Zaczyna się niewinnie. Najpierw odmawiasz sobie tej kurtki, co fajna, ale droga. Potem rezygnujesz z prenumeraty ulubionego magazynu. Wreszcie kawa na mieście staje się luksusem, a ty siedzisz w domu i pocieszasz się tym, że przynajmniej maluchy są szczęśliwe. Wszystko dla kogoś, wciąż poświęcona, uświęcona, z zamglonym wzrokiem udającym szczęście, że jesteś w stanie każdego zaspokoić.

 

 

Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego królowie i prezydenci, wszystkie głowy państwa mają zawsze najlepsze pokoje, najlepsze samochody i najlepszą opiekę? Nie, nie dlatego, że lubią wydawać pieniądze.  Oni rządzą państwem. I muszą mieć wszystko takiej jakości, by dobrze tę władzę sprawować, dobrze nią nadzorować. Czym się od nich różnisz? Jedynie wielkością swojego państwa, choć dalej jesteś jego głową. Zarządzasz tym małym domowym królestwem i za chiny nie potrafię zrozumieć, czemu uważasz, że to ty powinnaś sobie cały czas wszystkiego odmawiać?

 

Jakieś takie straszne tkwi w nas, kobietach, poczucie, że to my powinnyśmy ustępować, to my powinniśmy być mądrzejsze. Od dziecka wmawia się nam, że powinnyśmy być uprzejmie, grzeczne, zgadzające się z każdym i bez szemrania rezygnujące z czegoś dla dobra rodziny. Dla dobra rodziny – jak to prześmiewczo brzmi! To ty jesteś przecież najważniejszą częścią tej rodziny! Prezydent nie rezygnuje z ochrony dla dobra państwa, żeby mniej na borowców wydać. Premier nie rezygnuje z prywatnego samolotu, żeby jak każdy przeciętny obywatel, poruszać się samochodem i stać w korkach. Gdyby tak się działo, być może prezydent by już nie żył, a premier nie zdążyłby na żadne ze swoich ważnych spotkań.

 

Nie jesteś służącą!

 

 

I widzisz. Całe życie poświęcasz się dziecku, robisz dla niego wszystko, co najlepsze, od ust sobie odejmujesz i na wszystkich polach ustępujesz, a na końcu i tak zostajesz sama, ze sobą i z wyrzutami, że nie dałaś rady uszczęśliwić dziecka na sto procent. Codziennie dostaję wiadomości od mam niezadowolonych z efektów, jakie przynoszą ich wychowawcze starania. Na blogu jest setka wpisów i moich rad, ale one wciąż się zamartwiają każdą rzeczą, którą zrobiły źle i zastanawiają się, jak inaczej mogły daną sytuację rozegrać.

 

To dobrze. Refleksja jest potrzebna. Ale często przeistacza się w ona w ciągłe wyrzuty w stosunku do samej siebie i wpędzanie w poczucie winy. Nikt nigdy nie czuł się tak winny jak matka. Dobrze ci z tym, serio? Naprawdę chcesz się traktować jak służącą? Przecież, jak mówi Constance Hall, jesteś królową!

 

dsc_0587

 

dsc_0602

 

dsc_0615

 

 

 

Wszystko, co możesz zrobić dla swojego dziecka – zrób. Ale nie zapomnij o sobie. 

 

Ale widzisz. Bardzo bym chciała być mamą, której wszystko wychodzi. To moje marzenie. Staram się i robię, co mogę, żeby moje dzieci wiedziały, że cenię ich zdanie i że je szanuję. Ale tak ja pisałam kiedyś o zaspokajaniu podstawowych potrzeb matki, tak napiszę to teraz: nie dasz rady być spokojną, opanowaną i szczęśliwą, jeśli nie zadbasz o swoje potrzeby. Potrzeby snu, rozrywki, zaspokojenia głodu i odpoczynku. Nie zasługujesz na to, by uszczęśliwiać kogoś kosztem własnego samopoczucia i zdrowia. A twoje dzieci również nie zasługują na to, żeby opiekowała się nimi wykończona i wściekła kobieta. Albo chora.

 

 

 

To ty jesteś najważniejsza!

 

Ostatnio opublikowałam zdjęcie z innowacyjnym urządzeniem polskiego pomysłu – Brasterem – które to urządzenie miałam dla was przetestować i napisać o nim opinię. Zapytałam się, jak często robisz sobie samobadanie piersi i jak często dbasz o twoje zdrowie. Miło się zaskoczyłam, bo sporo dziewczyn swoje zdrowie uważa za priorytet. Ale też zszokowana byłam, jak wiele odkłada to na później. Bo nie ma czasu, bo nie ma kiedy, bo daleko do lekarza, bo kolejka, bo coś tam. I mam ochotę wtedy powiedzieć: no kurde, dziewczyno! To jest twoje zdrowie, którego nie kupisz, nie dostaniesz w prezencie, nikt ci go nie naprawi, jeśli okaże się, że jest za późno na jakiekolwiek działania. A twoje dziecko nie zasługuje na to, żeby opiekowała się nim schorowana kobieta. Ty nie zasługujesz na to, żeby okazało się, że nie masz już czasu na zabawę z twoim dzieckiem, bo musisz panicznie ratować swoje zdrowie. To ty jesteś najważniejsza. Ty i twoje zdrowe ciało. Bez ciebie ta karuzela nie będzie się tak kręciła, jak się kręci. Jeśli więc czujesz, że musisz o siebie zadbać, to znaczy, że musisz już teraz. I że wszystko inne poczeka. I nie miej wyrzutów, że poświęcasz chwilę sobie, bo ta chwila dla siebie nie jest po to, żeby twoje dziecko czuło się teraz źle. Ona jest po to, żeby za chwilę twoje dziecko czuło się dobrze. Ze szczęśliwą i spokojną mamą.

