The best of Kosmyk. Część druga

Joanna Jaskółka
31 grudnia 2013

Udostępnij wpis

podsumowanie

Wczoraj, w podsumowaniu "The best of Kosmyk" utknęłam na czerwcu, ponieważ zestawienie zdawało się pękać w szwach, a ja w pewnym momencie starałam się pisać skrótami, żeby pomieścić cały rok w jednym wpisie. Dopiero później wpadłam na pomysł, żeby to wszystko podzielić, datego drugą część podsumowania możecie oglądać dziś właśnie tutaj:


LIPIEC
podsumowanie
Lipiec był z zaskoczenia leniwy - dzięki spokojnym gościom i w miarę znośnej pogodzie byłby niemalże idealnym miesiącem mojego dotychczasowego macierzyństwa, gdyby nie pewna namiętność mojego dziecka do suchej karmy kotów...
Nie wiem, czy wiecie, jak wygląda idealny poranek Kosmyka. Uwaga! Podaję przepis. Weź miskę kota z karmą i wysyp tacie na brzuszek. Potem sięgnij po butelkę z wodą mamy, odkręć i wylej wszystko na rozsypaną karmę. Następnie właduj się do łóżka i skrupulatnie rozpłaszcz mokrą papkę na brzuszku tatusia. Potem właduj się na brzuszek, obejmij mocno tatę i daj mu tysiąc buziaczków. Gotowe!
SIERPIEŃ
Sierpień to miesiąc skoków. Skakał głównie Kosmyk, ale tylko matka upadała. Na pysk. Kosmyk w swoim rozwoju skakał dzielnie całe trzy tygodnie, a ja już po tygodniu błagałam niebiosa o jakiś grom z nieba. Niestety,  źle mnie zrozumiano i gromy padały wyłącznie z ust Kosmyka...

Dziś Kosmyk pobił swój rekord w tym roku. Trzy godziny płaczu bez powodu. Aż zachrypł. Kiedy się wypłakał i wyswobodził z mych omdlałych ramion, zdjął z siebie całe ubranie i zaczął bawić się samochodzikiem. 

Na szczęście na skoki rozwojowe świetną alternatywą była trampolina, którą Kosmyk opanował bardzo szybko, a jeszcze szybciej stała się ona naszą codzienną gimnastyką. Każdy się teraz dziwi, że mam takie sprawne i silne dziecko, ale mało kto wie, że dziecko owo potrafiło skakać przez 40 minut [półtoraroczniak!] i jeszcze płakać, że ktoś chce mu tę rozrywkę przerwać.


Na trampolinie skacze chłopczyk. Na oko siedem lat. Kosmyk usilnie próbuje się do niego dostać.

- Ej, ty, weź to dziecko, bo ja sobie zajmuję tę trampolinę dla mnie i mojego kolegi - mówi do mnie chłopiec, a ja staję jak wmurowana.

- Ej, ty - dukam - to weź się spytaj tego dziecka, czy możesz zająć tę trampolinę, bo to jest jego zabawka.

Chłopiec myśli chwilę, po czym stwierdza:

- Nie widuję na co dzień małych dzieci z trampolinami, przepraszam
WRZESIEŃ

Jeśli lipiec miał szansę stać się moim ulubionym miesiącem macierzyństwa, wrzesień stał się zdecydowanie najgorszym. To wtedy zostałam sama w środku lasu i akurat wtedy zabrakło prądu, co zaowocowało TYM. Jednak wieszcząc koniec, nie zapominajmy o początku. A zaczęło się całkiem zabawnie...

Większość historii z Kosmykiem zaczyna się od słów "poszłam na chwilę do łazienki". Tym razem poszłam jednak wyrzucić woniejące już śmieci. Zazwyczaj robię to z Kosmykiem na rękach, ale trochę kropiło, więc pozostawiłam dziecko bawiące się klockami i popędziłam do śmietnika. Już przy bramie usłyszałam gromkie "Łubudu i odgłos walącej się szafy/stołu/ściany lub czegokolwiek wielkiego.


Przed oczami mając już widok przygwożdżonego do ziemi Kosmyka, pędzę z tymi śmieciami z powrotem do domu i widzę powaloną na ziemi suszarkę z praniem [jest dość ciężka, więc mogła narobić huku] i siedzącego na rozwalonym praniu Kosmyka informującego mnie słodko: Bum Anie! Bum! Amo!

Tia jasne. Samo.



