Posts tagged macierzynstwo

Najlepsza rada rodzicielska, jaką usłyszałam i która sprawdza się w większości przypadków

 

Ostatnio wpadł mi w oko status jakiejś mamy, która opisywała wrzaski swojego dziecka podczas mycia głowy. Jako że mam za sobą wiele wrzasków mojego dziecka i sporo na sumieniu w tej kwestii, status te przeczytałam z drżeniem serca. Bardzo współczułam… dziecku, które zapewne przeżywało traumatyczne chwile, gdy jego oczy i buzię zalewała woda. Mój syn wrzeszczał tak samo, a ja, nieświadoma, z czym te wrzaski są związane, konsekwentnie myłam na siłę dziecku głowę lub pozwalałam, by tata dziecka  robił to za mnie.

 

Więcej …

No dalej kobieto, zostań matką!

Ona pojechała do Paryża zamiast zrobić sobie dziecko. Wyremontowała dom, zamiast zrobić sobie drugie. Ja nie pojechałam nigdzie, bo zrobiłam sobie dziecko i nie skończyłam remontu, bo zrobiłam sobie drugie. Każda z nas wybrała i każda wybrała źle. Że ja źle, to wiadomo, elaboraty mi o tym pisały czytelniczki, gdy opublikowałam tekst o samotności. Ze ona źle – dowiedziałam się dziś.
Więcej …

Różnice między pierwszą ciążą a drugą

 

 

Jeśli miałabym porównać pierwszą ciążę do drugiej, musiałabym zestawić obok siebie jajko i krowę. Nic nie pasuje, oprócz tego, że krowa może zgnieść jajko. I tak właśnie druga ciąża przygniotła pierwszą, a do tego w ogóle po sobie nie posprzątała… Kto by pomyślał, że dwie ciąże mogą się tak różnić… a jednak 🙂 Poniżej kilka spostrzeżeń:

 

 

 

 

Więcej …

Kilka słów o moim macierzyństwie

Ostatnio na blogach grzmi od samoistnych określeń dookreśleń  i manifestów rodzicielskich. Zwróciła mi na to uwagę Kamila z Archiwum Chaosu, a jak już zwróciła, to zaczęłam myśleć, a potem zajrzałam do swoich notatek i postanowiłam zrobić małe podsumowanie. Oczyszczenie niemalże. A przy okazji odpowiem na większość pytań, jakie w mailach zadają mi bezdzietni czytelnicy [tak, sporo mam takich].


Jestem złą matką.
Zabieram dziecku czekoladę albo kłamię, że się skończyła. Mówię, że nie będziemy myć dzisiaj włosów, a potem niechcący zamaczam mu wodą z prysznica tył głowy. Przekonuję, że nie wlałam ani kropelki znienawidzonego syropku na kaszel do mleka. Obiecuję, że jutro pojedziemy na plac zabaw, licząc, że zapomni. Czasem nie wstaję w nocy, jak płacze, jeszcze częściej jestem znudzona dwugodzinną zabawą w piaskownicy.

Jestem dobrą matką.
Zabraną lub ukrytą czekoladę zjadam po kryjomu, żeby przypadkiem nie trafiła w ręce synka i nie zepsuła mu zębów, oczy, brzucha i cery. A jeśli chodzi o resztę… jakieś wytłumaczenie zawsze się znajdzie 🙂

Jestem najwspanialszą matką.
Kocham moje dziecko, a ono, podejrzewam, kocha mnie.

Dlaczego nie mogę być matką?
O TUTAJ.

Od kiedy jestem matką, zrobiłam porządek ze swoimi znajomymi, dzięki czemu moje macierzyństwo jest spokojne i praktycznie bezstresowe.
Wcale nie tęsknię za 90 procentami ludzi, którzy pewnych rzeczy nie chcieli lub nie mogli pojąć.

