Wyprawką dla noworodka zajęłam się trochę nie z własnej woli, ale na prośbę koleżanki, niemniej przygotowywanie tych postów [torba do szpitala, ubranka] sprawiło mi sporo radości, a nawet pomogło zmobilizować się do ostatecznego spakowania tej torby [co, jak wiemy, zrobiłam w ostatniej chwili :)]. Ruszam więc z kolejną częścią, trochę bardziej rozbudowaną, bo poruszającą tematykę świętego domostwa – co powinno czekać na noworodka w domu?

 

 

 

 

Przy kompletowaniu wyprawki dla Kosmyka nie wiedziałam tysiącu rzeczy, o setki bałam się zapytać, a kilkadziesiąt kupiłam o wiele za wcześnie zabierając sobie pieniądze i miejsce na te rzeczywiście potrzebne. Wyprawkę dla Drugiego Dziecka zaplanowałam więc dość szczegółowo, a zakładając, że przydatność niektórych rzeczy wyjdzie dopiero w praniu, zrobiłam sobie jedynie listę zapasową na wypadek „a co jeśli?” lub „spróbujemy”.

 

Co powinno czekać na noworodka w domu? `Przede wszystkim akcesoria z głównego zdjęcia:

 

DSC_0618-1

 

 

 

Kiedyś Frida kojarzyła mi się tylko z malarką i myślałam, że włosy dziecka mogę uczesać pierwszą lepszą szczotką. Byłam w ciąży, ale kompletnie nie wiedziałam, co będzie dziecku potrzebne. Ten post nie powstał dla matczynych wyjadaczy. Powstał dla takich, jak ja kiedyś – dopiero wchodzących w świat dziecięcych akcesoriów i niekoniecznie go ogarniających 🙂

 

 

 

To taka absolutna podstawa. Pamiętając o rzeczach z pierwszego wyprawkowego wpisu i drugiego, zaopatrując się jeszcze w poniższe, z czystym sumieniem możesz jechać na porodówkę:

 

– maść na odparzenia [Sudocrem, Bepanthen] – ta ostatnia sprawdza się przy pękających brodawkach]. Dla Kosmyka ktoś mi sprezentował Sudocrem. Patrzyłam się na ten charakterystyczny kubeczek i zastanawiałam się „Po co mi to? Ja przecież nie dopuszczę, żeby moje dziecko miało odparzoną pupę!”. A trzy miesiące później wysyłałam Chłopa po zapas tej maści 😀

 

– emulsja do kąpieli/mydło.  W szpitalu poprosili mnie o płyn do kąpania noworodka, bo prościej było pielęgniarce operować pod kranem płynem z dozownikiem. W domu korzystam z mydełka – w tym momencie testuję Oilatum, ale wiem, że na rynku jest masa mydełek dla dzieci. Warto przed porodem zaopatrzyć się w próbki i kilka przetestować, bo Kosmyka dość szybko niektóre specyfiki zaczęły uczulać i zostałam potem z kilkoma sporymi pudełkami płynów i mydełek, które sama musiałam na sobie wykorzystać, żeby się nie zmarnowały 🙂

 

– sól fizjologiczna i waciki – z Drugim Dzieckiem kompletnie nie przydatne, bo wszystko, co można było przemywać, wysuszył inkubator, ale z Kosmykiem, pamiętam, dokupowałam i jednego, i drugiego, bo trzeba było przemywać i oczka, i cieknący nosek. Warto mieć w apteczce.

 

– oliwka lub balsam po kąpieli – ha, wspaniała oliwka, która ma tyle zastosowań 🙂 Kosmyk nie lubił smarowania, Drugie Dziecko jest nim zachwycone. Aktualnie rozgryzłam trzy rzeczy, które Drugie uspokajają: jedzenie, bujanie i smarowanie/masowanie 🙂

 

