, choć efektu końcowego do pyszczka nie weźmie. Również wszelkie mieszanie, nalewanie, przesiewanie. Razem robimy ciasta tzn. ona mi to wszystko wrzuca, wlewa, miesza chwilę, układa owoce na cieście, przy okazji dostaje swój mini zestaw z mąką. Kiedyś lepiłyśmy razem pierogi, to wycinała kubkiem kółeczka i próbowała lepić. Aa i kopytka ze mną kroiła. Fakt, ze dosyć szybko się nudzi lub uskutecznia autorskie udoskonalenia przepisu, ale działamy, działamy.
    A na śniadanie? Ja na razie jestem na etapie zajarania tym, że sobie sama zrobi kanapki z wcześniej ukrojonych składników 😉

    • Rany, nie wpadłam z kanapkami, muszę to zapodać Kosmie 🙂 Ale działacie fajnie, fajnie 🙂 to się opłaci, jeszcze trochę, a przyniesie ci śniadanie do wyrka 😀

      • Jak chłop mój ułomny w tym zakresie to trzeba szkolić młodsze pokolenie 😉 Oo, a ja myślałam, że wyskoczę z największą oczywistością 😉

  • Anna Świadek

    U nas wspólne gotowanie z moim 6-latkiem jest dosyć częste w weekendy :). Na obiady panierowanie kotletow w mące, tarcie buraków lub ulubione – robienie domowej pizzy! Rozdrabnianie drożdży, wyrabianie ciasta, tarcie sera etc. Na śniadania wszelkie mieszanie – np jajecznicy. Jak są trudniejsze zadania to Michał jest odpowiedzialny za napoje – woda i soki do kubków to drobnostka, ale herbata przyniesiona do łóżka rano to prawdziwy powód do dumy. A dla mnie do radości 😀

  • RACUCHY <3
    Jak u nas są racuchy to jest też kompot z jabłek, jabłka na deser etc… 😛 Rysiek bardzo by chciał się zakręcić w kuchni, na przykład otworzyć rozgrzany piekarnik.
    Jakiś post o tym, jak utrzymać w ryzach bardzo ruchliwe, prawie jedenastomiesięczne dziecię? D:

    • Kompot! Mogę dziś zrobić kompot! A siedzę i myślę, jak wybrnąć z tego, że wypiłam Kosmykowi cały sok malinowy 😀

      PS. O takim poście pomyślę, ale na już podpowiem: daj mu ścierkę i niech „psąta” 🙂 I szyszki niech zbiera!

      • Raport składam: Ryś ma taką samą awersję to psątania czegokolwiek, jak jego matka D:
        Nasz pies za to z radością porwał ścierę i ganiał z nią po domu, uważając to za świetną zabawę.
        Plącze mi się po głowie post o podobieństwach dzieci i psów -.-

        • Oporne masz to dziecię 😀 Pisz o tych podobieństwach, bo ja na razie znalazłam tylko tyle, że oboje jadą na jakichś dopalaczach, o których ja nie wiem 🙂

  • Przyjazna dusza

    A tak z innej beczki:) dlaczego dajesz dziecku drugie śniadanie do przedszkola? To w przedszkolu nie ma posiłków?
    Sorry jak głupio pytam 🙂

    • W przedszkolu dostaje obiad, a drugie śniadanie musi przynieść z domu 🙂 Nie wiem, czemu tak, ale w sumie jestem zadowolona, bo przynajmniej mniej więcej wiem, co je 🙂

    • Właśnie o to samo miałam pytać:) Bo u nas w przedszkolu to nawet nie ma drugiego śniadania, ani czasu na drugie śniadanie. Ale jak pierwsze jest o 8:30, a obiad o 11:30, to chyba nie zdążą za bardzo zgłodnieć:)

  • Ja muszę przyznać, że się trochę zawiodłam – liczyłam na jakiś dobry przepis na placki z dzieckiem. Zawsze to jakaś opcja, na moment kiedy moje mnie doprowadzają na krawędź nerwowej przepaści – „Uspokój się! Bo zrobię z ciebie placki!” 🙂 Pozdrawiam

  • Zofia Bogusławska

    Moje dziecko (6.. no prawie 7 lat) robi świetne mohito !! 😀 Liczy sie ?

    A wczoraj poszatkował mi całą główkę kapusty 😀