Jestem bardziej zorganizowana od kiedy mam dziecko.
I pewnie dlatego ciągle nie mam na nic czasu. Ale przynajmniej wiem, dlaczego.

Jak to jest być matką?
O TUTAJ.

Kiedy ktoś mi mówi: a kiedy drugie? A przy okazji mruga do mnie porozumiewawczo okiem…
Pytam się, czy ta osoba chciałaby się przespać z moich chłopem nie tyle pierwszy, co drugi raz. I też porozumiewawczo mrugam okiem. A mimochodem chwalę się, jak doskonale władam siekierą.

A tak na serio – jeszcze nikt mi nie zadał tego pytania. Jednak nie jestem z tych głupiutkich istot, które piszą „dziwne, mnie to nigdy nie spotkało, trochę chyba wyolbrzymiasz” i rozumiem, że takie pytania padają. Już od dawna mam przygotowane kilka pomocniczych odpowiedzi na ewentualną konwersację. Między innymi: „zajmij się swoją pochwą” albo „rozumiem, że nie możesz się doczekać na dofinansowywanie przez 18 lat mojego drugiego dziecka, bo mi ledwo starcza na utrzymanie pierwszego?”. I kropka.

Nie znoszę, kiedy…
Proszę, żeby nie częstować czymś mojego dziecka, a prośba ta jest zazwyczaj ignorowana, niesłyszana albo zwyczajnie wyśmiewana. I to jest jedyna rzecz, która zmienia mnie w walczącego o swoje potwora.

Tak, danonki to kupa w pudełku, a za czekoladę lub ciastko przed obiadem postanowiłam karać. Tylko jeszcze nie wiem, jak.

Bezdzietni…
Ludzie, którzy myślą, że po 12 godzinach w pracy są zmęczeni.

Bezdzietni, którzy nie chcą mieć nigdy dziecka.
Ludzie, którzy mają problem, bo większość ma z nimi problem.

Bezdzietni, którzy chcą mieć dziecko, ale im nie wychodzi…
Nigdy nie wiem, jak się w takiej sytuacji zachować.

Od kiedy jestem matką, niemal trzykrotnie wzrosła moja inteligencja.
Czasem jest tak wysoko, że za cholerę nie mogę jej dosięgnąć.

Ale poważnie – w rok nauczyłam się podstaw żywienia, pielęgnacji, animacji, reanimacji i ubioru dziecka [rampersy!], przyswajając przy okazji multum dodatkowych informacji o toksoplazmozie, szczepionkach, uczuleniach, rodzajach pieluszek, składzie chusteczek nawilżających, rodzajach środków do prania, mycia. Jestem dodatkowo dokształcona w kwestiach prawniczych, oświatowych, kulturalnych, księgowych i ekologicznych. Nauczyłam się też kilku słów po chińsku [Ni chao, Kai Lan].

Jutro mogę bronić z tego magisterkę. I właśnie dlatego:

Chciałabym być drugi raz matką. 
Szkoda zmarnować tyle rzetelnej wiedzy na jedno dziecko.

Od kiedy jestem matką, mam wrażenie, że trochę jednak zgłupiałam.
Nie ogarniam jakie walking dead piło true blood i zagrało o tron. Nie ogarniam no. Już nie mówiąc o czytaniu wszystkich tych książek, których tytuły sobie zapisywałam w zeszycie „do przeczytania”. No ale cóż. Całe życie mam na to 🙂

Nie zamierzam poświęcić swojego życia dla dziecka. 
Tak myślałam jeszcze w ciąży. A potem dwulatek zaśmiał mi się w twarz. Niemniej:

Denerwują mnie matki-polki…
które oprócz dziecka nie znajdują innych tematów do rozmowy. Czasem chodzę wściekła też na siebie.

Bycie matką to jedno z najpiękniejszych doświadczeń mojego życia.
Ale, na szczęście, nie jedyne.

