Czy ateiści mogą obchodzić Wielkanoc?

Joanna Jaskółka
5 kwietnia 2015

Udostępnij wpis

 

Jak co roku obchodzimy jedno z ważniejszych świąt i jak co roku pojawiają się różne głosy wobec osób niewierzących lub zadeklarowanych jako niepraktykujące, żeby nie świętowali czegoś, co przypisane jest wyłącznie Chrześcijanom. Czy ateiści mogą obchodzić Wielkanoc? W internecie, co nawet widać po ostatnim wpisie Doroty Zawadzkiej, słychać wyraźnie: nie!

 

 

 

Dlaczego? Przecież ateiści lub niepraktykujący  [przepraszam za stawianie w jednym rzędzie, ale tak się złożyło] mają kilka ważnych powodów, żeby uczestniczyć w świętach i nie rozumiem nazywaniem hipokryzją czegoś, do czego w sumie wszyscy przykładamy swoją rączkę. Czy ateiści mogą obchodzić Wielkanoc? Oczywiście, że tak! Z kilku względów:

 

 

 

RODZINA

 

 

A teraz tak. Pewnego dnia, po miesiącach, latach przemyśleń, refleksji, stwierdzasz, że to wszystko to pic na wodę, fotomontaż. Widzisz tę hipokryzję wujka, co na co dzień upija się jak żbik, klnie jak praczka przy wyschniętej rzece, a przy okazji zdradza żonę w przydrożnych motelach, ale w sobotę pędzi z koszykiem, a w niedzielę pierwszy intonuje modlitwę przy stole. Widzisz miałkość i bezsens tego wszystkiego. Nie znosisz kościoła. Nie czerpiesz radości i ukojenia z modlitwy. I co? Należałoby powiedzieć "bawcie się beze mnie", ale widzisz wzrok matki, patrzysz w stęsknione oczy babci, która nie może się tobą nacieszyć i co robisz? Tak po prostu zabierasz manatki, bo "ty nie wierzysz"?  Tylko ty się liczysz?

 

Sorry rodzino, w zeszłym roku udawałam, a teraz to już naprawdę nie chcę spędzać z wami czasu. Wybaczcie.

 

Trochę dziwne? Trochę samolubne. Może ateiści są "ludźmi, którzy żyją bez moralności" [słowa katoliczki], ale jednak cenią sobie empatię. Szanują swoje rodziny. Dlaczegóż bym, nie odmawiając modlitw, nie idąc do kościoła, nie mogła spędzić dwa razy w roku trochę czasu z rodziną, żeby podtrzymać więzy, porozmawiać, zwyczajnie podtrzymać kontakt?

 

Moja babcia może zrozumie, że nie chcę iść do kościoła, zrozumie też, że opłatek to nie jest dla mnie żaden symbol, ale nie zrozumie mojego bojkotu świąt, bo w jej świecie, czy się wierzy, czy nie, w każdą świąteczną niedzielę rano siada się rano do rodzinnego śniadania i rozmawia przy stole.  Co w sumie nie jest głupie, bo przecież:

 

 

 

RYTUAŁY

 

 

Są czymś, co nam, ludziom, jest niesamowicie potrzebne do uporządkowania naszego świata i do życia w jako takiej harmonii. Mamy swoje rytuały poranne, wieczorne, popołudniowe zwyczaje. Pielęgnujemy je, mimo że wcale nie należą do sfery religijnej, czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, że je mamy [ja na przykład ciągle dowiaduję się od Chłopa, jakie dziwne mam przyzwyczajenia, które traktuję już niemalże jako rytuały i nie pozwolę zmienić ich biegu]. Rytuał jest nam potrzebny. Takie coroczne spotkanie z rodziną, na przykład. Często jedyna okazja, żeby spędzić trochę czasu z babcią, wujkiem, ciotką. Taki sposób, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o swoich korzeniach, bo na przykład dla mnie rozmowa przy świątecznym stole to często pretekst do uzupełnienia informacji o losach mojej rodziny. Okazja, której rzadko mam możliwość doświadczyć, bo zazwyczaj nie ma czasu, są inne tematy, nie ma ochoty...

