Co zrobić z aronii, czyli masa pomysłów plus przepis na nalewkę

Joanna Jaskółka
18 sierpnia 2014

Udostępnij wpis

W zeszłym roku stała w Iznocie na pastwę ptaków i przechodniów, którzy obficie z niej czerpali. Kiedy przyjechałam po owoce, jak książka kucharska kazała, po pierwszych przymrozkach, na gałęziach nie znalazłam nic. Kompletnie nic. W tym roku byłam sprytniejsza...

 

Zebrałam owoce wtedy, kiedy nikt się nie spodziewał - w pierwszej połowie wakacji. Nie czekałam, aż przemarzną, nie po to mamy w domu zamrażarkę o pojemności kilkudziesięciu litrów! A że tegoroczne lato było wyjątkowo łaskawe w słońce, to i owoce były już całkiem dojrzałe i gotowe na przerób. Jednak to nie ich obfitość wprawiła mnie w zdumienie, nie ich dojrzałość, nie smak - o nie! W zdumienie wprawił mnie syn mój pierworodny, który, gdy spytał

- Mamo, a co zrobimy z tom ajoniom?

i usłyszał odpowiedź, że przepyszny soczek, czym prędzej porwał się do roboty i zrywał aronię z werwą godną mojej zachłanności ["chłopie, ale zostawiłeś trzy kiście na górze, no weź "podciąg"* tę gałąź do dołu!"]. Mało tego - aronię, po zerwaniu, należy oczyścić z szypułek i tu mój syn okazał się nie dalej zawzięty ode mnie, bo równe półtorej godziny siedział na stołeczku i razem ze mną oraz chłopem przebierał prawie osiem kilogramów owoców [mam świadków!]. Dopiero pod koniec zostałam sama na placu boju, ale uwierzcie mi, po raz pierwszy w życiu widziałam dwulatka pracującego w skupieniu tak długo. Wiem już, że nawet nie spróbuję czytać mu bajki o Kopciuszku, bo pewnikiem mój syn stuknie się w czoło, gdy usłyszy, że Kopciuszek wzgardziła taką fajną zabawą jak oddzielanie maku. Czy co tam ten Kopciuch miała oddzielać.

co zrobic
przepis
przepis
przepis
aronia

Pośrednio znacie już odpowiedź na to pytanie, co zrobić z aronii - pyszny soczek. Ale o nim będzie później, bo muszę przetestować nowy przepis. Na razie owoce mrożą się w zamrażarce i czekają na więcej naszego wolnego, podejrzewam, że w przyszłym tygodniu rozpoczniemy produkcję i... relację, również tutaj 🙂

Jeśli macie jakiś aroniowy krzak blisko domu lub możecie kupić owoce u siebie na bazarze, polecam zrobić to czym prędzej. Aronia jest bardzo wdzięczną rośliną. Jest uważana za jeden z najzdrowszych owoców jagodowych na świecie, bo zawiera w sobie  witaminy C, B1, B2, B6, E, mnóstwo składników mineralnych, antyutleniaczy i mikroelementów. Szukając w necie informacji o niej, dowiedziałam się, że jej właściwości są nieprzecenione w walce ze starzeniem się, nowotworami, chorobami serca i wszystkimi naszymi cywilizacyjnymi przypadłościami. Ale o tym, później, bo oprócz zdrowia, zyskujemy dzięki aronii doskonałe narzędzie do popisu w kuchennych umiejętnościach. Można  z niej robić soki [o czym wkrótce], dżemy, galaretki, kompoty, można ją dodawać z powodzeniem do sosów i mięs, można wreszcie zrobić przepyszną nalewkę, na którą szybki przepis już podaję, tak jak obiecałam wczoraj:

Nalewka:

- 1 kilogram aronii
- 200 liści wiśni [przemrożenie plus liście wiśni niwelują dość gorzkawy posmak] - 3/4 litra wódki [zwykła, 40%] - korzeń imbiru
- laska wanilii
- 1/2 kilograma cukru
- sok z cytryny

Przemrożone owoce aronii płuczemy, wsypujemy do słoja [o fajnych słojach jeszcze napiszę] i zasypujemy cukrem. Możemy wziąć tłuczek i lekko je rozmiękczyć, żeby wycisnąć trochę soku. Potem wrzucamy do naszej aroniowej masy imbir, wanilię, wlewamy sok wyciśnięty z jednej cytryny i zalewamy alkoholem. Słoik zakręcamy i zostawiamy w nasłonecznionym miejscu na 3-4 tygodnie. Potem owoce filtrujemy, nalewkę przelewamy do pięknej karafki i możemy już dokonać pierwszej degustacji, choć najlepiej, gdy nalewka przeczeka swoje [dajcie jej chociaż pół roku!].