Cały przekrój tekstów o rodzicielstwie: 1, 2, 3, 4, 5.

Zdjęcie: STĄD.

Pytania możecie zadawać mi również TUTAJ.

A jeśli podobał ci się tekst, nie bądź żyła, udostępnij albo daj lajka. Będzie mi miło 🙂

Dlaczego matka płacze?

Jutro miną dwa lata mojego świadomego macierzyństwa i te dwa lata wiele mnie nauczyły. Przede wszystkim tego, że warto mieć pod ręką paczkę chusteczek i odpowiedni podkład. Pierwsze wcale nie po to, żeby obetrzeć dziecku buzię, a drugie nie po to, żeby prześlicznie wyglądać. Te dwie rzeczy mam zawsze przy sobie, żeby nie wyszło na jaw, że ciągle płaczę. A płakać zdarzało mi się kilka razy i z różnych powodów:

1. Pierwszy raz, kiedy o pierwszej w nocy zachciało mi się kurczaka z KFC.

2. Gdy chłop wytrzasnął mi tego kurczaka, popłakałam się, że będę jeszcze bardziej gruba.

3. Bo Kosmyk się uśmiechnął.

4. Potem znów się uśmiechnął.

5. Raz popłakałam się, bo pierdnął na mokro, ale to była nowa bluzka, a on był bez pieluszki.

6. Ponieważ bardzo chciałam wyjść z domu.

7. Ponieważ wyszłam z domu.

8. Gdy zobaczyłam na jakimś blogu recenzję „Chłopiec w pasiastej piżamie”. Dlaczego? KLIK.

9. Na „Shreku”. Dwa razy.

10. Bo chłop powiedział, że… w zasadzie nie pamiętam, co powiedział, ale płakałam wtedy jak histeryczka.

11. Kiedy wstałam rano i okazało się, że jest trzecia w nocy.

12. Podczas robienia sobie kawy i myślenia, co będzie, kiedy syn mnie kiedyś opuści.

13. Gdy słyszę piosenkę na Baby TV, która zaczyna się od słów „Mamo, czy wiesz, że kocham cię…”

14. Kiedy zobaczyłam w „Rozmowach w toku” nastolatkę opowiadającą o tym, jak bardzo kocha swoje dziecko.

15. Bo moja matka zrobiła pranie i nie spytała się, czy chcę dorzucić do pralki swoje rzeczy.

16. Bo Anna Mucha wyszła z porodówki na obcasach. Po cesarskim.

17. Kiedy oglądałam „Prawo Agaty”. Zawsze na końcówce.

18. Podczas czytania artykułu o tej dziewczynie, co gra w „Pierwszej miłości”, ma bliźniaki i zostawił ją chłop dla Agnieszki Włodarczyk.

19. Kiedy Mama Makowa poprosiła o głosy na mój blog. [KLIK]

20. Bo świeciło słońce, a Kosmyk spał.

21. Kiedy okazało się, że nikt nie domyślił się i nie sprzątnął kuwety kotów.

22. Kilka razy, bo skończyła się czekolada.

23. Kiedy moja babcia powiedziała, że jestem złą matką, bo poszłam siku.

24. Kiedy doszłam do wniosku, że jestem złą matką.

25. Podczas czytania Kosmykowi książeczki o kotku, który szukał swojego domu.

26. O drugiej w nocy, gdy chłop mi zabrał kołdrę.

27. Bo Kosmyk tak ładnie zaśpiewał „Kolorowe kredki”.

28. Kiedy chłop w ostatniej chwili odsunął Kosmyka od gorącego piekarnika.

29. Gdy przyszła pierwsza wypłata chłopa po trzymiesięcznym bezrobociu.

30. Całkowicie bez powodu.

31. Bo zrobiłam kolaż na samej górze.

Chcecie więcej, ale po angielsku? Klikajcie TUTAJ. I piszcie mi swoje powody rodzicielskiej histerii!