Bezstresowe wychowanie nie istnieje

Joanna Jaskółka
8 października 2015

Udostępnij wpis

Raz na jakiś czas [a masowo wczoraj na moim fp] dochodzą do mnie słuchy, że takie a nie inne [czyli ogólnie złe] zachowanie dziecka jest efektem niezwykle popularnego bezstresowego wychowania. To wszystko wina rodziców, którzy nie zajmują się dzieckiem, którzy usuwają mu z dróg przeszkody, żeby przypadkiem go nie zdenerwować - to tylko niektóre opinie [te cenzuralne], jakie wczoraj wyczytałam i trochę byłam przerażona tymi miejskimi legendami, bo tak naprawdę... bezstresowe wychowanie nie istnieje.

 

Umówmy się. Stresu doświadczamy cały czas. W dorosłym życiu bardzo, ale zdziwię was, że i dziecko odczuwa je non stop. Pierwszy raz podczas porodu, potem w pierwszych dniach życia [samo to, że po  miesiącach w ciepłym i ciasnym brzuchu nagle widzi ogrom świata jest maksymalną dawką stresu], a następnie w dalszych latach, gdy uczy się funkcjonowania w społeczeństwie.

 

Czy da się wychować dziecko bezstresowo?

Choćbyśmy na rzęsach stanęli nie zabierzemy tego stresu od dziecka. Jedynie matka natura pomaga trochę tym, że naszych pierwszych miesięcy życia na świecie zwyczajnie nie pamiętamy [a raczej je wypieramy, bo są w sumie traumatyczne]. Nie jesteśmy w stanie wychować dziecka bez żadnych napięć z jego lub naszej strony - to nie możliwe. A do tego kompletnie nieprzydatne, bo stres, który odczuwa dziecko, jest czasami nawet pomocny, potrzebny. To on motywuje, to on skłania do działania, warunkuje często nasze zachowanie, a poza tym te pierwsze spięcia pokazują dziecku, jak sobie z takim napięciem radzić [o ile rodzic chce - z moich obserwacji wynika, że nie chce, bo najprościej postawić do kąta].

 

Skąd się to wzięło?

 

Pierwszą teorię o bezstresowym wychowaniu sformułował Benjamin Spock w 1946 roku, później psychologia humanistyczna temat podchwyciła i wypromowała, ostatecznie jednak stwierdzając, że koncepcja ta nie przynosi efektów i wycofując się z niej. Mimo że zarówno Spock, jak i wielu mu podobnych stanowczo odrzucali porównania wychowania bezstresowego z permisywizmem, to jednak widzieli, że zrównanie tych pojęć jest zwyczajnie dla rodziców wygodne.

 

Do Polski wychowanie bezstresowe weszło na początku lat 90. [akurat wtedy, gdy na świecie zaczęto się z niego wycofywać, u nas zaczęły powstawać szkoły hołdujące tym zasadom]. No, ale to już 20 lat z hakiem. Powstawały głównie w akcie sprzeciwu przeciwko autorytarnemu systemowi wychowania, tak popularnemu w naszej kulturze [a bardzo szkodliwemu, co potwierdza liczba chorych psychicznie lub posiadających psychiczne problemy ludzi w naszym kraju - ponad 8 milionów]. Szybko zorientowano się, że nie tędy droga i zaczęto szukać innych rozwiązań. Które, z racji braku cech autorytarnych [brak kar, nagród, bliskość, szacunek do dziecka], również zaczęto wrzucać do worka "wychowanie bezstresowe".

 

Dlaczego bezstresowe wychowanie nie istnieje? 

 

Powtórzę to, co pisałam w pierwszym akapicie - nie istnieje wychowanie bezstresowe, bo nie da się usunąć z drogi dziecka wszystkich stresów i każdej przeszkody, co więcej, często jest to szkodliwe. Moja filozofia wychowywania dzieci, dość zbliżona do rodzicielstwa bliskości, wręcz zakłada stres w procesie wychowawczym, głównie dlatego, żeby... nauczyć dziecko jak sobie z tym stresem radzić, żeby pokazać mu, jak się w jego obliczu zachowywać - inaczej niż przemocą, sięganiem po alkohol, papierosy czy narkotyki.

