Patrzymy się na Kosmyka, który układa się do snu w naszym łóżku. Prosi o mleko. O dolewkę mleka. O bułeczkę. Znów o mleko. Wszystko, żeby przedłużyć moment zaśnięcia i nie pójścia spać o tej samej [jeśli taka istnieje] porze. Patrzymy się na niego, widzimy, jak się mości ze swoimi rzeczami pośrodku łóżka, i nam, styranym rodzicom, od razu włącza się w głowie analiza przestrzeni, czyli kalkulowanie, ile z tego jego moszczenia, zostanie miejsca dla nas…

 

 

Kiedyś nie lubił się przytulać, nie lubił ścisku, chciał spać sam i tylko żeby go nie motać zbędnymi kocykami! Becik odpadł tuż po narodzinach, bo darł się w nim jak opętany. Musi być luźno. I nie wiem, co mu od dwóch miesięcy się poprzestawiało w głowie, że nagle zaczął przychodzić i mościć się między nami… Nie wiem… Po trochu, po trochu zagościł u nas w łóżku i żadne przenoszenie do jego osobistego wyrka nie daje skutku, bo… wraca. Jak bumerang. Czy my się go kiedyś, do jasnej ciasnej, pozbędziemy?

 

On się mości. Chłop naciera mój obolały bok [z braku miejsca śpię na bocznej desce], ja oklepuję jego zmasakrowane spaniem w ścisku plecy.

 

– To się musi skończyć – on jęczy.

 

– Rodzicielstwo bliskości, psia mać – dodaję, z przerażeniem zauważając siniak na… ciążowym brzuchu.

 

– Ktoś się musi z tego łóżka wyprowadzić – stwierdza Chłop.

 

– Ale kto? – pytam.

 

– Ktoś, kto ma najmniejszą siłę decyzyjną w tej rodzinie – odpowiada z wojskową precyzją Chłop, wskazując głową ułożonego i z uśmiechem czekającego na swoje kołysanki Kosmyka, który, słysząc słowa ojca,  wykrzykuje:

 

– Mamo! Słyszysz? Sami dzisiaj śpimy! Bez taty!

 

 

No i proszę. Wyszło szydło z worka.

 

 

 

Sylwester na Mazurach w Przystani Jaskółka – zapraszamy!

1796965_833717186643387_577538375_o

 

 

  • Angelina Lorek

    Kosma <3

  • U nas tez tak było, a przecież Misiek miał już 5 lat, jak drugi raz byłam w ciąży. Mój syn dał radę, to i Twój da 🙂

  • Poczekaj aż drugi człowiek wprowadzi się do waszego łóżka. 4-pak. My już rozważamy kupno duuużej rozkładanej rogówki jakiejś :-p, bo już od roku w ścisku razy 4.

  • Bezbłędny jest 😀

  • Agnieszka Witek

    Dziwne odkad jestem w ciazy tez mam dodatkowego lokatora w łóżku a zawsze spal sam… Moze kosmyk tez to wyczol?

  • Anna Malec Pacek

    Padłam; -)

  • ewa

    ale sie uśmiałam
    musisz kiedyś wydać ksiażkę z tymi waszymi anegdotami 🙂

  • Gosia

    Niesamowite, ja tez jestem w ciazy (5. miesiac) i od okolo miesiaca Lulek nasz 2,5 – letni przychodzi do naszego lozka! I podobnie jak u Was nie da sie z niego wyprowdzic, pomimo ze odkad skonczyl 7 miesiacy spal zadowolony sam w lozeczku w swoim pokoju. Tez nas to irytuje, w kwestii rodzicielstwa bliskosci podejrzewam, ze organizuja sobie owi rodzice lozka o rozmiarach 250 x 300, poniewaz przy standardowych rozmiarach ( nasze 140x 200) jest po prostu megaciasno.
    Moj mezczyzna wyprowadzil sie spac do kuchni ( na materac) i przynajmniej on jest wyspany…

  • jeny jak Ja cię rozumiem. Ja już od dwóch miesięcy mam w łóżku…trójkąt…
    Nic nie wskazuje na zmianę. Młoda wybudza się o różnych „nocnych” godzinach. Uspokaja się tylko w naszym łóżku. Więc dla świętego spokoju zostawiamy ją u Nas…naprawdę nie mamy siły w nocy na jej „lulanie”…więc pewnie za szybko sytuacja się nie zmieni 🙁