Synek nie tylko usiłował poprawić mój nastrój swoimi zabawnymi wyskokami, ale również starał się zapewnić nam byt i odłożyć trochę grosza pod nieobecność tatusia:
Sprzątając łóżeczko Kosmyka, znalazłam pod materacem 43 złote i 28 groszy. W bilonie. Nie wiem, skąd on to uzbierał, ale przynajmniej mam tę pewność, że cokolwiek się stanie, z moim synem biedy cierpieć nie będę.
PAŹDZIERNIK
the best of
Październik zdecydowanie stał się miesiącem ulgi - wrócił chłop z długiego poligonu, wrócili też dziadkowie z zagranicznych wojaży. Z taką pomocą mogłam wreszcie stawić czoła kapryśnemu  nocnemu Kosmykowi:
Druga w nocy. Uspokajam płaczące dziecko.

- Zaśpiewać ci ogórka?
- Nie.
- Tik taka?
- Nie.
- Pieski małe dwa?
- Nie.
- Yyy... Mydło?
- Nie.
- Yyy... Eee... Fantazję?
- Nie?
- To co ci zaśpiewać?
- Nic. Pać cie. Siam!
To po co dzieciaku płakałeś, miałam ochotę się zapytać, ale tylko przesunęłam ręką po twarzy, sprawdzając, czy na pewno tym razem posmarowałam się DOBRYM kremem...
Chociaż zdecydowanie wolałam poranki od nocy. Nocą może się zdarzyć wszystko, rankiem za to można tylko oszaleć...
Piątkowy dialog na poczęstunek do kawy:

- Mamo, kady!
- Kosmyku, jest siódma rano, a ty żądasz czekolady?
- Tak!
- Oszalałeś!
- Tak! Mamo!
LISTOPAD
Kiedy myślę o listopadzie, to od razu mam ciarki na plecach. Cały rok był, dla nas - rodziców i dziadków, pechowy, ale w listopadzie do kawalkady dołączył Kosmyk ze swoimi nocnymi koszmarami. Walczyłam dzielnie, ale ta nocna walka kompletnie mnie wyczerpała, mimo ogromnych starań dziecka, by w dzienne nasze igraszki wpleść odrobinę uśmiechu...
Często zastanawiam się, w czym zamknąć dziecko. Szczególnie wtedy, kiedy mamy gości i przy nich pytam się Kosmyka, czy ma ochotę na grejpfruta.
- Tak! Tak! Mamo! Chce gej fiuta!

...i refleksji:


Wykończona dzisiejszym dniem matka postanowiła włączyć dziecku bajkę. Padło na teletubisie. Kosmyk ogląda, ogląda, w końcu marszczy brwi i krzyczy:
- Mamo! Innom baje! Gupia ta jest!

Matka pamięta, że kiedy pierwszy raz oglądała teletubisie, miała takie same uwagi.
GRUDZIEŃ
W połowie grudnia natomiast nastąpił nieoczekiwany... spokój. W dalszym ciągu pech nas nie opuszczał, ale przynajmniej opuściły nas, lekko nazywając, fochy Kosmyka. Dziecko odespało zarwane noce i od razu nauczyło się liczyć... Za dobrze.
Chłop liczy z Kosmykiem wszystkie samochodziki. Jeden, dwa, trzy... Jeden, dwa, trzy. W pewnym momencie chłop pyta:

- Kosmyku, a skoro już jesteśmy przy liczeniu... Ilu wujków przychodzi do mamy, kiedy nie ma mnie w domu?

- Osiem... Dziewięć - odpowiada po namyśle Kosmyk.
 
Końcówka dwudziestego trzeciego miesiąca życia mojego dziecka to również pierwszy krok w samodzielność połączoną z niebywałą wręcz stanowczością i roszczeniową postawą wobec rodziców.
Chłop pojechał z Kosmykiem na szybkie zakupy do wiejskiego sklepu. Na miejscu otworzył drzwi Kosmykowi i powiedział;

- Chodź, Kosmyku, do sklepu po zakupy!

- Nie, tato, nie! Ty idź! Ja czekam! - odpowiedziało dziecko tonem, który wyraźnie dawał do zrozumienia, że sprzeciw jest niepożądany, po czym zajęło się przeglądaniem ulubionej książeczki.

Cóż miał robić chłop? Skalkulował, co miał skalkulować, wyszło mu, że szybkie zakupy zajmą niecałe siedem minut i pognał do sklepu.

Gnając, usłyszał tylko głośną i wyraźną prośbę dziecka:

- Lizaka kup! I zelki jeszcze!

Sprawdzając tekst i szarpiąc się w okowach mojej wizji tego wpisu a możliwościami edytora blogspota, uderzyło mnie nagle, jak wielkie postępy poczynił Kosmyk w tym roku... Od gaworzącego niezrozumiałe głoski niemowlaka do wyszczekanego chłopczyka, który nie tylko wie, czego chce, ale jeszcze umie wyegzekwować swoje. Nie mogę się powstrzymać od śmiechu, gdy przypomnę sobie pewną noc, kiedy to Kosmyk miał wspomniane już nocne wrzaski. Leżał biedny na dywanie i łkał donośnie, uderzając głową o troskliwie podłożoną przeze mnie poduszkę i to wszystko przerwała babcia, która wtarabaniła się do pokoju. Kosmyk podniósł głowę, rzucił w babcię spojrzenie jak sztylet i wrzasnął:

- Baba! Tam!