 

Nawet jeśli uważasz, że twój znajomy wychowuje dziecko bezstresowo, pomyśl chwilę, czy na pewno mu się to udaje? Czy dziecko pozbawione samo sobie, bez drogowskazów, bez wsparcia rodzica, całkowicie zdane na siebie, mogące robić, co chce, wykrzykujące swoje potrzeby naprawdę się nie stresuje? Nie przeżywa napięcia? Ja się zawsze zastanawiam, jak ono sobie radzi z emocjami, których nikt mu nie tłumaczy, jak sobie radzi z tym, że u rodziców może wszystko, a obcy ludzie na niego krzyczą? Skąd w ogóle pomysł, że dziecko, które krzyczy, wrzeszczy, rzuca się po podłodze jest zrelaksowane i szczęśliwe?

 

Nie wychowasz dziecka bez stresu

 

Nawet jeśli będziesz chciał, nie unikniesz stresu w życiu dziecka. Jedyne, co możesz zrobić, to je wykorzystać, żeby pomóc dziecku radzić sobie z nim lepiej niż ty. A kiedy zechcesz rzucić opinią, że jakieś dziecko wychowywane jest bezstresowo, policz do 10 i zastanów się najpierw, czy ono jest wychowywane w ogóle?

 

 

 

 

Zdjęcie: U.S. Army

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
25 lutego 2021
Dlaczego przestałam wierzyć w aromaterapię?

Wstaję rano i idę do kuchni. Jest zimno, śnieg wciąż zalega na podwórku, sójki zbierają się przy kompostowniku, bo jakimś cudem wolą grzebać w nim niż konkurować z sikorami przy karmniku. Dzieci jeszcze śpią, jest cicho. Wstawiam wodę na kawę i wyjmuję z półki malutką buteleczkę. Dziś bergamotka. Wlewam kilka kropel do dyfuzora i wdycham […]

16 lutego 2021
Zespół Aspergera - nie ma tego złego, co by nie wyszło na dobre

Pamiętam, że jechaliśmy autem do psychiatry w Olsztynie i nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. Dopiero w drodze powrotnej okazało się, że oboje jechaliśmy z jedną myślą, skupioną na nadziei, że okażemy się po prostu beznadziejnymi rodzicami. Że te wszystkie problemy, jakie mamy, wiążą się z naszą głupotą, niewiedzą, nieudolnym wychowywaniem dzieci i brakiem osławionej […]

17 grudnia 2020
Prawdziwy dzień z życia matki bez instagramowego filtra. Tak to wygląda naprawdę.

  Budzi mnie ból. Pulsujący od biodra ucisk, rozchodzący się na całą nogę. Usiłuję zmienić pozycję, ale nie mam miejsca - w moim łóżku, które wczoraj jeszcze było puste i tylko dla mnie leży młodsze dziecko, pies oraz dwa koty. Ból wywołuje zaś solidna budowla z klocków ulokowana centralnie pod udem. Dopiero za pół godziny […]

10 grudnia 2020
Jestem dorosła i jedyne, co mi wypada, to ubierać się tak, jak mam ochotę

Wychodzę z auta i biorę syna za rękę. Jest mi ciepło, wtulam brodę w kołnierz i moim standardowym zamaszystym krokiem idę ku przedszkolu. Widzę odwracające się za mną głowy, ale nie zwracam uwagi. Chciałam taki płaszcz i sobie go zamówiłam. Bo mogę.  

26 listopada 2020
Najdziwniejsze kłamstwa, jakie wciskamy dzieciom, żeby móc pożyć jak człowiek

Niech pierwszy rzuci kamieniem, komu nie zdarzyło się rzucić kłamstwem w dziecko tylko po to, żeby pożyć jak człowiek. Zaczynając od najprostszego "Mamo, co jesz?", a ty, przełykając czekoladę, seplenisz "Brokuły, kochanie," po najbardziej popularne, że szykujemy się spać, bo jest już ciemno, a nie że mam cię dość dzieciaku i chcę mieć chwilę spokoju. […]

6 listopada 2020
Na drodze ufam swoim ludziom, nie zającom, czyli 5 rzeczy, które mnie wkurza

Wsiadam do auta. Jadę. To moja pierwsza trasa - sklep, zakupy. Dochodzę do zawrotnej dla mnie prędkości 40 km/h i mam wrażenie, że za chwilę przekroczę bramę czasu. I nagle słyszę klakson. Ktoś za mną najwidoczniej prowadzi torpedę i zamierza mnie wyprzedzić. Przerażona, widząc, że auto za mną przyspiesza i zrównuje się ze mną, ręce […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official