– chusteczki nawilżane lub eko – zastanawiałam się nad zestawem ekologicznym ze specjalnym olejkiem, ale w końcu zabrakło mi sił na kompletowanie zestawu i zostałam nowoczesną tradycjonalistką, czyli jedziemy na gotowcach z nierzadkim podpieraniem się pieluszkami tetrowymi, które funkcjonują jako szmatki do podtarcia paszczy i rączek nie tylko Drugiego, ale ostatnio nawet Kosmyka [wcześniej nie miałam potrzeby nosić ze sobą tetry, teraz, gdy mam przy sobie zawsze dwie sztuki, zamiast szukać łazienki, korzystam z butelki wody i kolorowej pieluszki :)]. W każdym razie nieważne, czy będziesz używać nawilżanych chusteczek ze sklepu, czy tylko ekologicznych, zawsze warto mieć w domu kilka sztuk pieluszek tetrowych, które świetnie się też sprawdzają jako nakładka na przewijak [9]

 

– Frida/gruszka do noska – „Jak się tego używa?” – zastanawiałam się, gdy po raz pierwszy ujrzałam Fridę i zdumienie nie opuszcza mnie do dziś, kiedy pomyślę, w jaki sposób wyciągałam gile z nosa dzidziusia. No ale… można się brzydzić, ale cierpieć z zakatarzonym dzieckiem u boku nie jest fajnie, więc warto mieć pod ręką coś, co pomoże udrożnić nochal.

 

– nożyczki do paznokci i szczotka do włosów – rzeczy, których nie kupiłam dla Kosmyka, a potem znalazłam jakieś najprostsze w Rossmanie, gdy okazało się, że niemowlęciu rosną paznokcie i włosy. To właśnie dla takich jak ja wtedy powstaje ten post. Czasem zapominamy o podstawowych rzeczach 🙂 Dla Drugiego stawiam na odpowiedni zestaw [7], bo kosmykowe akcesoria non stop mi się gubiły i żałowałam, że nie kupiłam wszystkiego w podręcznym i ładnym opakowaniu, z którego nic mi nie będzie ginąć.

-> Cudna szczotka do włosów dla maluchów: tutaj.

 

– patyczki do uszu lub waciki – tak, dziecku trzeba czyścić uszy i są do tego specjalne patyczki, których ja zresztą używam do tej pory, bo są ładnie wyprofilowane i wiem, że z nimi nie uszkodzę sobie bębęnka [wiecie, że czyszczenie uszu tymi zwykłymi patyczkami to mit?]

 

– 2 ręczniki – prosta sprawa.

 

– termometr – również nie miałam przy Kosmyku. Pierwszą temperaturę zamiast z dzieckiem, powitałam z dzieckiem w aptece [8]. Fajną opcją jest też termometr do kąpieli: tutaj, jeśli nie ufasz swoim łokciom.

 

– proszek do prania/olejek herbaciany – i tu się zatrzymajmy. Bo wiem, że większość z was się domyśla, że ubranka dziecięce, a już w szczególności noworodkowe, powinniśmy prać w specjalnym proszku dla dzieci, to już olejek herbaciany jest moją własną inicjatywą.  Nie kosztuje wiele, można go z łatwością kupić chociażby na allegro lub tutaj, a jego działanie jest rewelacyjnie. Olejek można stosować w aromaterapii [inhalacje z nim świetnie działają na chore drogi oddechowe], pomaga walczyć z problemami skórnymi i ma między innymi działanie odkażające, dlatego zawsze wlewałam kilka kropel do prania Kosmyka, a teraz piorę z olejkiem ubranka Drugiego Dziecka. Moim zdaniem olejek to druga oliwka – niezbędny w każdym domu 🙂

 

– otulacze/pieluszki – o tetrowych pisałam już wyżej, zwykłe pampersy możesz kupić w każdym sklepie [zadziwiające jak nazwa konkretnej marki przyjęła się na określenie każdej ceraty na pupę, prawda?], co do pieluch wielorazowych – warto o nich pomyśleć po porodzie [o tym za chwilę], a jeśli już jesteśmy przy otulających pupę lub cokolwiek innego, przed porodem możesz kupić kilka muślinowych lub bambusowych otulaczy. Są świetne, bo można w nie zawinąć dziecko jak w kokon, ale mogą też posłużyć jako kocyk, ręczniczek lub prześcieradło – przy Drugim Dziecku otulacze to dla mnie hit, mam już kilka i służą mi do wszystkiego 🙂 [15, 17]

