O nic nie byłam proszona ostatnio tak bardzo, jak właśnie o książki o uczuciach dla dzieci. I sama dziwię się, że to zestawienie pojawia się tak późno. Po tekście o tym, jak postępować podczas histerii czy złości dziecka, pytania o książki uczące o nazywaniu, okazywaniu oraz rozmawianiu o emocjach padały przynajmniej raz dziennie. I to cieszy! To znaczy, że coś się zmienia, że uczucia, emocje przestają być tematem tabu, że kończymy ze stylem wychowania „zamknij się i słuchaj”, a zaczynamy się otwierać na wszelkie dobra, jakie może nam dać rozmowa z dziećmi i jakie my możemy dać dzieciom, żeby łatwiej i lżej im się żyło. Tak, zdecydowanie chodzi o to „lżej”. Umiejętność określenia emocji, jakie nas w danym momencie motywują, oraz rozmowa o nich,  to podstawa, jakiej spora część moich znajomych po trzydziestce czasami dopiero uczy się na specjalnych terapiach. Nie skazujmy na to naszych dzieci 🙂

 

 

Kilka tygodni temu przyszła do mnie kolejna, ostatnia paczka książek,jakie zamówiłam dzieciom przed jesienią. Następny raz wejdę do jakiejkolwiek księgarni chyba dopiero w październiku, ale spokojnie, zostało mi kilka książek, więc kolejne zestawienie pojawi się pewnie pod koniec września 🙂 Ale wcześniej przygotuję też specjalny wpis porządkujący książeczki o pojawieniu się rodzeństwa, bo sporo mam pytało się mnie o takie zestawienie. A że zawsze, gdy przychodzi nowa paczka z lekturą, robię porządek na półkach chłopców i przestawiam, układam, porządkuję, to zebrałam wszystkie książki o uczuciach dla dzieci i zebrałam się, by zrobić obszerne zestawienie. Taką absolutną podstawę. Książki we wpisie ułożone są wiekowo, te pierwsze dadzą radę ogarnąć trzy i czterolatki, kolejne są już dla starszych dzieci. Pod opisem książek załączam link do księgarni, gdzie znajdziecie pozycje. Link jest afiliacyjny, czyli zapewne dostanę grosik na kolejne książki, jeśli zdecydujecie się na zakupy klikając w mój link, ale to nie jest obowiązkowe, nie ma przymusu, choć nie ukrywam, że te linki bardzo pomagają mi robić przeglądy 🙂

 

Jeśli nie masz pojęcia, po co są ci potrzebne książki o emocjach poczytaj te wpisy:

 

„Histeria dziecka – praktyczny poradnik, jak sobie z nią radzić”

„Gdy moje dziecko mnie nienawidzi, cieszę się, że nie jest bez uczuć”

„Jeden tekst mojego syna, który udowadnia, jak ważne jest nazywanie emocji”

„Cztery podstawowe pytania, które musisz sobie zadać, jeśli chcesz się przestać wściekać na dziecko”

„Jest tylko jeden sposób, żeby kogoś pocieszyć”

 

I zaczynamy!

 

 

„W moim sercu”,
Jo Witek, Christine Roussey,
Wydawnictwo Mamania

 

Treść tej książki pewnie dla mniejszych dzieci nie będzie do końca zrozumiała, choć wydaje mi się, że przy nawet minimalnych zdolnościach aktorskich można przelać emocje, które wyrażają każde karty, a obrazki są zrozumiałe. W każdym razie warto czytać nawet maluszkom, warto oswajać je z emocjami, warto im je tłumaczyć. I pokazywać, że są normalne, ludzkie. Czasem i dzieci, i dorośli mają nawet takie dni:

 

„Dziś nie mam dobrego dnia.

Moje serce jest ciężkie i smutne.

Czuję, jakby leżał na nim ogromny kamień

i utrudniał mi oddychanie”.

 

Czyż to nie jest doskonały sposób nie tylko, żeby dziecko nazwało swoje emocje, ale żebyśmy my mogli wyjaśnić mu nasz wewnętrzny smutek?

 

->  „W moim sercu” kupisz tutaj.