I pokazał rączką, gdzie babcia ma swój pokój, jednocześnie sugerując, że wszystko, co się dzieje tej nocy, zostaje między nim a rodzicami.

[Oj. Chyba coś zepsułam. Wybacz mi synku, jeśli kiedykolwiek to przeczytasz. Wątpię, żebyś sięgnął pamięcią aż do swoich wybryków z drugiego roku życia, mam wobec tego nadzieję, że odpuścisz starej matce, że pozwoliła sobie opisać te chwile najlepiej jak umie. Jeśli czytasz to, a ja gdzieś tam obok dogorywam w swej starości, rzuć w biedną matkę szklanką wody albo przynajmniej czekoladką. Od kiedy zaczęłam namiętnie zjadać wszystkie podarowane ci łakocie (oj, znowu coś zepsułam!), dramatycznie uzależniłam się od słodyczy...]

Cholerka... Czy wasze dzieci też tak szybko rosną? Czy tylko mi przypadł tak wyjątkowy egzemplarz?

A pierwsza część podsumowania jest TUTAJ.

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
16 stycznia 2020
Ile jest wart szczery, biały i radosny uśmiech bąbelka?

Uśmiech bąbelka wart jest podobno wszystkie pieniądze. Podobno można nim również płacić, choć waluta to niepewna, VATu się z niej się nie odliczy, a i nie wszędzie przyjmują takie rozliczenie. Postanowiłam więc sprawdzić, ile taki uśmiech jest wart. Bo, co jak co, ale piękne oczy nie wystarczą. Uśmiech musi mieć swoją cenę.  

13 stycznia 2020
Do czego służą słuchawki wygłuszające i jak dziwnie wyglądają w nich dzieci na ulicy?

Swego czasu wdałam się w dyskusję na pewnej grupie, w której matka pytała, co może zrobić, kiedy jej córkę denerwuje strasznie hałas w szkole. Że dzieci krzyczą na przerwach i to strasznie córkę męczy. Doradziłam, bo nie wiem, czemu nie trzymałam języka za zębami, żeby kupiła córce słuchawki wygłuszające. Wyszła z tego dyskusja na trzy […]

9 stycznia 2020
Marzenie, które jak cień za mną krąży, na które codziennie się patrzę i które kiedyś wreszcie się spełni

To był maj, pachniała... ulica Anielewicza w Warszawie, a ja podjęłam decyzję, że spadam z tego miasta i więcej tu nie wrócę. Po siedmiu, prawie ośmiu latach mieszkania w stolicy, bogatsza o dwa kierunki studiów i dziecko, pakowałam manatki, bo... w sumie nie miałam nic do stracenia. Po latach ludzie będą mówić, że ej, ale […]

5 stycznia 2020
15 pomysłów, co zrobić z choinką po świętach - spalić, wyrzucić czy oddać?

Co roku o tej porze, niektórzy nawet wcześniej, a niektórzy później, większość zastanawia się, co zrobić z choinką po świętach. Z tym aktualnie rozsypujących się już wrakiem drzewka, które jeszcze tydzień temu cieszyło barwami i blaskiem, teraz jest nieco gorzej, bo ileż można stać, jeśli się zostało uciętym lub totalnie w nie swoim klimacie i […]

19 grudnia 2019
Czy można przeżyć miesiąc za mniej niż 1000 zł na posiłki?

Kolejny miesiąc minął, ja zrobiłam kolejne podsumowanie. Ostatnie w tym roku, bo w grudniu standardowo robię sobie przerwę od planowania i wyciągam wnioski z mojej spontaniczności. Dostałam kilka pytań od czytelniczek, postaram się więc na nie odpowiedzieć w tekście i na końcu wpisu. Na końcu na to najbardziej "gorące". Zobaczysz zresztą sama, że tobie przemknęło […]

9 grudnia 2019
Kredki dla dzieci, które dopiero zaczynają rysować albo zwyczajnie tego nie lubią

Po starszym synu, który rysować uwielbia i każdego dnia poświęca temu godzinę, a nawet więcej, niechęć młodszego do rysowania trochę mnie zaskoczyła. Wszak on bardzo dużo rzeczy robi tak, jak starszy brat i akurat stawiałam wszystko na to, że kredki dla dzieci będą obszarem największym kłótni. I się przeliczyłam.  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official