Razem z dzieckiem rodzi się strach

Total
36
Shares

Znasz to. Na pewno to przeżyłaś. Pamiętasz ten pierwszy moment, kiedy wzięłaś swoje dziecko na ręce i poczułaś, że zrobisz wszystko, dosłownie wszystko, żeby je ochronić. Wokół ciebie nie dzieje się nic strasznego. Ot, szpitalny pokój, może twoja własna sypialnia? Wszystko jest ok, morderców nie widać, nikt nie czyha na życie maleństwa. A ty zaciskasz pięści, bo choćby nie wiem, co, zamierzasz za wszelką cenę ochronić tę kruszynę w beciku. Mijają dni, miesiące. a ty już wiesz, że w dniu porodu na świat przyszło coś jeszcze, co od teraz będzie ci towarzyszyć do końca życia. Że razem z dzieckiem rodzi się strach.

 

 

Orientujesz się nagle, że nie możesz oglądać pewnych filmów. Jakby za ruchem ręki z twojej listy wypadają wszystkie pozycje, w których ktokolwiek choćby jednym złym palcem dotyka niemowlę. Wszystkie filmy o chorujących dzieciach, o wojnie, o złu, które panuje na świecie, a przed którym ty starasz się chronić swoje dziecko.

 

Pamiętam “9 kompanię”. Kosmyk miał wtedy pół roku, a Chłop wrócił do pracy w wojsku i zastanawiał się nad wyjazdem na misję. Obejrzałam ten film ze łzami w oczach, a potem chorowałam trzy dni, mimo że Chłop mnie pocieszał, że przecież nic mu się nie stanie. Nie wiedziałam, jak mu powiedzieć, że nawet jakby mu się coś stało, to ja sobie poradzę. Ale co z dzieckiem? Z dzieckiem, które nie zobaczy ojca? Wychowa się bez niego? Uwierzcie, mimo że Chłop trzymał na rękach Kosmyka, ja zalewałam się łzami, bo moja zbyt bujna wyobraźnia już widziała dziecko jako smutną sierotę.

 

Każdy ich wyjazd, męska wycieczka. Zazwyczaj jest normalnie, ale zdarzy się, że przez głowę przemknie jedna lub druga głupia myśl. A co jeśli ten autobus, co przemknął właśnie obok domu zderzy się z nimi na tym ostrym zakręcie? Przecież oni powinni już wracać? Pewnie mieli wypadek, leżą teraz, Kosmyk próbuje wydostać się  z fotelika albo już nie żyje z roztrzaskaną głową, bo drewno z pragi zleciało prosto do wnętrza samochodu [“Oszukać przeznaczenie”]? Albo może nie zapiął Kosmyka w foteliku, Kosmyk szalał z tyłu, a nagle wjechał im w dupę samochód i Kosmyk przeleciał przez szybę ginąc na miejscu? [mamy nakładkę na wajchę od skrzyni biegów, porządne foteliki, no i nie mam kochanka, więc scena ze “Świata według Garpa” nigdy nie będzie pełna].

 

Potem witam ich z uśmiechem na ustach, wściekła tylko na siebie, że głupimi myślami zepsułam sobie te 15 minut samotności.

 

Razem z dzieckiem rodzi się strach. Strach, że zachorują, że umrą, że ktoś je kiedyś skrzywdzi, obdarzy złym spojrzeniem. Trzymasz na rękach zdrowe, wesołe niemowlę, a w zębach kaganiec, żeby resztką sił uspokoić chęć pozbycia się każdego potencjalnego zabójcy twojego dziecka. Cierpisz na widok złamanego, podrażniającego skórę paznokietka, kaszel maluszka odbierasz niemalże jak obdzieranie ze skóry. Boisz się tych wszystkich chorób, które trapią inne rodziny, więc boisz się zasnąć, przekonana, że gdy tylko zamkniesz oczy, oddech twojego dziecka zaniknie. W życiu się nie spodziewałaś, że kiedykolwiek będziesz się tak bać.

 

Razem z dzieckiem rodzi się strach. Strach o jego przyszłość, o jego zdrowie, o jego dobre samopoczucie, o jego szczęście. Wypadł z ciebie tuż po dziecku, a jeszcze przed łożyskiem. Ciągła obawa, nadmierna wręcz empatia, która powoduje, że nieznośny jest dla ciebie nawet płacz obcego dziecka w reklamie, fingowana śmierć niemowlaka w serialu lub sama świadomość, że gdzieś tam jakieś dziecko zostało bez rodzica.

 

Fenomen na miarę ludzkości, przed którym się nie ostrzega, o którym się nie mówi, którego się trochę nie rozumie. Wczoraj oglądałaś spokojnie “Grę o tron”, dziś ryczysz spazmatycznie na samą myśl, że istnieje jedna tysięczna szansy, że twoje dziecko zachoruje i umrze.

 

Razem z dzieckiem rodzi się strach. Gdzieś tam w głowie. Taki mały przycisk. Natura wymyśliła to tak pięknie, że bojąc się o własne dziecko, jesteśmy w stanie zareagować na krzywdę innego. Funkcjonujesz normalnie, ale twoja empatia już nigdy nie wróci na dawny poziom. Może potem trochę ją zagłuszysz, ona się też z wiekiem dziecka na pewno zmieni, ale do końca życia na samą myśl, że twojemu dziecku lub dziecku w wieku twojego dziecka dzieje się krzywda, ciarki ci będą chodziły po ciele.

 

To normalne. To naturalne. Tak się dzieje, że razem z dzieckiem rodzi się strach.

 

Dzień dobry, jestem mamą.

 

 

Zdjęcie: źródło

You May Also Like