Regulamin

Jestem szczęśliwa, kiedy:

  • wiem, z kim rozmawiam.
  • dyskusja prowadzona jest w miłej atmosferze bez siania nienawiści, hejtu czy grozy ortograficznej.
  • moi czytelnicy rozumieją, że jeśli decyduję się na jakiś tekst reklamowy [a decyduję się na ułamek procenta tego, co dostaję na mail], to znaczy, że albo bardzo podoba mi się produkt, albo w niego wierzę, albo zakochałam się w jakiejś akcji/wyjeździe/warsztatach. Wiadomo, że z miłością się nie igra, więc wolę nie słyszeć nic złego o rzeczach, które opisuję na blogu.
  • nie muszę polemizować z internetowymi korektorkami. I tak zawsze znajdę na was paragraf i wyjdzie na moje [nie byłam tłumokiem na studiach, wręcz przeciwnie ;)], ale o wiele milej będzie, jeśli informację o byku lub orcie wyślecie mi na mail.
  • nie muszę czytać tekstów typu „ja cały czas robiłam tak, jak mówisz, że się nie powinno i nic się nie działo!”. Dlaczego? Tutaj.
  • nie muszę publikować komentarzy, po których widać, że autor nie dość, że nie ogarnia i odwiedza mnie pierwszy raz, to jeszcze ma pretensje, że napisałam coś nie po jego myśli. Wszystkim nie dogodzę.
  • nie muszę publikować komentarzy, w których ktoś zarzuca mi brak dystansu do siebie. Więcej: tutaj.
  • Kiedy nie jestem szczęśliwa, kłapię dziobem i kąsam. Dlatego, jeśli nie widzisz swojego komentarza, sprawdź punkty, może narozrabiałeś?
[Jeśli komentarz nie pojawił się przez dłuższy czas, a  nie napisałeś nic na diabła, weź pod uwagę, że mam małe dziecko, które muszę kąpać, karmić, zabawiać i czuwać, żeby nie uciekło do lasu, także spokojnie poczekaj, koło 21-22 stanę jak na baczność w panelu moderatora 🙂 Aha: w nocy śpię, więc dodawanie komentarza grubo po północy i oczekiwanie, że on zaraz pojawi się na blogu, jest mało rozsądne].

Lov ja! Czuwajcie, żebym nie musiała dopisywać punktów. Szczerze? Nie chcę.