Czy ty też wiesz, co potrafi twoje dziecko?

Joanna Jaskółka
1 grudnia 2014

Udostępnij wpis

Informacja o tym, że dwuletnie dziecko wyszło w nocy z domu i zostało znalezione kompletnie wyziębione dopiero po kilku godzinach dotarła do mnie gdzieś koło południa. Pierwszy wstrząs, żal i palącą potrzebę dowiedzenia się, co dalej, postarałam się powstrzymać. Do internetu zajrzałam dopiero późnym popołudniem, gdy chłop już wyjechał, a Kosmyk bawił się z babcią. Szybko znalazłam odpowiedni link, przeczytałam komentarze pod nim i... zamarłam. Cała sprawa dotknęła mnie niesamowicie, bo zdawałam sobie sprawę z tego, że to mogło być moje dziecko. Gdyby było, wyrok byłby jednoznaczny: winna, bo spała. Nieodpowiedzialna. Zła. Do więzienia.

Czytam o sprawie chłopca, który wyszedł sam z domu i czytam wszystkie komentarze. Rodziców lub podających się za rodziców osobników, którzy wprost piszą, że babcia jest nieodpowiedzialna, bo... poszła spać! Wredna, głupia, ograniczona kobieta. Nie czuwała całą noc. Nie zabarykadowała drzwi. Może nawet zapomniała przekręcić zamek. Nie wstawiła krat w okna. Nie postawiła straży. Jak mogła! Jak mogła głupia pipa położyć się spać, gdy obok spało dziecko? Jak rodzicie mogli być tak nieodpowiedzialni i podrzucić jej dziecko, a sami iść na imprezę?

 

Propozycje są różne - wychłostać rodzinę, babcię zamknąć w domu starców, rodziców do więzienia przynajmniej na 25 lat, chłopca do rodziny zastępczej, nawet do domu dziecka. Bo nikt nie może pojąć, jak mogło dojść do takiej sytuacji.

 

 

Co umie dwulatek? 
I te słowa piszę wyłącznie z własnego doświadczenia. Dwuletnie dziecko potrafi przystawić sobie stołek do drzwi, przekręcić klucz i biegać w marcu po ośnieżonej trawie. Dwuletnie dziecko potrafi uciec mamie i schować się w piwnicy i czekać aż je ktoś znajdzie. Nawet pół godziny potrafi czekać. Pół pieprzonej, wyjętej z życia godziny, po której w moich włosach znalazłam cztery srebrne nitki. Dwuletnie dziecko potrafi wysłuchać codziennych tyrad o niewychodzeniu na drogę, po czym po kilku tygodniach takich tyrad, rozmów, wyjaśnień, zabaw, wylecieć za bramę pod pierwszy lepszy samochód. Dwuletnie dziecko potrafi podstawić sobie krzesło i wdrapać się na szafę. Dwuletnie dziecko widzi, gdzie chowamy wszystkie niebezpieczne narzędzia i zwyczajnie potrafi się tam dostać. Dwuletnie dziecko potrafi wreszcie... wszystko. Jeśli umie biegać, skakać, myśleć, potrafi dosłownie wszystko. Nam zostaje nic - czyli albo faktycznie zaczynamy żyć w więzieniu i staramy się przewidzieć każdy jego ruch, otoczyć kokonem, wstawić kraty w okno i wyprowadzać na smyczy, czym skazujemy się porażkę, albo zwyczajnie rozmawiamy z maluchem, liczymy na to, że zrozumie, a jednocześnie staramy mu się pokazać, że każde jego zachowanie może przynieść jakieś konsekwencje.  Rozmowa to nasza potężna broń. Choć nie zawsze skuteczna, bo, powtórzę: dwulatek, trzylatek, czterolatek wpadnie na każdy pomysł, o jakim wam się nie śniło.
Wydarzył  się tragiczny wypadek.  Wypadek, który mógł przydarzyć się każdemu z was. Bo przecież nikt nie jest w stanie przewidzieć, co zrobi jego dziecko! Nikt. Choćbyście złotym puchatym dywanem opatulili jego kolanka, łokietki, główkę, to dzieciak sobie nos obetnie, bo wpadnie mu do głowy myśl, jaka wam nigdy by przez łepetynę nie przefrunęła! Zamkniecie drzwi na klucz - przystawi stołek i sobie dam otworzy. Zabarykadujecie wyjście - wyjdzie oknem. Schowacie noże, znajdzie nożyczki. Zapniecie go na sznurku - to się na nim powiesi i tyle z zabawy.