 

Rytuał jest ważny i wcale nie musi być związany z religią. Już jako oficjalnie niewierząca, pędziłam z ojcem samochodem, dzierżąc w dłoniach koszyk, żeby zdążyć na święcenie. Nie traktowałam tego jako łaski, ale jako coś, co zawsze robiłam z tatą i trudno mi było od tego odejść. Pierwsze święta, podczas których z ojcem pojechała moja siostra ,odebrałam jako zupełnie nieświąteczne. To nie było to, co zawsze. I chociaż z biegiem czasu przyzwyczaiłam się i teraz już nawet nie zależy mi na święceniu koszyka, to wspominam ten okres, kiedy mama przekazywała mi kosz z upomnieniem, żebyśmy z ojcem pamiętali, gdzieśmy go położyli, z wielkim sentymentem.

 

 

 

 

KULTURA I TRADYCJA

 

 

 

Zostaliśmy wychowani w takiej a nie innej kulturze. Nikt się nas nie pytał, czy chcemy do niej należeć, zostaliśmy wciśnięci w białe szatki i zaprowadzeni do kościoła, wpojono nam, że "tak się robi", że na wiosnę siadamy razem do wspólnego stołu i dzielimy się jajkiem, że zimą ubieramy choinkę. Niektórzy z nas, co ciekawsi, doczytali nawet, że te tradycje zostały przejęte z kultury pogańskiej i że chcąc nie chcąc, nie są domeną wyłącznie ludzi wierzących, ale kontynuacją starodawnych zwyczajów, co w sumie jest nawet bardziej podniecające niż zmartwychwstanie [wybaczcie, dla mnie jest].

 

W naszym świecie, mimo że na lekcjach historii odnosiliśmy inne wrażenie, niewiele było przewrotów, w czasie których z godziny na godzinę świat zmienił całe swoje oblicze. Poganie nie zostali wybici w jeden dzień. Nie było tak, że jednego dnia tańczyli wokół drzew, a następnego szli z koszykiem do kościoła. Do wszystkiego potrzeba było czasu i dziwne jest wymaganie od ateisty, żeby nagle z roku na rok, zmienił zwyczaje, do których był przez całe życie przyzwyczajany. Czym ma je zastąpić? Chrześcijanie dostosowali pogańskie święta na swoje potrzeby, ateiści mogą dostosować chrześcijańskie. Nie ma w tym nic dziwnego.

 

Dla mnie to satysfakcjonujące, że mając ramy, swój obraz świąt mogę pomalować na takie kolory, jakie chcę. W tym roku eksperymentuję. Zostałam na święta sama i tylko odwiedzam rodziców na czas śniadania. Co będzie w przyszłym? Nie wiem. Może zorganizuję święta u siebie? Ja, ateistka, zaproszę wierzących i niewierzących do jednego stołu i poproszę, żeby wszyscy uprzejmie uszanowali czyjeś zwyczaje? Może stworzymy nowe, które potem przejmą nasze dzieci? Albo nie przejmą, ale dostosują do swoich potrzeb?

 

 

W każdym razie święta zostaną świętami - dla wierzących, doświadczeniem wiary i czasem dla rodziny, dla niewierzących czasem dla rodziny i czasem,  w którym mogą zaspokoić potrzeby swoje lub swoich bliskich. Warto spędzić je w zgodzie z samym sobą, czasem warto też pójść na kompromis. A jeśli komuś przeszkadza katolik krzyczący "Alleluja" albo ateista z koszykiem w kościele, to może zachować to dla siebie i z czystej przyzwoitości [nie wiary] nie psuć innym tego, co zdaje się być dla kogoś ważne niekoniecznie z istotnych dla nas powodów.

 

Można przecież spędzić święta wspólnie, może niekoniecznie wypychając dzieci na siłę do kościoła "bo tak trzeba", ale wspólnie - realizując coś, dzięki czemu od dawna wiele ludów uzyskało błogi spokój i szczęście - tolerancję i kompromis. Spróbujcie.

 

Wesołych Świąt 🙂

 

 Zdjęcie: Viola's visions

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    18 lipca 2022
    Jak wspierać dziecko w nauce języka, żeby utrzymać motywację?

    Obecne wakacje miały być dla nas resetem. Bez stresu wyjazdów i kolonii. Siedzimy w domu, zwiedzamy okolicę, zajmujemy się naszymi zwierzętami domowymi i ogrodem – teoretycznie nie mamy żadnych obowiązków. Dlatego pojawił się pomysł na zapisanie młodszego syna na kurs językowy w szkole ProfiLingua – by mógł w wakacje uczyć się przez zabawę. Bo jeśli […]

    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official