Posts tagged Mazury

Klub Mila Kamień – doskonałe miejsce na Mazurach z najczęstszym i najbardziej poważnym problemem mazurskich ośrodków

„Znam ludzi z kamienia” – śpiewałyśmy z koleżanką, jeżdżąc busikiem do szkoły piosenkę Maryli Rodowicz i zaśmiewałyśmy się wówczas do rozpuku, bo faktycznie znałyśmy ludzi z Kamienia. Z miejscowości Kamień na Mazurach. Miejscowość to zresztą szumna nazwa. Kilka domów, w tym Rywina i paru bogatych warszawiaków, jeden pensjonat i nadgryziony zębem czasu PTTK. No i Klub Mila Kamień, wyremontowany z dawnego PTTK Kamień ośrodek wypoczynkowy i ekomarina.

 

Więcej …

Ochrona przed kleszczem – jak to robimy?

 

Nie napisałam chyba jeszcze ani jednego tekstu, w którym byłyby zdjęcia dzieci w lesie, a nie pojawiłoby się pod nim pytanie, czy nie boję się kleszczy. Mało tego – wiele razy ciarki mnie przechodziły, kiedy czytałam, że ktoś, właśnie z powodu kleszczy, zaprzestał w ogóle z dziećmi odwiedzać leśne zakątki. W pytaniach o kleszcze, w opiniach widzę wiele strachu, jeszcze więcej niewiedzy i trochę szarlatanerii. A tak naprawdę ogromny wysyp kleszczy nie jest czymś, z czym ludzie sobie wcześniej nie radzili [po części – to my, ludzie, trochę sobie tej biedy napytaliśmy i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem], a tym bardziej – korzystając z dostępnej wiedzy, na pewno jest czymś, przed czym nie można się maksymalnie zabezpieczyć.

 

Więcej …

Czy warto przeprowadzić się na Mazury?

Tytuł tego tekstu, to jedno z popularnych słów kluczowych, z jakich wchodzicie na blog. Często też to pytanie się pojawia w waszych mailach, a jedna czytelniczka wręcz błagała mnie, żebym szybko znalazła jej jakąś działkę nad jeziorem, bo ona dłużej z teściową w domu mieszkać nie będzie. Tylko mina jej zrzedła, jak zobaczyła szaleńcze ceny mazurskich działek… ale wiem, że dalej próbuje, bo dla niej odpowiedź  na pytanie, czy warto przeprowadzić się na Mazury, jest oczywista.

 

Więcej …

11 rzeczy, których nie wiecie o Mazurach

 

Jedną z rzeczy, o które bardzo często prosiliście mnie w ankiecie była ta, żebym częściej pokazywała się na blogu [zamierzam tę prośbę spełnić :)], a drugą – to, żebym częściej pokazywała Mazury. Takie, jakie są, takiej, jakimi ja je widzę, takie, jakimi je zapamiętaliście lub chcecie zapamiętać. Postanowiłam więc na naszą cotygodniową wyprawę* tym razem zabrać aparat. I to naprawdę w ostatniej chwili, nie zauważyłam nawet, że baterię mam na wyczerpaniu… Ale wiedziałam, że post „11 rzeczy, których nie wiecie o Mazurach” powstać musi i byłam bardzo zdesperowana.

Więcej …