 

– pościel/kocyk/rożek – dla Kosmyka kupiłam wszystko i zrobilam głupotę, bo rożek odpadł już w szpitalu z wiadomych powodów 🙂 A do pięknej pościeli długo nie mogłam znaleźć odpowiedniego wypełnienia. Moje pierwsze miesiące z Kosmą opierały się na kocykach, które przy Drugim Dziecku zastąpiły otulacze i wspaniała pościel od Poofi [19],  którą jest dostępna od razu z idealnie dopasowanym wypełnieniem, więc nie trzeba latać i szukać. Drugie Dziecko jest pod tym względem cudowne – w zasadzie wszystko mu pasuje, rożek [15] uwielbia, bo jest w nim ciasno i miękko, ale jeśli trafi się taki egzemplarz jak Kosma, a tego nie wiemy w ciąży, warto niektóre zakupy przełożyć na czas po porodzie.

 

 

 

 O podstawowej wyprawce do szpitala pisałam tutaj. O ubrankach dla dziecka – tutaj.

 

Wszystkie te rzeczy to tak zwana podstawa [jeśli, oczywiście zamierza się karmić piersią, bo jeśli się nie zamierza, to warto pomyśleć o kilku butelkach i odpowiednich do nich smoczkach, ale z zaopatrzeniem na jedno i drugie warto poczekać do dnia narodzin, bo ja na przykład pierwsze dziecko zamierzałam karmić piersią, a nie wyszło, a drugie nie do końca zamierzałam, a wyszło :)]. Z doświadczenia wiem, że dziecku nie potrzeba tak naprawdę nic więcej i przy dobrych wiatrach poradzicie sobie bez specjalnego łóżeczka/kołyski i innych gadżetów. Ze swojej strony mogę polecić jeszcze gorąco specjalną książkę, którą powinniście mieć zawsze pod ręką [6], a widząc, jak bardzo popularne są posty o tym, co robić w przypadku zakrztuszenia czy krwotoku z nosa, wnioskuję, że lubicie wiedzieć, jak zachować się w nagłych wypadkach. Pozycja niezwykle pomocna, niedługo na jej podstawie powstanie chyba ponownie jakiś „ratunkowy” wpis.

 

cccccc

 6 / 7 / 8 / 9 /

Oprócz totalnej podstawy, w wyprawce powinno się znaleźć kilka niezbędnych, ułatwiających życie rodzicowi, akcesoriów. Coś w stylu „konieczne, ale nie obowiązkowe” rzeczy, nad wyborem których warto się zastanowić po porodzie:

 

– wózek – można kupić nowy bądź używany [wtedy cena nie jest tak wysoka], ale można też z powodzeniem zastąpić wózek chustą do noszenia dzieci i tę chustę najlepiej kupić po porodzie i nie tyle kupić, co przymierzyć do niej dziecko, bo szkoda wydawać pieniądze na coś, czego nasz maluch nie polubi? [a są dzieci, które spętania nie tolerują – mówi wam to mama Kosmyka :)].

 

 – łóżeczko – tu się zatrzymajmy, bo zdania są podzielone. Ja sama jestem zwolenniczką i przeciwniczką spania z dzieckiem w jednym łóżku: wolę spać sama, ale jak już mi się dziecko przypałęta, to go nie wyrzucę 🙂 W każdym razie łóżeczko nie było moją pierwszą potrzebą, wolałam wyciągnąć swoją chustę i zaopatrzyć się w wózek. Wiedziałam, że to, gdzie będzie spał maluch, zależy w dużej mierze od… dziecka. Kosmyk był typem noworodkowego samotnika – z nami w łóżku darł się aż miło, sam w łóżeczku spał jak aniołek [dopiero w okolicy dwóch lat poczuł chęć spania z nami i tej chęci sobie folgował]. Drugie Dziecko musi być tulone, trzymane, chuchane i musi czuć, że ktoś jest na wyciągnięcie paluszka, więc zazwyczaj zasypia z nami w łóżku [może jemu się w wieku dwóch lat odwróci?]. Pozostaje też kwestia wyboru łóżeczka – dla Kosmyka najlepszym wyborem było większe łóżko, dość szybko zrezygnowaliśmy z kołyski i malutkiego łóżka ze szczebelkami. Drugiemu niesamowicie pasuje hamak, który go doskonale opatula, jest mięciutki i delikatnie się buja [10] [recenzja hamaka Amazonas pojawi się wkrótce!].

