Dlaczego sprzedaję ubranka po dzieciach, zamiast odkładać dla trzeciego?

Joanna Jaskółka
20 października 2016

Udostępnij wpis

Kiedy sprzedawałam ubranka po Kosmyku, zawsze ktoś się pytał, czemu nie odkładam dla drugiego dziecka. Nie chciałam się tłumaczyć, więc odpisywałam, że nie planuję. Kiedy pojawił się Adaś, a ja zaczęłam sprzedawać jakieś zimowe i letnie ubrania  chłopaków, znów pojawiły się pytania, czemu ubrań po Kosmyku nie zatrzymuję dla młodszego, a ubrań po młodszym dla kolejnego dziecka, bo nigdy nie wiadomo. Teraz znów sprzedaję ubranka po dzieciach i znów padają pytania "a czemu". Postaram się odpowiedzieć.

 

 

 

Najważniejsze jest miejsce

 

 

Po pierwsze - mam za mało miejsca na trzymanie ciuchów. Ja wiem, że ludzie zazwyczaj kitrają niepotrzebne ubrania po kątach, workach, pawlaczach, strychach, ale na moim strychu na razie mieszkają norki, pawlacza nie mam i dysponuję jedynie szafą, z której, gdy zbierze się więcej ciuchów "niechodzonych" ostatecznie wszystko wylewa się na podłogę. Już same zimowe i grubsze ciuchy zajmują nam sporo przestrzeni, a dokładając do tego ciuchy "przejściowe" między jednym a drugim dzieckiem, to nawet ja nie jestem w stanie tego ogarnąć. Regularnie robię wyprzedaże, a część ciuchów za małych, za dużych, nie pasujących do nas oddaję bez sentymentu dla potrzebujących. To samo z częścią działających, ale nielubianych zabawek i częścią butów - dobrych, porządnych, ale nie nadających się na wyprzedaż. Nie trzymam starych koców, kołder, pierzyn, poduszek - co mogę, wyrzucam albo oddaję do schroniska. Nie mam czasu, sił i miejsca, na trzymanie tego i rozpamiętywanie, ile  kiedyś dla nas znaczyły ubranka po dzieciach.

 

 

Pamiątkowe pudło

 

 

Kilka sztuk noworodkowych ubrań chłopców trzymam w pudełku pamiątkowym, reszty pozbyłam się szybciutko, robiąc miejsce na kolejne sztuki. Bo chcesz tego, czy nie, dzieci nie zatrzymasz przy sobie wielbiąc ich o wiele za małe spodenki.

 

 

Porządek dla dziecka

 

 

Nie trzymam ubrań "na zaś". Nie mam na to miejsca. Ok, może coś się kiedyś faktycznie przyda, ale z mojego doświadczenia trzymanie w szafie ubrań, w których dziecko nie będzie jeszcze długo chodzić jest po prostu zabieraniem przestrzeni. Kosmyk sam wybiera sobie ubranie i takie zbędne sztuki zwyczajnie mu w tym przeszkadzają [spróbuj wyjaśnić dziecku, że kurtka, którą sobie wybrał, jest za duża i będzie pasować na niego za pół roku, ostatnio przez spodnie "na później" Kosmyk powędrował do przedszkola w spodniach na siedmiolatka, bo Chłop nie ogarnął, że są za duże]. Z drugiej strony, kiedy schowam te ubrania na strych, to na bank przegapię moment, kiedy będą dobre. Kupowałam Adaśkowi jakieś koszulki na lato, a ostatnio, robiąc jesienne porządki na strychu, znalazłam worek z resztkami koszulek Kosmyka, które akurat by pasowały na Adaśka w wakacje, ale teraz już  nie bardzo, bo za późno sobie o nich przypomniałam.

 

 

Logistyka sezonowa

 

 

No właśnie - jaki jest sens trzymania ubrań dla drugiego czy trzeciego  dziecka, jeśli nie wiemy, kiedy się ono pojawi? Jeśli jedno urodziło się zimą, a drugie wiosną, to i tak trudno będzie dopasować garderobę [różnic pomiędzy płciami nie biorę pod uwagę, bo dziewczynka nie zawsze musi się kojarzyć z różowym]. Zostawiłam sobie tylko rajtki po Kosmyku, jakąś bieliznę "na zdarcie", skarpetki i kilka sztuk różnych elementów. Reszta powędrowała do ludzi - społecznie lub za pieniądze.

