Matka Tylko Jedna

kredki


05/09/16 Mama # , , , , , , , ,

Kto jeszcze lubi początek roku szkolnego tak bardzo jak ja?

Kto jeszcze lubi początek roku szkolnego tak bardzo jak ja?

Nigdy nie lubiłam końca szkoły i nawet końca roku akademickiego. Kojarzyło mi się to zawsze z harówką ponad siły, bo nawet jeśli uczyłam się solidnie i byłam przygotowana, moje ciało ogarniał stres i zarywałam noce, kartkując notatki i robiąc wszystko, żeby przestać kartkować notatki. Kiedy nie byłam przygotowana – miałam odwrotnie. Byłam pogodzona z losem, ale kilka godzin przed egzaminem ogarniał mnie szał „A może jeszcze zdążę” i to było jeszcze gorsze, bo potem już przed profesorem te kartki, które widziałam przed chwilą, kołowały mi przed oczami i tylko mieszały w głowie. Koniec szkoły to była mordęga. Ale początki lubiłam. A teraz, kiedy jestem matką, mam jeszcze jeden powód, żeby lubić początek roku szkolnego.

 

 

Czytaj więcej

komentarzy: 42

12/08/15 Gadżety , Mama # , , , ,

Życie w pudełku po kredkach

Życie w pudełku po kredkach

Nie wiem, czy budzą mnie ptaki, budzik Chłopa, wrzask Kosmyka, czy uporczywe ciamkanie w ramię Adasia. W półśnie wszystko zlewa się w jedno. Otumaniona obracam się na na bok i karmię młodszego synka, którego głód zmusił do pierwszego lekkiego obrotu na boczek. Słyszę, jak Chłop uspokaja Kosmę i radzi mu, żeby położył się obok mamy. Po chwili czuję ciepłe nogi synka pod kołdrą i otoczona synami jestem w stanie tylko głośniej szepnąć:

 

– Pamiętaj o kanapkach. Masz w lodówce!

 

– Tak, wiem. Na razie – odpowiada Chłop i wychodzi do pracy. Zasypiam. Za dwie godziny Adaś znów będzie głodny, a ja wstanę, bo zacznie się kolejny dzień.

 

Czytaj więcej

komentarzy: 15

17/07/13 Mama # , , , , , , , , , ,

O tym, jak matka chciała być dzieckiem…

O tym, jak matka chciała być dzieckiem…

Na pewno jesteście ciekawi, co z naszym wózkiem i tu muszę chłopa pochwalić – wziął, zaczarował, zdobył skądinąd i… naprawił. Wózek jeździ! Chłop ostatnio mnie zadziwia [pewnie po tym tekście KLIK chce się zrehabilitować] i stara się w każdej sytuacji stanąć na wysokości zadania…

Dziękuję za wszystkie maile z propozycją oddania mi swoich wózków – i tak bym nie przyjęła, bo uważam, że skoro Kosmyk ma rowerek, rower z siodełkiem, trampolinę i od groma różnych fantów, to przyjmowanie wózka od kogoś byłoby przesadą – dalibyśmy sobie radę, a ja bym tylko trochę jojczyła jak to mi źle i strasznie ;).

Ale jeśli nie wiecie, co zrobić ze starym wózkiem – rozejrzyjcie się wkoło – może widzicie jakąś kobietę w ciąży, może dałoby radę oddać do sierocińca albo domu samotnej matki? Jestem pewna, że zawsze ktoś chętnie przyjmie taki prezent!

A na wieczór historyjka o matce, co się dzieckiem poczuła i kolejna pochwała chłopa, który ogarnął sytuację jak prawdziwy ojciec rodziny! A zaczęło się niewinnie… od kolorowanki.

– Kosmyku chodź pokolorujemy malowankę, no chodź…

– Yhyyyy – usłyszałam w odpowiedzi, ale przynajmniej podszedł do mnie i zajrzał mi przez ramię. A właśnie brałam do ręki jedną ze stu trzydziestu dwóch kredek, które całe przedpołudnie dzielnie temperowałam, przeklinając dzień, w którym stwierdziłam, że dziecku kredek nigdy za dużo.

No ale malujemy. Ja koloruję fokę, Kosmyk wszystko. Wszystko!

– Kosmyku, koloruj klauna, daj mamusi fokę skończyć!
Foka mi wyszła, nie powiem. Tylko jeszcze muchę muszę pokolorować – niech będzie niebieska!
– Kosmyku podaj mamusi niebieską kredkę! Nie! Mamusia nie chce, żebyś jadł…
No cóż, niebieska kredka zjedzona, muchę pokoloruję na różowo. Dobrze, że zdążyłam zrobić niebieskie akcenty piłeczkom. O, gotowe!
– Nie! Nieeeee! Dlaczego zamazałeś mamie fokę? Jak mama ma teraz kolorować resztę? Maluj swojego klauna! I oddaj mi zieloną kredkę! Weź se tę, czerwoną!
Teraz podest. Musi być ładny. Będzie dominowała żółć i czerwień…
– Kosmyku, mamusia może czerwoną kredkę? Nie? Proszę. Ładnie proszę. Daj mamusi czerwoną kredkę. NO DAJ. Masz tę zieloną! Nie chcesz? No nie płacz, maluj klauna! Nie fokę! Foka jest mamusi! No już, maluj!
Hm… piękny podest, sama bym na nim stanęła, dziękując za Nobla w kategorii „najlepiej pomalowana kolorowanka dla dzieci”. Cudny! Muszę jeszcze skończyć piłeczki.
– Kosmyku, zobacz! Koko za oknem!
I ciach, mam różową kredkę, hehe, raz, dwa i już! Różowe akcenty są! Teraz muszę tylko znaleźć zieloną. Gdzie jest zielona? Kosmyku, gdzie jest zielona kredka? Nie ma jej za drzwiami. No co ty, każesz mi wyjść? Mi? Ja tak ładnie z tobą maluję… Nie rysuj tutaj, nie rysuj! Nie po podeście pięknym proszę! Koko za oknem! Koko za oknem! A ty mały, ty wycwaniłeś się i nabrać się nie dajesz. Podaj mamie kredkę, co ją w ręku trzymasz… No podaj, proszę… No daj! Nie bij mamy kredką! Nie, nie! Nie rysuj po piłeczce! Daaaaaaamiaaaaaaaaan! On mi nie daje rysować! ŁEEEE…. ŁEEEE…!
Po szybkiej interwencji chłopa kolorowanka została nam odebrana. Kosmyk dostał na uspokojenie biszkopta, ja czekoladkę. Chłop wygłosił reprymendę i pogadankę na temat grzecznej zabawy oraz podzielił kredki na moje i Kosmyka. No cóż, nic nie poradzę na to, że niektóre zabawy uwalniają ze mnie dziecko, o wiele mniej rozgarnięte od własnego synka…

Jaka zabawa  sprawia, że znów czujecie się jak niesforne dziecko?

komentarzy: 25
Patronuję:
Patronuję:
Facebook
Instagram
Archiwa
Styczeń 2017
P W Ś C P S N
« Gru    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031