Matka Tylko Jedna

lunchbox


05/09/16 Mama # , , , , , , , ,

Kto jeszcze lubi początek roku szkolnego tak bardzo jak ja?

Kto jeszcze lubi początek roku szkolnego tak bardzo jak ja?

Nigdy nie lubiłam końca szkoły i nawet końca roku akademickiego. Kojarzyło mi się to zawsze z harówką ponad siły, bo nawet jeśli uczyłam się solidnie i byłam przygotowana, moje ciało ogarniał stres i zarywałam noce, kartkując notatki i robiąc wszystko, żeby przestać kartkować notatki. Kiedy nie byłam przygotowana – miałam odwrotnie. Byłam pogodzona z losem, ale kilka godzin przed egzaminem ogarniał mnie szał „A może jeszcze zdążę” i to było jeszcze gorsze, bo potem już przed profesorem te kartki, które widziałam przed chwilą, kołowały mi przed oczami i tylko mieszały w głowie. Koniec szkoły to była mordęga. Ale początki lubiłam. A teraz, kiedy jestem matką, mam jeszcze jeden powód, żeby lubić początek roku szkolnego.

 

 

Czytaj więcej

komentarzy: 42

12/03/14 Mama # , , , , , , ,

Jakie bzykanie, takie śniadanie

Jakie bzykanie, takie śniadanie


 

Kiedy jakiś żołnierz w jednostce rozpakowuje swoje śniadanie, każdy zagląda mu przez ramię i komentuje: jakie śniadanie, takie bzykanie!. Odpowiednio przy tym albo poklepują delikwenta po ramieniu z uznaniem, albo ze współczuciem. No cóż. Mój chłop ostatnio budzi uznanie, ale odpowiadając na te wszystkie pytanie, typu „chce ci się robić mu rano kanapki?”, jednocześnie spowoduję, że podziw dla chłopa w jednostce momentalnie spadnie. Kurtyna spadnie, właściwie. Za chwilę.

Na początek może wyjaśnię tym, co nie pamiętają lub nie wiedzą – codziennie robię chłopu memu kanapki do pracy, ponieważ coś takiego jak przerwa na lunch może i istnieje, jednak jest za krótka, żeby w jej czasie dobiec do pierwszego lepszego sklepiku lub barku. Jesteśmy na Mazurach – odległości są tu spore 🙂 Robię więc chłopu kanapki, ale ich wygląd wcale nie jest związany z tym, jaką wcześniej mieliśmy noc [zdziwiona byłam w sumie takim porównaniem na początku!]. A związany nie jest z jednego prostego powodu: kanapki dla chłopa robię wieczorem przed pójściem spać. Robię je więc trochę na wyrost, po ich wyglądzie można jedynie wnioskować, czego się spodziewałam po chłopie, a nie jak on sobie poradził 😉

Jestem zbyt leniwa, żeby zrywać się rano i z zaspanymi oczami próbować nie odciąć sobie ręki, krojąc chleb. Robię to więc wieczorem, korzystając szczodrze z metody taśmowej, dzięki czemu często poratuję też kanapkami dziadka, a jak się rozpędzę, to i narobię na kolację zapas. Kanapki chowam potem do lodówki, z której rano zainteresowani wyciągają swoje porcje, a ja w tym czasie słodko drzemię i w nosie mam poranne wstawanie. Uwierzcie mi, kanapkom przez noc nic się nie stanie!

Tak mniej więcej wygląda deska do produkcji taśmowej.

Proste? Proste. Na pewno tańsze niż wycieczki do baru. Zdecydowanie zdrowsze. Mam tylko jeden problem – opakowanie kanapek. Do tej pory używałam folii aluminiowej, ale serce me płacze, kiedy myślę, ile śmieci przez to produkuję. Zaczynam się więc rozglądać za jakimiś lunchboxami. Ładnymi, poręcznymi – do których mogłabym włożyć kanapki i ewentualnie coś jeszcze, bo czasami wciskam chłopu na śniadanie kawałek ciasta czy sałatkę.

Do tej pory zainteresowały mnie dwa. Całkiem fajne i pojemne.

Ten wyżej, Monbento, można kupić TUTAJ. Ten niżej, ze Sklepu Holenderskiego, TUTAJ. Szczerze mówiąc, bardziej podoba mi się ten niżej [wszyscy mi ten sklep polecali!], ale Monbento ma o wiele lepszy opis i jest dostępny od ręki. Czyli jeszcze pomyślę. Ale niedługo, bo używanie folii autentycznie mnie boli. A torebki wielorazowe nie zdają rezultatu, bo chłop rwie je na potęgę i na jedno zanieczyszczenie wychodzi. 

sklep holenderski

A teraz możecie mi pisać, czemu jeszcze nie zaczęłyście robić chłopom kanapek do pracy 🙂

komentarzy: 60
Patronuję:
Patronuję:
Facebook
Instagram
Archiwa
Styczeń 2017
P W Ś C P S N
« Gru    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031