Bez recepty

Joanna Jaskółka
15 stycznia 2015

Udostępnij wpis

 

 

Zazwyczaj staram się unikać ludzi, którzy swoimi poglądami psują mi humor i usiłują na siłę mnie przekonać, że moje inne zdanie na jakiś temat jest złe i należy je "naprostować". A wręcz uciekam od tych, co jeszcze nie wiedzą, jak postąpię, a już "gdybają" i proszą, żebym nie robiła tego, co oni sobie wyobrażają, że zrobię. Niestety, nie od wszystkich mogę uciec - od niektórych roi się moja tablica. Taka pigułka "po"...

 

Nie rozumiem, dlaczego wściekamy się na zdanie radykałów. Dla nich nawet plemniki są święte i oczywiste jest, że pigułka po będzie dla nich tak samo zła jak prezerwatywa. Nawet jeśli jest środkiem wspomagającym leczenie mięśniaka. Wiem, że absurdalnym byłoby żądać, żeby ci, co uważają pigułkę "po" za zabójstwo niezagnieżdżonego w macicy plemnika, pielęgnowali swoje wartości w gronie rodzinnym i ufali, że ich dzieci postąpią zgodnie z preferowanym przez rodziców światopoglądem [tym bardziej, że ta tabletka nie jest tania - 100 zł, jeśli dzieci mają tyle gotówki, żeby sobie kupować takie tabletki nagminnie, to raczej nie w moim województwie].

 

 

Rozumiem za to, że Terlik się klika. Że wszystkie radykalne opinie są fajne, bo "się czytają". Że ludzie, którzy zamiast trąbić o tym, jak dobrze żyć, zwyczajnie dobrze żyją i z drobnych rzeczy wyciągają dobro, się nie klikają. Wkurza mnie tylko, że media cytują największe bzdury, jakie może powiedzieć człowiek i ktoś przez przypadek uwierzy, że "pigułka po" wspomaga choroby weneryczne lub zabija dziecko [uniemożliwia zagnieżdżenie się plemnika w pochwie, hamując owulację, ciekawy tekst, rozwiewający wątpliwości - tutaj, tekst mojej koleżanki z wątpliwościami - tutaj.]. Fanatycy lubią podpierać swoje argumenty osobistymi historiami - uważają, że to uwiarygadnia ich zdanie na jakiś temat. Tak było ze szczepionkami - czytelnicy ignorowali naukowe teksty i ripostowali je "swoją historią" lub "historią znajomej". Jakby jednostkowy przypadek był dowodem na wszystko. Mój jednostkowy przypadek nie jest dowodem, ale tak - brałam "pigułkę po" raz w życiu i nie zachorowałam na żadną chorobę weneryczną, mało tego - zaszłam w ciążę. I to nie jedną. Bez problemów. Nie, nie płaczę za dzieckiem, które nie powstało, tak samo jak nie płakałam po każdej miesiączce, która, o zgrozo, wydalała moje biedne niewykorzystane jajko.

 

 

Tylko że - może jestem dziwna - szanuję decyzję rodziców, którzy postanawiają, że ich nastoletnia [17 lat ona nawet nie miała!] córka urodzi dziecko swojego gwałciciela [ostatnio często odwiedzam gabinety ginekologiczne]. Ufam, że zrobią wszystko, by zapewnić jej opiekę psychologa i wytłumaczą, że wsadzenie, mimo jej woli, pindola w pochwę było dobre, bo powstało ŻYCIE. Nie protestuję przed kościołem. Nie oceniam. Ich decyzja. Nie mam nic przeciwko, żeby ktoś podejmował decyzję zgodną ze swoim światopoglądem i wychowywał dzieci w taki sposób, jaki uważa, ale wiem, że to trudne pogodzić się z tym, że ktoś może podjąć inną niż nasza. Albo ma możliwość podjąć taką decyzję.
Bez recepty.