 

– wanienka – z Kosmykiem z wanienki zrezygnowaliśmy dość szybko. Mimo sporych rozmiarów, dla naszego syna była stanowczo za mała i wolał wannę. Drugie kocha przytulność, więc coraz częściej myślę nad przerzuceniem się ze sporej [acz niemowlęcej] wanienki na wiaderko Schnuggle [11]. Z pewnością zajmie mniej miejsca niż nasza obecna wanienka, o którą wciąż się potykam 🙂

 

– torba dla mam [14 i 20] – coś, co zawsze uważałam za nieprzydatne, a jednak podczas wycieczek z Kosmykiem, a teraz już z dwójką dzieci, wydaje mi się, że bez torby na dziecięce gadżety nie dałabym sobie rady. Jeśli już wyjeżdżam, mam do załatwienia tyle spraw, że w mojej torebce jest dosłownie wszystko – od dokumentów, kalendarza, notesu do zapisywania dialogów i pomysłów, po ładowarkę i kosmetyki, wszystko! Kiedy dodaję do tego dziecięce akcesoria, w torebce mam bajzel większy niż w stajni wiadomo kogo, a do tego czasem rozłączam się z Chłopem lub babcią, więc ze swojej stajni muszę wyciągać wszystko, co dziecku pozostawionemu tacie mogłoby się przydać. Osobna torba mnie ratuje i porządkuje życie – przekazuję dziecko wraz z torbą i polecam się na przyszłość 🙂

 

– bujaczek [18] – Drugie Dziecko jest tak kochane, że pasuje mu wszystko. Kosmyk przy nim wypada jak mały kapryśnik, ale dla równowagi napiszę, że Kosmyk nie marudził przy jedzeniu tak jak Drugie. I kochał bujaczek, tak jak Drugie i… ja. Serio, jeśli ze wszystkich rzeczy dla Dziecka miałabym wybrać jedno, z którym pojadę na bezludną wyspę, wzięłabym bujaczek-leżaczek [18]. Moje dzieci lubią być zawsze w pobliżu mnie, więc pozostawienie ich na macie edukacyjnej odpadało w przedbiegach [raczej przez to, że w każdym mieszkaniu kuchnię miałam blisko wejścia do domu – położenie maty edukacyjnej w takim miejscu = brud], ale już postawienie leżaczka-bujaczka w kuchni czy łazience i pozwolenie, by maluch mógł przyglądać się zwykłym czynnościom domowym wykonywanym przez mamę – to rozwiązanie wszystkim pasowało 🙂 Mam niejasne przeczucie, że właśnie to, że Kosmyk widział zawsze, jak się krzątam po kuchni, sprawiło, że syn bardzo lubi pomagać i asystować podczas przygotowania posiłków. Zresztą gotowanie przynosi o wiele więcej wrażeń niż szkiełko i maskotka na macie.

 

Z ciekawostek, które mnie zaskoczyły, mogę jeszcze wymienić srebrne osłonki na piersi  [13] i monitor oddechu [14]. Z osłonkami to jest tak, że niby wiedziałam o zdrowotnych właściwościach srebra, ale nigdy bym nie pomyślała, że można go tak ciekawie wykorzystać, a monitor, bo… dopiero przy Drugim zobaczyłam, jak bardzo może być potrzebny. Kosmyk był bardzo żywy, ruchliwy i płaczliwy – przy nim monitor wydawał mi się absurdem, bo jak można nie usłyszeć, że ktoś taki przestaje oddychać? Drugie [kiedy śpi i nie wisi na mnie jak zgłodniały kleszcz] jest niesamowicie spokojne. Jeśli budzę się do niego w nocy, to albo dlatego, że jest głodny, albo zwyczajnie jestem przerażona, bo skoro śpi już tyle czasu, to może coś mu się stało? W efekcie i tak nie dosypiam, bo kilka razy w nocy sprawdzam, czy Drugiemu nic nie jest… monitor zapewne by mnie uspokoił.

