Półtora kilograma w brzuchu

Total
0
Shares

Trzeci trymestr. Ciągle mam wrażenie, że dziecku zachce się wyjść wcześniej, więc najczęściej siedzę ze skrzyżowanymi nogami. Ale równie często chodzę, już normalnie, po ludzku, pewnikiem też dlatego do tej pory przytyłam raptem pięć kilo, z czego kilogram schudłam. Ale też nie ufam za bardzo wadze w przychodni. Kij wie, kto na niej stał przede mną. A swojej osobistej z przekonania nie posiadam. Jak będę chciała doła, to se go wykopię 🙂

Kosmyk w każdym razie nie był tak ruchliwy. Nie był też tak duży jak to drugie dziecko [porównałam sobie USG]. Jego ruchy mogłam zaobserwować wyłącznie podczas kąpieli w wannie i nawet na KTG nie chciał kopnąć, żebym mogła zejść szybciej z leżanki i wrócić spokojnie do domu. Z drugim dzieckiem jest inaczej – po raz pierwszy w życiu zaobserwowałam w sklepie zdumione spojrzenie faceta, który z otwartymi oczami patrzył się na mój samoistnie ruszający się brzuch… Może, jak będę częściej nagrywać te ruchy, uda mi się trafić na ten cudny moment odciskającej się rączki? Nigdy nie wierzyłam, że to może być możliwe, a teraz proszę:

Chcesz wiedzieć o każdym nowym wpisie na blogu? To zainstaluj sobie aplikację, dzięki której w każdym momencie będziesz mógł sprawdzić, co nowego napisałam! Tu wersja na Android, a tu na IOS. Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na facebooku [jeśli chcesz widzieć, co tam piszę], zawsze też jestem na instagramie, więc tam możesz zerkać, co gadam na żywo. Dziękuję! A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam [tutaj].

You May Also Like

O tym, jak koń matkę zawstydził

Kosmyk się zakochał. Obiekt westchnień ma grzywkę, piękne oczy, cztery nogi i ogon. Przeciwna temu niestandardowemu związkowi matka starała się podjąć wszelkie kroki, żeby miłość tę wykurzyć ze ślicznej główki…
Czytaj post

Czym zając przyjechał?

Mimo że wczoraj dodałam mazurski tekst o wielkanocnych zwyczajach, nasze święta wcale mazurskie nie były – pojechaliśmy do rodziców chłopa na mazowiecką wieś, żeby zaczerpnąć trochę innego niż leśne powietrza……
Czytaj post

Mnożą się jak króliki…

Siedzimy sobie rozkosznie na kwiecistej łące. Pod nogami mamy najnowszy model kocyka z La Millou, przed sobą gustowny koszyk pełen wytwornych przekąsek, nie kapiących owoców i pożywnych maślanych biszkopcików. Między…
Czytaj post

Ich wpadka

Weszła do sklepu z płaczącym dzieckiem na rękach. Obserwowałam ją już wcześniej, kiedy wysiadała z samochodu i próbowała mu wytłumaczyć, że muszą iść. Mówiła do niego spokojnie, starała się rozweselić,…
Czytaj post