Posts tagged matka gotuje

Seksi grzanki

Prosiliście, prosiliście i wyprosiliście. Tylko dziś! Tylko u mnie! Jedyny i wyjątkowy, nie całkiem oryginalny, ale z pewnością autorski przepis na Grzanki Chłopa! Po ich zjedzeniu sutki stają na baczność, pindole kręcą młynki*, a kibel nie będzie już taki, jak kiedyś…

Więcej …

Pyszne śniadanko!

 

Powinnam zacząć ten tekst od słów: w listach pytacie się mnie o pomysły na śniadanko dla dziecka. Ale nie zacznę, bo to ja Was się często pytam o rady i na swojej stronie na Facebooku kiedyś [dawno, dawno temu] pytałam się Was właśnie o propozycje ciekawych śniadań.
 

Więcej …

Co przyrządzić z jarzębiny?

przetwory

Jeśli myśleliście, że z jarzębiny można zrobić tylko korale, to koniecznie sprawdźcie, jak bardzo się myliliście… Przepisy dodaję na prośbę czytelniczki, Mifufu, i dodaję bardzo szybko, ponieważ właśnie w tej chwili wyłączyli nam prąd. Laptop podziała mi jakieś pół godziny.

Niestety, nie udało mi się zrobić swoich przetworów, ponieważ dziady bobry obgryzły wszystkie nasze drzewka, a zamieszanie z prądem zablokowało moją wycieczkę w poszukiwaniu owoców. Zapewniam jednak, że mam w zapasie jeszcze kilka ciekawych przepisów i jak tylko dorwę jakiś jarząb, zbiorę trochę owoców i przyrządzę coś, z czym natychmiast się z Wami podzielę.
Panuje przekonanie, że owoce jarzębiny są wyłącznie pożywieniem ptaków, niewiele osób wie, że stanowią też pokarm saren i borsuków, a jeszcze mniej zdaje sobie sprawę, że lekko zblanszowane lub przemrożone są doskonałym materiałem na wódkę [jarzębiak], pyszne nalewki, musy, dżemy i konfitury.
Na dwa ostatnie podam wam za chwilę dwa szybkie przepisy. Pamiętajcie tylko o blanszowaniu owoców albo lepiej – przemrożeniu [co dodatkowo zmniejsza cierpkość owoców]. Ja zawsze zbieram owoce we wrześniu, wkładam do zamrażarki, zajmując się innymi przetworami, i odmrażam dopiero w październiku, kiedy mam więcej czasu i mogę całą uwagę poświęcić jarzębinie. No i jeszcze również rozmrożonej aronii. I czarnemu bzowi. W sumie w październiku cała jestem w przetworach…
Ale wracając do jarzębiny… [oba przepisy z zeszytu Matki matki tylko jednej]
Dżem jarzębinowo-jabłkowy
1 kilogram oczyszczonych z szypułek owoców jarzębiny [przelanych wcześniej gorącą wodą] zalej 1/2 szklanki wody i podgrzewaj na małym ogniu. Gdy owoce zaczną pękać, dosyp pół kilograma cukru, a kiedy ten się rozpuści, dodaj pół kilograma obranych i pokrojonych jabłek. Potem smaż, dopóki owoce całkiem się nie rozpadną. Wtedy gorącą masę włóż do wyparzonych albo wypieczonych w piekarniku słoików. Dla pewności, po zakręceniu, możesz odstawić do góry dnem aż do wystygnięcia.
Dżem idealny do naleśników, serów kozich i krowich, placuszków oraz zwyczajnie – na bułę z masłem.
Konfitura z jarzębiny
Z 0,6 l wody i 1,7 kg cukru przygotuj syrop, a gdy ten już się zagotuje, włóż do niego zanurzone wcześniej na 10-15 minut we wrzątku oczyszczone z szypułek owoce [proporcje syropu starczą na 2 kg owoców]. Wszystko to podgrzewaj na małym ogniu – uważaj, żeby nie zaczęło ci się to gotować! Co jakiś czas potrząsaj garnkiem i zbieraj wytwarzającą się pianę. Zacznij gotować masę dopiero wtedy, gdy owoce się sklarują i na powierzchni przestanie wytwarzać się piana. Potem odstaw na dwanaście godzin. Po tym czasie ponownie zagotuj i przełóż do wyparzonych lub wypieczonych słoików.
Krótko prosto. Niestety nie poratuję informacjami czasowymi, czyli nie powiem, ile kolejne etapy zajmują czasu, jak już mówiłam, nie mam na razie owoców jarzębiny, a nie pamiętam, ile czasu nam to zajęło w zeszłym roku. Jeśli macie ochotę zaryzykować, że znajdę wreszcie upragnione owoce i poczekać do października, zbierajcie jarzębinę i ładujcie do zamrażarki!
Zapewniam, a są i tacy, co potwierdzą, że wyroby z jarzębiną są prostu przepyszne i tak rzadkie, że jeśli ich sami nie zrobicie, marna szansa, że dane wam będzie ich spróbować…
A może kiedyś wam się udało? Znacie jeszcze jakieś przepisy z jarzębiną?
Autorem zdjęcia jest Daniel Kruczyński

