Matka Tylko Jedna

February 24, 2017 at 4:02 am

Szorty z Kosmyka, czyli dialogi z dwulatkiem

Szorty z Kosmyka, czyli dialogi z dwulatkiem

 

 

Szorty z Kosmyka zaczęły się 3 stycznia 2014 roku – tutaj. To zapis rozmów z moim synem praktycznie od początków jego mówienia.  Zapisywałam je skrupulatnie przez prawie rok, tworząc swoiste świadectwo, jak bardzo w tak krótkim czasie może zmienić się zasób słów dwuletniego dziecka.

 

 

 

1. 

 

 

Sylwester. Zabawa trwa. Kosmyk biegnie do pokoju gości i wraca stamtąd z plasterkiem sera w łapce.

– Mamo, mam ser! Lubię ser! Ludzie mają ser.


– My też mamy ser, Kosmyku. – odpowiada zdumiona namiętnością synka do nabiału matka.


– Nie, ludzie mają dobry ser. Ja lubię ser ludzi!

 

 

 

2. 

 

 

 

Z cyklu „Spostrzeżenia”


– O, mama ma włosy – mówi Kosmyk – i tata ma włosy! I baba ma włosy! I dziadek ma [chwila wahania]… włosy. Tak. Ma!

– Kosmyku, a ty co masz na główce? – pyta się mama.

– Ja mam loki!

 

 

3. 

 

 

Kosmyk pobiegł do kuchni i słyszę, że mnie tam woła.

– Mamo! Brudne!

Idę, spodziewając się, że brudne są tylko rączki.

– Co jest brudne, Kosmyku?

– Dłoga brudna. O tu! Duzo wody!

– O, faktycznie, a kto tak wylał dużo wody na podłogę? – zupełnie serio się zastanawiam, przygwożdżona jakąś niemocą chyba, nawet podejrzewam: dziadka, chłopa, siebie… Ale dziecko mnie sprowadza do rzeczonej podłogi:

– Ja lałem!

– Ojej, ale to nie specjalnie, niechcący wylałeś tyle wody na podłogę? – pytam, bo kretynizm mnie już opętał całkowicie, a moja matka miała dostać pierwotnie na imię Nadzieja.

– Ja cjalnie lałem. O tak!

I moje dziecko, żeby głupiej matce pokazać, jeszcze raz specjalnie wylało wodę na podłogę.

 

 

4. 

 

 

– AŚKAAAAA – drze się chłop z kuchni.

– Aśkaaaaa! – drze się wraz z ojcem Kosmyk.

Coś mi się wydaje, że niechcący zapoczątkowaliśmy przedwczesną modę na zwracanie się do rodziców po imieniu…

 

 

5. 

 

 

Kosmyk dorwał szczotkę do zmiatania i zawzięciej usiłuje jej użyć.

– Co robisz, Kosmyku – pyta się tata.

– Pomiatam! – odpowiada dziecię.

 

 

6.

 

 

Słyszę, że dziecię wierci się w łóżeczku. Podchodzę i głaszczę po głowie:

– Śpij Kosmyku, a jak będzie ci źle, to przyjdź do mamusi…

– No pszeciesz! – odpowiada przez sen moje dziecko.

 

 

7.

 

 

Rodzice oglądają film. Jest romantycznie. Za świeczki robi nam mała lampka. Za ogromne łoże – kanapa. Nagle do pokoju wchodzi Kosmyk.

– Mamo! Na basen idziemy!

Z kanapy rodzice lądują na podłodze…

 

 

8. 

 

 

Śniło mi się, że ktoś ładuje mi na plecy ciężarówkę, potem ciągnie za włosy i mówi „nie pij”. Następnie coś mi przemknęło po nogach i miałam wrażenie, że to ucieka kot z wyrwaną sierścią. W końcu usłyszałam szum wody i paniczny krzyk „tkało się, mamo!”. Pomyślałam, że przecież zostawiłam korek w umywalce i co za głąb leje wodę do umywalki z korkiem, woda może się wylać. W końcu ktoś z mokrymi nogami wlazł mi do łóżka i powiedział „wszędzie moko mamo jest”. I się do mnie przytulił.

