Prawdziwa kobieta zrobi wszystko, ale prawdziwy mężczyzna jej na to nie pozwoli

Total
729
Shares

A co jeśli nagle zastrajkuję? Co jeśli powiem, że nie wiem, nie umiem, nie potrafię, nie chce mi się, kurde, tego wszystkiego ciągnąć, bo staję na rzęsach, a nic, kompletnie nic z tego nie mam? I co mi z tego, że umiem przykręcić śrubkę, wbić gwóźdź i praktycznie wszystko zrobię, co przeciętnie rozgarnięty mężczyzna zrobić potrafi, jeśli kompletnie nie o to w tym chodzi?

 

Wiecie, w teorii jestem feministką, ale przeraża mnie kierunek, w jakim ten prąd w niektórych przypadkach zmierza. Wszystko sama, niezależna od mężczyzny, od terrorysty domowego, któremu podać, przynieść, pozamiatać. Unoszę się honorem, bo jak to tak – ja nie potrafię? Ja nie umiem? Wbija nam się do głów niezależność, a potem w szpalerze drepczą kolejne tabuny kobiet na randki w ciemno, bo stały się tak niezależne, że naprawdę nie potrzebują nikogo – nawet tego faceta.

 

Bo niby do czego nam on? Po co? Na co? Jesteśmy takie cudowne i wspaniałe, gotujemy, pierzemy, planujemy, jednym palcem ogarniamy domowy budżet, jednocześnie masując się pilingiem cukrowym i załatwiając sprawy w pracy. Na każdym kroku udowadniamy, jakie jesteśmy świetnie zorganizowane i jak to my trzymamy dom w ryzach i tylko wieczorem płaczemy do poduszki, że nikt, ale to nikt nam nie pomaga.

 

 

Ze swoimi przemyśleniami podzieliła się ze mną ostatnio jedna z czytelniczek, która podbiła moje serce takimi przemyśleniami:

A może przestać być za bardzo…?

– Za bardzo zaradna
– Za bardzo zarabiająca
– Za bardzo zdrowa
– Za bardzo zmotoryzowana
– Za bardzo planująca
– Za bardzo kontrolująca
– Za bardzo zmotywowana
– Za bardzo sprawna
– Za bardzo poradna
– Za bardzo radząca sobie

Ja wiem, że prawdziwa kobieta potrafi zrobić wszystko, ale prawdziwy mężczyzna jej na to nie pozwoli. Tylko ile można czekać, aż on nam nie pozwoli? I czy jak dalej pozwala, bo w sumie nie zauważa, że powinien zabronić, to znaczy, że nie jest prawdziwym mężczyzną?

Skoro jesteśmy takie superekstra zaradne, ogarnięte i samowystarczalne. Ciągle silne, zdrowe i zorganizowane, to w czym on ma nam pomagać? W czym wyręczać? I czego się dopatrywać? Każdy człowiek jest zajęty przede wszystkim swoimi sprawami i uwielbia ludzi, którzy nie zawracają ciągle tyłka. Schody zaczynają się w momencie, gdy przestajemy wymagać od Misiaczka i na każdym kroku udowadniamy mu, że świetnie radzimy sobie same:

– Płacimy za siebie wszędzie
– Obrabiamy się same w chorobie
– Same jeździmy po warsztatach
– Same organizujemy wszystko
– Same kombinujemy kasę na prezent, wyjazd, wydatki, itp.

Wpadamy w pułapkę udowadniania mu, że jesteśmy zaradne, że w momencie, jak coś nam nie wychodzi, boimy się przyznać, że dobrze by było, aby nam pomógł. Kiedy się przemożemy dostajemy obuchem po głowie, bo Misiaczek, albo nie jest zainteresowany, albo jest wściekły, że coś od niego chcemy.

Zwykle myślimy wtedy, że zawiodłyśmy. Owszem, zawiodłyśmy na nieoddzieleniu bycia matką i partnerką.

Misiaczek reaguje jak typowy, rozpieszczony nastolatek, od którego nagle się coś chce. Jak ktoś śmie coś od niego chcieć, skoro do tej pory nikt nic nie chciał? Jak to się stało, że Ty – maszyna do wszystkiego, nagle nie działasz, i on musi robić cokolwiek?! Jest wściekły! Bo coś, do czego jest przyzwyczajony, że działa zawsze, nagle się psuje! Więc trzeba wymienić.

Jak wyjść z trybu “perfekcyjna pani domu – model matko-żona”?

Przestać być za bardzo.