 

 

 

 

„Nie trzeba słów”

Quintero Armando, Somá Marco

Wydawnictwo Tako

 

Jak można powiedzieć „Kocham cię?”. Można ugryźć, o czym mówiłam w którejś z transmisji na fejsie [małe dzieci tak mają :)], ale można też przytulić. Przepiękna historia o tym, że naprawdę nie trzeba czasem nic robić, nic – tylko przytulić. Książeczkę wsadziłam w ramki „dla młodszych”, ale tak naprawdę i dla starszych przesłanie jest aktualne. Czasem ćwierkamy nad tym dzieckiem i ćwierkamy, a trzeba po prostu podejść i przytulić. Mocno.

 

„Nie trzeba słów” kupisz tutaj.

 

„Cynamon i Trusia”

Ulf Stark, Charlotte Ramel

Wydawnictwo Zakamarki

 

Ta książeczka to hit u większości znanych mi rodziców, którzy wprowadzają swoje dzieci w świat emocji. Jest cudowna, każdy wierszyk jest kontynuacją drugiego, razem tworzą spójną historię, ale spokojnie mogą funkcjonować jako oddzielne twory. Jest tu złość, smutek,tęsknota, radość, zazdrość, niepokój, samotność, ból, ulga, szczęście. Ostatnim wierszykiem są nocne przemyślenia, gdy bohaterowie są w łóżeczku, więc logicznie wnioskuję, że wszystkie te uczucia towarzyszyły bohaterom w ciągu jednego dnia! Życie, po prostu życie, nie tylko u dzieci, ale i u dorosłych.

 

-> „Cynamona i Trusię” kupisz tutaj.

 

 

„Czy jesteś tchórzem, Albercie”

Gunilla Bergstrom

Zakamarki

 

Kupiłam z ciekawości, bo wiele słyszałam zachwytów nad serią o Albercie, ale dopiero po przeczytaniu synkowi, zrozumiałam, jakie to dobre. Tytuł jest o byciu tchórzem, ale tak naprawdę książeczka jest o odwadze. O odwadze do bycia innym i o odwadze przyznania się przed sobą samym do pewnych rzeczy. Mam wrażenie, że dla mojego dziecka to było swego rodzaju objawienie i cieszę się, że zaufałam czytelniczkom polecającym tę serię 🙂

 

-> „Alberta” kupicie tutaj.

 

 

 

„Uśmiech dla żabki”

Przemysław Wechterowicz, Emilia Dziubak

Agencja Edytorska Ezop

 

 

Jedna z pierwszych książek mojego starszego syna. I ukochana. Opowiada o tęsknocie i ogromnej miłości jaka łączy matkę z dzieckiem. Tak ogromnej, że jej cząstkę może przynieść zwykły uśmiech. Szczery i uroczy. Przed wyjazdem moich dzieci do babci czytałam ją chłopcom w nadziei, że cząstkę mnie znajdą w każdym życzliwym dla nich człowieku.

 

[Poza tym ilustracje pani Emilii są boskie, cudowne i zawsze mam ciarki, jak je pierwszy raz oglądam]

 

-> „Uśmiech dla żabki” kupicie tutaj.

 

 

„Doris ma dość”

Pija Lindenbaum

Zakamarki

 

 

Historia o gniewie. O wielkim gniewie dziecka, które nie czuje się ważne i dostrzegane. O buncie na taką sytuację, ale i o wyobraźni, przepięknej, niosącej nas w dalekie miejsca i pomagającej znieść trudne chwile oraz o potrzebie wyrzucenia z siebie tego, co nas boli. Kiedy Doris zaczyna krzyczeć na rodziców, krzyczę i ja, sprawiając, że ta kartka jest ulubionym momentem historii dla moich dzieci.

 

-> „Doris ma dość” kupicie tutaj.