I to nie był sen.

 

 

9.

 

 

Kosmyk podchodzi do mnie ze łzami w oczach:

– Mamo, klopot mam! Brakuje jednego bruma!

Problemy dzieci są takie aktualne. Kiedyś, gdy dziadkowi ktoś zawinął samochód, też przyszedł ze łzami w oczach do swojej matki i powiedział, że mu brakuje. Jednego bruma.

 

 

 

10. 

 

 

– Chodź, Kosmyku, lulu!

– Nie! Baba lepiej lula mnie!

– Baba? To nie będę lulać, pośpiewam ci.

– Nie! Baba lepiej piewa!

– To chodź, okryję cię kołderką.

– Nie! Baba lepiej krywa!

– A kto cię lepiej zaraz w kosmos wystrzeli?

– Mama!

– No to chodź z mamą lulu. Lepiej.

Tak się sprawy załatwia!

 

 

11. 

 

 

Chłop: Chodź, Kosmyku, se kawę zrobimy!

Kosmyk: Tata kawe pije pszecież! Ja pije mleko!

 

 

12. 

 

 

– Kosmyku, chodź, weźmiemy tę szarfę, obwiążemy cię, zawiążemy kokardę, podejdziesz do babci i powiesz „Jestem twoim prezentem”, ok?

– Nie! Ja jestem ja! A nie prezent!

 

 

13. 

 

 

Monolog Kosmyka:

– Gdzie jest tata nasz?

– Hm… nie ma.

– W pacy chyba jest!

– Yhyyy. W pacy! No tak! W pacy jest!

– Czekamy pszecież na tate.

– No! Czekamy!

A wszystko to podczas spoglądania przez okno na drogę.

 

 

14. 

 

 

Goście, którzy odwiedzili pensjonat na weekend, stoją już ubrani w drzwiach i się żegnają. Kosmyk się niecierpliwi:

– Pa pa! Jechajcie goście już!

No cóż. Muszę porozmawiać trochę z synem o gościnności…

 

 

15.

 

 

– Dziadku! Dziadku! – woła Kosmyk.

– Co, Kosmyku – odpowiada dziadek.

– Ciura w statku!

 

 

16. 

 

 

– Kosmyku, dziś kończysz dwa latka! Jesteś już dużym chłopcem!

– Nie jestem duzy! Mama duza jest! Malutki jestem jesce ja!

 

 

17.

 

 

Kosmyk skacze na łóżku. Tata asekuruje. Nagle Smyk staje w miejscu, kładzie palec na brodzie i trwa tak w milczeniu.

– Kosmyku, co robisz? – pyta się tata.

– Myślę ja!

– A o czym myślisz? – ciągnie tata.

– O kakaniu!

Nawet tak prosty proces jak skakanie musi zostać dogłębnie przemyślany…

 

 

18. 

 

 

Kosmyk skacze na łóżku. Nagle siada, z impetem odchyla głowę i lekko uderza nią o zagłówek łóżka.

– Przepraszam! – krzyczy głośno – Przepraszam!

– Łóżko przepraszasz? – pytam się.

– Nie! Głowę przepraszam! – odpowiada.

 

 

19.

 

 

Kosmyk pod opieką babci szaleje w kuchni. Wyciągnął pokrywki od garnków, rozsypał ziarenka słonecznika i knuje kolejne psoty. Do kuchni wchodzi dziadek i babcia mu się głośno zwierza:

– Kosmyk dziś jest niegrzeczny!

– Jesteś niegrzeczny Kosmyku? – pyta się dziadek.

– Nie! Jestem tylko wesoły! – odpowiada Kosmyk.

 

 

20. 

 

 

Wrzaski podczas zmiany pieluszki i ubierania, które miały miejsce  jeszcze kilka miesięcy temu, konfrontuję z dzisiejszą odpowiedzią Kosmyka na moją prośbę, żebyśmy zmienili pieluszkę i ubrali się do wyjścia:

– Nie ma prawy mamo! Serio!

