Na tę chwilę czekałam od dawna. Nie mogłam jej wymusić sztucznie, nie chciała też ona przyjść do mnie sama. Ale wreszcie się udało. Pewnego popołudnia wzięłam w ręce coś i poczułam, że mogę tym kierować, że wreszcie odnalazłam dawno szukany sens… Że mimo zmęczenia, niewyspania i wszystkich tych zawirowań nareszcie mi się chce, nareszcie znalazłam siłę do dalszych potyczek…

 

 

 

 

A tak na serio… Dopóki nie przyszedł do mnie wózek i dopóki po raz pierwszy nie pojeździłam nim po domu, w ogóle nie czułam tego, znanego mi z ciąży z Kosmykiem, matczynego niepokoju, w którym wybierałam, mierzyłam, przebierałam, układałam i szykowałam gniazdo dla młodej jaskółki. Część werwy zabrała mi pewnie przeprowadzka, a część Kosmyk, który przeżywa teraz chyba najtrudniejszy okres w swoim życiu. Ale się udało – matczyny niepokój się zrodził. Wraz z przybyciem wózka w naszym domu zagościły już oficjalnie pierwsze wyprawkowe akcenty. Zaczynam szukać, przebierać, znajdywać zachomikowane kiedyś kosmykowe pierwsze ciuszki. Wertuję sklepy i zaczynam planować kolejne zakupy dla nowego człowieka…

 

download (87)

 

xxx - Kopia

 

Bo nie umiem sobie wyobrazić pójścia do szpitala kompletnie nieprzygotowana. Pamiętam ten stres z ciąży z Kosmykiem, gdy termin porodu już minął, a ja dalej czekałam na obiecany przez rodzinę wózek, tylko po to, żeby dowiedzieć się, że oni folgują tradycji kupowania wszystkiego po porodzie… Kompletnie nie rozumiałam idei kupowania oddzielnie nosidełka dla noworodka, żeby potem drugie takie dostać z wymarzonym wózkiem, więc musiałam wziąć sprawy w swoje ręce i w ostatniej chwili zdążyłam się we wszystko zaopatrzyć 🙂  Tym razem wolałam nie przechodzić tego stresu ponownie. Wybrałam sobie wózek 3 w 1, bo też taki sprawdził się świetnie z Kosmykiem. Nosidełko, pasujące do stelażu i idealne do pierwszych przejazdów samochodem jest, gondola jest. Spacerówka również. Na spacerówkę to nawet nie miałam aż tak bardzo ciśnienia, ale Chłop mnie ustawił do pionu – lepiej, żeby była, bo jak cię najdzie ochota na przejście na spacerówkę, to sobie przejdziesz na spacerówkę sama, zamiast płakać, że jeszcze nie kupiliśmy. Więc luz.

 

Chcieliśmy wózek 3 w 1, z dużymi kołami, takimi, które pokonają mazurskie ścieżki. Miał być zwrotny, żebym łatwo mogła wjechać nim do domu i ze sporą gondolą, żeby w wakacje maluch mógł spokojnie drzemać podczas naszych podwórkowych zabaw z Kosmykiem. Chłop, nauczony przebojami z poprzednim wózkiem, postawił jeszcze jeden warunek – ma być pompka i odpowiednie na nią miejsce, żeby się non stop nie zawieruszała, jak to było z poprzednim wózkiem. Mi dodatkowo zależało na mało rzucającym się w oczy kolorze – nie chciałam żadnych kolorowych aplikacji, seledynów czy niebieskości. Ostatnio lubię prostotę.

Tak właśnie zdecydowaliśmy się na wózek Lupo Comfort New.

kkkkk

Plusem wcześniejszego kupowania wózka jest przede wszystkim to, że dajemy szansę domownikom na oswojenie się z nowym przybyszem, niejako na wizualizowanie jego obecności. Kosmyk od razu zaczął układać z tatą brumiki, które odda dla dzidziuśka, a tata, oczywiście, pokazywał Kosmykowi, jak działa pompka do kół, żeby w razie wypadku, syn mógł pomóc mi przy pompowaniu 🙂 Przecież każdy wie, że to faceci pompują!

download (83)

 