 

 

 

Bez recepty przepisuję też wszystkim mój ulubiony lek - zamiast martwić się na zapas o innych, porozmawiaj ze swoim dzieckiem. Mam wrażenie, że gdyby połowa tych ludzi, co protestują i biadolą w mediach, że "ta straszna pigułka po" jest dostępna bez recepty, pogadała o tym ze swoimi dziećmi, a nie ze szklanymi ekranami, sprzedaż tych tabletek wcale by nie była wysoka. Plus - gdyby wszyscy ci ludzie martwili się o dzieci, które już się urodziły i żyją w dramatycznych warunkach lub w chorobie [pomóż zamiast gadać - klik lub tu - klik], świat byłby o niebo lepszy.  A przecież o niebo chodzi tym, co najgłośniej protestują? Ufam, wierzę tak, jak nigdy nie wierzyłam w nic, że tych spokojnych jest jednak więcej niż krzykaczy.

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
22 sierpnia 2019
W jaki sposób odpowiadać na trudne pytania dziecka, kiedy nie mamy pojęcia, co odpowiedzieć?

Jakiś czas temu czytelniczka z mojej grupy zadała nam trudne pytanie: po co żyjemy. To nie była jej osobista refleksja, to było pytanie zadane przez jej czteroletnią córkę, które wprawiło czytelniczkę z zakłopotanie. Bo co powiedzieć? Jak szybko znaleźć satysfakcjonujące wyjaśnienie? A jeśli na to konkretne pytanie znajdziemy replikę, co odpowiadać na inne, przychodzące zaraz […]

15 sierpnia 2019
Przegląd książek o tym, skąd się biorą dzieci, czyli edukacja seksualna w pigułce

Ok, dobra. Ja wiem, temat grząski, bo niektóre moje koleżanki równolatki nigdy nie poruszyły tematu seksu z własną matką, a w nocy wsadzają se skarpetę w usta, żeby dzieci czegoś tam nie usłyszały. W szkołach wciąż opowiada się, że prezerwatywa to zło, a dzieci zrodzone w małżeństwie są bardziej wartościowe niż te z konkubinatu. Kiedy […]

11 sierpnia 2019
Jak zrezygnować z Facebooka na miesiąc i zastanawiać się, czy kiedykolwiek na niego wracać.

Ludzie robią to różnie. Jedni przygotowują się tygodniami. Zabezpieczają się na przyszłość, kupują książki, krzyżówki. Oznajmiają, że #challenge #wyzwanie. Odliczają dni do tego momentu. Boją się go. Z radością oznajmiają powrót, kiedy to wszystko się skończy.

11 lipca 2019
Pierwsze półkolonie mojego dziecka - czy warto było szaleć tak?

-  Co ja zrobiłam? - myślałam pierwszego dnia, kiedy przyjechaliśmy nad Zegrze na półkolonie dla dzieci. Stałam w holu budynku, obserwując moje dzieci, które stały w rządku na placu przydzielane do wacht obozu żeglarskiego. - Co ja zrobiłam? - myślałam, kiedy moja koleżanka, znudzona, ponaglała mnie, żebyśmy wracały do pokoju i nie szpiegowały dzieci. - […]

19 czerwca 2019
Pierwsze świadectwo szkolne, czyli jakie wyróżnienie dostał syn na koniec pierwszej klasy

Cały czerwiec na grupach i profilach fejsbukowych trwała walka o to, czyje dziecko zdobędzie lepsze lub gorsze świadectwo.  Któremu dziecku czerwony pasek lub jego brak ułatwi start przyszłość, a któremu zniszczy życie i dostanie się na wymarzone studia. Kompletnie nieprzygotowana weszłam w ten szkolny świat. Z totalną ignorancją, jakie świadectwo przyniesie syn na koniec pierwszej […]

17 czerwca 2019
Jeśli ogarnięcie budżetu domowego i wydatków jest dla ciebie taką czarną magią, jak kiedyś dla mnie, to patrz na to...

Czemu? Czemu? Pamiętam na studiach zajęcia z ekonomii, marketingu, nudne jak schabowe z ziemniakami i mizeria na słodko. Praktycznie niczego z tych zajęć nie pamiętam, mimo że zawsze miałam kolorowe, piękne notatki i piątki w indeksie. W rzeczywistości nie umiałam tej wiedzy ani przełożyć na pracę, ani na życie. Realnie nic nie było tak proste, […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official