 

 

21. 

 

 

Tatuś do Kosmyka:

– Synku, przytulić cię na dobranoc?

– Nie tato, dzięki!

 

 

22. 

 

 

– Zobacz Kosmyku, jaką atencją pała Flejtuch do tego kocyka…

– Atencja… atencja… – powtarza Kosmyk.

– Nie wiesz, co to atencja? To takie coś, co ty okazujesz swoim brumikom.

– Ale tylko duzym! Mamo! Duzym tylko!

 

 

23. 

 

 

Kosmyk szuka czegoś w szafie.

– Nie znaleźć bluzki ja! – lamentuje.

– Kosmyku, mówi się „nie mogę znaleźć bluzki” – poprawia tata.

– Mamo! Tata tez nie znaleźć bluzki!

 

 

24. 

 

 

– Kosmyku, może drugie śniadanie?

– Nie, mamo, nie jestem głodny. Nawet piernika nie zjem!

 

 

25. 

 

 

– Mamo! Tato! Mam powiedzenia!

– Co Kosmyku mówisz?

– Mam powiedzenia!

– Masz coś do powiedzenia?

– Tak! Mam powiedzenia!

– A co masz do powiedzenia?

– TAM. SOM. DRZWI.

 

 

26. 

 

 

Stresuję się, więc siedzę. A siedząc, słyszę, jak mój syn mówi przez sen:

– Nic nie zumiesz!

Niedawno skończył dwa latka, a już niezrozumiany przez świat.

Jak mamusia!

 

 

27. 

 

 

– Mamo! Mamo! – krzyczy Kosmyk pół do czwartej rano.

– Kosmyku, która godzina? – pytam się cała jeszcze w sennym amoku!

– Najlepsza mamo! Najlepsza!

 

 

28. 

 

 

– Mamo! Mamo!

– Kosmyku, mama jest zła.

– Ojej, mama jest zła?

– Tak, mama jest zła. Włosy nie chcą jej się ułożyć.

– Ojej! To przeciesz straszna katastrofa!

Przynajmniej on mnie rozumie…

 

 

29.

 

 

Kosmyk wypił dziś mleczko i zażądał żelek. Ok, mówię, chodź. Stawiam go na blacie i pytam, gdzie mogą być te nasze żeleczki. Kosmyk otwiera jedną szafkę – nie ma. Drugą szafkę – nie ma. Trzecią szafkę – są!

– O! Tu są te moje małe skurczybyki!

 

 

30. 

 

 

Pod prysznicem:

– Mamo! Podlewaj Kosmyka!

 

 

31. 

 

 

Kosmyk idzie, dzierżąc w dłonie naręcze brumików. Nagle potyka się i brumiki wylatują na podłogę.

– No nie! – wścieka się Kosmyk – Chwili spokoju z wami nie mogę mieć!

 

 

32.

 

 

– Kosmyku, pora już na kąpiel i lulanie.

– Nie mamo, jeszcze śniadam mojom kolacje!

 

 

33. 

 

 

Jedziemy do miasta. Kosmyk zauważa dużo nadjeżdżających z naprzeciwka samochodów:

– Babciu! Ile brumików!

– Masz rację, Kosmyku, ciekawe, gdzie jadą te brumy?- próbuje zagaić rozmowę babcia.

– W drugą stronę babciu, przecież! – odpowiada Smyk.

 

 

34. 

 

 

Babcia na dworze z Kosmykiem:

– Chodź, wytrę ci nos chusteczką, bo zaraz gil wyleci i go zjesz!

– Już zjadłem, babciu!

 

 

35. 

 

 

– Mamo! – krzyczy Kosmyk, pędząc w moje ramiona – Kocham cię chyba!

– Chyba? – pytam się zdziwiona.

– Chyba nie! – odpowiada mój synek.

 

 

36. 

 

 

– Kosmyku, większego bałaganu nie mogłeś zrobić? – pytam, załamana rozrzuconymi po całym pokoju zabawkami…

– Nie, mamo, niestety nie!