 

 

 

ccc

 

10 / 11 / 12 / 13 /

nnnn

 

14 / 15 / 16 / 17 /

 

sssss

 

 

18 / 19 / 20 /

 

 

Rzeczy w stylu „konieczne, ale nie obowiązkowe”, to jak już wspomniałam wcześniej, rzeczy nad wyborem których mamy czas żeby się zastanowić. I tu z pomocą przychodzi aplikacja madamSale.com. Funkcjonalność aplikacji polega na tym, że monitoruje ona ceny interesujących nas produktów. Tak więc jeśli lubicie przeszukiwać sklepy internetowe w poszukiwaniu rzeczy przydatnych dla Waszego maluszka, to za każdym razem gdy zobaczycie coś ciekawego, a nie jesteście przekonane do natychmiastowego zakupu bo np. cena jest za wysoka, albo chcecie jeszcze porównać tą rzecz z ofertami innych sklepów, to możecie dodać sobie interesujący produkt do tzw. wirtualnej szafy madamSale. Od tej pory aplikacja będzie monitorować jego cenę i gdy tylko ulegnie ona zmianie to dostaniecie email o przecenie.

 

kontekst_2

 

W ofercie madamSale znajdują się wszystkie znane sklepy z artykułami  dla dzieci, i nie tylko. Możecie tu również poszukać czegoś dla siebie i dla swojego partnera w ofercie sklepów modowych, lub czegoś do domu w dziale Dom i akcesoria.

 

 

Jestem raczej z tych, co wychodzą z założenia, że dla noworodka i małego niemowlaka najlepszą zabawką jest mama, tata i świat dookoła, więc wszystkie moje dzieci jak do tej pory radziły sobie bez zbędnej ilości uatrakcyjniaczy czasu. Zamiast na ilość stawiam na jakość i to też mogę polecić wszystkim przyszłym mamom – lepsza jedna porządna zabawka niż piętnaście kiepskiej jakości, a czasem – zamiast zabawki – lepsza rzecz praktyczna, która pomoże mamie i posłuży dziecku. Możecie uczulić na to swoje rodziny i znajomych, bo z własnego doświadczenia wiem [i z waszych maili również], że to właśnie rodzina przychodzi ze zbędnymi pierdółkami, zamiast zrzucić się na przykład na jedną porządną i przydatną rzecz, taki hamaczek, biurko dla starszego dziecka lub zwyczajną kołderkę do wózka. Albo zwykłe pampersy 🙂

 

 

 

Jak już wspomniałam, ten wpis nie jest dla matczynych wyjadaczy, ale matczyne wyjadaczki mogą pomóc tym pierworódkom, które gubią się w dziecięcych akcesoriach, więc dziewczyny i chłopaki – piszcie! Specjalnie zostawiłam kilka wolnych pól na wasze porady dla młodych mam 🙂

 

 

Wpis powstał przy pomocy sklepu Fabryka Wafelków – dziękuję 🙂

  • Emilia Paula Senderska

    Ja bym dodała wooombie 😀 To mi życie ratowało.

    • O, właśnie, dla Drugiego byłoby idealne <3

      • Tylko uważajcie z rozmiarem dla „noworodka”. Napaliłam się na ten wynalazek i pełna nadziei, że kupiłam absolutny hit sprezentowalam znajomym. Okazało się, że akurat ich tygodniowe dziecko nie ma opcji, aby sie zmieściło w ten kokon. Także tak 😉 a niby miało być uniwersalne, na peirwsze miesiące życia…

        • Emilia Paula Senderska

          Hm, moje dziecko mieściło się do 3 miesiąca, a jest cały czas na 95 centylu 😉 Może znajomi nie wiedzieli, że to ma być dość ciasno?
          Poza tym rzeczywisty koszt użytkowania woombie jest o wiele niższy niż jego cena sklepowa 😉 Ja kupiłam chyba za 140 w ich sklepie internetowym, a sprzedałam na allegro na aukcji za… 125. Także tego.