Co do kotów [o których reakcji na Kosmyka pisałam już tutaj], obawy mam raczej średnie. Zarówno Flejtuch, jak i Łajza [intensywnie obwąchująca wózek na zdjęciach i śpiąca w nim na filmiku] z pokorą przyjmują wyższość dziecka nad ich potrzebami i kiedy widzę, jak grzecznie schodzą z łóżka, kiedy synek kładzie się spać, ewentualnie nieśmiało trącają go nosem, żeby je pogłaskał i pozwolił ze sobą poleżeć, to moje obawy o noworodka znikają. One teraz chwilę się nacieszą wózkiem, tak jak my zresztą, a potem i tak zostaną skarcone przez Kosmę, że….

– To dla małego dzidziuśka, przecież, a sio Łajzo, a sio, Flejtuchu! Mamo, powiedz im coś!

download (95)

download (97)

 

Fajnie też, że przybycie wózka pokazało Kosmykowi, że z przybyciem „małego dzidziuśka” w naszym życiu coś się zmieni. To są takie delikatne sugestie, najpierw rozmowy, potem oglądanie ubranek, a wreszcie – do ubranek – nowy sprzęt. Syn był bardzo przywiązany do swojego starego pojazdu, obawiałam się więc, że przybycie nowego, bardzo podobnego, przywróci miłe wspomnienia i powstanie w dziecku chęć cofnięcia się do boskich czasów, kiedy to mamusia i tatuś wozili w wózeczku. Na szczęście wcześniejsze rozmowy przyniosły efekt i Kosmyk zrozumiał, że wózek czeka na nowego członka rodziny – dzidziuśka.

 

zzzzzzzz

 

Jestem zachwycona nosidełkiem [Dumbo L]. Jest tak leciutkie i zgrabne, że nie będę się szarpała, jak z poprzednim, żeby zmienić położenie rączki czy przypiąć dziecko pasami. Jeśli już miałabym się do czegoś przyczepić, to do guzików od ochraniaczy na nóżki – dość ciężko się przypinają. Chłop mówi, oczywiście, że on nie ma z tym problemu [wiadomo, chłop], a ja się uspokajam, że w wakacje i tak osłonka nie będzie mi potrzebna 🙂

 

download (88)

bbb - Kopia

download (91)

 

 

Pierwsze wrażenia po przejażdżce w domu i po ogrodzie? Niesamowicie lekki, jak na wózek, który, prowadzony jedną ręką, pokonał nasz wyboisty podjazd,  jestem w stanie sama go złożyć [z brzuchem] i zapakować do samochodu. Plusem też jest prosta regulacja rączki – zwracamy na to szczególną uwagą, bo ja lubię rączkę niżej, a Chłop wyżej. Babcie też mają swoje ulubione wysokości i nie znosiłam tej frustracji, gdy musiałam mocować się z rączką, żeby ją ustawić odpowiednio do swoich potrzeb. Kosz pod wózkiem jest zamykany na siatkę, na co przy wyborze nie zwróciłam uwagi, a teraz cieszę się z tego jak dziecko – Kora nie porwie niczego spod wózka i nie uniesie w dal – ewentualne przekąski, zabawki, będą bezpieczne 🙂

 

download (102) - Kopia

 

A teraz, kiedy moja pierwsza potrzeba została zaspokojona, a cała rodzina oswoiła się z nowym pojazdem, mogę zająć się kompletowaniem dalszych części wyprawki. W koszu wózka już jest pierwsza paka pieluch wielorazowych i wkładów, bo zamierzam poeksperymentować trochę z naturalnością [w tym samym domu moja mama gotowała w wielkim garze pieluchy tetrowe dla mnie i dla siostry, może warto wrócić do tradycji? :D].

Wózek stoi. Czeka. Życzcie mi, żeby jeszcze trochę postał i żebym nie musiała rodzić przed terminem.

A poza tym, od kiedy mamy wózek, Łajza przestała mi się pokładać na brzuchu i zawzięcie ugniatać dzidziuśka. Nawet nie wiecie, jaka to ulga pozbyć się dodatkowych czterech kilo z nocnego odpoczynku 🙂

 

 

 W podjęciu decyzji o wyborze wózka pomogła nam firma Baby Design,

która zaopatrzyła nas w odpowiedni sprzęt dla malucha.