  • Ania Ada

    4 letnia nasza Manka od urodzenia spala sama. od ponad pol roku spi z „mamunia” (tatus tez gdzies tam sie chowa na brzegu lozka). 2 dni temu postanowila, ze bedzie spala u siebie w pokoju i spi… 3h a pozniej przyczlapuje do naszego lozka i albo kladzie sie kolo mnie albo prosi mnie bym poszla z nia do jej pokoju. mam dosc, wiadomo. ale kieruje sie zasada, ze nic na sile, na wszystko przyjdzie czas. wiec czekam cierpliwie…

  • Kosmyk zrobił mi wieczór 😀

  • hahahahahha padłam

  • Chyba to ma coś wspólnego z wyczuwaniem dzidzi w brzuszku bo mój smyk jak do 9 miesięcy potrafił sam zasypiać w łóżeczku, tak dokładnie wtedy gdy zaszłam w drugą ciążę to zmieniło mu się wszystko. Wprawdzie na wspólne zasypianie obok mamusi zgadzam się w naprawdę wyjątkowych sytuacjach, ale za to muszę być koło łóżeczka, muszę dawać palca do trzymania, i na każde „mama” odpowiadać że jestem obok. Chyba chce się nacieszyć „monopolem” na mamusię.

  • Maja Gojtowska

    Mistrz celnej (ciętej) riposty! <3

  • Ja naprawdę nie mam nic do dodania… Leżę pod biurkiem ;))

  • haha wiesz z czy to może się wiązać z tym że będzie miał braciszka lub siostrzyczkę tak mnie się wydaje czuje jakieś zagrożenie i może dlatego do Was przychodzi do łóżka hehe swego czasu pamiętam Mati i Arek oraz ja z mężem spaliśmy na łóżku 3 osobowym. było to mega

  • Ola Uru

    Mądre dziecko dobrze prawi 🙂

  • Matka Krolow

    A mamy trójkąt i czworokąt nawet (pisałam o tym na blogu) :). Super opisujesz, uśmiałam sie :))))))

  • Biedny Chłop 🙁

  • Bezbłędna interpretacja! 😀

  • Kosmyk będzie rządził światem ;).

  • Świetne 🙂 Ja ma dwie dziewczynki – 4 i 2 latka. Zasypiamy sami we dwójkę – wieczorem leżąc już w łóżkach dziewczynki nam mówią „mama dzieci śpią same, idź do sobie”. No i idę z wielką radością do siebie po przeczytania bajki …. a rano budzimy się we czwórkę 🙂

  • Nic dodać, nic ująć

  • Beta Kobieta

    U nas jeszcze trochę do rozklucia, a gość nocny tez nas nawiedza. Nasz łobuziak sam dobrowolnie się od nas wyprowadził na 3 dni przed 3 urodzinami. By po 3 miesiącach zacząć powracać. Na razie pomaga rozmowa – tłumaczymy, że każdy ma swoje łóżko i żeby się wyspać większość nocy powinien tam spędzić; ze na przytulanie jest czas wieczorem i rano; znajdujemy sposoby na kolejne nocne strachy itd. Nie jest to drastyczne wyrzucenie z łóżka, tylko podkreślenie potrzeb rodziców, wiec myślę że w Rb się mieści. No i niestety oznacza to, że czasem w nocy któreś z nas musi na chwilę pójść do synka ukoić do snu. W każdym razie taka rozmowa pomaga na kilka-kilkanaście dni.
    Pomysł z przekładaniem śpiącego dziecka upadł bardzo szybko – po przełożeniu rozbudza się znacznie bardziej i trudniej go wyciszyć. Jakby się przestraszył zmianą miejsca.

    Wielkość łóżka? Swego czasu mieliśmy standardowe 140×200 i spać się w 3 na tym nie dało. Zmieniliśmy na 200×200 i jakiś czas było fajnie. Potem maluch podrósł i znów ciasno. Nie wiem jak duże by musiało być żeby wygodnie gniazdować. Mam wrażenie ze dziecko jak kot zawsze znajdzie takie ułożenie żeby rodzicowi nie było za wygodnie 😉

  • U mnie jest spokòj dopòki mąż nie wyjedzie. Teraz nie ma go od miesiąca, więc budzę się z Romanowymi stopami na twarzy. Mąż się śmieje, że to ich cicha umowa, żeby pod jego nieobecność pilnował jego miejsca w łóżku 😉