Czego potrzeba, żeby wspaniała matka wychowała wspaniałe dziecko?

Joanna Jaskółka
16 kwietnia 2019

Udostępnij wpis

Kiedyś to było normalne, że dziećmi nie zajmowała się tylko matka. Byli dziadkowie, ciocie, sąsiadki i inne dzieci, które lepiej lub gorzej kształtowały młodego człowieka, a cała odpowiedzialność nie skupiała się na jednej, no dobra, w lepszych przypadkach na dwóch osobach. W ostatni weekend poczułam, jak bardzo jest to potrzebne. Jak bardzo potrzebna jest wioska nie składająca się z samej matki. Ale matek. Ludzi w ogóle.

 

 

Jedna nie wyjechała z domu przez kilka lat. Druga ma trójkę dzieci i przyjechała bez nich [wow]. Trzecia stadninę koni i męża, co sobie spaceruje na linie. Czwarta marzy o powrocie do swojej pasji - sokolnictwa. Piąta wyjeżdżając w niedzielę do domu, zdążyła jeszcze na swoją próbę wokalną. Szósta jest artystką i robi przy okazji piękne zabawki, siódma odnawia meble... mogłabym tak wymieniać jeszcze trochę ile pasji, historii i wrażeń kryje się za dziewczynami z mniejszych lub większych wsi, z którymi widziałam się w ten weekend.

 

Spotkałyśmy się  w Hotelu Santa Monica w Mikołajkach [który nas pięknie ugościł i zawsze wam go polecam]. Umawiałyśmy się z dziewczynami z grupy Wiejskie Matki od początku marca, bo zebrać kilkanaście matek z całej Polski w jednym miejscu, zmusić je do opuszczenia gospodarstw i porzucenia zwierząt to trudne zadanie. Ale przyjechały.

Miejsce spotkania wybrałam egoistycznie - blisko mojego miejscowości, dzięki temu mogłam podwozić na wieczory koleżanki sąsiadki spod Mrągowa czy Pisza.
Rybki w tym akwarium to jedyne rybki, na jakie mogą liczyć moi chłopcy 😀 Za dużo lisów koło domu się kręci, żebym jeszcze rybkami je wabiła.

 

Jeśli nie ma nas na placu zabaw w Mikołajkach, jesteśmy tutaj.
Kiedy nie chciałam zajmować się moimi dziećmi, zostawiałam je z Chłopem i udawałam, że robię Bardzo Ważne Zdjęcia Kwiatów Na Stole.

 

 

Spotkania z czytelniczkami są dla mnie zawsze trudne, bo czuję z jednej strony, że one chcą, żebym mówiła, ja ze swojej strony chcę się czegoś o nich dowiedzieć, ale mi głupio i w końcu wychodzi, że pierdzielę kocopoły i co mi ślina na język przyniesie i nic z tego nie wynika. Tym razem jednak było nas więcej, były dzieci, krążące wokół nas jak satelity, i było życie w grupie, która musiała jako tako się dogadać i jakoś funkcjonować.

 

Tak bardzo mnie to uderzyło, kiedy zobaczyłam te nasze dzikie dzieci biegające i upajające się wolnością, bo ich matki zamiast na nich, skupiały się na tym, żeby pogadać, poplotkować, powymieniać się uwagami. I wczoraj cały dzień myślałam, jak bardzo nam - kobietom - brakuje takich małych wiosek. Wiosek małych, ale zwartych, w których nie tylko rodzona matka podetrze nos, poda rękę po upadku, pobuja w hamaku, przypilnuje i poprawi bluzeczkę, jak się podwinie. Małych skupisk, gdzie matka może wyjść samotnie do kibla, bo jest druga, która zerknie, czy jej dziecku tragedia się nie stanie.