  • Dominika Łach

    Asia, ja już prawie uwierzyłam 😀 ale coś mi się nie podobało w tym wszystkim i kot na końcu był genialny 😀

    • Dostała bonusową wątróbkę za grę aktorską 😀 Na miarę oskara!

    • Ja też jestem oczarowana wspaniałą grą kota 😀 Ode mnie ma Oskara!!!

  • Epicko <3
    Kot mojej mamy sypiał w koszu na zakupy jak zostawialiśmy Młodzieńca u niej. Nie zliczę ile razy zdarzyło mi się kotem wyjechać stamtąd 😉

  • Ania Kuzimska

    Aż żałuję że nie planuję więcej dzieci 🙂 Wózek wygląda super. Ja miałam zwykłą spacerówkę tej firmy i byłam bardzo zadowolona. Żadnych awarii, po 2 latach wózek zachowywał się tak jak w dniu zakupu. I tego Wam też życzę 🙂

    • Dzięki za info 🙂 Fajnie przeczytać, że dobrze wybrałam od użytkownika 🙂

      • No i z tym „chceniem dziecka”… fakt, teraz są tak piękne rzeczy, że dla nich samych można się rozmnażać 🙂 Gdyby chociaż na tych rzeczach się kończyło, ale, kurde, trzeba jeszcze wychowywać 😀 Dziadkowie mają najfajniej 😀

  • Magda Motrenko

    My korzystamy z wózka po Marcinie, też 3w1, ale to już nie ta sprawność co kiedyś. Jeszcze kilka miesięcy temu byłam zadowolona, ale teraz już zauważam kolejne mankamenty. I jeszcze z gondolką teraz ok, ale ze spacerówki się więcej korzysta, będziemy wyjeżdżać pewnie, więc przydałoby się też coś bardziej poręcznego. No więc coraz więcej myślę, żeby jednak sprawić sobie coś nowego. No ale co? Dylematy dylematy… A Wasz wózek piękny! 🙂

  • świetny wózek ja jak kupiłam jeden to taki mocny że i dla trzeciego maluszka pięknie posłuży. Choć chciałabym coś zmienić bo jest niebieski a jak będzie dziewczynka to może męża namówię by tego dać do komisu albo sprzedać a zaopatrzyć się w inny… też mamy wózek 3 w jednym i jesteśmy zadowoleni. co do wyprawki mam jeszcze czs choć wiele rzeczy powydawałam i niektóre sprzedałam bo przecież dzidziuś miał być za jakiś tam czas a nie już teraz nno cóz zycie samo układa scenariusze :p

  • Nie, no – kot na końcu to mistrzostwo świata!

  • uBubinka

    Super wybór. My mamy lupo comfort. Też 3w1. Na razie używamy tylko gondolki i fotelika. Oba sprawdzają się super. Wózek prowadzi się super i nawet leśne ścieżki mu nie straszne. 🙂

  • Gosia

    Tak sie sklada, ze okolo miesiac po Tobie takze u nas drugi potomek przyjdzie na swiat 🙂 Nasz Pierworodny ma takze 3 lata i z licznych opisow Kosmyka, stwierdzam, iz temperament podobny maja 🙂 Totez zagladam czesto i patrze jak Ci sie wiedzie. Wozek piekny, my tez wlasnie przymierzamy sie, totez dzieki za inspiracje.
    I coz tu duzo ukrywac, najbardziej ciekawic mnie beda wpisy (zapewne rzadsze) poporodowe. Zdrowka i duzo sil tymczasem zycze, snu jak najwiecej (naszego kota wysiedlilam z lozka, poki moge spie hurtowo), pozycji horyzontalnej jak najwiecej i spokoju swietego.

  • Anna Mruk

    Bardzo dobry wybór!! mamy poprzednika tej wersji i jest genialny, obecnie już wychodzimy ze spacerówki, ale każda część sprawdziła się rewelacyjnie 🙂 wiesz, że gondola składa się na płask? na pewno wiesz 😉 przydatne w razie podróży. No i dwa prania już wytrzymał. Niech Wam się sprawuje tak dobrze jak nam.