Coraz rzadziej pojawiają się zestawienia książkowe i bardzo mi miło, kiedy ktoś się o nie doprasza. Ale prawda jest taka, że coraz mniej kupuję chłopcom książek, głównie z jednego powodu… jestem leniwa. Czy to oznacza, że przestałam czytać chłopcom i zestawienia przestaną się pokazywać na blogu?

 

A nie! Po prostu jestem leniwa i nie chce mi się przejrzeć wszystkich książek, które mamy, część oddać lub sprzedać i zrobić miejsce na nowe. A do tego jest jeszcze sentyment. Sentyment, jak do tej książki, którą niżej pokażę:

 

Jano i Wito w domu
Wiola Wołoszyn, Przemek Liput
Wydawnictwo Mamania

Pierwsza książka, „Jano i Wito” to była też pierwsza książka, którą mój starszak zaczął czytać młodszemu [tu zobacz]. Książeczkę stworzyła moja koleżanka, blogerka, Matka Wariatka, która jest logopedką, stąd wiem, że ta książeczka, pełna wyrazów dźwiękonaśladowczych jest idealnym prezentem dla malucha, który zaczyna mówić. Pewnie poleci do mojej siostrzenicy 🙂

 

KUPISZ TUTAJ. 

 

 

„Julia piecze…”,

Beata Kordylewska,

Wydawnictwo Skrzat

 

Sposób prowadzenia narracji wydaje mi się trochę za bardzo przesłodzony i infantylny. Za dużo też na moje nerwy strony biernej, ale sam pomysł stworzenia takiej książki – rewelacyjny. Potwierdził to mój młodszy, z którym zrobiłam każdy przepis z tych książeczek i który wprost zamęcza mnie, żebyśmy te przepisy powtórzyli. A skoro ta książka dla dzieci, dzieciom się podoba, to moja opinia nie ma znaczenia.

 

KUPISZ TUTAJ:

„Julia piecze ciasto w paski”
„Julia piecze miodowe ciasteczka”
„Julia piecze muffinki”

 

 

 

„Jedziemy na wycieczkę” oraz „Statki, łodzie, motorówki”
Doro Göbel, Peter Knorr
Wydawnictwo Babaryba

 

Obie książki trzymamy w aucie, bo „jedziemy na wycieczkę” chłopcy lubią przeglądać, kiedy naprawdę jedziemy na wycieczkę, a że często jedziemy nad wodę, to obaj lubią porównywać statki, które widza na jeziorze do tych w książce albo w trakcie drogi zgadują, które z tych z książek zobaczą. Osobiście, od ulicy Czereśniowej, bardzo lubię książki z tak szczegółowymi obrazkami i oglądam je często dla własnej przyjemności 🙂

KUPISZ TUTAJ:

„Jedziemy na wycieczkę”

„Statki, łodzie, motorówki”

 

 

„Gotujemy”
Dominika Czerniak-Chojnacka
Wydawnictwo Babaryba

 

 

Ta urocza książeczka czeka na chłopców, aż wrócą od babci. To ten typ książki, która na różne sposoby aktywizuje dzieci i ja ten typ uwielbiam. A do tego temat jedzenia sprawia, że niejadki mogą się zaprzyjaźnić z warzywami i owocami, a praca w kuchni przestanie być czarną magią. Choć… w moim przypadku książka pozwoli mi pracować w kuchni, a chłopcom w książce 😀

KUPISZ TUTAJ. 

 

 

„Super M”

Dawid Ryski,

Wydawnictwo Babaryba

 

Mój starszak uwielbia tę książeczkę i zgadł w połowie, kimże jest ten superbohater. Bardzo go podbudowała szczególnie w takim naszym trudniejszym okresie, kiedy ja wątpiłam w siebie i on powoli też zaczynał. Nam obojgu książeczka przyniosła ukojenie 🙂

KUPISZ TUTAJ. 

 

 

„Pięknie dziękuję”
Ellen Surrey,
Wydawnictwo Babaryba

 

Kiedy przyznaję, że nie zmuszam moich dzieci do witania się z ludźmi, a tym bardziej do mówienia „proszę” i „dziękuję” [tu o tym pisałam], zawsze na buzi ludzi maluje się zdziwienie. No bo jak to, bez pouczania można dziecko czegokolwiek nauczyć? A tak to. Jedno wiem o pouczaniu – zniechęca i czasami daje odwrotny skutek. Stawiam na naturalną naukę i obserwację. Moje dzieci widzą, że jestem uprzejma i naturalnie chcą być tacy jak ja. Zanim dorosną, będą mieli już wpojone naturalne grzecznościowe odruchy i sporo czasu im zajmie, żeby się z nich wyswobodzić, jeśli będą chcieli. Co ja mówię – jak dorosną. Już tak mają, że to dziękuję i proszę mówią, nawet się nad tym nie zastanawiając. Ale jeśli zależy nam, żeby nasze dziecko zaczęło zastanawiać się, dlaczego komuś dziękuje, to książeczka idealna na taką okazję. Przy czym warto jej nie tylko czytać, ale aktywnie o niej rozmawiać. Moim zdaniem – świetny efekt dodatkowy. Takie pokazanie, jak wiele rzeczy jest godnych podziękowania.

KUPISZ TUTAJ.