 

 

37. 

 

 

Wieczorna refleksja Kosmyka przed snem:

– Mamo! Ja jestem Kosmyk, a ty jesteś ty, wiesz?

 

 

38. 

 

 

– Mamo! Żądam kolacji!

– Mówi się proszę, Kosmyku.

– Mamo! Proszę i żądam kolacji!

 

 

39. 

 

 

Wieczorne czytanie książeczki z tatusiem:

– Tato, jaki to kwiatek?

– Czerwony.

– Dobrze. A to jaki kwiatek?

– Niebieski.

– Dobrze. A tato, jaki to kwiatek?

– Kosmyku, to nie kwiatek, to żyto.

– Tato, głuptasie, to żółty kwiatek!

 

 

40. 

 

 

– Mamo, jak było w poluleku?

– Yyyy… nie mam zielonego pojęcia, Kosmyku [co to jest poluleku – w domyśle].

– A ja, mamo, nie mam czerwonego pojęcia!

 

 

41. 

 

 

Kosmyk je z babcią grejpfruta łyżeczką. Łyżeczka nagle wylatuje z rączek Kosmyka i upada na podłogę.

– Babciu! Podnieś tę łyżeczkę! – rozkazuje Kosmyk.

– Jak to podnieś? Co to znaczy „podnieś”? – oburza się babcia na tak bezczelny rozkaz.

– Babciu, „podnieś” to takie słowo!

 

 

42. 

 

 

– Mamo! Nie chcę myć włosów i nóg!

– Kosma, to masz problem, bo albo myjemy od góry, albo od dołu.

– Nie mamo, ty masz problem, ja nie chcę przecież!

 

 

43. 

 

 

– Gdzie mój puder! – drę się z sypialni – Kosmyku, widziałeś mój puder?

– Chwilę!

– Nie chwilę, tylko proszę sobie przypomnieć, czy widziałeś mój puder?

– Widziałem. Chwilę.

– A co się stało po chwili?

– Zamknąłem kibelek.

 

 

44.

 

 

W Mikołajkach:

– Mamo, fajne to miasto, ale domy wszystko zasłaniają!

 

 

45. 

 

 

Kosmyk skacze wokół taty i nagle wpada na niego i nogą przygniata mu…

– Ała! Moje jaja! – drze się ojciec.

– E tam, tato, mały kłopot. – odpowiada synek.

 

 

46. 

 

 

– Mamo! Daj mi banana!

– Kosmyku drogi, zjadłeś już kolację, wypiłeś mleczko, zażyczyłeś sobie jeszcze jogurcik, później winogrona, teraz banana, co jeszcze zrobisz, żeby odwlec moment kąpieli i pójścia spać?

– Babcia jeszcze obierze mi kiwi!

 

 

47. 

 

 

– Kosmyku, mieszkasz tutaj sam, masz

jakichś swoich przyjaciół? – spytała się pani, co przyjechała na odpoczynek.

– Mam! Najlepszych przyjaciół! Mamę i tatę!

 

 

48.

 

 

– Pohamuj swe emocje, synku! – powiedziałam do Kosmyka usiłującego zadźgać kolegę kijem.

– Nie pohamuję, mamo! – odpowiedział Kosmyk. – pokopię tego chłopczyka!

– Powściągnij się, synu, bo kolega jest starszy i zrobi ci z tyłka jesień średniowiecza, zobaczysz!

– No dobra. Powściągnę. Nie lubię jesieni!

 

49.

 

– Kosmyku albo jesz kolację, albo wrzucam cię do wanny! Wybieraj!

– Nie, mamo, sama se wybielaj. Albo będę niegrzeczny, albo pójdę na dwór i będę płakał!

 

50.

 

 

– Nie jestem brumem! – stwierdza zdumiony Kosmyk – Nie mam przecież kół!

 

51. 

 

 

– Kosmyku, co powiesz na drzemkę?

– Kagetorycznie odmawiam!

 

52. 

 

Tata ] bawi się z Kosmykiem w pokoju obok. Nagle słyszę:

– Tato! Zwaliłem konia! Zwaliłem konia!

