Dlaczego sprzedaję ubranka po dzieciach, zamiast odkładać dla trzeciego?

Joanna Jaskółka
20 października 2016

Udostępnij wpis

Kiedy sprzedawałam ubranka po Kosmyku, zawsze ktoś się pytał, czemu nie odkładam dla drugiego dziecka. Nie chciałam się tłumaczyć, więc odpisywałam, że nie planuję. Kiedy pojawił się Adaś, a ja zaczęłam sprzedawać jakieś zimowe i letnie ubrania  chłopaków, znów pojawiły się pytania, czemu ubrań po Kosmyku nie zatrzymuję dla młodszego, a ubrań po młodszym dla kolejnego dziecka, bo nigdy nie wiadomo. Teraz znów sprzedaję ubranka po dzieciach i znów padają pytania "a czemu". Postaram się odpowiedzieć.

 

 

 

Najważniejsze jest miejsce

 

 

Po pierwsze - mam za mało miejsca na trzymanie ciuchów. Ja wiem, że ludzie zazwyczaj kitrają niepotrzebne ubrania po kątach, workach, pawlaczach, strychach, ale na moim strychu na razie mieszkają norki, pawlacza nie mam i dysponuję jedynie szafą, z której, gdy zbierze się więcej ciuchów "niechodzonych" ostatecznie wszystko wylewa się na podłogę. Już same zimowe i grubsze ciuchy zajmują nam sporo przestrzeni, a dokładając do tego ciuchy "przejściowe" między jednym a drugim dzieckiem, to nawet ja nie jestem w stanie tego ogarnąć. Regularnie robię wyprzedaże, a część ciuchów za małych, za dużych, nie pasujących do nas oddaję bez sentymentu dla potrzebujących. To samo z częścią działających, ale nielubianych zabawek i częścią butów - dobrych, porządnych, ale nie nadających się na wyprzedaż. Nie trzymam starych koców, kołder, pierzyn, poduszek - co mogę, wyrzucam albo oddaję do schroniska. Nie mam czasu, sił i miejsca, na trzymanie tego i rozpamiętywanie, ile  kiedyś dla nas znaczyły ubranka po dzieciach.

 

 

Pamiątkowe pudło

 

 

Kilka sztuk noworodkowych ubrań chłopców trzymam w pudełku pamiątkowym, reszty pozbyłam się szybciutko, robiąc miejsce na kolejne sztuki. Bo chcesz tego, czy nie, dzieci nie zatrzymasz przy sobie wielbiąc ich o wiele za małe spodenki.

 

 

Porządek dla dziecka

 

 

Nie trzymam ubrań "na zaś". Nie mam na to miejsca. Ok, może coś się kiedyś faktycznie przyda, ale z mojego doświadczenia trzymanie w szafie ubrań, w których dziecko nie będzie jeszcze długo chodzić jest po prostu zabieraniem przestrzeni. Kosmyk sam wybiera sobie ubranie i takie zbędne sztuki zwyczajnie mu w tym przeszkadzają [spróbuj wyjaśnić dziecku, że kurtka, którą sobie wybrał, jest za duża i będzie pasować na niego za pół roku, ostatnio przez spodnie "na później" Kosmyk powędrował do przedszkola w spodniach na siedmiolatka, bo Chłop nie ogarnął, że są za duże]. Z drugiej strony, kiedy schowam te ubrania na strych, to na bank przegapię moment, kiedy będą dobre. Kupowałam Adaśkowi jakieś koszulki na lato, a ostatnio, robiąc jesienne porządki na strychu, znalazłam worek z resztkami koszulek Kosmyka, które akurat by pasowały na Adaśka w wakacje, ale teraz już  nie bardzo, bo za późno sobie o nich przypomniałam.