 

 

„Moja mama”

Mayana Itoïz

Wydawnictwo Babaryba

 

Tę książeczkę dostałam w prezencie i oglądałam ją z młodszym przed snem. Znakomicie rozluźniała i uspokajała. Głównie dzięki kolorom – jakoś tak są ułożone, że człowiek się odpręża, ale też buduje bliskość z dzieckiem, nie wspominając o rozwijaniu wyobraźni. Niżej filmik przedstawiający książkę, a samą książkę KUPISZ TUTAJ.

 

„Kot Kocisław i jego ludzie”

Agnieszka Starok, Karolina Cichoń-Wydrych

Wydawnictwo Tekturka

 

Co jakiś czas pojawiają się pytania o książki, które niczego nie uczą, nie wzruszają na siłę i nie są za bardzo „mądre”, ale świetnie się je czyta. To jest właśnie ta  książka. Choć ja to się wzruszyłam i zaśmiałam podczas czytania, bo to po prostu zabawnie i ciekawa opowiedziana historia przygód Kocisława i jego ludzi. Pokazująca, że koty też maja uczucia. I to jakie!

KUPISZ TUTAJ. 

 

 

„Jedź! Jedź! Stój!”

Charise Mericle Harper

Wydawnictwo Babaryba

To nie tylko książeczka dla chłopców, którzy zafascynowani są autami. To książka dla wszystkich dzieci, które kiedykolwiek będą przechodziły przez ulicę ze światłami. Ideę świateł na przejściu dla pieszych podczas czytania i zabawy z tą książeczki wpoicie dziecku tak, że już nigdy nie przebiegnie wam samo przez pasy. Serio. Testowałam. Trzylatkowi wystarczyły dwa czytania. I ile było przy tym logicznej zabawy 🙂 Polecam.

KUPISZ TUTAJ. 

 

 

„O czym szumią drzewa”
Peter Wohlleben
Wydawnictwo Otwarte

Tę książkę miałam pokazać w maju… ale sama się zaczytałam. I na początku podchodziłam do niej z dystansem. Kto miałby wiedzieć więcej o drzewach niż my – mieszkający w lesie i żywo się nim interesujący? I chłopcy na samym początku odrzucili ją, bo była zdecydowanie dla nich za trudna. Ale po jakimś czasie, na jednym z naszych pikników przed domem, otworzyłam ja z nudów i wsiąkłam. A starszak ze mną. Kupił nas „Leśny informator, czyli taka wiedza w pigułce oraz występujący co kilka stron cykl „Zadań dla ciebie”. Potem odkryliśmy Quizy, które starszak rozwala z palcem w nosie i uwielbiam tę jego radość, gdy potrafi odpowiedzieć na pytania kilka dni po przeczytaniu rozdziału.  Bardzo polecam, nie tylko miejskim dzieciom, wiejskie też się dużo nauczą.

 

KUPISZ TUTAJ. 

 

 

Cykl „Wielkie ludy historii”

Christian Hill

Wydawnictwo RM

 

Starszak jest dobry z geografii, ale leży z historii. Przejęty tym, że od września zaczyna szkołę i będzie miał same pały [nazywam to efektem „Przygód Mikołajka”] poprosił mnie o kilka książek z tej dziedziny. Trafiłam na takie. Napisane przystępnym językiem, z ciekawymi bohaterami, z którymi można się identyfikować i mam wrażenie, że czcionka jest dosyć dobra dla młodego czytelnika. Trochę się starszak podszkoli w czytaniu i sam będzie połykał książeczki. Podoba mi się opcja z podkreślnikami, które odsyłają do szerszego kontekstu i informacji na dany temat. Dla dzieci szkolnych, nawet nie zainteresowanych historią – bardzo ciekawa pozycja.

KUPISZ TUTAJ: 

„Egipcjanie” 

„Rzymianie”

„Grecy”

„Wikingowie” 

 

 

I to tyle moich nowości. Książek na razie mamy bardzo dużo [szczególnie dla maluchów, na przykład w tym wpisie] i coraz więcej zaczynam myśleć o kupowaniu książek dla starszych dzieci. A obszerniejsze książki wypełnione treścią będą zasługiwać chyba na obszerniejsze recenzje. Nawet takie, jak ta o wspomnianym Mikołajku, o którym pisałam tutaj. Myślę, że dużo książeczek będę pokazywać na instastory, to wpadajcie, zapraszam. Od jakiegoś czasu też sporo mniejszych i szybkich wpisów nie zajawiam nigdzie, pojawiają na blogu i są, ale nie mówię o tym, że są. Więc warto sobie zainstalować aplikację bloga na telefon. Tu wersja na Android, a tu na IOS. I wtedy będziecie wiedzieć o każdej. Fejs mnie wkurza, a najbardziej wkurza mnie nie jako blogerkę, ale jako odbiorcę skarg i zażaleń, że znowu coś na nim nie działa, więc swoje ulubione blogi warto mieć pod ręką i nie opierać się wyłącznie fejsem.

A teraz, bądź tak miła i napisz mi, jakie książki uwielbia twoje szkolne dziecko?

 

 

Linki we wpisie są afiliacyjne, czyli jeśli kupisz książki z mojego polecenia, dołożysz cegiełkę do rozwoju bloga.