 

Patrzyłam, jak same, przyzwyczajone w większości do samotności w tych codziennych zmaganiach z naszymi dziećmi i do radzenia sobie samej, zachłyśnięte tym, że my teraz biegać za dziećmi nie musimy, uczyłyśmy się tego, żeby zwrócić uwagę na inne dzieci, pomóc, wesprzeć, pocieszyć i być obok, kiedy druga potrzebuje.

 

Patrzyłam i dziwiłam się, że mimo różnych miejsc zamieszkania, związków, dzieci, punktów w życiu tak wiele nas łączy - takie same troski, obawy, często i problemy, takie same radości, żarty, takie samo zmęczenie i taka sama potrzeba oderwania się od codziennego życia i monotonni. Heh. Umawiałyśmy się na planszówki, na jakieś gry, zajęcia - wszystko przegadałyśmy przy winie, piwie i coca coli, a ja, odwożąc po nocy dziewczyny mieszkające niedaleko, wracałam do domu i nie mogłam wyjść z podziwu, że grupa znających się z internetu, ale jednak obcych kobiet, może się spotkać i gadać do drugiej w nocy, jakby znały się od lat.

 

Patrzyłam i dziwiłam się, jak fajnie jest opiekować się swoimi własnymi niesfornymi dziećmi w otoczeniu, które cię nie strofuje, nie krytykuje, nie patrzy jak na wariatkę i nie ocenia za plecami tak, że pot ci po karku spływa. Jak bardzo, my, kobiety, potrzebujemy takiego miejsca, takich osób, które uśmiechną się, kiedy dziecko zrobi coś głupiego i przypomną 20 innych historyjek, kiedy ich dzieci zrobiły podobnie.

 

Patrzyłam potem jak odjeżdżają i żałowałam, że tak mało nas, że tak mało tych naszych spotkań, tak mało tych grup kobiety, które są razem, wspierają się i tworzą małą wspierającą wioskę. Tak wiele w nas ocen, przestróg, strasznych historii, wróżb jakie niewychowane dzieci nam wyrosną, oskarżeń, złości, a tak mało miejsc, gdzie można by o tym wszystkim zapomnieć, pozwolić swojemu dziecku biegać na bosaka po trawie i po prostu słuchać drugiej kobiety.

 

Podobno trzeba całej wioski, żeby wychować jedno dziecko. I my, współczesne kobiety, tak bardzo tego potrzebujemy, tej naszej własnej wioski kobiet, skupiska tych matek, które pomogą ci przetrwać trudniejsze chwile, którym możesz się wygadać, z którymi możesz się zresetować i pogadać o pierdołach, które popilnują ci dziecka, kiedy idziesz do kibla i przytrzymają drzwi, kiedy tarabanisz się z wózkiem. Jeśli nie ze mną - róbcie je same. Spotykajcie się, organizujcie się w grupach. Dbajcie o to, żebyście miały do kogo gębę otworzyć, z  kim nawet o głupotach można pogadać, komu nie przyjdzie na myśl krytykować tego, że dziecko nie chce kurtki założyć, czy ma trzecią histerię w ciągu godziny. Twórzcie swoje małe wiejskie wioski, szukajcie ludzi, którzy będą was wspierać, nie oceniać i tam ładujcie baterie, żeby mieć siły i cierpliwość, gdy schowacie się za drzwiami swojego domu sam na sam z tym małym potwornym aniołkiem, którego sama urodziłaś.

 


 

A czy planuję kolejne spotkania? Być może, jeśli wyleczę się z chrypy, bo naprawdę przegadałyśmy dwie noce i w sumie dwa dni i- mój głos tego nie wytrzymał ; ) Z tego, co wiem, to na pewno zaczynamy wysyłać rzeczy z mojego wiejskiego sklepiku [bo byłam winna tę informację]. Torby jeszcze się szyją, ale kubki i magnesy pewnie już jutro/pojutrze ruszą w świat. Dam znać o tym na instastory i na fejsie też. I jeszcze raz dziękuję za spotkanie z dziewczynami - żałuję, że było krótkie i zabrakło nam nocy, żeby wszystko przegadać. Ja czuję niedosyt. Mam nadzieję, że będziemy mieć szansę nadrobić : )