 

 

Logistyka sezonowa

 

 

No właśnie - jaki jest sens trzymania ubrań dla drugiego czy trzeciego  dziecka, jeśli nie wiemy, kiedy się ono pojawi? Jeśli jedno urodziło się zimą, a drugie wiosną, to i tak trudno będzie dopasować garderobę [różnic pomiędzy płciami nie biorę pod uwagę, bo dziewczynka nie zawsze musi się kojarzyć z różowym]. Zostawiłam sobie tylko rajtki po Kosmyku, jakąś bieliznę "na zdarcie", skarpetki i kilka sztuk różnych elementów. Reszta powędrowała do ludzi - społecznie lub za pieniądze.

 

 

Oszczędzanie to proces

 

 

Kolejną sprawą jest to, że lubię oszczędzać. Za pieniądze z ciuchów jestem w stanie kupić moim dzieciom kolejne ciuchy i zamiast gmerać w worku ze starymi ubraniami po starszym, mogę kupić może trochę mniej, ale trochę jednak ładniejszych niż te z poprzednich sezonów.  Sprzedając po kolei ubranka po dzieciach, mam pieniądze na nowe ciuchy, które i tak musiałabym kupić, bo młodsze kompletnie nie wbija się w te ciuchy po starszym, które w szczątkowych ilościach zostały [kurtka zimowa Kosmyka jest na 2 latka, a Adaś dwa latka skończy w maju i mimo że spory, to jednak Kosmykowe ciuchy "z sezonu" na nim wiszą]. Do tego, sprzedając je teraz, mam szansę na lepszą cenę, bo jeszcze są w trendach i nie są zniszczone zębem czasu. Czekając aż wszystkie dzieci "przechodzą" mi ubrania, to już nic z nimi nie zrobię, tylko będę mogła oddać. A nie każdy lubi "podarowane" ubranka po dzieciach. Ja nie znoszę, bo więcej tych ubrań nie pasuje niż pasuje i mam z nimi kłopot. Dlatego też nie odkładam ciuchów dla koleżanek, które kiedyś zajdą w ciążę. Jeśli zajdą, to się szarpnę i kupię im nowe.

 

Dzięki temu - z pieniędzy z aukcji będę mogła teraz kupić chłopakom ciepłe czapki, szaliki i rękawiczki i nie uszczknie to zbytnio mojego budżetu. A nawet będę w stanie coś odłożyć.  Oszczędzanie to proces. I uczę tego mojego starszaka. Już zaplanowaliśmy, że przed ostatecznym remontem [planujemy go na listopad] wszystkie zabawki i książki, które są w dobrym stanie, a trochę nam się znudziły, też wystawimy i sprzedamy, żeby zebrane pieniądze syn mógł odłożyć na swój wymarzony cel - własny tablet. Tak, chce tablet. Pozwalam mu o nim marzyć, bo to marzenie pięknie uczy go, w jaki sposób może na swoim hobby zarobić pieniądze na marzenia. Dbając o kolekcje zabawek i książek może zyskać i zarobić na swoje kolejne pragnienia czy potrzeby.

 

 

 

 

Często pytacie, skąd wziąć pieniądze na lepsze, bardziej jakościowe ubrania.  Jeśli rodzina ma ochotę zrobić nam prezent, może kupić dzieciom zdrowe przekąski,  zawsze przygotowaną mam też listę książek, które chcemy mieć, bon na zakupy też jest fajnym podarkiem. Moja mama ostatnio zrobiła chłopcom prezent w postaci zakupów w H&M - nakupowała im bluz, koszulek, sweterków i spodni. Młodszy jest za mały, ale starszy brał aktywny udział w wybieraniu i dostał to, co mu się podobało. To było bardzo pomocne i trochę podratowało nasz budżet. Mogła kupić cokolwiek, worek cukierków i żelek, ale wybrała prezent praktyczny, samym chłopcom poświęcając równolegle to, co ma cenniejszego - czas.

 

 

 

Nie o pieniądze chodzi

 

 

Żachniecie się, że we wszystkim chodzi o pieniądze. No tak, liczy się szczęście, rodzina i pusty garnek w kuchni 🙂 Nie, nie we wszystkim chodzi o pieniądze. Chodzi o [trudne słowo] gospodarność. Żeby zarządzać swoimi finansami tak, by nie musieć się nimi za bardzo przejmować w chwilach radosnych i szczęśliwych.