I, jak to mówi mój syn, gdy kończy przebierać owoce aronii - gotowe 🙂

Ps. Wszystkie przepisy z mojej kuchni znajdziecie po etykiecie "kuchnia". Do tej pory udało mi się pokazać wam dwie moje nalewki: tę z czarnej porzeczki [KLIK] i tę z jarzębiny [KLIK]. Nie martwcie się - będzie więcej!

Pytaliście, więc odpowiadam, Kosmyk ma na sobie:
koszulka: endo
spodenki: next

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
5 grudnia 2019
KSIĄŻKI GEOGRAFICZNE: Z czego korzystał mój syn, gdy uczył się wszystkich flag, państw, stolic i wysp świata?

Któregoś razu powiedziałam przy znajomych, że syn interesuje się flagami. Znajomych to zaciekawiło. Zapytali starszaka, czy zna wszystkie państwa w Afryce. Syn zwrócił ku nim swoją wówczas jeszcze ciemno blond główkę i zapytał poważnie: - Od najmniejszego do największego czy odwrotnie? W wieku pięciu lat znał wszystkie państwa świata i potrafił dopasować do nich flagi. […]

2 grudnia 2019
Nie styrana matka-polka - jak ogarnąć chałupę, żeby nie zdychać ze zmęczenia w święta?

Nie obchodzę świąt. Ale lubię, kurde, bardzo lubię, kiedy wreszcie nadchodzi wolne i ja mogę się się rozkoszować czystym i ogarniętym mieszkaniem. To nawet nie chodzi o święta, bo podobny tryb sprzątania mam na wiosnę. I w wakacje też jeszcze porządkuję - zdarza mi się. Niemniej zimowe porządki to zazwyczaj świąteczne porządki, tak też je […]

28 listopada 2019
Czy naprawdę widzę w ciemności i nie oślepia mnie światło aut? [miesiąc w soczewkach Zeiss]

Kiedy zaczęłam prowadzić auto, nie stresowało mnie samo prowadzenie czy przepisy lub dostosowanie się do prędkości, ale w zasadzie... wyłącznie inni kierowcy. Nawet jeśli nie chcieli mnie denerwować, to denerwowali. I to ostro. Tak ostro, że Chłop załamywał ręce, kiedy na widok nadjeżdżającego na światłach z naprzeciwka samochodu zwalniałam dramatycznie do trzydziestu - zdecydowanie gorzej […]

21 listopada 2019
Dialogi z drogi, czyli czy warto robić prawo jazdy po 30, będąc ślepym kretem

  Nigdy nie chciałam mieć prawa jazdy. To nie było moje marzenie. I nigdy brak prawka mi zbytnio nie przeszkadzał. Ani w mieście, ani na moim zadupiu. Żyłam sobie spokojnie i pewnie - bez prawa jazdy, poruszając się tylko na nogach i będąc pewna, że na nogach nie zrobię nikomu krzywdy, ewentualnie ktoś mi może […]

20 listopada 2019
Dwie książki o uczuciach, które koniecznie musisz mieć w domu

"Nauczenie malucha rozpoznawania, wyrażania i kontrolowania emocji należy niewątpliwie do najpiękniejszych prezentów, jakie możemy mu ofiarować." - napisała Marine Duvouldy, pedagog. I pięknie to brzmi, ale w praktyce ciężko rodziców szafujących tym prezentem, bo większość z nas nie była tego nigdy uczona. Uczeni byliśmy "być cicho i się słuchać". Mało kogo interesowało, czemu zachowujemy się, […]

18 listopada 2019
Ile wydałam na żarcie w tym miesiącu i co, do diaska, poszło nie tak?

  W ostatnim miesiącu jeden wyjazd przeganiał drugi. Ciężko było cokolwiek zaplanować, więc poszłam na żywioł. Nie planowałam. Zapisywałam tylko to, co kupiłam i to, co zjedliśmy. Pomyślałam, że warto zrobić takie zestawienie, żeby pokazać, że wcale nie trzeba sztywno planować tego, co się zje za tydzień, a jednocześnie zarządzać posiłkami tak, żeby nic się […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official