Jeśli natomiast spodziewasz się nowych wpisów w najbliższym czasie, to spodziewaj się ich po świętach. Spotkanie było świetne, ale dało mi jasno do zrozumienia, że bardzo potrzebuję takiego czasu nie w komputerze i zamierzam tę potrzebę zaspokoić : )

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
22 sierpnia 2019
W jaki sposób odpowiadać na trudne pytania dziecka, kiedy nie mamy pojęcia, co odpowiedzieć?

Jakiś czas temu czytelniczka z mojej grupy zadała nam trudne pytanie: po co żyjemy. To nie była jej osobista refleksja, to było pytanie zadane przez jej czteroletnią córkę, które wprawiło czytelniczkę z zakłopotanie. Bo co powiedzieć? Jak szybko znaleźć satysfakcjonujące wyjaśnienie? A jeśli na to konkretne pytanie znajdziemy replikę, co odpowiadać na inne, przychodzące zaraz […]

15 sierpnia 2019
Przegląd książek o tym, skąd się biorą dzieci, czyli edukacja seksualna w pigułce

Ok, dobra. Ja wiem, temat grząski, bo niektóre moje koleżanki równolatki nigdy nie poruszyły tematu seksu z własną matką, a w nocy wsadzają se skarpetę w usta, żeby dzieci czegoś tam nie usłyszały. W szkołach wciąż opowiada się, że prezerwatywa to zło, a dzieci zrodzone w małżeństwie są bardziej wartościowe niż te z konkubinatu. Kiedy […]

11 sierpnia 2019
Jak zrezygnować z Facebooka na miesiąc i zastanawiać się, czy kiedykolwiek na niego wracać.

Ludzie robią to różnie. Jedni przygotowują się tygodniami. Zabezpieczają się na przyszłość, kupują książki, krzyżówki. Oznajmiają, że #challenge #wyzwanie. Odliczają dni do tego momentu. Boją się go. Z radością oznajmiają powrót, kiedy to wszystko się skończy.

11 lipca 2019
Pierwsze półkolonie mojego dziecka - czy warto było szaleć tak?

-  Co ja zrobiłam? - myślałam pierwszego dnia, kiedy przyjechaliśmy nad Zegrze na półkolonie dla dzieci. Stałam w holu budynku, obserwując moje dzieci, które stały w rządku na placu przydzielane do wacht obozu żeglarskiego. - Co ja zrobiłam? - myślałam, kiedy moja koleżanka, znudzona, ponaglała mnie, żebyśmy wracały do pokoju i nie szpiegowały dzieci. - […]

19 czerwca 2019
Pierwsze świadectwo szkolne, czyli jakie wyróżnienie dostał syn na koniec pierwszej klasy

Cały czerwiec na grupach i profilach fejsbukowych trwała walka o to, czyje dziecko zdobędzie lepsze lub gorsze świadectwo.  Któremu dziecku czerwony pasek lub jego brak ułatwi start przyszłość, a któremu zniszczy życie i dostanie się na wymarzone studia. Kompletnie nieprzygotowana weszłam w ten szkolny świat. Z totalną ignorancją, jakie świadectwo przyniesie syn na koniec pierwszej […]

17 czerwca 2019
Jeśli ogarnięcie budżetu domowego i wydatków jest dla ciebie taką czarną magią, jak kiedyś dla mnie, to patrz na to...

Czemu? Czemu? Pamiętam na studiach zajęcia z ekonomii, marketingu, nudne jak schabowe z ziemniakami i mizeria na słodko. Praktycznie niczego z tych zajęć nie pamiętam, mimo że zawsze miałam kolorowe, piękne notatki i piątki w indeksie. W rzeczywistości nie umiałam tej wiedzy ani przełożyć na pracę, ani na życie. Realnie nic nie było tak proste, […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official