 

 

ubranka po dzieciach

 

 

Czapkę i bluzę możecie kupić tutaj. Jeśli chcecie 🙂

 

Linki prowadzą do strony NN Investment Partners,

która pomaga zarządzać finansami domowymi i nie tylko.

 

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    20 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Mimama
    6 lat temu

    postępuję dokładnie tak samo - większość ubrań sprzedaję i za nie kupuję następne. Zostawiłam sobie pamiątkowe pudełko + jedno większe - zobaczymy co z tym zrobię. Tak samo robię z innymi rzeczami - dziecko wyrasta z leżaczka - kupuję za to krzesełko, wyrasta z maty, sprzedaję i kupuję jeździk. Nie wiem co miałabym zrobić z takimi sporymi gabarytami. Poza tym dziecko tak krótko użytkuje niektóre rzeczy, że są one w idealnym stanie. Dzięki temu sporo oszczędzam i mogę kupić coś lepszego dla mojego malucha. Bonus - lepsze rzeczy łatwiej sprzedać :).

    Dominika eL
    Dominika eL
    6 lat temu

    Nie mam nic przeciwko pobieraniu używanych ubranek od znajomych, ale - no właśnie: tych POTRZEBNYCH. Teraz czekamy, aż nam się dziecko urodzi i mnóstwo osób zaproponowało, że nam da. Ucieszyłam się, ale nie byłam jeszcze wtedy świadoma, żeby dać ludziom znać, że przyjmuję rozmiary max do dziecka półrocznego. A jeszcze mój chłop radośnie dookoła wykrzykiwał, że bierzemy wszystko jak leci. No i skończyło się tak, że staliśmy się punktem zrzutu wszystkich niepotrzebnych rzeczy. I paradoksalnie najmniej dostałam ubranek dla maluszka (czyli 56-68). Za to otrzymałam pełno dużych, raczej dla roczniaka a nawet dwulatka. Pomijam, że połowę wyniosłam do kontenera, bo albo porwane, albo bardzo brudne i zaplamione. Dwa tygodnie zajęło mi ogarnianie tej hałdy, żeby jako tak poukładać to rozmiarami, a i tak pewnie wszystkiego nie ubiorę, bo tak jak pisałaś - dostałam ubranka z dzieci np. kwietniowych, gdzie moje będzie październikowe. Także się wkurzam zamiast cieszyć a chłopa to chyba zabiję, bo powiedział jeszcze jednej kuzynce, żeby "przywiozła wszystko co ma". Tym razem to on będzie układał to może się zastanowi 😛

    Olga | Napisawszy.pl
    Reply to  Dominika eL
    6 lat temu

    Przykre, że ludzie trzymają zniszczone ubranka... i jeszcze je komuś wciskają.
    Tak swoją drogą, to moje dziecko zaczynało od 52, w którym i tak tonęło 😉 68 nosi teraz, mając pół roku 😉 Różnie bywa 😀

    Dominika eL
    Dominika eL
    Reply to  Olga | Napisawszy.pl
    6 lat temu

    No wiadomo 🙂 Chodzi mi o rozmiary mniej więcej bo bardzo dużo dostałam ubranek 86 wzwyż 😛 No przy drugim będę mądrzejsza 😉

    Joanna x
    Joanna x
    Reply to  Dominika eL
    6 lat temu

    U mnie też podobnie, czekamy na pierwsze dziecko, a że wszyscy znajomi już dzieciaci to chcą nas obdarowywać, z tym że na razie udaje mi się w większości przypadków odprawiać chętnych z kwitkiem. Bo na kiego grzyba dla lutowej dziewczynki ubranka po chłopcu z lipca? Ja rozumiem że body itp to niby "wielosezonowe" ale jak zobaczyłam pierwsza torbę przed ktora się za mało broniłam to mi wszystko opadło - welurowe pajace rodem z lat 90tych w rozmiarze 74, plamy, dziury i generalnie to bardziej ścierki do podłogi niż ubranka. Nie zapominajmy też o większych gabarytach - usiłowali mi już wcisnąć krzesełko do karmienia, chodzik, rowerek, przewijak trochę podarty ale to sobie coś położysz na wierzch. A ja głupia myślałam że żyjemy na normalnym poziomie sredniej krajowej powiedzmy, niestety wg moich znajomych jesteśmy zebrakami chyba.