 

 

„Mała encyklopedia domowych potworów”

Stanisław Marijanowic

Nasza Księgarnia

 

 

Pokazywałam tę książkę nie raz, czytałam ją też dzieciom w szkole podstawowej. Starszak ją uwielbia i widzę, że nazywanie niektórych swoich [lub moich!] przywar nazwami potworków bardzo mu pomaga. Bywa opętany chciwuskiem, czasem pojawia się u nad decyzella poranna, czasem bywamy sterroryzowani przez telemaniaka, a palusznik ostatnio nawiedził Adaśka. Rewelacyjne to kompedium wiedzy o potworkach, które uświadamiają nie tylko dziecku, ale i rodzicom, że pewne nasze humory i nastroje niekoniecznie wynikają z naszego złego charakteru 🙂

 

-> „Małą encyklopedię domowych potworów” kupicie tutaj.

 

 

„Wielka księga uczuć”

Grzegorz Kasdepke

Nasza Księgarnia

 

Absolutny hit, czytany u nas od ponad roku z większą lub mniejszą regularnością. To absolutna podstawa dla każdego dziecka od około 4 lat do nawet 10. Pamiętam, że gdy wyciągałam tę książkę w jakiejś szkole, zapytałam się dzieci, czy istnieją jakieś złe emocje. Pamiętam nauczycielkę, która kiwała z entuzjazmem głową, a dzieci… a dzieci powiedziały, że nie ma złych emocji. I miały rację! Tylko my czasem źle sobie z nimi radzimy, albo staramy się je stłumić, albo uznajemy siebie za złych ludzi, bo czujemy co czujemy lub jesteśmy uznawani za takich, przez to, że czujemy. To chyba z tej książki starszak wyciągnął jeden ze sposobów na poradzenie sobie ze złością: podbiegnięcie do lustra i okrzyk: „Uciekaj złości!”. Czasem mi też każe to robić 🙂 I muszę przyznać, że ja też na wiele rzeczy spojrzałam inaczej po lekturze. Tym bardziej że po każdym rozdziale są wskazówki dla dzieci, ale i dla rodziców!

 

-> „Wielką księgę uczuć” kupicie tutaj.

 

 

 

„Wstyd”, „Złość”, Strach”, „Smutek” i inne…

Wojciech Kołyszko, Jovanka Tomaszewska

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne dla dzieci

 

Na pierwszym zdjęciu zapowiadającym tę serię jest wstyd, ale to nie jedyna pozycja serii, która autentycznie pomaga starszym dzieciom zrozumieć emocje, a dla rodzica jest podstawowym podręcznikiem. Seria przygotowana jest dla dzieci od 5 do 9 roku życia. Po historii, która dotyka problemu – motywu przewodniego danej książeczki, następują „instrukcje obsługi: strachu, wstydu, zazdrości, radości, smutku… To taki zestaw ćwiczeń pomagający dziecku i rodzicowi zrozumieć, skąd się biorą dane emocje, jak nad nimi panować, jak je „obsługiwać”, dlaczego są potrzebne i co mogą nam dobrego i złego dać. Mi najbardziej podoba się zawarta w każdej instrukcji lista słów opisujących dane uczucie. Jeśli chodzi o złość, dajmy na to, można ją określić słowami: zdenerwowanie, irytacja, rozeźlenie, furia, gniew, amok, wściekłość, uraza, rozsierdzenie, wzburzenie, rozjuszenie, wnerwienie, zagniewanie. I każde z uczuć ma mniejszą lub większą gamę określeń, które pomagają zrozumieć ich stopień oraz rodzaj uczucia. Bardzo pomocna książeczka. Według mnie powinna być w każdej paczce dla mamy noworodka zamiast tych głupich próbek mlek modyfikowanych.

 

– > Książeczki z serii o uczuciach znajdziecie, klikając kolejno na tytuły:

„Wstyd i latający śpiwór” 

„Strach i pogromca potworów” 

„Złość i smok Lubomił”

„Zazdrość i wyścigi żółwi”

„Radość i wyspa hop-siup”

„Smutek i zaklęte miasto”

 

 

„Szczurek Rysio i smak uważności”