 

 

 

 

 

Mam je tylko dwie i będę o nie dbać! 

 

Czytałam komentarze pod postem o Brasterze i raz czułam się z ciebie dumna, raz  zasmucona, kiedy czytałam, że ktoś już teraz ma na głowie [a raczej w piersiach] kłopot. Kilka razy byłam wściekła, gdy czytałam, że nie masz czasu, nie masz kiedy, nie wiesz, czy warto. Ja też tak mówiłam, a potem dostałam to urządzenie do testów i poczułam się tak przerażona jak nigdy.

 

Bo czułam, że w tym całym rodzicielskim kołowrocie o czymś zapomniałam – o sobie i o swoim zdrowiu. Bo wiesz, jak nie będę dbać o zęby, zaczną boleć. Jak nie będę dbać o oczy, przestanę widzieć. A coś takiego jak piersi pałęta się gdzieś tam między szyją a pępkiem i trochę zapominamy, że nie wystarczy dobry stanik, żeby trzymać je w ryzach.

 

Samo badanie Brasterem wspominam jako chwilę mojego relaksu. W domu było ok. 21 stopniu, czyli temperatura odpowiednia do badania, Adaś spał, Kosma był w przedszkolu, a ja włączyłam sobie „Przyjaciół” i zerkając na komentarze na blogu spokojnie wykonywałam badanie, robiąc to, co kazała mi aplikacja w telefonie. Nie musiałam się zastanawiać ani specjalnie starać – prowadzona byłam krok po kroku i badanie stało się dla mnie wręcz chwilą odpoczynku. Czasem tylko dla mnie.

 

dddddddd

 

deds

 

swsww

 

ddd

 

 

Urządzenie jest całkowicie polskim projektem korzystającym z polskich technologii i z wiedzy polskich ośrodków naukowych, a jego skuteczność została potwierdzona klinicznie. Braster to uzupełnienie innych metod diagnostycznych i na przykład dla takich jak ja – mieszkających z dala od ośrodków miejskich, dla których wizyta u lekarza to często cały dzień wyjęty z życia związany z drobiazgowym rozplanowaniem całego krótkiego dnia – jest rozwiązaniem idealnym.

 

Nad jego powstaniem pracował szereg polskich naukowców i mieli oni jeden ważny cel – wyprodukowanie urządzenia, które pomoże w profilaktyce ewentualnych chorób. Skuteczność urządzenia została potwierdzona klinicznie.

 

zrzut-ekranu-2016-11-17-o-14-56-23

 

 

Jednym z głównych pytań pod zdjęciem było pytanie o cenę urządzenia. Opłaty za nie plasują się w taki sposób:

 

zrzut-ekranu-2016-11-17-o-15-16-43

 

 

 

Nie jest więc źle – na opłatę za urządzenie można się złożyć z mamą lub siostrą, abonament zaś nie jest droższy niż wycieczka do większego miasta czy pudełko dobrej kawy.  A badanie możesz sobie zrobić w zaciszu własnego salonu czy łazienki, oglądając serial czy słuchając muzyki.

 

 

Oczywiście posiadanie urządzenia nie zwalnia cię z regularnych badań. Na stronie Brastera na swoim koncie możesz zamówić analizę  [a także innych badań] online. Z lekarzem. Bez wychodzenia z domu. No jak królowa!

 

Wyniki mojego badania tutaj.

 

 

Są jakie są. Mam to za sobą, co nie zmienia faktu, że tuż po zrobieniu badania zgłosiłam się do ginekologa na cytologię i inne sprawdzanie tego, co koniecznie. Żebym wiedziała, że jestem zdrowa. Żebym rządziła moim królestwem bez nerwów i obawy o siebie. Profilaktyka jest najważniejsza i wiem, że robię, co mogę, by móc dalej beztrosko biegać z dzieciakami po łące.

 

 

dsc_0767

Od dziś robię to co miesiąc!

 

I tym sposobem dzięki urządzeniu zmobilizowałam się do zadbania o siebie. Nie przez kupno nowej kiecki czy kosmetyków, ale o siebie, o całą siebie. O to, żebym miała zdrową twarz, na którą nakładam kosmetyki i zdrowe ciało, na które nałożę sukienkę. O to, żebym miała pewność, że będę jeszcze długo biegać z chłopakami po łące, że mam jeszcze czas. I chciałabym, żebyś ty także pomyślała i zmobilizowała się do ogarnięcia swojego ciała i zadbania o zdrowie. Raz w miesiącu. Ciało samo daje ci sygnał, kiedy 🙂

 

 

dsc_0680

Bądź jak królowa!

 

 

Bo jesteś królową. Bez ciebie to królestwo nie będzie tym samym królestwem. Rządzisz nim i trzymasz w ryzach. Jak myślisz –  poradzą sobie bez ciebie? Nie czuj wyrzutów, jeśli kupisz coś nadprogramowego nie dla rodziny, nie zamartwiaj się, że zamiast zabawek dla dzieci, których mają i tak od groma, kupiłaś sobie ten płaszcz, o którym marzyłaś. Że zafundowałaś sobie coś, co poprawi twój komfort życia, coś, co poprawi twój humor, wreszcie coś, co sprawi, że lepiej zadbasz o swoje zdrowie. To czysta kalkulacja: żeby dzieci były szczęśliwe, muszą  mieć szczęśliwą i przede wszystkim zdrową królową. Bądź dla siebie dobra. Badaj się. Dbaj o siebie.

 

Jesteś kimś najcenniejszym dla swojej rodziny.

 

 

 

 

Wpis jest częścią projektu BreastLifeTester