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Joanna x
    6 lat temu

    Dobrze, że przed chodzikiem się obroniłaś 😀 Powinni za to karać.

    Joanna x
    Joanna x
    Reply to  Joanna Jaskółka
    6 lat temu

    Oj przed chodzikiem to sie zamierzam bronic choćby złoty był, chociaż nie, złoty wezmę i przetopie na pierścionki 🙂 A tak na serio to też mi się wydaje, że to dawanie byle czego spadek po poprzednim ustroju, bo jak nie było niczego to wiadomo, że lepiej było coś sobie naprawić niż nie miec wcale. No ale czasem mi strasznie głupio odmawiać, bo przecież ktoś z dobrego serca daje i raczej nie robi tego złośliwie a ja jak primadonna noskiem kręcę i odmawiam :/

    Dominika eL
    Dominika eL
    Reply to  Joanna x
    6 lat temu

    A to nam takie rzeczy w stylu podarte krzesełko do karmienia też chcieli dać 😛 Wiesz, to chyba jeszcze gdzieś w ludziach zostało z poprzedniego ustroju, gdzie o zwykłe śpiochy było ciężko, więc rzeczy dziecięce naprawdę były wielopokoleniowe 😛 Zawsze się dawało, to my też damy. A że damy zniszczone - co tam. Wyrzucić szkoda a tak to uspokoimy sumienie, damy komuś i będziemy czuć się tacy fajni 😛 No i nie wiadomo jak się zachować - tu się niby mówiło, że chcesz ubranka a zamiast dziękować to narzekasz i wychodzisz na niewdzięcznicę 🙂

    Emilia W
    Emilia W
    6 lat temu

    A moje dzieci mają jeszcze lepiej 😉 Wychodzę z założenia, że na odzież nas stać. Dziewczynki pomagają mi w porządkach - ja pomagam im, wystawiając ich stare rzeczy. Pieniążki dostają one i zbierają na lego. I powiem Wam, że ostatnio po kilku miesiącach zbierania były meeega zakupy!

    Emilia W
    Emilia W
    6 lat temu

    O, a teraz zbieramy na regał do ich pokoju na te piękne klocki 🙂

    Justyna Białobrzewska
    Justyna Białobrzewska
    6 lat temu

    U nas za małe ubrania pakowane są w kartony i czekają u dziadków na nowego właściciela, część już rozdana 😉 Co do ubranek na zaś to często kupuję na wyprzedażach, zwłaszcza buty i kurtki, bo można sporo zaoszczędzić, tez nie mamy za dużo miejsca, ale na te kilka rzeczy się znajduje 😉

    Aleksandra Duczmańska
    6 lat temu

    U mnie między synkami niecałe 1.5roku, tej samej płci więc ubranka po starszaku czekały/czekają na młodszego(wiadomo coś się wyrzuci, coś dokupi rodzina). Niby półtora roku to różne pory roku ale tu w Holandii z reguły ani zimy nie ma mroźnej, ani lata upalnego, więc tak naprawdę długie spodnie i bluzki z długim rękawkiem są uniwersalnym strojem na cały rok. A letnie koszulki/body na krótki rękaw zimą używane są pod spód. Ale po drugim synku wszystko jest już rozdawane / sprzedawane mimo że wciąż kusi mnie myśl o trzecim dziecku. Tak samo inne rzeczy, wózek po starszaku był sprzedany by kupić podwójny wózek, potem podwójny sprzedany by kupić pojedyncza spacerówkę. Teraz powoli za zabawki sie zabieram bo młodszy i tak sie bawi tylko tym co trzyletni brat więc właśnie wczoraj wielki karton zabawek takich dla 12-18m wysłany został do małej bratanicy do Polski.