 

 

Oszczędzanie to proces

 

 

Kolejną sprawą jest to, że lubię oszczędzać. Za pieniądze z ciuchów jestem w stanie kupić moim dzieciom kolejne ciuchy i zamiast gmerać w worku ze starymi ubraniami po starszym, mogę kupić może trochę mniej, ale trochę jednak ładniejszych niż te z poprzednich sezonów.  Sprzedając po kolei ubranka po dzieciach, mam pieniądze na nowe ciuchy, które i tak musiałabym kupić, bo młodsze kompletnie nie wbija się w te ciuchy po starszym, które w szczątkowych ilościach zostały [kurtka zimowa Kosmyka jest na 2 latka, a Adaś dwa latka skończy w maju i mimo że spory, to jednak Kosmykowe ciuchy "z sezonu" na nim wiszą]. Do tego, sprzedając je teraz, mam szansę na lepszą cenę, bo jeszcze są w trendach i nie są zniszczone zębem czasu. Czekając aż wszystkie dzieci "przechodzą" mi ubrania, to już nic z nimi nie zrobię, tylko będę mogła oddać. A nie każdy lubi "podarowane" ubranka po dzieciach. Ja nie znoszę, bo więcej tych ubrań nie pasuje niż pasuje i mam z nimi kłopot. Dlatego też nie odkładam ciuchów dla koleżanek, które kiedyś zajdą w ciążę. Jeśli zajdą, to się szarpnę i kupię im nowe.

 

Dzięki temu - z pieniędzy z aukcji będę mogła teraz kupić chłopakom ciepłe czapki, szaliki i rękawiczki i nie uszczknie to zbytnio mojego budżetu. A nawet będę w stanie coś odłożyć.  Oszczędzanie to proces. I uczę tego mojego starszaka. Już zaplanowaliśmy, że przed ostatecznym remontem [planujemy go na listopad] wszystkie zabawki i książki, które są w dobrym stanie, a trochę nam się znudziły, też wystawimy i sprzedamy, żeby zebrane pieniądze syn mógł odłożyć na swój wymarzony cel - własny tablet. Tak, chce tablet. Pozwalam mu o nim marzyć, bo to marzenie pięknie uczy go, w jaki sposób może na swoim hobby zarobić pieniądze na marzenia. Dbając o kolekcje zabawek i książek może zyskać i zarobić na swoje kolejne pragnienia czy potrzeby.

 

 

 

 

Często pytacie, skąd wziąć pieniądze na lepsze, bardziej jakościowe ubrania.  Jeśli rodzina ma ochotę zrobić nam prezent, może kupić dzieciom zdrowe przekąski,  zawsze przygotowaną mam też listę książek, które chcemy mieć, bon na zakupy też jest fajnym podarkiem. Moja mama ostatnio zrobiła chłopcom prezent w postaci zakupów w H&M - nakupowała im bluz, koszulek, sweterków i spodni. Młodszy jest za mały, ale starszy brał aktywny udział w wybieraniu i dostał to, co mu się podobało. To było bardzo pomocne i trochę podratowało nasz budżet. Mogła kupić cokolwiek, worek cukierków i żelek, ale wybrała prezent praktyczny, samym chłopcom poświęcając równolegle to, co ma cenniejszego - czas.

 

 

 

Nie o pieniądze chodzi

 

 

Żachniecie się, że we wszystkim chodzi o pieniądze. No tak, liczy się szczęście, rodzina i pusty garnek w kuchni 🙂 Nie, nie we wszystkim chodzi o pieniądze. Chodzi o [trudne słowo] gospodarność. Żeby zarządzać swoimi finansami tak, by nie musieć się nimi za bardzo przejmować w chwilach radosnych i szczęśliwych.

 

 

ubranka po dzieciach

 

 

Czapkę i bluzę możecie kupić tutaj. Jeśli chcecie 🙂

 

Linki prowadzą do strony NN Investment Partners,

która pomaga zarządzać finansami domowymi i nie tylko.

 

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    10 stycznia 2022
    Dni zniszczone przez siekierę dzieci, kartę do bankomatu oraz komunizm

    Już w poprzednią niedzielę przebierałam nóżkami, żeby wrócić do publikowania w social mediach. Niestety, wszystko wokół sprzysięgło się, żebym nie była gotowa na publikowanie czegokolwiek. To jest niby proste - napisać coś, kliknąć "publikuj" i z bańki. Tylko jeśli chce się, żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba swoje przemyśleć. A ja mam plan […]

    16 grudnia 2021
    Jeszcze zdążysz kupić najładniejsze książeczki dla dzieci!

    Obiecałam pokazywać więcej książek dla dzieci i pokazuję książeczki dla dzieci 🙂 Jeszcze zdążysz je złapać przed świętami i obdarować jakieś dziecko, bo książki to zawsze najfajniejsze prezenty. Przynajmniej ja w tym wpisie pokażę takie, które najfajniejszymi prezentami będą. Gotowa? Jedziemy!  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official