          • Nie, w ogóle nie dało rady go zasunąć. Ale dziecko ma dziś 3 miesiące, 1 ząbka i słuszną wagę – 9 kg. Także wiesz 😉

  • Ja akurat Sudocremu nie polecam, u nas kompletnie się nie sprawdził, a wręcz zaszkodził. Ale to indywidualna sprawa. 🙂

    • Każda mama wybiera tak, żeby było dobrze dla niej i dla dziecka, nie jestem twierdzą wiedzy, więc mam nadzieję, że mamy, które szykują się do narodzin, przeczytają też inne opinie w komentarzach 🙂

    • Beta Kobieta

      U nas tez się nie sprawdził ale preferencje dziecka poznaje się dopiero po narodzinach wiec warto by coś w domu było. Osobiście preferuję Bepanthen maść – nawet jeśli pupa malucha nie zaakceptuje to mama (ja) zużyje.

    • Edyta

      Mnie sudocrem odradzano w szkole rodzenia tak zażarcie, że w rezultacie do dziś nie wiem, jak wygląda (w środku, opakowanie kojarzę) – u nas dopupnie najlepiej sprawdza się linomag, zarówno w tubce, jak i te pochodne w pudełeczkach, dla Drugiego (w drodze) nawet nie kupuję żadnego innego kremu na odparzenia.

  • Jak dla mnie to chyba wsio napisałaś. Ja bym może dodała wodę morską do nosa, bo jakoś nie umiem solą fizjologiczną z tych ampułek wcelować do nochala plus czopki paracetamolowe tak na szybko, gdyby wyskoczyła gorączka.

  • kuszak

    Przy przeziębieniu i gilach cieknących po kolana polecam „katarek” do podłączenia do odkurzacza. I piłkę gimnastyczną do skakania. Może termoforek na kolki.

    • Beta Kobieta

      Zamiast klasycznego katarka aspirator firmy abakus – ta sama zasada działania a łatwiej się czyści.

  • Beta Kobieta

    Na dziecko jak na dziecko ale na mamę powinna w lodówce czekać kapusta.
    Po narodzinach pierwszego założyłam, że kapustę to się przecież w pobliskim markecie kupi w razie potrzeby. Otóż jak na złość w połowie sklepów w mieście nie było i ostatecznie w uspokojenie mojego nawału zaangażowana była cała rodzina.

    Z rzeczy których mnie brakowało to stabilna miseczka na przegotowaną wodę do mycia twarzy – kubek był za ciasny by wygodnie moczyć guziki a eleganckie miseczki były zbyt mało stabilne na przewijak.

  • U mnie odciągacz do nosa (taki co się samemu ustami ciągnie) poległ przy jakimś epicko olbrzymim katarze i przesiadłam się na katarek… i w życiu bym nie wróciła do wcześniejszych czasów. Włączam odkurzacz, w 3 sekundy mam dziecko z czystym nosem i high life 🙂

  • Edyta

    Akurat kompletuję wyprawkę do synka, więc temat bardzo na czasie 🙂
    My do przemywania pupy używaliśmy waty i ciepłej wody, sprawdza się idealnie, woda czysta albo z odrobiną mydełka lub oliwki, dopiero jakoś po 1,5 r. włączyliśmy chusteczki z oliwką babydream, głównie z lenistwa, ale nadal podstawą jest woda.
    Nosa przy córce właściwie wcale nie czyściliśmy, nie było potrzeby,a pierwszy katar miała jako dwulatka, na szczęście od dawna potrafiła wydmuchać nosek. Więc temat aspiratorków i katarków wydaje mi się nadal przerażający i wizja odsysania czegokolwiek przyprawia mnie o dreszcze przerażenia, podobnie jak wizja mierzenia temperatury w pupie… Córka była wyjątkowo zdrowa, więc termometr mamy jeden bezdotykowy, który pokazuje temperaturę tak fanaberyjnie, ze trudno uznać go za przydatny. Jakby ktoś mógł polecić jakiś wart zakupu, byłabym wdzięczna.
    Jeśli chodzi o to, czego mi brakowało przy córce, a zamierzam obowiązkowo nabyć w wyprawce dla synka, to torba do wózka (jakież dramatyczne ceny mają te niektóre, co fajniejsze), leżaczek i pieluszki bambusowe/muślinowe do okrywania potomka. I woombie, jeśli będzie lubił otulanie, córa uwielbiała, ale ja wtedy byłam zielona całkiem, jeśli chodzi o akcesoria dzieciowe, więc w użyciu była tetra, flanelka i kocyk (tanie i dało radę, ale jednak średnio wygodne, bo nam się ciagle rozwijało).
    A może wiesz, czy są jakieś okrycia bambusowe w rozmiarze większym, bo moja córa nie znosi być ciepło okryta i od początu maja odmawia kołderki i kocyka… Mam zszyte 4 pieluszki tetrowe, zeby było lekkie i duże, ale wolałabym jakieś ładniejsze rozwiązanie…