    MartynaG.pl
    6 lat temu

    Jestem przekonana, że to jedne z lepszych rozwiązań. Ostatnio przebierałam odzież po Olim. Zostawiłam oczywiście do drugiego przeczuwając, że los nam da chłopa kolejnego 🙂
    Także to, co 2 lata temu chowałam do pudeł (już selekcjonując, i odrzucając poplamione i zmechacone) dziś przebrałam w ilości 1/4. Przy czym oczywiście 3/4 do wyrzucenia/obdarowania bardziej potrzebujących. Moda się zmienia, poglądy również. Poza tym - sezonowość ubrań też ma tu znaczenie. Między chłopcami będzie pół roku różnicy.

    Są takie rzeczy, których żal się pozbywać ale jednak - większości powinniśmy powiedzieć 'baj' w odpowiednio krótkim momencie 🙂

    A! Zdarzyło mi się dostać wspaniałe kombinezony/kurtki/buty po dzieciach z przed 15 lat. Można znaleźć perełkę ale jedną na 100, którą zresztą nadgryzła już mysz 🙂

    olguska
    6 lat temu

    ja również sprzedałam ( to dużo powiedziane większość oddałam) ciuszki po drugim dziecku po pierwszym nie bo wiedziałam że będę chciała mieć drugie... Trzeba umieć sprzedać różne rzeczy ja naprawdę nie mam szcześcia do sprzdarzy ciuszków czy maty edukacyjnej lub fotelika samochodowego :/ i również nie kupuje na zaś młodsze mają po starszym (czasami im cos dokupię) sezonowość też nie ma problemu bo cała trójca jest letnia Mati koniec lipca a dwa młodsze chłopaki koniec sierpnia 😀
    a ja mam takie pytanie co co odzieży to spoko można sprzedać ale z rysunkami i innymi pracami dzieci? kolorowanki co z tym robić?? też wyrzucić zostawić kilka jak postępowała precyzja?? przy dwójce się nazbierało tej makulatury jakoś tak dziwnie wyrzucić...

    Joanna Jaskółka
    Reply to  olguska
    6 lat temu

    Ze starych kolorowanek można wyciąć postacie/przedmioty i dać dzieciom do naklejania na duży brystol. Podobnie z malunkami. Albo malunkom zrobić zdjęcia i wysłać na specjalny mail 🙂

    Ronja
    Ronja
    6 lat temu

    A ja postępuję dokładnie na odwrót 😉 Większość fajnych ubranek zostawiłam dla następnego dziecka (które miało być szybko po pierwszym, ale na razie nie wyszło). Przyjmuję z wdzięcznością worki ubrań po starszym dziecku z rodziny, wymieniam lub oddaję to co mi nie pasuje, a reszta czeka. Kupuję też wiele rzeczy na ciuchach, jak trafię coś fajnego, to biorę na zapas. Dzięki temu w zasadzie mogłabym nie kupować młodemu niczego przez najbliższy rok, poza jakimiś drobiazgami, typu skarpetki czy czapka. Owszem, zajmuje to dużo miejsca. Ale wydatki mam minimalne, a syn ma tyle odzieży, że mogłabym ubrać bliźniaki. Duża część naszych rzeczy krąży po znajomych (zwracamy się do siebie z pytaniami typu: "nie masz może krótkich spodenek na 98?").