 

 

Trzymam kciuki za malucha, wierzę, że mały podróżnik wyjdzie z tego cało, a rodzinie ogromnie współczuję. Tego, że rano nie znaleźli dziecka w swoim łóżku i tego, co muszą znosić teraz, bo my, Polacy, zawsze mądrzy po szkodzie, jedyne, co potrafimy robić, to oceniać i  wylewać pomyje na bogu ducha winną babcię, która położyła wnuka do łóżka, o trzeciej w nocy jeszcze do niego zaglądała,  a rano nie znalazła go w ogóle w mieszkaniu.  Smutno mi, że w obliczu takiego zdarzenia, zamiast słać wyrazy wsparcia i pocieszenia, wieszamy na rodzinie, której dotknęło nieszczęście i drzemy z niej łacha, bo przecież my, MY, jesteśmy tacy fajni, że nigdy byśmy do takiej sytuacji nie dopuścili! Wiemy, do czego jest zdolne nasze dziecko! Jesteśmy zabezpieczeni na wszystkie możliwe sposoby! Poduszki na kantach, kraty w oknach, drzwi na pięć zamków, klucze schowane [bo przecież dziecko nigdy nie widzi, jakim kluczem otwieramy drzwi - nigdy!].

 

 

I mówimy tak do pierwszego momentu, w którym nasze zabezpieczone ze wszystkich stron dziecko nas nie zaskoczy.

 

Bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Nie uchronimy naszego dziecko przed każdym nieszczęściem.

 

 

Jedyne, co nam zostaje, to wsparcie. Ale to słowo chyba jest przereklamowane. Lepiej pogadać. Bo nie nas to spotkało. I dopóki nie spotka, zawsze będziemy mądrzejsi.

 

 

PS. Kolejny dowód na to, że nigdy nie będziesz dobrą matką. Szczególnie, jeśli jesteście ojcami albo babciami. Ale tego się nie mierzy po równo.

 

 

AKTUALIZACJA!

Zajrzyjcie TUTAJ. Chłopiec przeżył, ponieważ najwyraźniej cierpi na sennowłóctwo - lunatyzm. Tylko to może wyjaśnić tak małe szkody w organizmie, których udało się uniknąć, ponieważ w trakcie lunatykowania człowiek... płycej oddycha.

 

 

 

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    10 stycznia 2022
    Dni zniszczone przez siekierę dzieci, kartę do bankomatu oraz komunizm

    Już w poprzednią niedzielę przebierałam nóżkami, żeby wrócić do publikowania w social mediach. Niestety, wszystko wokół sprzysięgło się, żebym nie była gotowa na publikowanie czegokolwiek. To jest niby proste - napisać coś, kliknąć "publikuj" i z bańki. Tylko jeśli chce się, żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba swoje przemyśleć. A ja mam plan […]

    16 grudnia 2021
    Jeszcze zdążysz kupić najładniejsze książeczki dla dzieci!

    Obiecałam pokazywać więcej książek dla dzieci i pokazuję książeczki dla dzieci 🙂 Jeszcze zdążysz je złapać przed świętami i obdarować jakieś dziecko, bo książki to zawsze najfajniejsze prezenty. Przynajmniej ja w tym wpisie pokażę takie, które najfajniejszymi prezentami będą. Gotowa? Jedziemy!  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official