– No, Kosmyku, zwalisz jeszcze jednego?

– Tak! Pewnie.

I proszę mi powiedzieć, jak ja mam w spokoju pracować? No jak? Jeśli oni od czterdziestu minut zwalają te plastikowe koniki ze stołu?

 

53. 

 

Wysypał piasek z doniczki na łóżko, polał to wodą, dokładnie przyklepał. Potem rozsypał po pokoju klocki i podarł cały papier toaletowy na małe kawałeczki.

Dopiero wieńczący dzieło, pełen zadowolenia okrzyk:

– No! To matka się wkurzy!

 

54. 

 

– Kosmyku, smakują ci lody?

– Nie mam czasu na dyskusje! Spożywam!

 

55.

 

– Mamo! Dziś był taki upalny dzień, wiesz?

– Wiem.

– Było dziś bardzo upalnie.

– Tak.

– To był taki upalny dzień!

– Yhy.

– Prawda?

– Tak.

– I dalej jest upalnie, wiesz?

– Nie, już nie.

– Jest upalnie!

– Nie jest już!

– Mamo, nie kłóć się ze mną. Zakańczam tom dyskusjem!

 

56.

 

Dziecko skrada się cicho, kieruje się w stronę furtki w zamiarze ucieczki. W ostatniej chwili zagradzam mu drogę.

– Mamo, jesteś taka wariatka! – śmieje się synek.

Tak. To ja.

 

57.

 

– Mamo! Z tego kocyka!

– Co z kocyka?

– No z tego kocyka!

– Ale co z tego kocyka?

– Z tego kocyka, mamo!

– Ale ja nie wiem, o co ci chodzi, dziecko!

– Z tego wynika, że nie jesteś mądra! Jesteś tylko dobra!

 

58.

 

– Kosmyku, już jest bardzo późno, idziemy się kąpać i spać!

– Mamo! Ty naprawdę jesteś niesforna!

 

59. 

 

Wieczór, głaszczę Kosmyka do snu. Nagle mój syn otwiera oczy i mówi:

– Mamo! Słuchaj mnie uważnie!

– Słucham cię synku – odpowiadam i zdumiona powagą sytuacji czekam, co takiego ważnego chce mi dziecko przekazać.

– Jest sprawa, mamo! Przygotuj mi mleko!

Zdumiona odpowiedzialnością, jaka na mnie spoczęła, zapewniam, że mleko przygotuję, podnoszę się i kieruję w stronę drzwi. Chwytam już za klamkę, gdy syn zakrzykuje za mną:

– Mamo, ale musisz się postarać! Zrób je porządnie!

 

60.

 

– Mamo będziesz dzisiaj zła?

– Nie wiem, czemu pytasz?

– Bo bądź dzisiaj zła. Bardzo zła.

– Jeśli zrzucisz całą pościel z łóżka na podłogę, to będę zła!

– I będziesz krzyczeć?

– Nie, nie będę, będzie mu smutno, że chcesz mi zabrudzić poduszki, które ostatnio wietrzyłam i prałam.

– A jak to wszystko poleję wodą to będziesz zła?

– Kosmyku, czy ty chcesz mnie specjalnie rozzłościć?

– Tak!

– Czemu?

– Bo ty tak machasz rękami jak jesteś zła! To takie zabawne! Jak stary ptak tak machasz!

– ….

– Mamo?

– …

– Mamo!

– Co?

– Dlaczego jesteś zła?

 

61.

 

O poniższej sytuacji przypomniała mi czytelniczka która odwiedziła nas z rodziną w sierpniu. Podczas śniadania, jej tata nie mógł napatrzeć się na Kosmyka, który pałaszował naleśnika czy inny twarożek. Tata czytelniczki tak się zapatrzył w mojego synka, aż wreszcie Kosmyk poczuł się obserwowany, podniósł głowę, zmierzył tatę czytelniczki poważnym wzrokiem i powiedział:

– Co się tak patrzysz, głuptasku? Jedz swoje śniadanie!