    • Z tą wodą to przy Kosmyku też była podstawa, ale wtedy mieszkaliśmy w bloku, teraz mamy chałupę w lesie i żeby mieć ciepłą wodę, trzeba napalić w piecu 🙂 Co do otulacza – ja niedługo na blogu pokażę ten: http://www.tuliluli.eu/produkty/kocyki/3918, jest spory, praktycznie jak kocyk, otulam nim Drugie albo zwyczajnie przykrywam, rewelacja!

      • majaK

        Ja z tą wodą bym uważała, trzeba pamiętać o częstej wymianie, jeśli np. stoi w miseczce przy przewijaku, bo inaczej zrobi się z niej pożywka dla bakterii 😉 mnie wygodniej jest jednak używać chusteczek jednorazowych, np. ostatnio moją uwagę zwróciły Kindii dla dzieci od 1 dnia życia, New Baby Care czy jakoś tak.

  • Wydawało mi się, że taka ze mnie gadżeciara a o hamaku dla niemowląt nie słyszałam! Niecierpliwie czekam więc na recenzję!

  • Nieeee noooo, komentarze są i żaden tego typu „Drugie na pewno jest dziewczynką skoro jest tak inne” albo „kiedy w końcu zdradzisz płeć?” 😛
    Mimo bycia starą ‚wyjadaczką’ z przyjemnością przeczytałam ten wpis bo np. o hamaku nie wiedziałam…

  • ja polecam minimalizm. można sobie spokojnie poradzić bez wielu wynalazków. Dziecko kąpie w samej wodzie bez żadnych specyfików, także mydełka już odpadają. Żadnych kremów po kąpaniu. zamiast oliwki, olej kokosowy, który stosowałam już wcześniej w kuchni także dodatkowych zakupów nie było. Ponadto żadnych patyczków, czy też wacików spyritusowych (także często polecane) Na odparzenia mąka ziemniaczana, świetna 😀 rożek zbędny moim zdaniem. Za to nie wyobrażam sobie życia bez… stefana (mojej poduszki do karmienia :P) Już w ciąży dzielił z nami łoże co mój partner ciężko znosił 😛

  • Krystyna Bieniawska-Dąbek

    Aż nie mogę uwierzyć bez ilu rzeczy „musiałam” się obejść przy wychowywaniu Chłopa. Pamiętam jak z 27 lat temu zdobywaliśmy wanienkę z NRD (pewnie ten skrót znacie???). Trochę mi żal, że nie było wtedy takich „cudów”. A w ukradzionym 😉 z SANEPIDU nadmanganianie potasu tak skutecznie kąpaliśmy naszego Syna, że przez jakiś czas był we fioletowe kropeczki.Pozdrawiam! KBD 🙂 babcia Krysia 🙂 matka Chłopa

  • i pomyśleć że większość rzeczy znów muszę kupować bo po moich chłopakach wydałam lub sprzedałam :d mam nadzieję że teraz coś nowego innego:D najlepiej w innym kolorze ale nie razej ten sam znów ech

  • Joanna Krzyżanowska

    Polecam monitor oddechu. Rewelacyjnie sprawdza się też jako niania, zwłaszcza jak mieszka się na wsi i wieczorem chce się posiedzieć na dworze…

