Czy twoje dzieci naprawdę dostały prezenty?

Joanna Jaskółka
26 grudnia 2016

Udostępnij wpis

 

Och, kiedy piszę ten tekst praktycznie jest już po świętach i nie byłabym sobą, gdybym nie skomentowała tego, co mnie uderzyło. Może lekko, bo święta spędzaliśmy w sprawdzonym gronie, ale tak delikatnie ukuło dokładnie wtedy, kiedy najstarsza w rodzinie zakrzyknęła: A teraz dzieci, powiedzcie wierszyk, żeby dostać prezenty!

 

 

Ja, oczywiście, pokręciłam głową w kierunku starszego, żeby nie przywiązywał się do tej uwagi i spokojnie odebrał swoje prezenty, ale kiedy wręczaliśmy podarki dla babci, miałam ochotę również poprosić ją o zapracowanie na swoje upominki. A potem przypomniała mi się wymiana maili  z czytelniczką, która skarżyła się, że córka jej siostry i sama siostra nigdy nie jest wdzięczna za prezenty. Sprawa była trochę bardziej skomplikowana, ale uderzyła mnie, jak często czytelniczka powtarzała, że ona "uczy córkę, że trzeba się cieszyć z wszystkich prezentów". I miałam zgrzyt, bo jak ona to robi? Że zmusza córkę do okazywania uczuć, których nie czuje? Że nawet jak córka dostanie gówno w papierku to powinna się cieszyć i skakać z radości, że ładnie opakowane? No proszę, są takie prezenty, za które wystarczy samo "dziękuję" i tyle. Zmuszanie dziecka do cieszenia się z tego, co mu się nie podoba wywoła bunt, wewnętrzny sprzeciw, ostatecznie niechęć do przymuszającego i tego, który obdarował.

 

 

 

Nie można zmuszać człowieka do odczuwania określonych uczuć - po prostu nie można. 

 

 

Co więcej, dziecko wręcz nie powinno się cieszyć ze wszystkiego, co dostaje, bo przecież kiedyś musi sobie wykształcić trzy podstawowe świadomości:

 

  • świadomość, że wie, czego chce, a czego nie chce
  • świadomość, co mu się przyda, a co mu się nie przyda
  • świadomość tego, że może odmówić przyjęcia czegoś, czego nie chce.

 

 

Umiejętność odczytania tego, czego potrzebujemy, czego chcemy i co nas cieszy, a co denerwuje jest jedną z najbardziej zaniedbanych sfer w dorastaniu człowieka i widzę teraz, po dorosłych, jak wielki mają problem z nieprzyjmowaniem rad innych, uleganiem sugestiom innych, przyjmowaniem tego, czego nie chcą i z samą wiedzą o tym, czego im naprawdę potrzeba, bo wpajało im się od dziecka, że mają być wdzięczni za jakikolwiek objaw zainteresowania. Psychologowie, coache, trenerzy personalni od zakupów, umiejętnego odmawiania, poczucia własnej wartości, oczyszczania przestrzeni zbijają fortunę na błędach, jakie popełniono na nas w przeszłości, bo nauczono nas, że się nie odmawia, że trzeba być zawsze uprzejmym i należy udawać, że nie czujemy tego, co czujemy. Nikt nie powiedział nam, co robić z frustracją, jaka z tego wynika. Nikt nie powiedział nam, że mamy prawo czuć, co czujemy i nawet jeśli nasze odczucia są inne niż u reszty - mamy do nich prawo i mamy prawo postępować zgodnie z nimi. I nie można zmusić do uczuć, których nie ma - tak jak nie można zmusić kobiety do pokochania przypadkowego mężczyzny, tak nie można zmusić dziecka do okazywania radości z czegoś, co mu się nie podoba.

 

 

Prezenty są prezentami, a nie wynagrodzeniem za pracę

 

 

I to jest najważniejsze - nie uczmy dzieci, że mają się cieszyć ze wszystkiego, co dostają, uczmy je, że mogą odmówić, że nie muszą przyjmować wszystkiego jak leci, że mogą kwestionować przydatność czegoś i przede wszystkim - że  prezenty nie zobowiązują nas zupełnie do niczego. Bo prezenty są niezobowiązującym do niczego darem darowanym z potrzeby serca i z chęci sprawienia komuś radości i w sumie z racji tego faktu - czy należy oczekiwać za nie czegokolwiek? Jeśli dajesz komuś prezent, to nie po to, żeby on coś ci za to zrobił, ale po to, żeby sprawić mu radość. Jeśli oczekujesz, czegoś innego niż radości - to wtedy nie jest prezent, ale czysta transakcja. Zmuszanie dzieci do okazywania wdzięczności za coś, co darowane jest z dobrego serca, jest poważną pomyłką, bo co, jeśli prezent się nie spodobał i nie czujemy ani radości, ani wdzięczności, a tylko zażenowanie? No przecież są takie sytuacje!