 

62. 

 

Wędrujemy z Kosmykiem po lesie, ale naraz Kosmyk staje, mówi, że nie ma już sił iść i prosi, żeby wziąć go na rączki. Jesteśmy niedaleko domu, więc mówię:

– Kochany, a na pewno nie dojdziesz do domu na nóżkach? To zaraz już za zakrętem…

– Nie! Na pewno! Na rączkach muszę! Jestem zmęczony!

– Ojej… Skoro jesteś taki zmęczony, to w takim razie wezmę cię na rączki, zaniosę do domu i szybko położę spać!

– SPAĆ? O ty sprytna mamo… nie chcę już twoich rękawic!

 

63. 

 

Kosmyk nie chce jeść kolacji i babcia stara się pomóc, dokarmiając wnuczka co chwilę prawie jak niemowlaka. Zaczynam protestować, bo Kosmyk doskonale potrafi jeść sam i dokarmianie uważam za niepotrzebne rozleniwienie dziecka. Kosmyk, po moich protestach, zaczyna uważanie przypatrywać się talerzowi i nagle mówi:

– Idź już, mamo, idź. Ja zjem wszystko, ale idź!

Po kolejnej gorącej prośbie, żebym już poszła, decyduję spełnić życzenie syna i powoli kieruję się ku łazience. Idąc, słyszę:

– No babciu, poszła już sobie, teraz możesz mnie karmić!

 

***

 

Szorty skończyły się w listopadzie 2014 roku – wiązało się to ze zmianą szablonu bloga i brakiem pomysłu na dalszą ich formę. Coraz częściej krótkie rozmowy z synem zaczęły pojawiać się na moim prywatnym profilu [obserwujcie: tutaj] lub na profilu facebokowym Matki [tutaj]. Coraz częściej też stawały się na tyle wysublimowane, że aż prosiły o szerszy opis [„Jak się zrobić na bóstwo przy dziecku” lub „Rodzicielstwo bliskości, psia mać„.]. Kwestia tego, czy wrócić do nich w dawnej formie, czy zostawić tak, jak jest, pozostaje do rozważenia 🙂

 

 

Szorty # , , ,
Podziel sie:     / / /
  • natalia

    ile mial miesiecy jak zaczal mowic?

    • http://matkatylkojedna.pl/ Joanna Jaskółka

      Chyba miał niecałe półtora roku, jak powiedział pierwsze zdanie „Mama nie ce tutaj”. Ale mogę się mylić, bo pamięci do dat nie mam, dlatego zaczęłam spisywać wszystkie dialogi w drugim roku 🙂

      • natalia

        wow 😀

  • Julia Orzech

    Też mam taki zeszycik, ale niestety za późno się za to zabrałam i zapisuję od 4 roku życia Tymka (teraz ma 5). Szkoda! Nieświadomo niczego zabrałam się do lektury szortów przy poranej kawie i mało nie poniosłam śmierci poprzez zakrztuszenie 🙂 Mam nadzieję, że wrócisz do ich publikowania 🙂
    PS Dziś rano: Mamo, a co to jest taki orzeł z krzakami na głowie i tyle nóg ma.. yyyyyyyy. Nie mam pojęcia synu. No mama skup się. Narysuję ci… Po obejrzeniu rysunku mam jeszcze większy mętlik w głowie więc pytam. A o czym rozmawialiście z panią w przedszkolu jak wam tego orła pokazała? O Polsce… Tymek, może to godło? Taaaaaak!!! No o to właśnie chodziło..

  • Beata Wiktoria

    Myślę, że warto mieć takie facecje w jednym miejscu a dłuższe historyjki mogą stanowić osobne wpisy. W każdym razie ucieszę się, gdy szorty znowu będą noszone.

  • Krystyna Bieniawska-Dąbek

    Te teksty Wnuka mojego zasługują na Nobla w dziedzinie literatura 🙂 Pozdrawiam! KBD

  • http://againamerica.com AgaInAmerica.com

    Uśmiałam się 😀

Instagram
Facebook
Archiwa