  • Kasia Wu

    W zasadzie niczego poza fridą nie miałam z tego spisu. Jak ja dwójkę dzieci odchowałam 😉

    • Matka sobie zawsze poradzi 😀

      • Kasia Wu

        Ja kurcza o połowie tych rzeczy nie miałam pojęcia do teraz – że w ogóle istnieją… I w sumie nie czuję się szczególnie bogatsza intelektualnie po zdobyciu tej wiedzy 😉
        Prześcieradła kąpielowe tak BTW lepiej mi służyły od ręczników. W sumie nadal służą 😉

  • majaK

    Ja lubię nowości i też obłożyłam się różnymi akcesoriami i zapasami pieluch itp. … a chusteczki nawilżane jakie wybieracie?

  • KATAREK

    Czy może używała Pani aspiratora podłączanego do odkurzacza KATAREK ? Jest on o wiele skuteczniejszy aniżeli aspirator ustny, który niestety usuwa jedynie 1/4 wydzieliny i może powodować rozwój infekcji u rodzica. Aspirator do odkurzacza skutecznie i bezpiecznie usunie całą wydzielinę i ograniczy rozwój niepożądanych infekcji.

  • Zofia Bogusławska

    Ja tylko z jedna uwagą… bepanthenem nie powinno sie smarowac zmeczonych sutkow 🙂 Bardzo mocno przewalkowany temat przy moim 2 dziecku, z racji mocno poszarpanych.. i ostatecznie jedyne czym powinno sie smarowac.. to mleko 😉 własne 🙂

    I tez wole katarek od fridy, chociaz w srodku nocy przy innych domownikach frida jednak niezastąpiona 😉

  • Sylwiag

    Co do pierdółek kupowanych przez rodzinę, to ja spokojnie mogłabym otworzyc sklep z grzechotkami i gryzakami, nie mówiąc już o tysiącu ubranek w rozmiarze 62, ciekawe czy zdaze je wogole dziecku założyć, dlatego wyprawke kompletuje sama, wlasnie jestem na etapie kupowania leżaczka i najwazniejszego…wózka, w końcu zdecydowałam się na model wielofunkcyjny Ecco Mondo.

  • ewa

    Dorzuciłabym do listy termofor MRB na kolki ( i inne bóle dziwne) i opiekunkę od czasu do czasu:D A tak serio – z pierwszych miesięcy życia pamiętam, że chodziłam jak zombie, nie mogłam przyzwyczaić się do nie spania i ciągłego wybudzania. Nawet miałam takie jazdy, że na półprzytomna szukałam dziecka ręką bo nie pamiętałam czy go odłożyłam do spania czy nie. Piękny czas:D

  • Ewelina Pasławska

    Ja polecam taki zestaw https://ziololek.pl/produkt/wyprawka-2/, to wyprawka z 4 podstawowymi produktami pielęgnacyjnymi Linomag od 1. dnia życia, ale co najlepsze do tego dołączona jest płyta DVD z instruktażem pierwszej pomocy niemowlęciu. Warto mieć to w domu przy maluszku.

  • Ana

    Dla dziecka na wyprawkę polecam ubranka firmy Pinokio. Cenię te ubranka za jakość materiału, wykonanie,dopracowanie w każdym szczególe i ciekawy design (rowerek, wieloryb, wesołe i jednocześnie subtelne połączenia kolorów). Firma posiada swój sklep internetowy i najważniejsze ubranka są szyte w POLSCE.

  • Trytytka

    Według mnie kupowanie ubranek jest zwyczajnie głupie 🙂 Znajomi i rodzina zawsze tego naznosi w ilościach hurtowych a maluch i tak z tego wyrasta tak szybko, że aż szok. Kompletując wyprawkę dla noworodka woleliśmy się skupić na mebelkach i rzeczach do higieny. Bardzo nam pomogła lista z rzeczami do wyprawki z Babyonline: http://babyonline.pl/wyprawka-dla-noworodka-wyprawka-do-szpitala-dla-niemowlaka,rzeczy-dla-noworodka-artykul,1225,r1p1.html. W sumie większość z tego się okazała przydatna 🙂