Nalewka z czarnej porzeczki

nalewka

Kosmyk, oprócz tego że regularnie niszczy moje książki, brudzi ubrania oraz tego, że doprowadził nasze koty do stanu wymagającego szybkiej interwencji jakiegoś psychologa zwierzęcego, odkrył ostatnio nowy sposób na dobicie rodziców i dziadków. Dziwię się, że wpadł na to tak późno, w końcu każde dziecko wie, że najfajniejszą zabawą jest urywanie z krzaków czarnych porzeczek wszystkich owoców i wyrzucanie ich przez płot do sąsiadki… Wiedzieliśmy, że musieliśmy jakoś zapobiec dewastacji krzaków…

Poza tym nie chcieliśmy, żeby sąsiadka pławiła się w naszych owocach. Pewnie nawet ich nie zauważyła, ale chyba tylko dlatego, że nasza reakcja była dość szybka i skuteczna – smorodinówka!
Czyli nalewka z owoców czarnych porzeczek. Nazwa pochodzi z kresów wschodnich, gdzie czarna porzeczka nazywa się właśnie smorodina. Smorodinówka to jedna z najlepszych nalewek, a przepisy na nią są jednymi z najstarszych w Polsce. Przepisy, bo tych jest kilka.
W zasadzie dzielą się one na dwie podstawowe grupy: w jednej alkohol daje się na samym początku, w drugiej na początku daje się sam cukier, a potem dopiero wódkę lub spirytus. W moim odczuciu efekt końcowy jest bardzo podobny – nalewka taka jest po prostu przepyszna.

nalewka

Będziemy potrzebować:
kilogram owoców czarnej porzeczki
pół kilograma cukru
pół  litra wódki
Spragnieni mocnego smaku mogą dodać trochę spirytusu, doprawić laską wanilii, utrzeć trochę cynamonu lub dodać 2-3 goździki. Można jedno z wymienionych, można poczynić też zmasowany atak i dodać wszystkiego po trochu.
Owoce należy upchać do sporego słoja, zasypać cukrem, szczelnie zamknąć słój i odstawić w ciepłe miejsce.

nalewka

Po jakimś czasie owoce zaczną puszczać sok. Niektórzy pomagają owocom i je wyciskają, my w sezonie jesteśmy zbyt zajęci na takie zabawy i cierpliwe czekamy, co jakiś czas potrząsając słoikiem, żeby cukier się dobrze rozpuścił. Kiedy zobaczymy, że soku już jest dużo [zazwyczaj po czterech do sześciu tygodni] – odcedzamy go do drugiego słoja i łączymy z alkoholem.
Mojej mamie zdarzyło się zapomnieć odcedzić i po prostu dolewała do tej owocowej zupki po dwóch miesiącach alkohol. Nalewka i tak była pyszna 😉
Taki wypełniony alkoholem i porzeczkami słój postoi u nas jeszcze pół roku, zanim go odcedzimy i przelejemy do butelek. W butelkach też zazwyczaj swoje odleży. Mamy w spiżarni nalewki kilkuletnie i te właśnie smakują najlepiej!

nalewka

Dziś zamierzam skończyć resztki naszej dwuletniej nalewki… Jak wiecie, od kilku dni męczy mnie kaszel, a smorodinówka ma niebagatelne znaczenie w leczeniu górnych dróg oddechowych. Wspomaga też trawienie, a dodatkowo na moją słabą głowę nalewka działa jak najznakomitszy środek ułatwiający mocny sen.

nalewka

Komu kieliszeczek?

Sok z płatków dzikiej róży

Rozkwitły wszędzie i jest ich mnóstwo. Niesamowicie pachną, pięknie wyglądają, a do tego wspaniale wspomagają odporność i [podobno] pozytywnie wpływają na zmniejszenie skutków stresu. Temu ostatniemu wcale się nie dziwię. Kiedy podsuwałam napotkanym znajomym kosz pełen płatków róży, wąchali z błogim uśmiechem na twarzy…

Więcej …