    nu
    nu
    6 lat temu

    Pomijając temat trzymania ubranek (bo i trzymam część i czasem pozbywam się) to pokazanie dziecku, że sprzedając nieużywane zabawki można poskładać pieniądze na kupno czegoś nowego jest świetnym pomysłem!
    Nie lubię wystawiać rzeczy, mączy mnie to (opis, zdjęcia itd), ale kiedyś sprzedaliśmy namiot dziecięcy, bo mój syn nie bawił się w nim prawie w ogóle, więc złożyliśmy, żeby nie zajmował miejsca, a potem stwierdziliśmy, że nie ma sensu trzymać nieużywany. Nie chciałam "za jego plecami" pozbyć się namiotu więc mu wytłumaczyłam, że jak się nie bawi to możemy oddać komuś innemu, dostaniemy pieniądze za które kupimy coś innego. I mimo że syn miał wtedy niecałe 3 latka, zrozumiał to i jakoś tak bez płaczu rozstał się z namiotem, ale przeżywał sytuację, bo jeszcze przez kilka dni powtarzał, że (jakiś inny) chłopczyk się bawi tym namiotem i na pewno się cieszy. I teraz, gdy przeczytałam u Ciebie o tym sposobie, przypomniała mi się ta sytuacja i pewnie powtórzymy niedługo. Tym bardziej, że dziecko większe (4 l.) a z zabawkami nawet popsutymi (które nadają się tylko do wyrzucenia) trudno mu się rozstawać.

    Olga
    Olga
    6 lat temu

    My trzymamy ubranka, bo mamy miejsca. Będzie albo dla naszego maluszka albo dla mojej siostry. Nawet jak będzie dziewczynka (chciałabym) to część bluzek czy spodni spokojnie się nada. Dopiero wtedy będę sprzedawać niepotrzebne. Ubranka w dużej mierze miałam nowe, bo moja mama wpadła w szał zakupów dla wnuka. Nadal bardzo dużo mu kupuje, co bardzo pomaga nam w budżecie domowym. Ja wyszukuje tanich i ładnych ubranek na olx. Synek ma teraz 20 miesięcy i nosi ubranka 86. Więc jeśli kupuje coś używanego to na 2-3 latka. Większych nie kupuję, bo nie widzę powodu 😉
    Jedyne co sprzedaję to sprzęty i zabawki które się u nas nie sprawdziły oraz buty, bo nie chcę używanych butów dla drugiego dziecka.
    Miejsca na razie mamy dużo.

    Kasia
    6 lat temu

    Ja ubrań dla młodego prawie w ogóle nie kupuję (ani nie sprzedaję) 🙂

    Sąsiadka oddaje nam rzeczy po swoim synu, a kiedy eM z nich wyrasta to ciuchy idą w dalszy obieg. Kiedyś kupowałam sporo rzeczy w SH, ale to dlatego, że miałam blisko, a i na młodsze dzieciaki łatwiej dostać coś w dobrym stanie (starszaki raczej niszczą ubrania podczas zabaw i szaleństw na podwórku).

    Dominika Nowakowska
    Dominika Nowakowska
    5 lat temu

    Gratuluję zdroworozsądkowego podejścia 🙂 Ja przez pewien czas miałam problem z nadmiarem ubrań w domu. Nie miałam ich już gdzie trzymać ale żal mi się było z nimi rozstawać bo przecież mogą się jeszcze kiedyś do czegoś przydać. Wydaje mi się że większość ludzi tak właśnie myśli. Boją się rozstać z czymś, mimo że już ta rzecz kompletnie im się nie przyda. Mi na szczęście udało się przełamać, zrobiłam wielkie porządki i niepotrzebne ubrania postanowiłam oddać potrzebującym. Myślę że to lepszy sposób na pozbywanie się ubrań niż sprzedawanie ich, które zabiera mnóstwo czasu - robienie zdjęć, wystawianie aukcji itp. Wolę nic nie zarobić, nie tracić czasu, zyskać miejsce w szafie i mieć satysfakcję z tego, że komuś pomogłam. Fajną opcją jest http://www.pomaganieprzezubranie.pl/ gdzie oddając ubrania można wspomóc wybraną fundację charytatywną.

    6 grudnia 2022
    Jak rozmawiać z dziećmi o prezentach świątecznych, gdy nie stać nas na wszystko?

    Kiedy sytuacja w kraju pogarsza się, a z każdej strony jesteśmy zalewani informacjami o rosnącej inflacji, wielu rodziców czuje ciarki na myśl o zbliżających się świętach. Co się stanie, gdy Wigilia nie będzie „na bogato”? A przede wszystkim, jak rozmawiać z dziećmi o prezentach świątecznych, gdy nie stać nas na wszystko, a marzenia są ogromne? […]

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official