Agnieszka Pawłowska, Kinga Kałużna

Kraina Uważności

To książka teoretycznie dla mam niejadków lub jadków, ale opowiada o innym uczuciu – o przyjemności. Przyjemności z jedzenia i umiejętność koncentracji na tym, co jemy. Książka jest elementem serii „Kraina uważności”, oprócz szczurka, który koncentruje się na jedzeniu, są też opowieści o tygrysku jego energii uważności [tak, to o sporcie], o lwie i sile uważności, o kotce i magii uważności oraz inne. Według mnie to kolejne po serii o uczuciach obowiązkowe pozycje dla rodzica. Uczą zwracać uwagę na szczegóły, pokazują, że szczegółom można się z fascynacją przyglądać, skłaniają do zatrzymania się i odkrywania, co przeżywają nasze zmysły, do skupienia się na sobie i na swoich uczuciach, przeżyciach, doświadczeniach w związku z daną rzeczą. Co najlepsze, można kupić jedną książkę dla niejadka, można kupić tę główną o Krainie uważności, a można kupić wszystkie, jeśli forma i przekaz treści przypadną dziecku do gustu. Książeczki, podobnie jak książeczki o uczuciach, doskonale sprawdzają się oddzielnie, ale pojedynczo też mają siłę.

 

Historię o Szczurku i innych stworzonkach uczących o uważności znajdziecie klikając w tytuły:

„Przyjaciele z krainy uważności – komunikacja” – podstawowa książeczka serii, uczy uważnej komunikacji i pokazuje, jak ważny jest sposób, w jaki ze sobą rozmawiamy. Tę książeczkę pokażę pewnie w najbliższych miesiącach, bo jest na mojej liście 🙂

„Szczurek Rysio i smak uważności”

„Tygrysek Erwinek i energia uważności”

„Lew Staszek i siła uważności”

„Kotka Wiktoria i magia uważności”

„Wilczek Leon – odwaga i uważność”

„Nietoperzyca Kaja i piękno uważności”

 

„Garść radości, szczypta złości”

Wojciech Kołyszko, Jovanka Tomaszewska

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne dla dzieci

Książeczka, którą sprezentuję chyba mojemu przedszkolu, bo każda historia w niej to gotowy scenariusz zajęć. Ale też dla rodzica – niezwykła, fascynująca praca z dzieckiem, która sprawia, że dziecko upewnia się, że jego uczucia są ważne i potrzebne, a rodzic odkrywa, jak wiele emocji tkwi w tym małym człowieku, jakie targają go niepokoje i jakie uszczęśliwiają radości. Czarno-białe rysunki to nie przypadek – są do dyspozycji dziecka. Ta książka to takie kompendium wszystkich książeczek o uczuciach, jakie pokazywałam tuż przed książkami o uważności. Polecam serdecznie.

 

-> Garść radości, szczyptę złości” kupicie tutaj.

 

 

 

 

I już 🙂 Mam nadzieję, że nasza kolekcja się powiększy i nie zostawicie mnie samej, podsyłając kolejne tytuły, które się u was sprawdziły. Przypominam, że wszystkie nasze książki znajdziecie w zakładce „Nasza biblioteka”, a na prośbę kilku koleżanek podsyłam tekst „11 książek, które pomogły mi w macierzyństwie i sprawiły, że wszystko stało się prostsze„. Miłego czytania! Ja już nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam synom książkę. Już jutro!

  • Seso

    Wrzucę „Myszkę” Doroty Gellner- wierszyki o uczuciach myszki, można się udzielać aktorsko;) Raczej dla malucha.

    • Myszka była w poprzednim zestawieniu. Najlepsza <3

      • Seso

        Ha to moze stad ja znam 😀

  • Joanna Mróz

    Lecę do księgarni, takie książki przydadzą mi się i w domu i w pracy w szkole. Dzięki za to zestawienie

  • Magdaa

    Na pewno wybiorę że 2-3 pozycje z zestawienia choć moje dziecko nie chce rozmawiać o emocjach ani czytać

  • Córka opowiada, że w przedszkolu była na coś bardzo zła.
    – Co wtedy zrobiłaś z tą złością? – pytam
    – Wytupałam!
    -? Dobrze, że nie zatrzymywałaś

  • Olga

    Super zestawienie 🙂 My mamy z tego tylko „Wielką Księgę Uczuć” choć jeszcze jej nie czytałam synkowi – ma dopiero 2,5 roku.

  • Bardzo fajne zestawienie, tak fajne, że mam ochotę kupić je wszystkie już teraz, aby były na zaś 😉 dzięki!