 

I kolejna sprawa - pokazanie dziecku, że za prezent należy coś zrobić "zaśpiewać piosenkę, powiedzieć wierszyk lub cokolwiek" jest totalnym błędem uczącym dzieci, że muszą się za każdą rzecz darowaną odpłacać. Dziś musi powiedzieć wierszyk za kilka paczek prezentów, jutro zrobi loda w galerii za nowe spodnie, pojutrze puści się naszyjnik. Moje dywagacje idą w dość radykalną stronę, ale niestety tak to działa. Zamiast uczyć dzieci tego, że mogą wziąć prezent, jeśli im się podoba i świadomości, że dana rzecz nie wymusza na nim żadnych zobowiązań, pokazujemy, że prezent nigdy nie jest za darmo i coś trzeba za niego zrobić. Zamiast pokazać, że prezenty są wyrazem naszych uczuć w stosunku do dzieci, pokazujemy, że nawet na te uczucia dziecko musi zapracować, coś zrobić, że nie dostanie od najbliższych mu ludzi niczego za darmo. Jakby miłość rodziców i bliskich była czymś na co trzeba zapracować. No cóż. Nie tędy droga.

 

 

 

 

 

PS. Wiem, że kilka osób czyta zerojedynkowo i ma trudność z wyłapaniem treści między wersami [spodziewam się, że zaraz ktoś stwierdzi, że wychowuję niekulturalne dzieci, które nie przyjmują prezentów], więc powiem łopatologicznie: uczmy dzieci uprzejmości i tego, że się dziękuje. Niekoniecznie za same prezenty, ale za samą chęć obdarowania prezentem. I tyle. Nic więcej nie trzeba.

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    10 stycznia 2022
    Dni zniszczone przez siekierę dzieci, kartę do bankomatu oraz komunizm

    Już w poprzednią niedzielę przebierałam nóżkami, żeby wrócić do publikowania w social mediach. Niestety, wszystko wokół sprzysięgło się, żebym nie była gotowa na publikowanie czegokolwiek. To jest niby proste - napisać coś, kliknąć "publikuj" i z bańki. Tylko jeśli chce się, żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba swoje przemyśleć. A ja mam plan […]

    16 grudnia 2021
    Jeszcze zdążysz kupić najładniejsze książeczki dla dzieci!

    Obiecałam pokazywać więcej książek dla dzieci i pokazuję książeczki dla dzieci 🙂 Jeszcze zdążysz je złapać przed świętami i obdarować jakieś dziecko, bo książki to zawsze najfajniejsze prezenty. Przynajmniej ja w tym wpisie pokażę takie, które najfajniejszymi prezentami będą. Gotowa? Jedziemy!  

    7 grudnia 2021
    Fidget toys - o co chodzi w tych małych pierdółkach, że dzieci tak ich chcą i potrzebują?

    Teoretycznie zabawki typu fidget toys towarzyszą nam od dawna. Są to między innymi długopisy, zakrętki, folia bąbelkowa, patyczki czy nawet nasze własne palce, którymi pstrykamy lub kręcimy nimi, gdy się stresujemy. Praktycznie nazwa fidget toys wypłynęła niedawno, choć pierwszą zabawkę tego typu i zaprojektowaną konkretnie w tym celu wymyślono dawno temu.  

    2 grudnia 2021
    Co będzie z naszymi dziećmi, które wolą grać w Minecraft niż bawić się klockami?

    Co będzie z naszymi dziećmi, które całe dnie siedzą na komórkach i komputerach? - zastanawiają się rodzice, a ja odpowiadam: nic nie będzie.  Ja, w wieku moich dzieci, oglądałam durne kreskówki na telewizorze [częstokroć odrabiając przy nich lekcje na kolanie]. Pamiętam dni w całości przesiedziane na graniu w gry komputerowe. Bardzo kiepskie i średnio edukacyjne. […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official