– Jesteś przeziębiona/chora? TO LEŻ, pij herbatkę i dochodź do siebie co jakiś czas prosząc o chusteczki, syrop, czy dolewkę miodu.
– Jesteś w ciąży? To przestań zachowywać się jakbyś nie była, tylko dlatego, że dobrze się czujesz. Nosisz jego dziecko, do cholery!
– Spadły Ci dochody i musisz zaciskać pasa? To mu jasno o tym powiedz, że pod choinkę w tym roku możesz mu kupić książkę do 50 zł, bo na ten zegarek za 750 zł zwyczajnie Cię nie stać. Nie kombinuj jak wygrzebać z zaskórniaków 750 zł na zegarek dla niego!
– Podjeżdżasz na stację benzynową, a jesteś kierowcą? Po co się wyrywasz do tankowania? To, że on nie prowadzi, to chyba wie jak wygląda dystrybutor, jak się tankuje i jak uiszcza się opłatę w kasie?
– Zwykle byłaś pełna optymizmu i radości, ale masz gorszy okres? Powiedz mu to wprost, że smutno, że zimno, że dno i wodorosty. Nie sil się na optymizm dla Misiaczka jeśli go nie czujesz!
– Znudziło Ci się ciągłe planowanie weekendów? Powiedz mu, że chciałabyś pojechać nad morze i prosisz go, żeby wszystko zorganizował. Nie umie posługiwać się komputerem i googlami?

Zapamiętajcie raz na zawsze – to ich matka ogarniała zawsze wszystko, to ich matka była zawsze zwarta i gotowa, to ich matka była zawsze zdrowa i samowystarczalna, to ich matka nie potrzebowała pomocy, bo oni mieli się rozwijać i rozpościerać skrzydła. Więc kim Ty jesteś w ich oczach, jeśli ugotujesz, upierzesz, ogarniesz, wszystko załatwisz i zawsze sobie poradzisz? Młodszą wersją mamusi.

[…]

Dziwiłaś się zawsze, dlaczego Twój Misiaczek tak biega pomagać tej Grażynie spod 5, a jak sama prosisz go o to samo, to jest awantura i pretensja? A przecież ta Grażyna ani ładna ani mądra. Ale Grażyna, moja Droga, nie jest samowystarczalnym robotem, któremu nagle się pomocy zachciało. A może tak paść na kanapę i umierać przy gorączce trzy dni. Nie ładować tych zakupów z auta, tylko uprzejmie pozwolić, żeby on się tym zajął. A może faktycznie on się zajmie tymi dziećmi, może nie tak, jak ty, ale jakoś się zajmie, żebyś ty mogła przez chwilę nie myśleć o niczym. A może zamiast udawać uśmiech, wystarczy powiedzieć, że nie, nie masz ochoty, ani na seks, ani na nic innego, bo do jasnej cholery, przez cały dzień nie zrobił nawet jednego kroku, żeby tę twoją żądzę do niego zbudować? A może by tak pozwolić mu się postarać?

Tekst autorki fp “Babę zesłał Bóg”,

opublikowany za jej zgodą.

Wydaje mi się, że pewne obszary naszego wyzwolenia spod mężczyzn kieratu zatoczyły zbyt szerokie koło. Za wszelką cenę staramy się udowodnić każdemu, jakie jesteśmy wspaniałe, zapominając o tym, że sama walka o te dowody jest już czasami wręcz uwłaczająca. Myślę też o dzieciach i o tym, w jaki sposób ten schemat “wszystkorobiącej i wiedzącej matki” wpłynie na ich późniejsze życie – czy dziewczynki również będą ogarniać wszystko jak ich matki i czy chłopcy będą tymi, o których wciąż trzeba zabiegać i się starać.

Starajmy się tak, jak starają się nasi partnerzy. Walczmy, tak jak oni. Dbajmy o nich w takim samym wymiarze, w jakim oni dbają o nas. I mówmy o swoich potrzebach, bo bez wskazówek nie ruszymy się na wieki z miejsca. A kiedy nie mamy sił – po prostu zwalmy się na tą kanapę i dajmy się komuś nami zająć. A kiedy jakikolwiek mąż, partner czy inny mężczyzna, zdziwi się, że nic nie robimy, że nie dajemy rady, że leń nas ogarnął, podnieśmy głowę i odpowiedzmy, patrząc się mu prosto w oczy, że tak, że nie dajemy rady, że leń nas ogarnął, podnieśmy głowę i odpowiedzmy,  uśmiechając się uroczo: zrób mi proszę, herbatę z cytryną, kochanie.

You May Also Like